Uzależniona. Rozdział ósmy. Michał.

Uzależniona. Rozdział ósmy. Michał.Dopiero przy pierwszym obiedzie w ośrodku miałam okazje zobaczyć, ile pracuje tam ludzi. Na jadalni było około trzydziestu osób, ale pracownicy ośrodka stanowili połowę z tego. Stoliki zazwyczaj zajmowane były przez dwie osoby. Wszyscy rozmawiali ze sobą. Ktoś patrzący z zewnątrz w ogóle nie przypuszczałby, że jest na sali ośrodka leczącego uzależnienia.
     Jedzenie było pyszne, choć przez chwile miałam wrażenie, że w areszcie dostawałem jeszcze smaczniejsze. Przez cały czas rozmawiałam z Anetą i sama nawet nie wiem, kiedy opróżniłam talerz. Coraz bardziej lubiłam tę dziewczynę.
     Dostrzegłam kątem oka chłopaka, około dwudziestu lat, siedzącego dwa stoliki dalej. Cały czas patrzył na mnie. Na początku inni też tak robili, nie zdziwiło mnie to, bo jestem nowa, ale ten gość robił to cały czas.
- Kim jest ten chłopak po twojej lewej stronie? - zapytałem zaraz po przełknięciu ostatniego kęsa schabowego.
- Chodzi ci o tego chudzielca, w okularach w szarej koszulce ? - zapytała, śmiejąc się i bawiąc szklanką z kompotem. Wyglądała, jakby była pewna, o kogo mi chodzi, a pytała tylko dla zabawy, by móc z niego zadrwić. Nie było to miłe, ale wiedziałam, że nie chodzi jej o to, by się z niego śmiać. Obiektywnie rzecz biorąc, wyglądał jak tysiące osób.
- Dokładnie — powiedziałam tonem konspiracyjnym. Miałam wrażenie, jakby w tym miejscu każdy kogoś podsłuchiwał.
- To jest twój nowy kolega, że się tak wyrażę — powiedziała Aneta z uśmiechem.
- Tak czułam.
- Spodobałaś mu się, może być ciekawie — po tych słowach roześmiała się, zasłaniając usta ręka.
Mnie także ta sytuacja rozśmieszyła, choć zasadniczo nie było mi do śmiechu.
     Nagle od stolika oddalonego od nas kilka metrów wstała jakaś kobieta koło czterdziestki. Rozejrzała się po sali, po czym powiedziała, że wszyscy panowie mogą już iść. Kilkoro mężczyzn wstało, chudzielec także i skierowali się w stronę drzwi. Nikt nie zadawał żadnych pytań. Ja i Aneta wymieniłyśmy pytające spojrzenia. Moja współlokatorka szepnęła mi na ucho, że ta kobieta to kierowniczka ośrodka. To tłumaczyło fakt, że nikt nie zaprotestował, gdy wydała to dziwne polecenie. Żaden z mężczyzn będących pracownikiem SUPO nie wyszedł.
- A teraz bardzo proszę, aby wszystkie panie stanęły pod ścianą — powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Zaczęło się — burknęła Aneta, podnosząc się z krzesła
Chwile potem ja i kilkanaście kobiet stałyśmy pod ścianą.
- Odwróćcie się i zdejmijcie bluzki — powiedziała kierowniczka.
     To polecenie nie zaskoczyło mnie, ale nie sądziłam, że kontrole będą robić w tak szerokim gronie. Myślałam, że będą raczej wyrywkowe i pojedyncze w jakimś ustronnym miejscu. Żadna ze zgromadzonych kobiet nie protestowała. Wszystkie zaczęły rozpinać guziki.
Miałam na sobie stanik koloru cielistego, dopasowany do koloru mojej bluzki. Aneta miała zielony. Reszty nie zauważyłam, ale żadna z kobiet nie zaliczyła wpadki. Wszystkie ubrane były regulaminowo, bo po chwili otrzymałyśmy polecenie, by się ubierać i wracać do pokoi na odpoczynek po posiłku.
- Musisz się przyzwyczaić do takich sytuacji — powiedziała Aneta.
Uśmiechnęłam się jedynie.
