Tam, gdzie zachodzi słońce. cz. 14

Michael.
Trening, kąpiel i do pracy. Nie mogłem przecież wszystkiego odkładać na później. Szło mi dobrze, poznałem trzech kolejnych klientów i ustaliłem spotkania w następnym tygodniu. Baltazar łasił się i musiałem dać mu jakiś przysmak. Miał suszone mięsko z kury i łososia. Zadzwoniłem do Kathy. Oczywiście wyczułem w głosie smutek, że nie przyjechałem. Obiecałem jutro ich zobaczyć. Przygotowałem obiad i czekałem z utęsknieniem na Emmę. Przyszła o piątej trzydzieści.
– Szybko dzisiaj wróciłaś. Moja kochanka dopiero co pojechała – zażartowałem.
– Ty draniu – z uśmiechem wskoczyła mi na biodra.
– Może najpierw zjesz, musimy mieć dużo siły.
– Masz rację, a co przygotowałeś?
– Zrobiłem ci konkurencję w sosach. Powiesz, co myślisz? Ryż i sałatki.
Poszliśmy do kuchni.
– Pachnie super. Jak będzie tak smakować jak pachnie, to chyba moja pozycja mistrza kuchni, będzie zagrożona.
– Och, tak tylko mówisz – uznałem, że przesadza.
Zrobiła krótką kąpiel i przyszła w cienkiej koszulce i do tego sięgającej ledwo za pośladki.Ten widok wywarł namnie takie wrażenie, że musiałem aż oprzeć się o marmurowy kontuar.
– Emmo, wyglądasz...
– Jak? – podeszła bardzo blisko
– Jak deser – mruknąłem.
– Wiesz, że nie mam nic więcej na sobie? – kokietowała mnie dalej.
– Nie wiem, czy zdołam zjeść.
– W takim razie idę się ubrać.
– Zostań – poprosiłem.
Emma była taka piękna. A teraz wyjątkowo ponętna. Jedliśmy w spokoju, ale czuło się napięcie, to szczególne.  
– Wyśmienite, wspaniałe!
– Poważnie tak sądzisz?
– Smakuje super, masz wyczucie smaku i chyba wiesz, co lubię.
– To dostanę deserek – szepnąłem.
– Już za chwilkę, spróbuję jeszcze tego – sięgnęła po sos z grzybków i alg.
– Zmęczona po pracy? – próbowałem zmienić temat.
– Nie było źle, moi chłopcy jakby wyczuwali, że muszę mieć dzisiaj dużo siły. Myjemy ząbki i jestem cała twoja. Pójdę pierwsza, dobrze?
– Tak skarbie.
Poszła, a ja zacząłem zmywać z grubsza, a kiedy to zrobiłem, nakarmiłem kota.  
– Już możesz – powiedział cicho, kiedy się wymineliśmy w drzwiach łazienki.
Wszedłem do środka i umyłem zęby i część intymną. Wiedziałem, że nie miałaby nic przeciwko, ale czasem sam krepowałem się kiedy intymna wydzielina mieszała się z moczem i wówczas organ pachniał jak stary śledź. Z drugiej strony naprawdę mi nie przeszkadzała podobna sytuacja u niej. Mogła się szybko tam umyć, bo miała bidet I pewnie to zrobiła, bo dostrzegłemwodę w tym zmyśłnym urządzeniu. Wszedłem do salonu. Pokój napełniały spokojne dźwięki nastrojowej muzyki, a Emma tańczyła w miejscu i delikatnie unosiła koszulkę raz z jednej raz z drugiej strony. Jej brodawki napinały cienki materiał jedynego okrycia jakie miała na sobie, a ja czułem, że za chwile muszę się pozbyć spodni. Ale moja kochanka mnie uprzedziła. Podeszła i zdjęła moją koszulę, a potem bezpretensjonalnie zsunęła moje spodnie i spodenek. Stałem nago z naprężonym organem. Ona zdjęła swoją koszulkę, chociaż mogła tego nie robić.
– Chcesz swoja Emmę? – szepnęła sugestywnie.
Chciałem i to jak!
– Bardzo – zdołałem z siebie wydusić.
Widocznie tak lubiła. Chociaż wszystko lubiła. Po chwili oplotła moje biodra swoimi długimi nogami. Czułem, jak delikatnie ociera się wilgotną intymnością o mój koniec. Całował mnie i tuliła, w końcu wyszeptała.  
– Mogę sama?
– Tak, skarbie – jęknąłem.
Zobaczyłem błogie zadowolenie na jej ślicznej buzi. Powoli opuszczał się, nasuwając mocniej i mocniej. W końcówce puściła się zupełnie i tylko delikatnie trzymał mnie za kark, by utrzymać równowagę. Po chwili zaczęła wiercić się kiedy byłem w niej cały. Ocierała się piersiami o mój tors i całował mnie delikatnie po twarzy.  
