Zastępstwo XXIX

Jego zachowanie, ten śmiech.
Nie miałam pojęcia, jaka była tego przyczyna.
Początkowa powaga, a później nagła zmiana.
I ten wzrok pełen politowania.
Byłam kompletnie zaskoczona.
Nie wiedziałam, co się dzieje.
Moja początkowa obojętność, jaką chciałam mu zademonstrować, rozwiała się jak dym.
Najbardziej dotknęło mnie jego życzenie rzucone na odchodnym.
„Szczęścia życzę” i śmiech.
Moja pewność siebie zniknęła.
Przypomniałam sobie jego reakcję, kiedy złapałam go za rękaw.
To szarpnięcie, kiedy wyrwał się z mojego uścisku i spojrzenie, jakim mnie wtedy obdarzył.
Tak jakby nagle uzmysłowił sobie, że wdepnął w coś obrzydliwego.
To nie tak miało wyglądać.
Przypomniałam sobie różne scenariusze, jakie wymyślałam na takie spotkanie jak dzisiaj.
Wyobrażałam sobie Adama zniszczonego przez życie, błagające na kolanach o łaskę.
Jego widok był jednak zaprzeczeniem tych wyobrażeń.
Wprawdzie moi ludzie donosili mi, że daje sobie radę, przynajmniej materialnie.
Jednak, co innego wiedzieć a co innego przekonać się osobiście.
Po raz pierwszy zaczęłam dopuszczać do siebie myśl, czy wtedy nie popełniłam błędu.
Czy nie zareagowałam zbyt impulsywnie?
Nie to niemożliwe, miałam dowody.
Nawet jego ówczesny wspólnik Georg, który dał mi to zdjęcie, był przekonany, że dziewczyna ze zdjęcia jest kimś bliskim dla Adama.

Naszły mnie nagle wątpliwości, czy intencje Georga były naprawdę czyste?
Kiedy wystąpiłam o rozwód, to on namawiał, żebym kontaktowała się z Adamem za pośrednictwem adwokatów.
Wtedy myślałam, że to jest idealne rozwiązanie.
Ograniczyć kontakty z Adamem do niezbędnego minimum.
Te jego namowy, żebym zostawiła Adamowi wszystko.
Że on spowoduje, że będę mogła zacząć wszystko od początku.
Byłam tak zaślepiona, że nawet jego podszept o zostawieniu Rafała przyjęłam, jako normalność.
To miało być jak spuszczenie zasłony na wszystko, co było wcześniej.
Dopiero później zaczęły trapić mnie wątpliwości, ale było za późno na cofnięcie pewnych decyzji.

Pamiętam swoje łzy, kiedy oglądałam zdjęcia syna w różnych sytuacjach.
Ukończenie szkoły, ich wyjazdy.
I to spojrzenie Adama.
Jego dumę z syna, którą demonstrował przy różnych okazjach.
Ja niestety byłam z tego wyłączona.
Było to poniekąd na własne życzenie.
Poczułam, jak napływają mi do oczu łzy.

Opanuj się, nie zachowuj jak idiotka.
Nie pozwól, żeby ktoś cię zobaczył w takim stanie.
Kiedy wchodziłam do domu, miałam nadzieję, wyglądam jak zawsze.
Nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że się pomyliłam.
Jego słowa, to na pewno jakaś gra.
Chce mnie upokorzyć, uczepiłam się tej myśli.
Chce wojny, to będzie ją miał.
Przypomniała mi się prośba Adama o odbitkę zdjęcia, które było główną przyczyną mojej decyzji o rozwodzie.
Proszę bardzo, chcesz, to dostaniesz.
Chciałam, żeby patrząc na nie, cierpiał, bo chyba dotarło do niego, że to jest dowód jego niewierności.
Nie miałam zamiaru robić jakichś odbitek, ksero powinno mu wystarczyć, uśmiechnęłam się mściwie.
Chciałam poprosić sekretarza, żeby to zrobił.
Jednak coś mnie powstrzymało.
Pokażę je Rafałowi.
Dziwna prośba, przypomniały mi się słowa Adama.
Miałam szczęście, był już w domu.
On i Uta siedzieli w salonie.
Pasowali nawet do siebie.
Spojrzałam na pasierbicę, przytuloną do Rafała wpatrzoną w niego jak w obraz.
Uśmiechnęłam się zadowolona.
Miałam nadzieję, że uda mi się ta mała intryga, którą zaczęłam snuć.
Chciałam doprowadzić do rozwodu Rafała z jego żoną.
Uta byłaby idealną następczynią.
I ja w końcu miałabym syna przy sobie.
Czułam, że Rafał coraz bardziej oswaja się z myślą o rozstaniu z tą dziennikareczką.
Zasiane w nim ziarno wątpliwości robiło swoje.
-Dobrze, że jesteście, uśmiechnęłam się do siedzącej pary.

