Tam, gdzie zachodzi słońce. cz. 15

Wyszłam z wody.
Cały czas trzymała się mniej więcej w tej samej odległości.
–  Chcesz jechać do mnie?
–  Pojedziemy do mnie – powiedziałam.
–  Masz śliczną Barrakudę, a ja BMW.
Dostrzegłam ośmiocylindrową maszynę.  
–  Dlaczego nie pozwoliłaś mi się utopić?
Spojrzała na mnie dziwnie.
–  Bo powinnaś żyć. Będę jechać za tobą, ale jeżeli chcesz, pojedziemy do mnie. Jeżeli nie jesteś w stanie prowadzić, to pojedziemy moim samochodem, do ciebie lub do mnie.
–  Mogę prowadzić. Jesteś bardzo młoda, rodzice nie będą się niepokoić?
–  Młodo tylko wyglądam, mam dwadzieścia jeden lat, a do rodziców nie chce jechać. Mieszkają czterysta kilometrów na północ. Cztery lata temu uciekłam z domu. Nie mogłam znieść atmosfery. Znęcał się psychicznie nad matką a ona, zamiast coś z tym zrobić, godziła się na to. Zaczął i mnie niszczyć. Nie mogłam na to pozwolić.
–  Mieszkasz sama?
–  Tak, ale mam kilku bogatych przyjaciół.
–  Pracujesz?
–  Uśmiechnęła się.
–  Czasem. Mam boutique z odzieżą dla kobiet. Odwiozę cię do domu i pobędę z tobą do czasu, aż będę pewna, że nie będziesz chciała tego zrobić ponownie.
–  To długo będziesz musiał pobyć – powiedziałam uczciwie.
–  Nie szkodzi, mam czas. To mój sklep i personel sobie da radę beze mnie..
Czułam się pozbawiona sił. Jednak dojechałam do domu.  
–  Jak masz na imię? – zapytała już w środku.
–  Emma.
–  Ja jestem Carry. Zrobię ci coś do jedzenia, kapiel, a potem zobaczymy.
–  Co masz na myśli?
–  Jak zaśniesz, to będę przy tobie.
–  Chcę odejść, a ty mi nie pozwalasz.
–  Właśnie. Widzę, że współpracujesz. Będę cię pytać każdego dnia. Nie waż się kłamać. Mam pewien dar i nie można mnie oszukać. Odejdę dopiero kiedy usłyszę, że chcesz żyć...
Zrobiła mi doskonałą jajecznicę po meksykańsku, potem przygotowała kąpiel w pianie. Pozwalałam się wycierać i zaprowadzić do łóżka. Zasnęłam. Obudziłam się w środku nocy, koło trzeciej trzydzieści. Carry siedziała na fotelu obok mojego łózka. Musiała być czujna, bo kiedy wstałam, od razu się obudziła.
–  Co zamierzasz? – zapytała ostro.
–  Chcę siusiu.
–  Dobra, tylko chcę cię widzieć za minutę z powrotem. Chcesz żyć?
–  Nie. –  odrzekłam smutno.
–  Nie dobrze. Powinnaś.
–  Dzisiaj nie umrę, a ty się nie wyśpisz. Mam dwa gościnne...
–  O nie! Nie wiem, co kombinujesz, ale tak szybko mnie się nie pozbędziesz. Będę czuwać obok ciebie.
–  To śpij ze mną, łóżko jest szerokie.
–  Nie wiesz, o co prosisz.
–  Nie rozumiem – odrzekłam.
–  Nie musisz.
Carry nie opuszczała mnie trzy tygodnie. Co dzień zadawała te samo pytanie i co dzień otrzymywała pozytywną odpowiedź. W początku trzeciego tygodnia zaczęłam kłamać, tylko dlatego, że nie chciałam, by sobie poszła. Była drobna, ważyła mniej niż sto funtów, ale po pierwszej nocy uparła się, by przysunąć łóżko z gościnnego, a ja nie chciałam jej pomóc. Klęła, na czym świat stoi. W końcu kiedy wsunęła łóżko, wyglądała na naprawdę zmęczoną.
