Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

To o nas.

Historia jest osnuta jest na podstawie prawdziwych wydarzeń. Bohaterami jest dojrzałe już dziś małżeństwo 48 latków. W sumie, para bardzo typowa dla dużego miasta w naszym kraju. On i Ona atrakcyjni, wykształceni, mający za sobą sukcesy zawodowe dające niezależność finansowo zawodową. Zawsze dobrze, się rozumieli – dotyczy to również „sypialni”.  
Co do kwestii „sypialni” – zawsze byli otwarci i czerpali z seksu ogromna radość. Ich doświadczenia w układach wykraczających poza klasyczne 1+1 są trudne do zdefiniowania. Można je zarówno opisać jako skromne, ale prawdą byłoby również nazwanie ich bardzo bogatymi.  Ta sprzeczność wynika z tego, że przygoda z urozmaiconym seksem rozpoczęła się wiele lat temu.  
Byli wtedy młodym 30 letnim małżeństwem bez planów na układ szerszy niż typowy. Podobnie jak większość małżeństw, mieli szerokie grono znajomych i przyjaciół. Najbliższe, wieloletnie relacje wiązały ich z parą przyjaciół – byli w podobnym wieku, mieli podobne zainteresowania i też byli małżeństwem. Wielokrotnie podczas sobotnich spotkań i wspólnych wypadów żartobliwe rozmowy i wygłupy schodziły „metr nad ziemię”. Pewnego wieczora, podczas weekendowego wyjazdu, te w sumie niewinne, zabawy (rozbierany poker itp.) doprowadziły do tego, że „stało się”, czyli używając „fachowej terminologii” – doszło do wymiany partnerów.  
Było średnio, czyli kac - trochę tego prawdziwego, ale przede wszystkim wielki moralny. Brak koncepcji jak dalej ma wyglądać i własna relacja – czy to była zdrada, czy nie. Wielka niewiadoma jak mają się dalej układać relacje pomiędzy obydwoma małżeństwami. Pewnie gdyby nie wspólne grono znajomych i powiazania towarzyskie, drogi obydwu par na zawsze by się rozeszły i nigdy więcej by się nie spotkali. Nie ma co ukrywać, że trzeba było trochę czasu, aby przetrawić i oswoić się z nową rzeczywistością.  
Początkowo nasi bohaterowie zaczęli ze sobą o tym rozmawiać. Wraz z upływem dni, a nawet tygodni, zaczęli uświadamiać sobie, że jednak dla obojga, było to dość podniecające doznanie. Wspominanie tego wydarzenia stopniowo stawało się obecne podczas wspólnych wieczorów dostarczając dodatkowej dawki erotycznych emocji.  
Powiązania towarzyskie powodowały, że „współwinna” para pojawiała się na horyzoncie podczas rozmaitych wydarzeń typu imieniny znajomych itp.  Potrzeba było kilku miesięcy, aby rezerwa i zakłopotanie opadło na tyle, aby spróbować odbudować przyjacielska relację. Co ciekawe, inicjatywa wyszła od Pań i sprowadzała się do tego, że nie można przekreślić wieloletniej przyjaźni z powodu jednego wieczoru. I w ten to sposób, którejś soboty, po staremu cała czwórka spotkała się na wino i pogaduchy.  
Początkowo drażliwy temat był skrzętnie omijany, ale wszystkich to uwierało, a czasem sytuacje ocierały się wręcz o groteskę. Szczęśliwie wcześniejsza długotrwała przyjaźń, zaufanie pomiędzy przyjaciółmi i opróżniona butelka wina, spowodowały, że po prostu zaczęli o „tym” rozmawiać. Okazało się, że wszystkie etapy, poczynając od „moralniaka” i zawstydzenia, a na podnieceniu na wspomnienie pamiętnego wieczoru kończąc, były udziałem całej czwórki.
Tym razem świadomie i z rozmysłem cała czwórka zdecydowała się zorganizować kolejny ekscytujący wieczór. Drugie spotkanie było zdecydowanie mniej stresujące i rozterki „dzień po” bez porównania łagodniejsze.  