– Dobrze tak? – jęknęła.
– Cudownie.
– Czy będę mogła dzisiaj sama cię brać przez cały czas?
– Dobrze – odrzekłem podniecony.
Zaczęła delikatnie się unosić. Opadała kilka razy i znowu całkowicie nadziana tylko się wierciła. Czułem, że zaraz wtrysnę. Chciałem mocno i szybko, ale dałem jej całkowite prawo prowadzenia.
Zeszła ze mnie.  
Chcesz mocno, prawda?
– Byłem blisko.
– Czułam. Wezmę cię sama od tyłu. Mów mi jak, jeżeli nie będę się dobrze wyczuwać.
– Czy mogę cię dotykać?
– Możesz. Uwielbiam, jak mnie pieścisz palcami.
– Chodziło mi o piersi.
– Wiem, ale ja uwielbiam wszystko, co mi robisz.
Klęczałem za nią. Mój organ stał prawie pionowo do góry i delikatnie pulsował. Emma przysunęła swoje biodra do mojej męskości i zaczęła się o nią obcierać.
– Nakieruj go – szepnęła.
– W którą dziurkę – zapytałem zalotnie.
– Najpierw w pusię – jęknęła – możesz pieścić pupkę palcami – szepnęła.
To była rozkoszna propozycja. Nakierowałem wielką i twardą główkę na jej mięsistą cipkę, a wskazujący palec na łechtaczkę. Emma przesunęła biodra do tyłu powoli. Moja intymność wchodził w nią. Brunetka wydawała westchnienia i pakowała go głębiej i głębiej. Poruszała się wolno i jęczała głośno. Uchwyciłem jej wielką łechtaczkę i delikatnie obnażałem z napletka.  
– Pieść pupkę – szepnęła.
Drugą dłoń położyłem powyżej mojego grubego członka. Wsunąłem trzy palce do jej elastycznego odbytu. Jęknęła przeciągle.
– Więcej – szepnęła
Dodałem czwarty.
– Wsadź całą.
– Jesteś pewna?
– Chcę całą – jęknęła.
Powoli wpychałem całą dłoń do jej pupki. Zaczęła mieć szczyt. Ja byłem daleko od wytrysku. Czułem rozkosz kiedy jej silne zwieracze zaciskały się szybkimi skurczami na moim organie.
– Uwielbiam, kiedy ruchasz moją cipkę i pieścisz pupkę. Ruchaj mnie ostro.
Teraz oboje współpracowaliśmy. Ona poruszała szybko biodrami w tył, a ja robiłem to samo do przodu. Ruchałem ją z pół godziny. Miała w tym czasie trzy orgazmy, a ja nadal nie, chociaż byłem  blisko kilka razy, a ona wówczas nie wiem jak to wiedziała, zatrzymywała się całkowicie i czekała. Usłyszałem coś. Ona też zatrzymała się i zatrzymała swoje faliste ruchy. Nagle w salonie pojawia się drobna blondynka. Przypominała nieco Susan. Patrzyła na nas swoimi wielkimi niebieskimi oczami.
– Och, ja... To tylko wezmę szczoteczkę, chyba już nie będzie mi potrzebna – skierowała kroki do łazienki.
Pierwszy szok minął.
– Kto to jest? – zapytałem tylko.
– Michael, ja powinnam ci powiedzieć... – Emma usiadła przede mną i miała niezbyt wesołą minę.
Dziewczyna wyszła z łazienki, a w dłoni trzymała niebieską szczoteczką, którą używałem pierwszego dnia.
– Kim jesteś? – zapytałem.
– Nie powiedziała ci?– dziewczyna była równie zaskoczona jak ja.
Rzuciła okiem na mnie i położyła klucze na stole. Wyszła.
– Oszukałaś mnie. Kathy miała rację. Jesteś lesbijką.
– Nie jestem – prawie miała łzy w oczach.
– Kim jest ta dziewczyna, do cholery!
– To Carry, byłam z nią trzy lata. Gdyby nie ona, to...
Nie dałem jej skończyć. Wstałem i zacząłem się szybko ubierać.
– Mówiliśmy sobie wszystko, a ty mnie oszukałaś. Uwierzyłem ci.
Szedłem do drzwi.
– Michael, zostań. Kocham cię!
Zatrzymałem się przed drzwiami. Byłem zaskoczony, wściekły, a przede wszystkim, czułem się zdradzony.
– Prawda jest ważna, tak? Powiedziałaś wszystko, tak? I mam dalej ci wierzyć? Powiesz może, że trzy lata z nią, to nic!? I pewnie Carry nic dla ciebie nie znaczy, co?
– Znaczy – szepnęła.
– Nie wiem kiedy cię zobaczę – otworzyłem drzwi.
– Michael – usłyszałem kiedy zamykałem drzwi.
Mój świat przestał istnieć.