-Właśnie przed chwilą wróciliśmy.
-Uta oprowadzała mnie po mieście, uśmiechnął się do przytulonej do niego dziewczyny.
Ta odwzajemniła uśmiech.
-Rafał chciałam ci coś pokazać, zaczęłam niepewnie, ciągle się wahając.
-Co takiego?
Podeszłam bliżej i podałam mu zdjęcie.
Przez chwilę wpatrywał się w nie.
W końcu się zaśmiał.
-Ale numer, szkoda, że ojciec tego nie widzi, zaśmiał się głośniej.
-Mogę zrobić odbitkę? Spojrzał na mnie.
Co się dzieje, teraz on chce odbitkę? Byłam kompletnie zaskoczona.
-Oczywiście! Po co ci?
-Wyślę ojcu, na pewno się ucieszy.

-Kto jest na nim? Słyszałam, jak mój głos nagle się załamuje.
-Jak to, nie poznajesz? W głosie syna zabrzmiało zdziwienie.
-No ojciec i, nagle przerwał.
-Faktycznie ciebie już wtedy nie było, jak Alicja wróciła ze Stanów.
-Ta dziewczyna, to ciotka Alicja dokończył.
-Jaka ciotka? Czułam, jak robi mi się słabo.
-Siostra przyrodnia ojca, popatrzył zdziwiony, że nie wiem tak oczywistej rzeczy.
-Chyba wylatywała wtedy do USA na stypendium naukowe.
-Ojciec ci nie opowiadał o niej?
W jego głosie zabrzmiało zdumienie.
Poczułam, jak uginają mi się nogi i pogrążyłam się w ciemności.
Jak przez mgłę widziałam pochylone nad sobą twarze Rafała i Uty.
-Mamo! Mamo, co ci jest.
Poczułam, jak któreś z nich potrząsa mną.
-Co się stało?, Z trudem podniosłam się i usiadłam na kanapie.
-Zemdlałaś.
-Dobrze się czujesz?
W głosie Rafała słychać było troskę.
-Może wezwać lekarza.
Potrząsnęłam głową, starając się oprzytomnieć.
-Nie! To tylko chwilowe.
-Po prostu nagle zakręciło mi się w głowie, starałam się zbagatelizować to nagłe omdlenie.
-Na pewno? To znowu był Rafał.
-Naprawdę nic mi nie jest.
-Wiecie, położę się na chwilę i odpocznę.
Z trudem podniosłam się i powoli wyszłam z pokoju.
Wiadomość o tym, że dziewczyna ze zdjęcia to siostra Adama była jak grom z jasnego nieba.
Boże jak ja mu teraz spojrzę w oczy, cały czas w głowie miałam tylko jedno słowo
Siostra, siostra i ten jego śmiech.
Teraz dotarło do mnie, co ja zrobiłam.
Ogrom krzywdy syna i najbardziej chyba Adama.
To on przez tyle lat wychowywał syna.
Przez tyle lat zastanawiał się, co było przyczyną mojego odejścia.