W dużym skrócie był to początek nowej relacji. Z jednej strony przetrwała przyjaźń, a z drugiej, co kilka tygodni cała czwórka spotykała się, aby odkrywać dotąd niezbadane regiony sekularności.  
Relacja przetrwała wiele lat. W tym czasie poczucie komfortu i zaufania spowodowało rosnącą otwartość na eksperymenty, dzielenie się fantazjami. Dlatego trudno dziś, poza wszelkimi formami wyrządzania krzywdy drugiej osobie, wymyślić coś, czego nasi bohaterowie nie doświadczyli w seksie.  
Dlatego wracając od początkowego stwierdzenia: że doświadczenia naszego małżeństwa można określić jako skromne – bo w sumie byli tylko z jedną parą. Prawdą jest również nazwanie ich wyjadaczami, ze względu otwartość, samoświadomość i akceptację praktycznie wszystkich, uznawanych za mroczne czy wstydliwe, zakamarków seksu. I nie ma znaczenia, czy będzie to szeroko pojęty sex bi, dominacja lub uległość, czy nawet pis sex.
Cała zarysowana powyżej podróż w krainę seksu jest z pewnością materiałem na kilka opowiadań, a może nawet na cała książkę. W tym przypadku jest próbą zarysowania tła do tego, co wydarzyło się w kolejnych latach.
Jak „wszystko co dobre kiedyś się kończy” tak i tym razem po kilku latach proza życia, czyli propozycja pracy za oceanem spowodowała, że drogi obydwu par się rozeszły. Początkowo były jeszcze próby pielęgnowania przyjaźni – telefony maile itp. ale upływ czasu nieubłaganie uświadamiał naszym bohaterom, że ten rozdział trzeba uznać za zamknięty.  
Wraz z upływającym czasem nasze małżeństwo (na potrzeby dalszej historii nazywajmy ich: Panią X i Panem Y) zaczęło rozmawiać o pomyśle świadomego poszukiwania ludzi, z którymi można by stworzyć podobną do poprzedniej relację. Idea poszukiwań wśród znajomych wydawała się być trudną – ryzyko narażenia się na plotki, a może po prostu nie mieli odwagi.
Pomimo to, początkowo pomysł nie wydawał się specjalnie skomplikowany. Istniały przecież portale z ogłoszeniami „Pan szuka Pani”, „Para szuka Pary” i inne tego typu konfiguracje. Pierwszym krokiem był zakup dodatkowego telefonu na kartę, i zredagowanie ogłoszenia w stylu „ 38 letnie atrakcyjne, wykształcone małżeństwo pozna podobne małżeństwo…………..” itp. –  standardowa banalna treść. I tu zaczęły się schody. Telefon dzwonił nawet dość często, ale… .To „ale” było powodem dla którego, praktycznie po dwóch miesiącach byli bliscy porzucenia projektu. Przede wszystkim dzwonili ludzie nie potrafiący wysłowić się po polsku, albo Pan którego „żona wyjechała” i nie może podejść do telefonu i tym podobne przypadki. Kilkakrotnie nawet doszło do spotkań w kawiarni, ale poznane pary, albo opowiadały ze swadą i szczegółami o licznych spotkaniach z innymi warszawskimi parami, albo Pan chciał a Pani się wahała (czyli wolałaby nie, ale Pan nalegał). Nie wdając się w detale, idea poznania „normalnych”, otwartych, gotowych na wspólną podróż w krainę seksu, ale takich, którzy nie „zaliczyli” wcześniej połowy miasta, okazała się praktycznie niemożliwa do realizacji.  
Nasi bohaterowie nie byli desperatami i dlatego ich odczucia trudno nazwać przygnębieniem, raczej byli zdumieni tym, jak wygląda prawdziwy świat w zderzeniu z ich dotychczasowymi przekonaniami. Jednocześnie zdali sobie sprawę jak niewielkie doświadczenie jest ich udziałem. Jednym z wniosków płynących z poprzednich kilku tygodni, było to, że telefon odbierała X i zawsze prosiła o możliwość porozmawiania z Panią, co w większości przypadków kończyło dialog z kolejnym „gawędziarzem”.
Byli bliscy poddania się i porzucenia pomysłu, bo ciągłe rozmowy z „dziwnymi” ludźmi trudno uznać za coś ekscytującego. Raczej stało się to irytująco nudne.
