Sunbird - cz. 2

W sobotę pod wieczór siedziała przed lustrem. Wybrała ciemnoczerwoną prostą sukienkę mini z krótkim rękawem, szpilki w podobnym odcieniu i siatkowe samonośne pończochy z koronką. W te upały to i tak było dużo, no ale w czymś przecież trzeba było chodzić. Zanim to jednak ubrała, wykąpała się i założyła swój nowy nabytek – silikonowy biust. Teraz przynajmniej skończyło się wypychanie biustonoszy skarpetkami... No i ubrania z większym dekoltem można było nosić. Mimo iż sztuczne, to jednak od razu lepiej. Bardziej komfortowo dla psychiki.

Zastanawiała się właśnie nad wyborem cieni do powiek. Miała stanowczo zbyt duży, i wszystkie chciała naraz. W końcu wybrała te w odcieniach ciepłych brązów. Do tego czarny eyeliner, mascara... Trochę różu na policzki i szminka MAC Relentlessly Red i w zasadzie wszystko było gotowe. Jeszcze tylko utrwalacz...  

Ufff... Lubiła to, ale zajmowało kupę czasu. Dobrze, że przynajmniej ręka się z czasem trochę wyrobiła i mniej wpadek było. Teraz mogła wreszcie wyjść z domu. Śpieszyła się na pierwszą randkę.  

Wtedy w nocy, gdy przeglądała ogłoszenia, natknęła się na jego anons. Wysoki, szczupły, przystojny z krótkimi włosami i rzednącą grzywką. Gładko ogolony – nie lubiła brody i wąsów u faceta; może taki gust, może uprzedzenie przez to, że przez tyle lat wielokrotnie musiała patrzeć na swoją zarośniętą gębę w lustrze, czego szczerze nienawidziła... – ciemne oczy. "Ciacho" – uśmiechnęła się do tej myśli. I chciał kogoś na regularne spotkania, co zwiększało bezpieczeństwo.  

Powiedziało się "A", trzeba powiedzieć "B". Odważyła się wreszcie i zaczepiła go, wysyłając wiadomość. Popisali trochę, wymienili się zdjęciami, choć ona swoje wysłała, nie ujawniając twarzy. Strzeżonego... Nie przeszkadzało mu to. A do tego nawet wysilił się na sprawienie jej kilku komplementów. Niespecjalnie w nie wierzyła, zdając sobie sprawę ze swojej sytuacji, ale postanowiła się bawić, więc przyjęła je z zadowoleniem. Zostało jedno i najważniejsze. Spotkać się.

Konrad mieszkał na Piaskowej Górze. Nie było daleko, ale też i czasu zostało niewiele, bo pół godziny. Z drugiej strony, nawet jeśli tak by wypadło, że spóźniłaby się o te parę minut... W końcu, jak to śpiewała Shania Twain: "I can be late for a date, that's fine. But he better be on time.". A co... Poczeka...  

Niespecjalnie odpowiadało jej spotkanie u niego. Ale własnego adresu wolała nie ujawniać, by w razie czego mieć spokój, zaś na wynajęcie lokalu pożałowała swoich skromnych dochodów. Plener też nie był dla niej. Przynajmniej jak na początek. Potrzebowała odrobiny poczucia komfortu, a nie martwienia się przypadkowymi podglądaczami.

Wsiadła do auta i ruszyła z parkingu. Około 20 minut później była prawie na miejscu. Zaparkowała samochód jednak kawałek dalej od adresu, który jej podał. Nie musi wiedzieć, czym jeździ i jaki jest numer rejestracyjny. A przejście tych 300 metrów jej nie zaszkodzi. Wysiadła z samochodu i skierowała swe kroki pod wskazany jej adres. Pod jego blokiem zerknęła na zegarek. Nie spóźniła się. Nacisnęła guzik domofonu.  

– Marta?
– Tak.

Rozległo się bzyczenie i mogła otworzyć drzwi bramy. Jeszcze tylko winda. I była na miejscu. Choć strasznie stremowana, odważyła się zapukać. Otworzył drzwi niemal od razu, pozwalając jej wejść. Bez słowa, bo nic jej nie przychodziło do głowy a "cześć" wydawało się takie beznadziejne.

– Ładnie wyglądasz – powiedział po chwili patrzenia na nią.

"Jak na trans" – dodała w myślach, ale w odpowiedzi dla niego tylko się uśmiechnęła nieśmiało.

– Wejdź – gestem ręki wskazał drzwi od pokoju jego kawalerki.  

Minęła go, wchodząc pierwsza do pokoju i siadając na jednym z krzeseł przy stole. Niezręczna cisza była cholernie uciążliwa. I jakoś trudno jej było spojrzeć mu w twarz. Strasznie głupio się czuła. No ale drogi odwrotu nie było. To znaczy, mogła zrezygnować, przeprosić i wyjść, ale co by to dało? Wróciłaby do punktu wyjścia... Nie. Zrobi to, i będzie się dobrze bawić.  

– Fajnie, że się zdecydowałaś – chyba czytał jej w myślach. – Napijesz się czegoś?

Zawahała się na moment, spoglądając na niego. Ale skinęła szybko głową. W końcu chyba jej czegoś nie dosypie, przecież sama przyszła i wiadomo po co. Uśmiechnął się. Chyba znów się domyślił, o czym myślała. Wstał i poszedł do kuchni. Po chwili wrócił ze szklankami Sprite'a, stając przed nią i podając jej jedną. Powoli upiła łyk, potem drugi i kolejny... W końcu odważyła się popatrzeć na niego. Uśmiechnął się lekko – chyba minę miała nieszczególną – po czym, po króciutkiej chwili, usiadł na krześle po drugiej stronie stołu. Nadal trwała krępująca cisza, podczas której popijali w milczeniu napój.