Nagle dotarła do mnie cała perfidia postępowania Georga.
To jego naleganie, żebym rozwód załatwiała, przez adwokatów.
Ta jego pozorna troska miała na celu tylko jedno.
Nie chciał dopuścić do mojego spotkania z Adamem.
Bał się, że na sprawie wszystko wyjdzie.
Że mój zarzut o zdradzie, oparty na tak nikłym dowodzie, jak to nieszczęsne zdjęcie jest po prostu śmieszny.
Wystarczyło, żeby zobaczył je Adam i wszystko by się wyjaśniło.
Boże, jaka ja byłam głupia.
Jak mogłam dopuścić do siebie myśl, że Adam jest zdolny do nielojalności, do zdrady.
Nie wytrzymałam i rozszlochałam się jak skrzywdzone dziecko.
-Mamo, co się dzieje?
W drzwiach stali oboje, Rafał i Uta.
Nie odpowiedziałam.
Bo właściwie, co mogłam im powiedzieć.
Synku twoja, matka zostawiła cię, bo uwierzyła zdjęciu.
Dała się podejść przez drania.
-Nie już nic, podniosłam się i wytarłam oczy chusteczką.
-Wróciły wspomnienia, wyszeptałam.
-Rafał, twój ojciec przyjechał, zmieniłam temat rozmowy.
-Naprawdę?
-Tak zatrzymał się w hotelu Hilton Munich Park.
Podobno będzie tam do jutra.
-Prosił, żebyś się z nim skontaktował.
-Ten płacz to on?
-Nie synku to nie tak, spojrzałam mu w oczy.
-Nieraz tak bywa z kobietami.
Uśmiechnęłam się uspokajająco.
-Prosił, żebyś koniecznie z nim się spotkał.
-Podobno ma ci coś ważnego do przekazania.
Wprawdzie nic takiego nie mówił, ale chciałam zostać jak najszybciej sama.
Chciałam pomyśleć nad tym, jak mam teraz żyć.
Jak żyć ze świadomością krzywdy, jaką wyrządziłam.
Muszę, koniecznie spotkać się z Adamem.
Poprosić o wybaczenie mojej zdrady.
Tak zdrady!
W ostatecznym rozrachunku to ja byłam jej winna, ja zwątpiłam w jego miłość.
Nie mogłam też dopuścić, żeby Rafał się o wszystkim dowiedział.
Już raz go zawiodłam.
Nie chciałam, żeby to zdarzyło się znowu.
Miałam pewność, że jego reakcja, byłaby jednoznaczna.
Nie chciałby mię znać, co gorsza znienawidziłby mnie.
Mogłam mieć tylko nadzieję, że Adam zrozumie moją prośbę.

Koniec! Czułem, jak opada całe napięcie, jakie mi towarzyszyło przed spotkaniem.
Wracamy! Rzuciłem, widząc pytające spojrzenie Irka.
On, jako jedyny z moich kumpli był z grubsza zorientowany w moich dawnych problemach małżeńskich.
Po kilkunastu minutach byliśmy w hotelu.
-Panowie! Wracamy jutro, dzisiaj zabawcie się, zobaczcie miasto itp.
Uśmiechnąłem się kpiąco, wyobrażając sobie to zwiedzanie.
Jak znam życie, to zwiedzanie ograniczy się do poznania knajp i może jakiejś rozróby.
-Nie chciałbym tylko wyciągać was z objęć jakiegoś policjanta.
-Adam! Odpowiedział mi oburzony dwugłos.
-Dobra, dobra machnąłem ręką.
-Widzimy się rano na śniadaniu, zakończyłem te słowne przepychanki.
Sam też miałem zamiar skorzystać z rady, jakiej udzieliłem chłopakom.
Włóczęga po mieście, odwiedzanie starych kątów zajęła mi czas do późnego wieczora.
Dochodziła prawie północ, kiedy wróciłem do hotelu.
Szybki prysznic i lulu.
Ledwo przyłożyłem głowę do poduszki, zapadłem w sen.

Obudziło mnie dopiero pukanie do drzwi.
Trochę nieprzytomny zwlokłem się z łóżka i w samym szlafroku i podszedłem do nich.
-Kto tam? Rzuciłem opryskliwie.
-To ja Irek! Otwórz.
Faktycznie w progu stał kolega, ale nie sam.
Tuż za nim stała Ewka.
Zaskoczenie, jakie spowodował jej widok, musiałem mieć wypisane na twarzy.
-Ktoś do ciebie, przesunął się, odsłaniając ją.
Przez chwilę patrzyliśmy w milczeniu.
-Muszę porozmawiać? Głos Ewki cichy, proszący wyrwał mnie z odrętwienia.
-Dobrze!