I właśnie wtedy……………………….. rozpoczęła się historia, która warta jest opowiedzenia:
Wczesnym wieczorem zadzwonił „sekretny” telefon. X znudzona perspektywą kolejnej bezsensownej rozmowy z erotomanem gawędziarzem, zastanawiała się nad pozostawieniem dzwoniącego telefonu bez odpowiedzi.  Jednak po kilku sygnałach – może dlatego, ze wyświetlał się numer dzwoniącego, a nie jak zwykle „tel. zastrzeżony” - nacisnęła zieloną słuchawkę. Już kilka pierwszych zdań miło ją zaskoczyło. Nieco zakłopotany, ale miły głos w słuchawce przedstawił się imieniem (co dotąd było raczej niespotykaną sytuacją), i zapytał czy jest to dobry moment na rozmowę (jeszcze rzadszy przypadek). Rozmówca nieśmiało wyjaśnił, że ma świadomość, że w ogłoszenie skierowane jest do małżeństw, a on jest 20 letnim studentem. Pomimo tego postanowił zaryzykować i odpowiedzieć. W pierwszej chwili X chciała zakończyć rozmowę, ale przyjemny tempr głosu i nieukrywane naturalne zakłopotanie, sposób wypowiadania się spowodował, że rozmowa trwała kilka minut. Rozmowa zakończyła się uzgodnieniem, że Ona musi porozmawiać z mężem i odezwie się.
Jeszcze tego samego wieczoru, pijąc wieczorną herbatę, X opowiedziała mężowi o, w sumie, przyjemnej rozmowie z Rafałem. O tym, że ujęło ją jego zakłopotanie i nieśmiałość, ale jednocześnie to, że tego nie ukrywał, nie próbował odgrywać macho. Opowiedział, że przyjechał do Warszawy na studia, że nie ma doświadczeń w tego rodzaju „konfiguracjach”.  Powodowani częściowo ciekawością,  trochę utratą wiary w odnalezienie wymarzonej pary i poddając się przeczuciom X, postanowili umówić się z Rafałem na spotkanie „przy kawie”.
Na spotkanie umówili się w jednej ze stołecznych kawiarni. Spory taras i niezbyt duży ruch zapewnił całkiem dogodne miejsce do swobodnej rozmowy, bez obawy o wzbudzanie sensacji przy sąsiednich stolikach. Xi Y pojawili się w umówionym miejscu kilka minut przed czasem. Wzajemne odnalezienie się nie nastręczało problemów – komórki to jednak fajny wynalazek. Rafał pomijając naturalne skrępowanie wynikające, z jednej strony, z nietypowej sytuacji i jednocześnie nieco nieśmiałej natury, okazał się być zupełnie przeciętnym młodym człowiekiem. Przeciętny oznacza ciemny blondyn, średniego wzrostu, średniej budowy, ani bardzo przystojny, ani brzydki, zwracało uwagę inteligentne spojrzenie. Jak się później okazało, właściciel ujmującego uśmiechu i, zdradzającego inteligencję, celnego dowcipu.
Początkowo całe towarzystwo czuło się nieswojo. Kiedy „spiskowcy” zamówili już sobie coś do picia i kelner oddalił się od stolika X przejęła inicjatywę i biorąc pod uwagę zakłopotanie przybysza zaproponowała, że na początek wspólnie z mężem opowiedzą (bez zbędnego wdawania się w szczegóły), dlaczego kogoś szukają i jak do tego doszło.  Po krótce opowiedzieli mu o ich długiej relacji z przyjaciółmi, o nieudanych poszukiwaniach pary i powodach, dla których zdecydowali się z go poznać. Jednocześnie zachęcali słuchacza do tego, żeby pytał bez skrepowania, jeśli coś go nurtuje.   Chłopak - nieco ośmielony opowiedział o sobie – świeżo upieczony student, przyjechał od Warszawy z małej miejscowości, mieszka w akademiku, jako ze to dopiero początek roku akademickiego nie ma jeszcze zbyt wielu znajomych w mieście. Rozmowa nabierała tempa i była dość przyjemna - łatwo było poruszać się na neutralnym tematycznym gruncie. Rafał początkowo czuł się nieswojo w obecności Y, jakby obawiając się, że, sytuacja mąż, żona i on odpowiadający na seks ogłoszenie prowadzi potencjalnie do jakichś napięć podyktowanych zazdrością.  Widząc to Y wyjaśnił, że wprawdzie nie wiadomo, czy ich znajomość będzie się rozwijać, ale jeszcze raz powrócił do ich wcześniejszych doświadczeń i zapewnił, ze nie ma mowy o poczuci zazdrości czy obawy z jego strony.
