Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Urodziny starszej siostry (część 1/2)

Obudziłem się dziwnie pobudzony. Jakby mój organizm wyczuł niebezpieczeństwo i wybudził mnie nagle z drzemki. Krótko po tym uświadomiłem sobie, dlaczego byłem zaalarmowany.  
Wtem ciepła, spocona masa wbiła moją głowę w poduszkę. Krzyknąłem przerażony, lecz byłem stłumiony przez to, co miałem na twarzy. Poczułem smród, jakby jajek, a cała masa, która przylegała do mojej twarzy była jakby wilgotna… Czy też spocona? Domyśliłem się co to. Przerażony wierciłem się bezskutecznie, a wszystko co widziałem to ciemność. Wkrótce również zdałem sobie sprawę, że w sumie nie mogę się ruszyć. Moje ramiona i nogi były ciasno owinięte w mój koc i wyglądało na to, że sam koc był związany lub zaklejony taśmą.  
- No dzień dobry. – Usłyszałem głos siostry z góry. – Dziś są moje urodziny, a pamiętasz jak mówiłam, że jeśli nie zastanę mojego prezentu koło mojego łóżka, gdy się obudzę, to TY zostaniesz moim prezentem?
Moje oczy powoli dostosowywały się do panujących warunków, podczas gdy jęczałem i krzyczałem pod siostrą.  
To fakt, mówiła mi o tym, abym pamiętał o jej prezencie. Ostrzegała mnie o tym nawet wczoraj, ale niestety zasnąłem zanim ogarnąłem ten jej prezentu. Nie spodziewałem się jednak takiego obrotu spraw.  
- Mmmmmmh! Mhmmmh! - To wszystko co mogłem wydusić z siebie w tej chwili.  
Podniosła i przesunęła trochę swoją dupę, odsłaniając mi na chwilę obraz jaki miałem przed sobą. Czyli jej plecy po których ciągnęły się jej długie włosy. Gołe stopy siostry spoczywały po obu stronach mojej twarzy i było to bezwątpienia jedno z źródeł smrodu, lecz nie stanowiły głównego źródła... Krzyknąłem, lecz z jasnego powodu niemalże bezgłośnie.
- Co jest? Czyżby mój tyłek jest zbyt duży, żebyś mógł tam oddychać na dole? - Zaśmiała się głośno, gdy ponowiłem krzyki. - Och, to musi być zapach! - Podskakiwała w górę i w dół, pocierając mi twarz swoimi krągłościami. - Przepraszam, że nie wzięłam wczoraj prysznica, lecz mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu. W końcu to moje urodziny, a to oznacza, że robisz to, co chcę, i tak długo, jak zechcę. A ja chcę siedzieć na twojej twarzy do końca rana. - Jęknąłem, lecz ona nie zważając na to dalej kontynuowała. – Przepraszam też, że nie przedyskutowałam tego, gdy się obudziłeś. Potraktuj to jako niespodziankę.  W nagrodę, aby Twój dzień zaczął się JESZCZE lepiej, specjalnie zjadłam przed naszym spotkaniem coś niestrawnego, a wszystkie bekony i jajka z wcześniejszych dni, które jem na śniadania i kolacje tylko pogorszą całą sprawę. Więc oto mały prezent tobie za bycie takim wspaniałym bratem!
Kiedy tylko usłyszałem, że zamierza również pierdzieć, zacząłem bezowocnie wołać wniebogłosy, tak mocno, jakby mnie biczowali. Słyszałem, jak telewizor przed łóżkiem włączył się, a jej ciężar powoli wbijał się w mój nos jeszcze głębiej wnikając w jej rowek pośladków. Na szczęście była ubrana w piżamę.
Moja starsza siostra zawsze była okropnym rodzeństwem z którym współdzielę kieszonkowe. Była nieco pulchna, lecz to nie przeszkadzało, aby pociągała właściwie wszystkich w naszej szkole. Miała problem z poceniem się i często zostawiła swoje brudne ubrania w różnych kątach.  
Jej tyłek był ogromny: zdecydowanie wystarczająco duży, by zakryć moją twarz dwa razy, a potem jeszcze trochę. Przebywanie pod nią było strasznie wyczerpującym doświadczeniem. Było tu gorąco, wilgotno od jej potu, a najgorsze, że akompaniował przy tym wszystkim ten nieznośny smród. Walczyłem przy wydobyciu każdego oddechu spod jej pośladków, miedzy innymi pozyskując tlen z ust. Nie mogłem sobie tylko wyobrazić, jak nieprzyjemnie pachnący jest jej pierd z tak bliskiej odległości, jeśli już i bez niego – same siedzenie na mojej twarzy - zaliczałbym do jednych z gorszych tortur. Naprawdę mógłbym odrobić jej wszystkie lekcje i oddać moje miesięczne kieszonkowe, gdyby tylko ze mnie zeszła. Na zawołanie zrobić jej masaż bądź być jej podnóżkiem przez cały rok . Doprawdy wszystko, tylko żeby ze mnie zeszła!
   *Brrpsss...*  
Nawet się nie poruszyła, gdy wypuściła swój pierwszy pierd prosto w mój nos. Próbowałem świeży tlen zaczerpnąć ustami, lecz i tam panował już smród, więc zadławiłem się jedynie jej bąkiem. Spróbowałem ją zrzucić z mojej twarzy, lecz ledwie się poruszyłem a ona rzekła:  
- Przepraszam, nie sądzę, że masz jakikolwiek wybór. - Przypomniała mi o moim miejscu z kolejnym krótkim pierdnięciem.  
- Aa!!! To odrażające! - Odskoczyłem z obrzydzeniem, ale oczywiście siedziała mi na twarzy, więc wykonałem niewielki ruch.
- Przestań się tam kręcić, do cholery. Zaczęła podskakiwać niewysoko swoim tyłkiem kilka razy odbijając się od mojej twarzy, międzyczasie wymuszając oddech z moich płuc, przez co wchłonąłem przez nos i usta jeszcze więcej jej gazowego smrodu. Zacząłem niepowstrzymany płacz. To było już za wiele dla mnie. Ale ona się tylko zaśmiała, a potem wytoczyła długi, basowy pierd.  
*Bbbbbbbbrrrrpttt*
Była pewna, że wchłonę wszystko, gdyż docisnęła mnie swoim tyłkiem tak mocno że moja głowa zanikła w dużej poduszce.
- Uff… przepraszam, to było ciutkę za okrutne. – Oznajmiła odrobinę z fałszywą empatią. Zakaszlała parę razy, zakrywając swój nos.  
Tymczasem mój nos łapczywie wciągnął dosłownie maksymalną ilość tego pierda jaką mógł. Jej ciężar i ciągłe siedzenie sprawiły, że miałem bardzo mało powietrza, więc nie dłużej wstrzymywać oddechu. Niestety ona zauważyła jak zachłannie wciągam jej bąki.
- Nie wiedziałem, że ci się to podobało. Rozsiadła się wygodniej niż wcześniej, kpiąc ze mnie, gdy byłem zmuszony głośno wąchać jej tyłek.
*Brrrrrrrpttt Brrpsss Bprr*
Zaśmiała się, gdy zmętnienie zgniłych jajek i tłustego bekonu gromadziły się i kotłowały na mojej twarzy. A wąchałem jej pośladki przez na co dzień noszoną, spoconą tkaninę dziewczęcej piżamy.
Spróbowałem ponownie zawalczyć z ciasnym kocem, który owijał mnie razem z taśmą. Starania te jednak były daremne i zacząłem ich szybko żałować.
- Ahhhhh... - Westchnęła głośno, gwałtownie poruszając zadem na mojej twarzy, szukając lepszej pozycji. Po parunastu sekundach tarcia jej tyłkiem o moją facjatę usadowiła się wygodnie. - Dużo lepiej!  
Zaśmiała się jeszcze raz, gdy wołałem z trudem o litość. Uświadomiłem sobie szybko sprawę, że ona prawie mnie nie słyszy, a jeśli nawet to jakiś stłumiony bełkot.  
- A co to jest? - Wyśmiewała mnie, przykładając rękę do ucha.
*Brp!*
- Lepiej się zamknij, jeśli nie chcesz więcej. - Zaśmiała się, kończąc zdanie głośnym, krótkim wybuchem gazu. – Żartuję, jak chcesz to sobie wrzeszcz tam. To chyba jasne, że dopiero zaczęłam i to dopiero początek twojej przygody pod moich tyłkiem, co nie?  