-Nie tutaj! Dodałem, widząc, że zamierza wejść do środka.
-W restauracji na dole, za kwadrans.
Za wszelką cenę chciałem uniknąć spotkania sam na sam.
Przez jej twarz jakby przeleciał cień.
Skinęła głową i odwróciła się, ruszając w stronę windy.
Czego jeszcze może chcieć, byłem trochę zdezorientowany.
-Wiesz, co robisz? W głosie Irka zabrzmiała troska.
-Tak!.
Toaleta zajęła mi kilkanaście minut i po chwili zdążałem w stronę windy.
W kącie restauracji przy dwuosobowym stoliku siedziała moja ex.
Przez chwilę stałem, obserwując ją.
Faktycznie wyglądała nieźle.
Czas był dla niej łaskawy.
Jedynie włosy, zrobiły się jakby platynowe.
Nawet dodawało jej to uroku.
Przerwałem tę obserwację i zająłem miejsce naprzeciwko niej.
Jak spod ziemi wyrósł obok kelner.
Jakby tylko czekał na moje przyjście.
-Zjesz coś?
Nie! Chociaż może kawę.
-Pozwolisz, że ja jednak coś zamówię, uśmiechnąłem się przepraszająco.
Złożyłem zamówienie i spojrzałem na Ewkę.
-Adam! Zaczęła, ja muszę cię przeprosić.
-Chciałabym, żebyś mi wybaczył.
-Wiem! Podniosła rękę, kiedy chciałem coś powiedzieć.
-Żadne słowa nie oddadzą tego, ale naprawdę błagam, wybacz mi.
-Byłam głupia i ślepa!!! Wyszeptała i w jej oczach pokazały się łzy.
-Czasu nie cofniesz, ale postaram się, chociaż częściowo naprawić to, co zepsułam.
-Nie cofniesz! Przytaknąłem.
-Czy mogę liczyć, że?
Zawahała się i nie skończyła.
-Mam prośbę? Ogromną i bardzo ważną.
-Nie mów Rafałowi o tym zdjęciu.
-To znaczy nie zdjęciu, ale o tym, co spowodowało.
-Raz już zawiodłam, jako matka i żona.
-Wiem, że masz prawo nienawidzić mnie, ale naprawdę proszę.
-Zrób to dla Rafała.
-Chciałabym przynajmniej jego odzyskać, bo na więcej nie mam, co liczyć.
Spojrzała jakby z nadzieją.

-Dobrze! Mogę ci to obiecać, Rafał się nie dowie.
-Wiesz, nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody, przywołałem powiedzenie, które było odpowiedzią na niezadane pytanie.
-Wiem! Jednak człowiek ma zawsze nadzieję.

-Dziękuję!.
-Muszę już iść.
-Nie chcę, żeby syn mnie teraz zobaczył, uśmiechnęła się smutno i odeszła.
Czułem, jak targają mnie sprzeczne uczucia.
Już nie czułem do niej złości.
Zobaczyłem w niej złamaną, cierpiącą kobietę.
Miałem nadzieję, że to minie i uda się jej pozbierać.
Czas leczy rany, wiedziałem to z własnego doświadczenia.

Widok Adama, rozmowa z nim przywołała wspomnienia czasów przed rozstaniem.
Czułam, że zostałam ograbiona, że ktoś pozbawił mnie części tego, co mogło być moim udziałem.
Przez chwilę łudziłam się nadzieją, że uda mi się powrócić do dawno minionych dni.
Jednak jedno jego spojrzenie, takie obojętne, skutecznie pozbawiło mnie wszelkich mrzonek.
Teraz ja postaram się wziąć odwet na tych, którzy byli winni tego wszystkiego.
-Tak, muszę zacząć żyć na własny rachunek, może kiedyś.
Uśmiechnęłam się, do ciągle tkwiącej we mnie nadziei.
Poczekam, aż wróci Georg.
Będzie musiał mi wiele wyjaśnić, naprawdę wiele.

Wyjście Ewy było jak katharsis, podsumowanie i zakończenie koszmaru.
Byłem teraz naprawdę wolny.
Już nie musiałem się zastanawiać, drążyć przyczyn jej odejścia.
Jeszcze tylko rozmowa z Rafałem i mogę wracać.
Jakby przywołany moimi myślami w restauracji pojawił się syn.
Stał w drzwiach!
Rozglądał się, jakby usiłował mnie odnaleźć.
Podniosłem rękę, zwracając na siebie jego uwagę.
-Cześć ojciec! Uśmiechnął się na powitanie i usiadł na krześle, które kilkanaście minut temu zajmowała jego matka.
-Specjalnie przyjechałeś, żeby ze mną porozmawiać?
-Zapomniałeś, że są telefony?
-Kpił, ale było to robione na siłę.
Wyglądał, jakby się obawiał rozmowy.
Może domyślał się jej tematu.
-Cześć! Wiem, że są telefony, ale nic nie zastąpi spotkania twarzą w twarz.
Spochmurniał!
-Rozumiem, że chcesz mnie namawiać do powrotu?
-Zgadłeś! Przytaknąłem.
-Nie będę owijał w bawełnę, martwię się, czy dobrze robisz.

-Poza tym, chyba zapomniałeś, że masz żonę.
Spojrzałem ciekaw jego reakcji.
Zobaczyłem, jak się czerwieni i nagle wypalił.
-Rozwodzimy się, rozmawiałem z Anką i nie ma nic przeciwko temu.
-Anka! Zgodziła się?