Kiedy wszyscy uczestnicy poczuli się nieco pewniej X zapytała, – Dlaczego młody, niebrzydki chłopak zamiast umawiać się z innymi studentkami siedzi z dobrze ponad 10 lat starsza parą przy stoliku w kawiarni. Chłopak zaczął się jąkać, czerwieniąc się jednocześnie.  Patrząc na zakłopotanie Rafała, Y spokojnie stwierdził, że jak nie chce, to nie musi odpowiadać, ale jeśli znajomość byłaby kontynuowana, to trudno będzie odnaleźć w tej sytuacji, jeśli nie będziemy potrafić ze sobą rozmawiać. Rafał odpowiedział, że nie jest prawiczkiem, ale jego doświadczenia z dziewczynami nie są specjalnie bogate – miał dziewczynę, równolatkę, ale „jakoś się rozpadło” i że zawsze podobały mu się starsze kobiety. X zapytała, – czemu nie odpowiedział na ogłoszenie „Pani szuka Pana” tylko na ich anons. Chłopak wyraźnie zdenerwowany zaczął się trochę plątać. Sytuację wyjaśnił Y proponując
– Wszyscy jesteśmy trochę skrępowani, wymieńmy się adresami mailowymi. Może łatwiej będzie pisać niż mówić.  
- Dobra myśl, napisz do mnie, Rafał, jeśli ochłoniesz i będziesz miał ochotę. Może tak łatwiej będzie pokonać zakłopotanie. Poparła męża X.
W drodze powrotnej do domu X zapytała męża, – Co myślisz?
- Sympatyczny chłopak, ale za diabła nie wiem, czego szuka? Czy to po prostu ciekawość, czy coś jeszcze?. I nie wiem, czy da radę pokonać to zawstydzenie. A Ty?, Widzę, że Ci się spodobał. Uśmiechnął się Y, patrząc kontem oka na, dający się zauważyć pod czarnym golfem zarys nabrzmiewających brodawek.  
- Aż tak widać? – zapytała z błyskiem w oku X. - To zupełnie nowa sytuacja i nie wiem czemu, ale strasznie mnie podkręciła.
- Z tego wniosek, że choćby się nic więcej nie miało wydarzyć, to warto było się spotkać. Odpowiedział Y i sięgnął ręką delikatnie ściskając rysującą się coraz wyraźniej pod swetrem brodawkę.
- Patrz na drogę, bo jeszcze spowodujesz wypadek. – Droczyła się X z siedzącym za kierownicą Y.
Jeszcze tego samego wieczoru dostali maila od Rafała. Podziękował za spotkanie, przepraszał za stres, który go zżerał…. I w ten sposób rozpoczęła się wymiana maili.
Skracając: Rafał wyznał, że bardzo chciałby kontynuować znajomość, że nie wie dlaczego, ale zawsze pociągały go dojrzałe kobiety, że często oglądał onanizując się strony MILF. Że nie wie dlaczego, ale ekscytujące było dla niego to że jesteśmy parą – kolejny raz X zapewniała go, że nie ma się czego obawiać jeśli chodzi o zazdrość ze strony Y. Podczas wymiany maili chłopak, zachęcany przez X, pytał coraz śmielej o ich doświadczenia – czy mieli doświadczenia BDSM, lub Bisexualne. X, zupełnie otwarcie przyznawała, że przy tak długiej relacji z przyjaciółmi eksperymentowali zarówno z delikatną dominacją, jak i ona pozbyła się oporów przed kontaktem seksualnym z kobietą, podobnie jak panowie oswoili się z dotykiem drugiego mężczyzny. Wszystkie te „odjechane” doświadczenia miały miejsce tylko z długoletnimi przyjaciółmi i zarówno Ona jak i Mąż nie maja pojęcia jak to jest w podobnej sytuacji z kimś innym, bo dla nich to też jest zupełnie nowa sytuacja.
Pewnego wieczora, kiedy X opowiadała mężowi o mailowej i potem telefonicznej rozmowie z Rafałem, Y zapytał – I co myślisz?