–  Jesteś niewdzięczną suką. Czemu mi nie chciałaś pomóc?
–  A dlaczego nie chciałaś ze mną spać, łóżko jest ogromne i mogłybyśmy spać w poprzek.
–  Odwal się.
Była sprytna. Przez pierwsze dziesięć dni przewiązywała mi nogę w stopie, a koniec cienkiej linki łączyła ze swoją stopą. Za to wszytko co dla mnie zrobiła, polubiłam ją i to bardzo.
Pod koniec trzeciego tygodnia wyczuła, że kłamię.
–  Dlaczego to robisz? – zapytała podczas obiadu.
–  O co ci chodzi?
–  Już nie chcesz umrzeć. Mów, dlaczego kłamiesz!
Lubiłam na nią patrzeć, jak się złości.  
–  Powiem jeżeli ty mi wyjaśnisz, dlaczego nie chciałaś ze mną spać.
–  Nie chcesz tego wiedzieć.
–  To ci nie powiem.
–  Nie jestem tak głupia, trochę się domyślam. –  odrzekła.
–  Nigdy nie pytałaś, dlaczego chciałam się utopić.
–  Gdybyś chciała powiedzieć, to byś powiedziała. A skoro nie chcesz, to nie pytam.
–  Jutro idę do pracy.  
–  Super, to i ja będę mogła. Powiedz.
–  A ty powiesz?
–  Nie chcesz tego wiedzieć.
–  Właśnie, że chcę.
–  Jesteś nie tylko suką, ale upierdliwą suką – wcale się nie uśmiechnęła, ale wiedziałam, że tak nie myśli
–  Bałam się, że sobie pójdziesz.
–  Głupia. Nawet gdybym poszła to, mogłabyś mnie znać.
–  Czyli będziesz wpadać?
–  Jak mnie zaprosisz.
–  Z pewnością to zrobię, nie mam nikogo innego. Teraz twoja kolej.
Zmieniła się na twarzy i spojrzała na mnie.
–  Jestem lesbijką.
Teraz z kolei ja popatrzyłam na nią.
–  To mnie zaskoczyłaś, nigdy bym na to nie wpadła.
Spojrzała, przekręcając głowę.
–  To nie wszystko. Nie jesteś w szoku?
–  Czemu mam być. Przecież mi to nie przeszkadza, do czasu, jak nie będziesz nic próbować. Nie mam chłopaka, ale jestem całkowicie heteroseksualna. Miałam jednego, ale odszedł.
Spojrzałam na nią jeszcze raz.
–  Dlatego nie chciałaś spać ze mną? Chwileczkę... chcesz powiedzieć, że... działam na ciebie?
–  Lepiej o tym nie rozmawiajmy.
–  Dlaczego? Nie znałam nigdy żadnej lesbijki.
–  Pocałuj się gdzieś – wstała gwałtownie od stołu i skierowała się do drzwi wyjściowych.
–  Carry, zostań!
Wstałam również i dorwałam ją przy drzwiach.
–  Przepraszam, nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało. 
Stała i patrzyła na mnie.  
–  Ranisz mnie.
–  Wybacz – szepnęłam i pocałowałam ją delikatnie w usta.
Patrzyła na mnie swoimi wielkimi, błękitnymi oczami.
–  Nie rób tego więcej, proszę.
–  To był taki przyjacielski pocałunek, myślałam, że się ucieszysz. Wracaj, musisz dokończyć obiad...
–  A potem mogę sobie iść, tak? –  posmutniała.
–  Potem... mam niespodziankę.
Dała się udobruchać. Po obiedzie zmywała w zlewie, a ja poszłam przygotować kąpiel.
–  Nie szkoda ci marnować wody, brałaś już prysznic.
Wróciłam do kuchni.
–  To dla ciebie. Pierwszej nocy mnie myłaś. Skoro ci się podobam w ten właściwy dla ciebie sposób, wyobrażam sobie, co musiałaś wtedy czuć.