Byłem niebotycznie zdumiony.
-Tak rzucił krótko.
-Dlaczego?
-Ty jesteś przyczyną!
Zdębiałem! Czyżby nasza chwila zapomnienia nie była już tajemnicą.
Następne jego słowa uspokoiły mnie.
-Nie chcę być twoim klonem.
-Nie chcę, żeby ktokolwiek porównywał mnie z tobą.
-Ja jestem Rafał! Prawie wykrzyczał, chcę żyć na własny rachunek.
-Anka! Zaczął i się zawahał.
-Dla niej ty jesteś takim wzorem, ciągle porównuje mnie z tobą.
-Mam już tego dość.
-Tutaj mam szansę, że cokolwiek zrobię to moje.
Tutaj będę Rafałem, a nie tylko synem Adama, oklapł, jakby opuściły go szarpiące do tej pory emocje.
-Tato! Kocham cię, ale muszę tak postąpić.
Siedziałem zaskoczony tym wyznaniem i pierwszy raz nie wiedziałem, co powiedzieć.
-Pogódź się z tym, dodał jakby prosząco.
-Nic mnie nie przekona do zmiany decyzji.
-Poza tym kogoś poznałem, kogoś, kto widzi we mnie Rafała, a nie syna Adama.
-Ale Anka? Zacząłem.
-Będzie wolna.
-Może teraz zdobędzie się na odwagę i bardziej zbliży do swojego ideału.
W jego głosie usłyszałem rozbawienie, kiedy dostrzegł, jak się czerwienię.
-Chyba przesadzasz?
-Nie! Zaprzeczył.
-Jeśli ty tego nie dostrzegasz, jak ona patrzy na ciebie, to naprawdę jesteś ślepy.
-Mam nadzieję, że mi wybaczysz tę szczerość, znowu spoważniał.
-Zgodziliśmy się na rozwód, za obopólnym porozumieniem dodał, jakby coś chciał zasugerować.
-No na mnie już czas zaczął się podnosić i nagle jakby coś sobie przypomniał, znowu usiadł.
-Mam coś dla ciebie.
-Matka prosiła, żebym ci przekazał.
Zobaczyłem, jak z kieszeni wyciąga fotografię.
-Zdjęcie Twoje i ciotki.
-Mama nie wiedziała, że masz siostrę?
-Nie synu, nie wiedziała.
-To ja już lecę, zobaczymy się w kraju, dodał i zniknął za drzwiami restauracji.

To nieoczekiwane wyznanie syna było zupełnym zaskoczeniem.
Jego wyznanie, że chce być sobą i tylko sobą było szokiem.
Dodatkowo wyznanie, że kogoś poznał, rozwód z Anką to było za dużo.
Jak mam teraz postąpić.
Co z Anką? Musiałem sam przed sobą przyznać, że stała się dla mnie czymś więcej niż synową.
Jak teraz ułożą się nasze stosunki.
Chyba się nie wyprowadzi, drgnąłem, kiedy dotarło do mnie, że już nic jej nie będzie trzymało w naszym domu.
Że teraz będzie mogła zrobić ze swoim życiem wszystko, co tylko będzie chciała.
Wracam, nic tu już mnie nie trzymało.
Załatwiłem wszystko, co miałem załatwić.
W kraju za to szykowało się wiele zmian.
Poza tym chciałem być blisko Anki, jeszcze synowej, ale niedługo już, wolnej kobiety.
Może? Poczułem, jak zaczyna kiełkować we mnie nadzieja, że i ja zaznam jeszcze trochę szczęścia.

8 970 czyt.
100%486
merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne i obyczajowe, użył 2982 słów i 16911 znaków, zaktualizował 23 kwi o 12:55.

6 komentarzy

 
  • Anonim2

    Anonim2 · 24 kwietnia · 193424269

    Prowadzi akcję nasz "Czarodziej" bardzo ciekawie. Każdy z nas jest ciekaw zakończenia , ale myślę,że i rozwoju całej akcji.Pozdrawiam.

  • ZAC

    ZAC · 23 kwietnia

    Pięknie, wszystko zmierza do końca tej cudownej historii. Brawo!!!

  • kitu

    kitu · 22 kwietnia · 239246583

    To się nazywa akcja...Jak w kryminalnej powieści.Chłopie masz niewątpliwy talent.Można ciekawie,fascynująco i bez seksu???MOŻNA!O tym nie wiedzą niektore autorki niby opowiadań...Tak dalej prowadź,jest coraz ciekawiej,a widac że wyobraźnia Cie nie zawodzi.

  • Rebma81

    Rebma81 · 22 kwietnia · 272274665

    Szacun.

  • nanoc

    nanoc · 22 kwietnia

    Jak zawsze świetnie - czekam na dalsze części  

  • AIP

    AIP · 22 kwietnia · 381258674

    Noo "merlinie" - mistrzostwo świata !