- W sumie, bardzo fajnie się z nim rozmawia, moglibyśmy się spotkać, ale nie wiem, jak to będzie w realu.  Chyba skrępowanie już trochę minęło, ale co innego gadanie przez telefon czy pisanie maili, a co innego „Oko w Oko”. My sobie pewnie poradzimy – jest nas dwoje w tym trójkącie, ale nie wiem, czy Rafał poradzi sobie ze stresem. Pamiętasz, jaki był zdenerwowany w kawiarni? On nie jest chyba zwykłym „zaliczaczem”. Przypomnij sobie nasz nasz pierwszy raz? Jakkolwiek głupio to brzmi, nie chciałabym zrobić chłopakowi krzywdy. On naprawdę nie ma wielkich doświadczeń w seksie w ogóle, ale ma fantazje. Jego oczekiwanie mogą brutalnie zderzyć się z realiami – Jak u nas na początku. Żeby nie wyszła z tego jakaś lipa, rozczarowanie Zamyśliła się X.
- Może najlepiej, mu o tym powiedzieć i niech sam zdecyduje. Odparł Y.
- Wiesz co? Za tydzień i tak mamy na jechać na weekend na Mazury. Może niech przyjedzie w piątek po południu. Pogadamy i zobaczymy jak będzie. Bez napinki, najwyżej nic nie będzie. Pamiętasz jak było w kawiarni?, niby nic, a warto było. W najgorszym razie Rafał przejedzie się na Mazury i z powrotem i spędzi fajny jesienny weekend nad jeziorami. Swoją drogą nie wiem czy ma czym przyjechać? Zastanowił się Y
- Zaproponuję mu i zapytam o dojazd. Odparła X
W drodze wyjaśnienia: kilka lat wcześniej, nasi bohaterowie kupili stary poniemiecki dom nad jeziorem. Po gruntownym remoncie stali się posiadaczami komfortowego, całorocznego domu w pięknym miejscu. Posiadłość na cyplu, nieco oddalona od wsi, była ich azylem, gdzie chętnie spędzali część wakacji i przedłużone weekendy praktycznie przez cały rok. Jako że późna jesień tego roku niosła ze sobą pogodę, bardziej pasującą do późnego lata niż początku listopada, w nadchodzącym tygodniu planowali „urywając” piątek spędzić cztery dni poza miastem.  
Odpowiedź od Rafała pojawiła się dość szybko – Bardzo dziękuje i chętnie skorzysta z zaproszenia. Z transportem sobie poradzi. Pozostały jeszcze wskazówki dotyczące dojazdu i gotowe.
Ważne sprawy w pracy, korki w Warszawie itp. spowodowały, że X i Y dotarli do swojego domu na Mazurach dopiero we czwartek późnym wieczorem.  
Piątek rozpoczął się od leniwego śniadania i spaceru. Niby nic nadzwyczajnego, pełen relaks, ale perspektywa przyjazdu Rafała wprawiało obydwoje w podniecenie, którego nie ukrywali.
- Kręci cię, że być może, dziś dam dupy młodemu chłopakowi? – zapytała X podczas śniadania. Obydwoje lubili używać dosadnego, a w zasadzie wulgarnego języka podczas uprawiania seksu i podczas rozmów o nim. Y podniecało, że jego żona, będąca wprawdzie atrakcyjną kobietą, ale wyglądająca na bardzo przyzwoitą i stonowaną elegancką panią o wysokich standardach i kulturze – używa w tych intymnych sytuacjach bez żadnego skrępowanie brukowego języka. Było to jedno z odkryć podczas potkań z dawnymi przyjaciółmi – dosadny język dodatkowo „podkręcał” atmosferę i oferował znacznie większe bogactwo wyrazu. Ostatecznie oni w owym czasie nie „kochali” się, ani nie „uprawiali seksu” we czwórkę – oni się rżnęli, ruchali czy piredolili.  
- Bardzo mnie to podnieca, bardziej niż się spodziewałem. Odparł Y patrząc na żonę sprzątającą ze stołu w jadalni. Widział wyraźnie błysk podniecenia w jej oczach i wyraźnie odznaczające się na materiale T-shirtu nabrzmiałe sutki. Wkładając przechodzącej żonie dłoń między nogi. Delikatnie przesunął palcami po materiale majtek.
- Widzę, że już jesteś mokra. Powiedział delikatnie ściskając palcami przez wilgotną bieliznę nabrzmiewające wargi.
- Grzeję się jak ostatnia bezwstydna kurwa. Tobie też chuj stoi kutasie.- Kocham cię, ale zaczekajmy do wieczora. Odparła, całując męża w usta.
- A właśnie, o której spodziewamy się Rafała, zapytał Y
- Ma wyjechać wczesnym popołudniem, więc myślę, że koło piątej. Zadzwoni jak będzie w pobliżu, żeby łatwiej trafić.  
Dzień upłynął banalnie – spacer, wizyta w pobliskim miasteczku, zakupy na weekend.