–  Nie wyobrażasz sobie – zmusiła się do uśmiechu.
–  Poczekaj w salonie, jak będzie gotowe, to zawołam.
Przygotowałam olejki, kilka świec i pachnące oceanem i kwiatami, płyn do kąpieli, który wytworzył dużo piany. Zakręciłam wodę. Poszłam do salonu. Podeszłam do kanapy i wyciągnęłam rękę w jej kierunku.
–  Gotowe. Dzisiaj ja cię umyję.
Spojrzała na mnie wystraszona.
–  Nie, nie, nie. Wybij to sobie z głowy.
Co myślałam? Że się nią zajmę, to wszystko, a co mogłam innego myśleć? Przysługa za przysługę. Opierała się, ale poszła. Z trudnością zdjęłam jej bluzkę, potem spodnie. Stała w bieliźnie solidnie wystraszona.
–  Dalej nie.
–  Nie będziesz się kapać w bieliźnie.
Drżała kiedy zdjęłam jej staniczek. Piersi miał krągłe i z powodzeniem zmieściłyby się do mojej dłoni. Zdjęłam jej majteczki. Miała wygolone łono, nie licząc małego serduszka złotych loczków.  
–  Jesteś śliczna, jak aniołek. Drżysz z zimna? Przecież jest ciepło.
–  Emmo, dlaczego mi to robisz?
–  Cicho głuptasku. To tylko kąpiel – wzięłam ją za rękę i poprowadziłam do wody.
Zanurzyła się i okryła pianą.  
–  Poczekaj, włączę jakąś relaksującą muzykę.
Poszłam do salonu i włączyłam coś miłego. Przełączyłam na głośnik w łazience. Wróciłam do niej. Wzięłam gąbkę i zaczęłam ją delikatnie myć. Patrzyła na mnie cały czas.
–  Czym zasłużyłam na tortury? –  zapytała.
Położyłam jej palec na ustach. Myłam ją kilka minut, a potem poprosiłam, by wstała. Nie zasłaniała się, ale widziałam, że nie czuła się komfortowo. Ja już podjęłam decyzję. Chciałam się jej oddać. Nie wiedziałam, jak to przyjmę, ale miałam nadzieję, że nie będzie okropnie. Stała po kolana w pianie, a ja myłam gąbką jej plecy, uda i pośladki. Potem rzuciłam gąbkę do wody i dotykałam ją samą dłonią. Nie protestowała. Unikałam miejsc wrażliwych.
–  Proszę, przestań.
Przestałam, odsunęłam się o metr i zaczęłam rozbierać. Patrzyła zdziwiona.
–  Jesteś hetero, tak?
–  Tak, ale postanowiłam ci się podarować. Chcesz?
–  Emmo! –  szepnęła.
Weszłam do wody.
–  Umyj mnie jeżeli chcesz. –  powiedziałam.
Zobaczyłam ogniki w jej oczach.
–  Naprawdę chcesz?
–  Tak.
–  A co będzie jeżeli na przykład się pocałujemy i odbierzesz to okropnie? 
–  Przeżyłam gorsze rzeczy, ale nie będzie okropnie.
–  A mogę po swojemu? –  zapytała.
–  Nie wiem, co masz na myśli, ale możesz.
Ona schyliła się i od razu zaczęła lizać moją intymność. Może w pierwszej sekundzie moje ciało zaprotestowało, ale po chwili poczułam rozkosz, a ta rosła i rosła. Miałam przez chwile tylko jedną myśl, czy na pewno jestem hetero, skoro to lubię. Po minucie wybuchłam, a ona wciąż mnie lizała. Kiedy się uspokoiłam, szepnęła.
–  Możesz teraz pocałować się ze mną.
Carry wyprostowała się i patrzyła. Zaczęłyśmy się całować. Od razu wiedziałam, że to lubię i to bardzo. Całowałyśmy się z pięć minut.
–  Chcesz więcej? –  zapytała. 
–  A może być coś więcej? Chodzi ci o to, że chcesz, żebym ja cię tam pocałowała.