     Tego dnia nie było zajęć grupowych. Aneta poszła na rozmowę z psychologiem i wróciła po dwóch godzinach. Moją uwagę zwróciło to, że bardzo stroiła się przed tą rozmową. Po powrocie na jej twarzy zawitał uśmiech, który nie opuszczał jej aż do kolacji. Przez chwile pomyślałam nawet, że ona i psycholog nie rozmawiali tylko o jej problemach. Nie chciałam jednak podpytywać dziewczyny o szczegóły. Nawet jeśli uprawiała z nim seks to była to jej sprawa, poza tym za krótko się znałyśmy, by mi się zwierzała z takich rzeczy.
     Kolacja była lekka i smaczna. Zgodnie z poleceniem zaraz po wyjściu wszystkich miałam zająć się sprzątaniem i myciem naczyń. Szybko zabrałam się do roboty. Z drugiego końca sali sprzątać zaczął Michał. Oboje spotkaliśmy się w drzwiach do kuchni, do których wparowaliśmy z rękoma pełnymi talerzy. Chłopak kulturalnie mnie przepuścił.
- Michał — wydusił z siebie, wyciągając do mnie dłoń na powitanie.
- Paulina — odpowiedziałam.
     Talerzy było sporo i skoro oficjalne ceremonie powitalne mięliśmy za sobą, czas było zabrać się do roboty. Po trzech kwadransach wszystko lśniło i było poukładane. Chłopak wyjął z lodówki butelkę coca-coli, po czym ustawił dwie szklanki i rozlał. Podał mi i po chwili nasze wargi zostały zwilżone gazowaną porcją cukru i kofeiny.
- Co tu robisz? - zapytał nieśmiało.
- Zmywam naczynia, tak jak ty -odpowiedziałam wymijająco.
     Chłopak był nieśmiały jak na seksoholika. Co prawda niewielu takich ludzi spotkałam w swoim życiu, ale wydawało mi się zawsze, że to mężczyźni, którzy non stop gadają, czarują, uwodzą, po tylko by potem móc wykorzystać kobietę. Ten był wyjątkowym mrukiem jak na moje wyobrażenia. Na jego twarzy widać było speszenie. Zauważyłam, że wyraźnie ucieka wzrokiem od mojej osoby.
     Milczenie trwało już kilka chwil i gdy oboje skończyliśmy pić, postanowiłam je przerwać i nawiązać z Michałem jakąś więź. W sumie to mieliśmy tu pracować przez kilka miesięcy.
Nie zdążyłam jednak nic powiedzieć, ponieważ on zrobił to pierwszy.
- Nie boisz się mnie? - zapytał spokojnie, bez żadnej ironii czy podtekstu.
- Nie — odpowiedziałam i roześmiałam się. Spowodowane to było komicznością całej sytuacji.
Nie wiedziałam jednak, jak zareaguje na moje zaprzeczenie, a już sam sposób, w jaki to powiedziałam, mi samej wydał się niewłaściwy. W moim glosie było trochę kpiny i czym prędzej chciałam to wyprostować.
- Nie jestem atrakcyjna, a z tego, co się zorientowałam, to ty rzucasz się tylko na takie, więc mogę być spokojna.
- Jesteś bardzo atrakcyjna — powiedział, spoglądając na mnie.
- Dziękuje — powiedziałam, czując, że trochę się czerwienie.
W tym samym momencie poczułam ukłucie w udzie. Moja przypadłość ani na chwile nie dawała mi zapomnieć o sobie. Grymas bólu przeszył moją twarz, co nie uszło uwadze mojego towarzysza.
     Michał wstał i podszedł do mojej nogi. Nie wiem skąd, wiedział, że cierpię na jej chroniczny ból, ale bez słowa pytania i zawahania się zaczął ją masować. Początkowo poczułam się zagrożona, byłam lekko sparaliżowana. Wyglądało to, jakby zaczynał się do mnie dobierać. Po chwili zrozumiałam jednak, że nie ma żadnych złych zamiarów.
- Studiowałem fizykoterapię — powiedział, spoglądając na chwilę na mnie, po czym na nowo skupił się na moim udzie.
- Muszę przyznać, że jesteś niezły — powiedziałam z uznaniem. Było to całkowicie uzasadnione. Ból w nodze zaczynał ustępować, aż w końcu zelżał na tyle, że mogłam nazwać go znośnym.