Po południu, kiedy wszystko wydawało się być gotowe. X i Y usiedli w salonie przed płonącym kominkiem.  
- Nalać Ci wina? Zapytał Y
-Chętnie. Jakoś się denerwuję. Sama jestem zdziwiona - przecież nie jesteśmy nowicjuszami. Fakt, że to było już jakiś czas temu, ale kiedyś pieprzyliśmy się wspólnie jak króliki, oddawaliśmy się najróżniejszym perwersjom i tak się nie denerwowałam. Odparła.
- Nie masz racji. Po pierwsze my i oni znaliśmy się wczesnej, robiliśmy to już dość długo i oswoiliśmy się ze sobą.  Przypomnij sobie początki. Ja też trochę się nieswojo czuję, ale to chyba nic dziwnego. W sumie, nie znamy Rafała. Nie wiemy, jaki naprawdę jest. Pomyśl tylko jak on musi być zestresowany.
W tym momencie zadzwonił telefon. To był Rafał – był już w pobliżu, ale pomimo dokładnych instrukcji dojazdu, trochę pobłądził. Y pomógł mu telefonicznie odnaleźć właściwą drogę w zapadającym zmroku. Wkrótce na drodze dojazdowej pojawiły się światła samochodu. X podeszła do męża zakładającego kurtkę i szykującego się do wyjścia z domu, aby przywitać gościa i zamknąć za nim bramę wjazdową.  
- Straszną jestem kurwą. Z jednej strony mam ogromna tremę, ale czuję ogromne podniecenie.
- Uwielbiam Cię Suko, ale trochę wyluzuj – może z tego nic nie wyjdzie, a poza tym – pamiętaj jak Rafał jest prawdopodobnie spanikowany.
Y wyszedł przed dom dokładnie w momencie kiedy z wysłużonego już małego samochodu wysiadał Rafał. Panowie uścisnęli sobie dłoń.
- Cieszę się, że dotarłeś.  Przywitał gościa Y.
- Trochę się pogubiłem pod koniec, ale fajne macie miejsce. Szkoda, że już prawie ciemno. Odparł gość, wyciągając małą torbę z bagażnika.
- Dzięki, Rano będzie sposobność pokazać Ci okolicę. Choć do środka, bo chłodno się robi. Y wykonał zapraszający gest ręką.
-Jeszcze chwilę. Gość pochylił się i wyciągnął z auta bukiet żółtych róż i butelkę przyzwoitej, czystej wódki. Nieco zakłopotany wyznał  
– Nie wiedziałem, co pijecie i czy to wypada….
- Wielkie dzięki, nie trzeba było, ale miło z twojej strony, a czysta zmrożona wódka jest dobra na każdą okazję. Odparł z uśmiechem Y ponawiając zaproszenie.
Ruszyli w kierunku drzwi wejściowych.
- Witaj, jakie piękne kwiaty -  powiedziała X.
-Żółte róże, to kolor nadziei -Rafał przywitał się z Panią domu. I tu nastąpiło zawahanie, czy podać rękę, czy…..
- Nie wiem, co będzie dalej, bo wieczór jeszcze młody, ale dzięki za kwiaty i liczę, że na powitanie mogę Cię, chociaż w policzek pocałować. Wstawię kwiaty i Choć, zaprowadzę Cię na górę i pokażę gdzie jest twoja sypialnia. – Żartując wyjaśniła sytuację X.