Dwadzieścia minut później, po jeszcze bardziej torturujących gazach, które zaczęły powoli wypełniać moje płuca, w końcu wyprostowała plecy. Uniosła moją twarz przez pociągnięcie za moje włosy. Do tego momentu nie zauważyłem, że mam usta zamknięte przez taśmę.  
- Człowieku, byłeś wygodny! Nie mogę się doczekać, aby zrobić to ponownie. - Zaśmiała się na stojąc już przed moim łóżkiem. Pomału uniosła nogę i zaczęła przesuwać swoją stopę po mojej twarzy, opierając ją na moim nosie. Tymczasem wyłączyła telewizor i rzuciła pilot na moje łóżko.
Narzekałem głośno na smród z miedzy jej palców.  Uśmiechnęła się złośliwie.  
- Hej, bracie, wiesz co jeszcze możesz robić w moje urodziny?
- Mm? - Mruknąłem przez taśmę.
- Masaż stóp! – Nagle wskoczyła na moje krocze bez ostrzeżenia, wywołując falę bólu. Jęknąłem boleśnie, gdy rozsiadywała się na moim kroczu, szukając miejsca tak jak na mojej twarzy to robiła.  
Uniosła swoje obie stopy ponad moją facjatę, zakrywając ją prawie, że całkowicie. Żartobliwie poruszała palcami u stóp, które tykały moje czoło, rzęsy/brwi i wbijały się w oczy. Próbowałem uwolnić swoje ręce, żeby zrzucić stopy z mojej twarzy, lecz nie mogłem ich wydobyć spod kołdry. Więc przypatrywałem się tylko z przerażeniem, jak spoczywają koło mojego nosa, na całej mojej twarzy.
Ostry, intensywny smród zmusił mnie do głośnego jęku, gdy chwyciła mnie niespodziewanie za nos.  
- Zamknij się i przestań być taką dziwką na temat tego zapachu. Albo wrócisz do poprzedniej pozycji, pod mój tyłek. Ale sądząc po tym, jak mocno ssałeś ten smród, prawdopodobnie by ci się podobało! – Myśl, o ponownym wąchaniu i wchłanianiu jej obrzydliwych pierdów wprost na mnie sprawiła, że natychmiast się zamknąłem. Uśmiechnęła się.  
- Dobry brat.  - Westchnęła, opierając obie spocone podeszwy o moje nozdrza. Wyciągnęła telefon, powoli przecierając smród po mnie. Upokorzony i zmuszony do wąchania palców stóp, milczałem przez cały ten czas.