           Część piąta: Właścicielka niebieskiej szczoteczki do zębów.
                                                    
                                                   Emma.

Chciało mi się płakać, ale byłam zbyt wstrząśnięta tym, co się stało i nie potrafiłam. Mogłam mu powiedzieć już pierwszego dnia, drugiego, każdego. Dlaczego do cholery przed nim to ukryłam? Powiedział, że nie wie kiedy mnie zobaczy, ale zabrał laptop. To znaczyło, że mam druga szansę? Podeszłam nago do stołu. Carry położyła klucze obok mojej komórki. Wzięłam ją w dłoń i otworzyłam. Mój palec zatrzymał się przed ekranem. Z pewnością nie odbierze. Jednak to zrobiłam. Sygnał się powtarzał, w końcu usłyszałam.
< Tu Michael Danford, proszę, zostaw wiadomość. >
Spróbowałam drugi raz. Dostałam wiadomość... od niego.
< Nie dzwoń. >
To zabolało. Ale czego się spodziewałam? Spieprzyłam wszystko. Wszystko. Znalazłam Carry w kontaktach. Też nie odbierała. Spróbowałam drugi i trzeci, w końcu wysłałam do niej wiadomość.  
< Carry, zadzwoń, proszę! >
Napisałam drugą.
< Przyjedź >
To było idiotyczne. Wiedziałam, że ani nie zadzwoni, ani z pewnością nie przyjedzie. To ja musiałam do niej jechać. Tylko czy będzie w domu?  
Czy coś do niej czułam? Z pewnością. Czy ją kochałam? Chyba nie. Kochałam tylko jedną osobę. Michaela.
Po piętnastu minutach jechałam już do jej domu. Za dwadzieścia minut byłam na miejscu. Niestety nie było jej samochodu, zwykle nie parkowała w garażu. Michael zaparkował Bentleya w garażu, dlatego nie wiedziała, że nie jestem sama. Pewnie gdyby to wiedziała, to by weszła.  
Miała ośmiocylindrowe Audi. Sama je wzmocniłam, czterema kompresorami, co dodawało jeszcze dwieście koni. Audi było dwuletnie i miało śliczny jasnobłękitny, metaliczny kolor. Zastanawiałam się, czy wejść do środka. Miałam klucze i znałam alarm, ale zostałam w moim Szafirku. To nie byłby fair, gdybym weszła do środka.
– Spierniczyłam wszystko – pogładziłam czule deskę rozdzielczą – sądzisz, że wróci niedługo do domu?
Oczywiście miałam ważniejsze pytania w głowie. Nie chciałam tracić Michaela, ale też nie chciałam tracić przyjaźni Carry. Praktycznie tamtego dnia uratowała jej życie.  
Było kilka minut po dziesiątej kiedy zobaczyłam, że jasnobłękitne Audi 7 podjeżdża po dom. Wysiadłam szybko z Barrakudy. W pierwszej chwili Carry nie chciała rozmawiać, ale w końcu odpuściła.
– Czy to poważne? Jak długo się znacie? – zapytała bez gniewu.
– Kilka dni. To bardzo poważne. Powinnam była mu powiedzieć o nas. Powiedziałam wszystko. Tylko nie wiem, czemu nie powiedziałam mu o nas.
Popatrzyłam na Carry inaczej niż do tej pory. Uświadomiłam sobie coś.
– Czujesz coś do mnie?
– Myślałam, że wiesz. Kocham cię, ale ty mnie nie. – powiedziała smutno blondynka.
– Mam do ciebie uczucie. Sądziłam, że cię kocham do momentu kiedy poznałam Michaela. Kocham go, a Ty jesteś mi bardzo, bardzo bliska. Lubiłam się z tobą kochać.
– Już nie lubisz? – zapytała lekko zdziwiona Carry.
– Nie wiem, wszystko spierdoliłam. Proszę cię, przyjedź do mnie.
– Czujesz się nieszczęśliwa, bo chłopak sobie poszedł. Jak nie zmienisz zdania do jutro, to zadzwoń.
Wyminęła mnie i poszła do domu. Tylko tyle i aż tyle. Zasmucona wsiadłam do auta i wróciłam do domu. Długo nie mogłam zasnąć, ale w końcu sen mnie zmorzył.  
Następnego dnia pracowałam słabo i pierwszy raz w historii poszła do domu około drugiej. Wzięłam kąpiel i zadzwoniłam do Carry.
– Wpadniesz? – odrzekłam, zmuszając się, by mój głos nie brzmiał tragicznie.
– Dobrze, będę za dwadzieścia minut – odrzekła.
Zaczęłam się ogarniać. Byłam twarda i nie mogłam płakać, ale wiedziałam, kim jest dla mnie Michael. To był ten na życie, wiedziałam to. Tylko czy on to wie? Nie oszukałam go, tylko ukryłam prawdę, ale być może to znaczyło to samo. Baltazar chyba próbował mnie pocieszyć, bo obcierał się o dolna część łydek. Wiedziałam, że skoro Carry przyjedzie, to nasza znajomość się nie skończy. Dziwne, że nie zareagowała wcale, kiedy powiedziałam: Powiedziałam mu wszystko tylko o tobie nie. Przecież Carry nie wiedziała nic o ojcu. Uratowała mnie wtedy...