Chłopak podążył za gospodynią po schodach na górę. Piętro było częściowo otwarte, z antresoli rozpościerał się widok na salon na dole z jadalnią i aneksem kuchennym. Widać było jak przy barze w jadalni Y przygotowuje sobie drinka.
- Czego się napijesz? - Rafał; rzucił patrząc w górę na Gościa. Ten, zawahał się,
-Nie wiem. To samo, co wy.
Dalej po przeciwnych stronach korytarza, znajdowały się dwie duże sypialnie, z dużymi małżeńskimi łożami.  Gospodarze zajmowali tę po lewej stronie. Prawa przeznaczona była dla gościa. X zapraszając Rafała dalej do sypialni gościnnej rzekła z uśmiechem:
- Zapraszam to twój pokój. Czuj się jak u siebie, u masz ręcznik. Łazienka po prawej.- wskazała drzwi. – Czekamy na dole -Dodała.
Kiedy Rafał, po kilku minutach zszedł na dół, jego widoczne zakłopotanie zaczęło udzielać się całej trójce. Chłopak usiadł obok pani domu na wolnym stołku przy barze oddzielającym salon od kuchni. Gospodarz przygotował drinki. Rozmowa – trochę „drewniana” koncentrowała się na komplementowaniu przez gościa przytulnej atmosfery domu i wyzwania, jakim było dla niego dotarcie na miejsce zgodnie ze wskazówkami. Po kilku minutach, Y postanowił się zmierzyć z wiszącym w powietrzu napięciem:
- Słuchajcie, wszyscy jesteśmy zakłopotani. Dla nas – Rafał - to też jest nowa sytuacja. Nikt z nas nie wie, co się wydarzy, czy się wydarzy i jak się do tego zabrać. Wiem, że to może nie jest specjalnie romantyczne, ale „samo chyba się nic nie wydarzy”. Nie denerwuj się, my nie mamy ułożonego scenariusza. Nikt nic nie musi - jakkolwiek banalnie to brzmi. Nikt z nas nie wie jak „to ma być”. Wszyscy jesteśmy dorośli i jesteśmy tu z własnej woli i jak będzie - zależy od nas. Możemy się teraz rozebrać i zacząć się pieprzyć, ale to byłoby chyba odległe od tego, co sobie wszyscy we trójkę wyobrażamy. Chyba jedynym sposobem jest zmierzyć się z naszym zakłopotaniem i zacząć po prostu o tym rozmawiać. Na początek ja zacznę: - cieszę się, że przyjechałeś. Jak widzę podniecenie X i sobie wyobrażam jak bezwstydna będzie moja żona z Tobą, to już kręci mnie ta sytuacja. Nasze zdrowie i wznoszę toast za udany wieczór i noc i na pohybel wstydowi!! – uśmiechnął się Y unosząc swojego drinka.  
Wszyscy zgodnie stuknęli się szklaneczkami.
- Trochę to zabrzmiało mentorsko, ale chyba trzeba było to powiedzieć. – odezwała się X. –Mam w związku z tym propozycję: Zamknij proszę okiennice – mieszkamy wprawdzie na odludziu, ale nie wiadomo, co tu się będzie wyprawiać – uśmiechnęła się łobuzersko do Rafała – i lepiej by było, żeby nie napatoczył się jakiś zabłąkany wędrowiec zerkający przez okno.  
Wszyscy spojrzeli w szyby. Wczesny zmierzch zaczął powoli gasnąć i na zewnątrz zrobiło się już ciemno.  