- Cichy i posłuszny… Dobry chłopiec. - Uśmiechnęła się powoli, ocierając stopy po mojej twarzy, a potem zajęła się za boki mojej głowy, męcząc moje uszy. Przesunęła swoją dupę z mojego krocza i kierowała się na moją klatkę piersiową. Gdy dotarła umieściła moją głowę między jej obiema nogami. Gdy spoglądała tak na moją twarz, zdmuchnęła ciemnoblond włosy ze swoich oczu.
- Chcesz coś powiedzieć?! - Uniosła brwi, gdy ja ze złością na nią spojrzałem krzywo.
Odwróciła całe swoje ciało. Powoli przysunęła się bliżej mojego nosa, niebezpiecznie zbliżając tyłek do mojej twarzy. Uroniłem łzy, moja trauma zaraz zdarzy się ponownie. Próby uwolnienie mojej głowy z jej spoconego uścisku ud – dalej bezskuteczne.
- Powiedz „dziękuję” albo inaczej znów zmierzysz się z mocą moich pierdów! - Powiedziała zwycięsko, gdy krzyczałem ze strachu.
-MM, MMPH, MM MMMMMPH! - Trzęsłem się gwałtownie, próbując się wydostać, gdy wraz z każdą sekundą obniżała swój tyłek do mojej twarzy.
- Hmmm… jesteś bardzo niewdzięczny. - Powiedziała zrzędliwie, opadając w dół, wsuwając mój nos bezpośrednio w jej rowek pośladków.
- Mmmmmpphhh…! - Jęknąłem głośno, gdy smród jej porannego gazu napłynął mi do nozdrzy po raz wtórny.
* Grrrrrrrrbbbbbbrrrrrppptttt ...... Ssss*
            Długi wibrujący pierd i drugi pomniejszy przebiegł po mojej twarzy. Krzyczałem, gdy zapach wpadł do moich nozdrzy. Po około trzydziestu sekundach bezpośredniego wąchania gazu powoli podniosła się, ale tylko o kilka cali.
- Powtórzę jeszcze raz: powiedz dzięki albo będziesz musiał dalej się wdychać moje bąki! - Uśmiechnęła się złośliwie, gdy taśma kpiąco przylgnęła do mojej twarzy na dobre.
Lecz mimo tego, próbowałem powiedzieć te cholerne „dziękuję”.
- MMMM! MMMMMPH!
- Jak nic nie mówisz to oznacza tylko jedno… Nie mogę uwierzyć, że cię to naprawdę cieszy.  
I zaczęła się kolejna półgodzinna sesja w jej duszących gazach, pod naporem ciężaru jej ciała.

(Pół godziny później)

*Bbbrrrpt...*
„Mój boże, kolejny? Kiedy to się skończy…” Pomyślałem.
Kolejne dwadzieścia długich sekund jej obrzydliwego gazu i znów podniosła się dając mi kilka sekund na oddychanie.  
- Chryste! Ten to był dopiero śmierdzący! - Zachichotała, siedząc już nie na twarzy, a na mojej szyi. Moje oczy rozszerzyły się, gdy dławiła mnie z tego powodu, że jej cała waga przyciskała moje gardło. Walczyłem, gdy jej stopy całkowicie unieruchomiły moją głowę, a jej tyłek boleśnie napierał  moją brodę, wbijając się w nią.
- Myślę, że na razie wystarczy. Idę pobiegać, a kiedy wrócę, spodziewam się, że będziesz w salonie gotowy oglądać ze mną telewizję. Coś w tym, jak powiedziała „oglądanie telewizji”, nie brzmiało dobrze; byłem jednak bardzo szczęśliwy, że w końcu nie widziałem jej dupy ani stóp. Zeskoczyłem z mojego łóżka, oddychając głęboko. Teraz miałem około godziny, zanim wróciła. Wkrótce dowiedziałem się, czym jest „oglądanie telewizji” z moją siostrą w jej urodziny.

Dodaj komentarz