     Po kwadransie masażu byłam najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Odkryłam drugi sposób na uśmierzenie bólu. O ile podniecenie seksualne wywołane dotykiem jakiegoś faceta było trudne do zrealizowania, to masaż Michała mógł odbywać się właściwie codziennie. Dotarło do mnie, że ten chłopak jest dla mnie szansą na przetrwanie.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo mi pomogłeś — powiedziałam, łapiąc go za rękę.
- Daj spokój, polubiłem cię i chciałem ci pomóc.
-No i pomogłeś — powiedziałam, wypuszczając dużą ilość powietrza na znak ulgi.
     Było mi trochę głupio. Nie wiedziałam jak mu się odwdzięczyć. Chciałam zaproponować nawet, że nie musi sprzątać, że ja wszystkim się zajmę, ale po chwili dotarło do mnie, że on chyba oczekuje czegoś innego.
- Czy mogę ci się jakoś odwdzięczyć — zapytałam wprost. Na mojej twarzy pojawił się szczery i wyrazisty uśmiech.
Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Od razu wiedziałam, o co chodzi. Nie trudno było zresztą domyślić się, co przeszło mu przez myśl. Spojrzeliśmy na siebie i już wtedy wiedziałam jak się zrewanżować.
- Chodź ze mną — powiedziałam.
     Michał posłusznie i z zaciekawieniem podążył w głąb kuchni. Było tam pomieszczenie przypominające magazynek. W środku znajdował się tylko stół. Weszliśmy do środka. Usiadłam na stole.
- Jeśli codziennie będziesz masował moją nogę i pomagał mi uśmierzać mój ból przed snem, to ja postaram się, by twoje sny były z gatunku tych, jakie najbardziej lubisz.
- Żartujesz? -zapytał, parskając przy tym.
     Postanowiłam przejść od słów do czynów i rozpięłam dwa guziki. Mój cielisty stanik powoli zaczął wyłaniać się spod kremowej bluzki.
Michał patrzył na mnie i nic nie mówił. Ja także milczałam. Bałam się, że sprowokowałam niebezpieczną dla mnie samej sytuacje, ale intuicja podpowiadała mi, że do niczego czego bym nie chciała, nie dojdzie. Jego oczy płonęły. Chyba nawet nie mrugał, by choć na chwilę nie stracić widoku moich piersi. Podobało mi się to.
- Możesz dotknąć, ale na tym koniec.
Uśmiechnął się i spojrzał na mnie z wdzięcznością. Potem wyciągnął nieśmiało rękę i położył ja na mojej piersi. Przygryzł wargę i to samo zrobił z drugą ręką.
To było cholernie przyjemne. Po kilku minutach dotykania mojego biustu opuścił dłonie i podziękował.
- To ja ci dziękuje — powiedziałam.
- Powtórzymy to — zapytał nieśmiało.
- Możemy, ale musimy być ostrożni, no i musisz mi pomagać masowaniem nogi.
- Paulina, ale to jest działanie doraźne. Za miesiąc lub dwa przyzwyczaisz się i nie będziesz już na to reagować, podobnie jak ja nie będę się podniecał twoim biustem.
- Kiedy jestem podniecona seksualnie, ból także ustępuje, więc kto wie, może jakoś połączymy nasze zapotrzebowania, kiedy masaż nie będzie pomagał.
Zapięłam ostatni guzik bluzeczki.
- Szkoda, że nie masz czarnego stanika, on najlepiej na mnie działa — powiedział z żalem w głosie.
     Nic nie odpowiedziałam, tylko uśmiechnęłam się znacząco.
- Jak będziesz mi pomagał z bólem, to znajdzie się i czarna koronka dla ciebie.
Michał zaniemówił.
     Wróciłam do swojego pokoju. Aneta już spała. Ja także tej nocy zasnęłam spokojnie, co najważniejsze bez bólu.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1887 słów i 10381 znaków, zaktualizował 16 wrz o 19:12. Tagi: #seks #uzależnienie #masaż #stanik

1 komentarz

 
  • andkor

    Fajnie napisane ciekawa historia i super się czyta.