- Przed dalszą częścią wieczoru wprowadzić nieco swobodniejsza atmosferę – przejęła „dowodzenie” X. Ja idę na górę przebrać się w cos bardziej odpowiedniego – uśmiechnęła się zalotnie.  
-Proponuje, aby męski dress code na dzisiejszy wieczór to były bokserki i koszula. Zgadzasz się Rafał? Spojrzała na siedzącego obok chłopaka.
- Dobrze. Odparł, ale w oczach z powrotem zagościła niepewność.
- Nie denerwuj się. Jak cos jest nie tak to powiedz. - X dotknęła uspakajające dłoni gościa.  
- Nie wszystko OK. – odparł nieco się odprężając.
- Zaraz do was wracam powiedziała X – kierując się w kierunku schodów na górę.
Y w tym czasie zamknął okiennice, dołożył kilka polan do palącego się kominka i wrócił do swojego drinka.
- I jak? Zacząłeś już sobie pluć w brodę, że przejechałeś taki kawał żeby się z nami spotkać? -zażartował Y
- Nie. A co, wyglądam jakbym żałował? Zapytał Rafał i ciągnął dalej – po prostu, jak o tym fantazjowałem wydawało się proste, a w realu… zawahał się.  
- Rafał. Jeszcze raz i ostatni raz dzisiaj: Jeśli poczujesz się źle, niekomfortowo, po prostu musisz nam o tym powiedzieć…. Nie dokończył gospodarz.
- Nie, nie oto chodzi. Jest super, w sumie cieszę się ze to Wy macie większe doświadczenie i „aranżujecie” to wszystko. Po prostu trochę boję się, że się nie sprawdzę. – Wyznał, wpatrując się w swojego drinka.
Ostatnie słowa dotarły do schodzącej po schodach X. Pani domu miała na sobie półprzezroczystą, wiązaną z przodu białą bluzkę, rozpinaną z przodu, krótką spódnicę w tym samym kolorze. Spódniczka była na tyle krótka, że przy każdym kroku widać było przez moment koronkowe wykończenie beżowych pończoch. Stroju dopełniały szpilki na bardzo wysokim obcasie i wyzywający makijaż.
Gość spojrzał na schodzącą powoli panią domu. Przesunął wzrokiem po rysującym się pod bluzką  koronkowym staniku opinającym spory biust i z zakłopotaniem odwrócił wzrok.
- Rafał nie wstydź się. Po to tu jesteśmy, ja lubię czasem ubierać się jak dziwka.  
- Wracając do tego, co mówiłeś, zapomnij o „sprawdzaniu się”. Mnie już się podoba jak na mnie patrzysz. - Uśmiechnęła się X. – A teraz twoja kolej na zmianę stroju.
Gość poszedł na górę. ………….

SoftDream

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 4621 słów i 27166 znaków.

4 komentarze

 
  • eksperymentujacy

    No nie wolno ci przestawać teraz. Długie ale bardzo dobre budowanie napięcia.  
    Czekamy na drugą część

  • kitu

    Długie i nudne.Zero akcji,przydługi wstęp-mało dialogów,nieciekawy temat opowiadania.Jak dla mnie słabizna.Brak tej ,,,iskry"w opowiadaniu.Co tu się może podobac???

  • p0502

    Bardzo dobre. Z niecierpliwością czekam na kolejne części.

  • Nochybanie

    Czekam na dalsze części z niecierpliwością!!!!