–  Nie masz pojęcia co może być jeszcze.
–  Chcę wszystko, nauczysz mnie? –  odrzekłam bez namysłu.
–  Mogę, ale wszystko się dzisiaj nie da.
–  Dlaczego?
–  Bo nie jesteś gotowa na wszystko.
–  Zdecydowałam się dać ci siebie całą.
–  A chcesz mnie pieścić?
–  Nie wiem, czy będę umiała.
–  Nauczę cię.
Nabrała swojej zwykłej odwagi.
–  Popluskajmy się, jest uroczo.
Zanurzyłyśmy się i wzajemnie dotykałyśmy mokrymi od piany i wody dłońmi, ale tylko po mniej wrażliwych rejonach. Przejęła kontrolę. Po dziesięciu minutach wyszłyśmy z wanny i zaczęła mnie wycierać, a potem ja ją. Prowadziła mnie do sypialni. Zatrzymała się przy moim wielkim łóżku.
–  Nadal chcesz?
–  Tak.
–  Pocałuj mnie w usta, a potem wszędzie gdzie chcesz.
–  Chcę cię całować, gdzie ty chcesz.
–  Zobaczymy, popieść mnie. Jestem cholernie podniecona.
Widziałam to i nawet mi się to podobało. Ponieważ miałam już rozkosz, moje libido troszkę spadło.
Zaczęłam się z nią całować. Operowało cudnie językiem. Nie chciałam porównywać moich pocałunków z ojcem. Chciałam, żeby to wszystko było dla mnie nowe. Kiedy nasyciłam się jej ustami, zaczęłam pieścić jej jędrne piersi. Jej brodawki stały twardo. Reagowała głębszymi oddechami. Zaczęłam eksperymentować. Dotykałam je palcami, potem lizałam i w końcu lekko gryzłam. Potem całowałam jej brzuch. Sama położyła się na łóżku, ale dość skromnie. Stałam przed wyzwaniem. Jak odbiorę całowanie jej intymności? Rozsunęłam jej uda. Patrzyłam na wilgotne krocze. Miał mniejsze płatki niż moje. Chciałam mieć to za sobą. Zbliżyłam swoją twarz i zaczęłam lizać jej rozwarcie. Jej łechtaczka był mała w porównaniu z moją, ale wyczułam jej twardą główkę. Już od pierwszego zetknięcia języka z jej intymnością, usłyszałam westchnienia. Zaczęła faliście poruszać biodrami. Było to dla mnie miłe i musiałam przyznać, że mnie to podnieca. Wsunęłam język do środka. Carry przesunęła biodro i naparła na moją twarz. Wyczułam, że chce mocniej. Pieściłam jej twardy guziczek palcami i starałam się wsunąć w nią cały język. Zaczęła mieć. Czułam, jak zaciska się w rytmicznych skurczach i uznałam to za bardzo podniecające. Położyłam się obok i całowałam jej policzek.
–  Jak wypadłam?
–  Super. Było ci miło?
–  Bardzo, jestem podniecona. Chcesz mnie jeszcze?
–  Emmo, mogę cię pieścić do rana.
–  Na co nie jestem gotowa? –  zapytałam, bo przypomniałam sobie, co powiedziała.
–  Dowiesz się w swoim czasie.
–  A ty jesteś gotowa na wszystko, o czym nie wiem, to ja mogę ci to robić, prawda?
–  O ile będziesz chciała i lubiła. Seks ma być rozkoszą, a nie odrabianiem pracy domowej. –  popatrzyła na mnie łagodnie.
–  Masz rację, spróbuję dać w to całą siebie, że będzie mi dobrze, to wiem. Podnieca mnie kiedy cię pieszczę, nie mniej niż kiedy ty mi to robiłaś. 
–  Emmo, ja dopiero pocałowałam ci intymność. Mogę cię pieścić na sto różnych sposobów.
–  Sto różnych, o kurwa!

lila

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i dramaty, użył 2220 słów i 12556 znaków.

Dodaj komentarz