                                                                Trzy lata wcześniej.
                                                                           Emma  
Byłam u kresu. W pracy się trzymałam, do tego stopnia, że nikt nie wiedział nic. W środku umierałam. Skrzywdził mnie, to fakt. Ale czy moja kara, którą mu wyznaczyłam nie była zbyt wygórowana? Mogłam nie wchodzić do jego sypialni. Mogłam iść na policję, tylko wówczas co by się ze mną stało? W pierwszej chwili kiedy wyszedł, byłam trupem, w sensie duchowym. Bo nigdy bym się nie spodziewała, że jest do tego zdolny. Gdyby powiedział, że chce... Chyba bym się zgodziła. On mnie skrzywdził tylko w tym sensie, że powiedziałam nie, a on to zignorował. W żaden sposób nie sprawił mi fizycznego bólu. Tylko z powodu szoku nie miałam przyjemności podczas pierwszego razu. Dopiero przy samym końcu zaczęłam mieć lekką, a kiedy chciałam więcej, uciekł jak tchórz. Nie wiem dokładnie i pewnie nigdy się nie dowiem, dlaczego zrobiłam to co zrobiłam. Dlaczego z jednej strony byłam jego kochanką a z drugiej strony całkowicie nim manipulowałam? Z pewnością jego psychika tego nie mogła wytrzymać. Rozmawiałam, pomagałam prowadzić dom, zaczęłam się uczyć mechaniki od tej fizycznej strony, a w sypialni całkowicie dominowałam. Wiele razy sądził, że przywykłam, i że głównie wybaczyłam, ale zawsze go sprowadzałam na ziemię. I w końcu kiedy go uwolniłam, potrzebował tylko mojego wybaczenia. Bez tego nadal go więziłam. Teraz dopieo to w pełni zrozumiałam. Odszedł, a ja dopiero wszystko zrozumiałam, a najgorsze było to, że jakaś moja cześć za nim tęskniła. Nie myślałam o tej części, która była córką. Nie mógł znaleźć nikogo, nawet o tym nie myślał. Zrozumiałam dopiero kiedy umarł, że zrobiłam mu dużo większą krzywdę niż on mi. Ale wtedy było już za późno. Płakałam na jego pogrzebie. Nie dlatego, że umarł, tylko dlatego, że to ja go zabiłam...  
Miesiąc nie pracowałam. Teraz moi ludzie to zrozumieli. Oczywiście nie wiedzieli prawdziwego powodu. Nikt nie wiedział. W końcu któregoś popołudnia postanowiłam umrzeć. Tak po prostu...
Pojechałam moim Szafirkiem, powiedziałam tylko jemu, zanim wysiadłam. W końcu był moim jedynym przyjacielem. Zaparkowałam przy kawiarni Perrego i poszłam na plażę. Nie widziałam nikogo, tylko miejsce, gdzie zachodzi słońce. Mój wzrok koncentrował się na horyzoncie, gdzie wkrótce czerwony krąg zniknął w morskiej otchłani. Kiedy zrobiło się już prawie ciemno, zaczęłam wchodzić do wody. Zdecydowałam się płynąć, ile zdołam, wciąż na zachód. Weszłam do wody, trochę głębiej niż za kolana.  
Nie widziałam jej, pewnie musiała iść za mną. Jak wyczuła?
– Nawet się nie waż tego robić – usłyszałam dziewczęcy głos.
Odwróciłam się. Drobna blondynka stała w wodzie jakieś dwa metry za mną.
– Daj mi to zrobić – poprosiłam.
– Ani myślę. Guzik mnie obchodzi dlaczego, ale wiem jedno. Chcesz się utopić, a ja ci na to nie pozwolę. Jak zrobisz krok do przodu, wyjdę z wody i zawiadomię gliny.
– Chcę umrzeć, zasługuję na to – chwyciłam się ostatniej szansy.
– Słyszałaś, co powiedziałam! Wychodź!
Usłuchałam, bo czułam, że zrobi to, co powiedziała. Gdyby zapytała, dlaczego chcę umrzeć, pewnie powiedziałabym jej wszystko. Niestety nie zapytała, ani wtedy ani nigdy.

lila

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i dramaty, użył 2753 słów i 15520 znaków, zaktualizował 7 lut o 4:01.

Dodaj komentarz