Przełamała się wreszcie. Nie było sensu tego przedłużać. Albo-albo. Albo się odważy, albo zostanie jej wracać do domu. Wstała z krzesła, podeszła do niego i – starając się nie myśleć o skrępowaniu – usiadła mu na kolanach. Była dość wysoka, ale miała "chłopaczkowaty" wygląd, więc w charakteryzacji wyglądała raczej na wyrośniętą kobietę niż na Annę Grodzką. Nawet jej dłonie nie były przesadnie duże i nie rzucały się w oczy jak u tych transek, które miały bardziej męską budowę o bardziej rozbudowanej muskulaturze.

Odłożył szklankę i położył rękę na jej kolanie. Pochyliła się lekko twarzą w jego stronę, przymykając oczy i pomimo olbrzymiej tremy, delikatnie musnęła ustami jego wargi. Gdy jednak po wszystkim z powrotem odchyliła głowę, przyciągnął jej ciało z powrotem i tym razem pocałunek był już bardziej namiętny. A potem kolejny i kolejny. Pierwszy raz w życiu całowała się z kimkolwiek. A już to, że będzie się całować z facetem będąc w swej kobiecej roli, do tej pory w ogóle było jedynie w sferze jej marzeń, i to z gatunku tych, o których myślała, że nigdy się nie spełnią. A tu proszę... Jednak. I coraz bardziej jej się podobało. Wcześniejszy strach zniknął bez śladu, wstyd został przełamany, mogła teraz wszystko i zamierzała z tego skorzystać. W końcu, po tylu latach...

– Zabierz mnie na lody... – wymruczała mu do ucha, przerywając pocałunki i wędrówkę jego ręki po jej udzie oraz starając się, by głos nie był zbyt niski, co nie bardzo się jej udawało, ale na to nic nie można było poradzić. I tak należało się cieszyć, że nie została pokarana jakimś głębokim basem.

Nie dał się prosić. Wstali i skierowali się w stronę tapczanu przy oknie. Stojąc przed nim, znów zaczęli się całować. Potem on zdjął koszulkę, a ona zaczęła pieszczoty ustami i dłońmi jego torsu i brzucha, powoli zjeżdżając aż do samego dołu i lądując na swoich kolanach przed nim w oczekiwaniu na ciąg dalszy.  

Rozpiął spodnie, a ona jednym ruchem ściągnęła je w dół wraz z bokserkami. Przez chwilę wpatrywała się w to, co do tej pory było dla niej nieosiągalne. Przez sekundę spojrzała mu w oczy, a zaraz potem wyciągnęła rękę w stronę jego krocza, dłonią delikatnie obejmując będącego w niepełnym wzwodzie penisa, który szybko zaczął reagować na jej dotyk. Przysunęła się nieco bliżej i lekko pochylając w stronę Konrada dotknęła ustami osłoniętej napletkiem żołędzi.  

– To na powitanie – uśmiechnęła się do faceta, czując się już całkowicie zrelaksowana i zaraz zabierając do pracy.

Zaczęła od pieszczot językiem, delikatnie liżąc główkę a potem całego, sterczącego już członka. Wkrótce jednak zniknął w jej niecierpliwych ustach. Chciała go wreszcie poczuć. Po tylu latach posuchy, spędzonych na zabawach dildo, przez który wręcz znienawidziła smak gumy, wprost nie mogła się doczekać. Ssała, lizała, obejmowała go ustami, lekko poruszając głową i tułowiem w przód i w tył, i z przymkniętymi oczami słuchając odgłosów jego zadowolenia. A on ciepły, pulsujący, żywy... Co pewien czas zmieniała tempo pieszczot, coraz częściej patrząc mu przy tym w oczy roześmianym wzrokiem swoich brązowych oczu i obejmując dłońmi jego uda i tyłek. Straciła rachubę czasu i przestała myśleć o czymkolwiek, chcąc jedynie, by ta chwila trwała jak najdłużej. Konrad również zaczął się sam lekko poruszać w jej ustach. Pozwoliła mu na to, by przejął inicjatywę. Coraz szybsze jego ruchy i pomoc jej ust i języka doprowadziły go na skraj orgazmu. Nie chciała, by już kończył, ale on nie myślał już o niczym innym, łapiąc ją za głowę i wpychając go głęboko w jej gardło z głośnym okrzykiem, gdy sperma zaczęła je jej zalewać, powodując lekkie krztuszenie się. Puścił jej głowę i mogła wyciągnąć go z ust. Położył się na wznak na tapczanie ze stopami opartymi na podłodze, a ona szybko znalazła się między nimi, znów zaczynając bawić się jego członkiem. Najpierw wyczyściła językiem resztki bałaganu spowodowanego jego wytryskiem, a potem znów zaczęła pieszczoty ustami. Trwało to przez kilka minut. W tym czasie on doszedł do siebie i przerywając jej zabawę, kazał położyć się na brzuchu na tapczanie. Wiedziała, o co mu chodziło, i na to akurat niespecjalnie miała ochotę. Nie lubiła seksu analnego. Co prawda marzyła jej się męska dominacja i sprawiała jej frajdę sama myśl o niej, ale sam stosunek analny, ze zrozumiałych względów, nie sprawiał fizycznej przyjemności. Tym niemniej nie zamierzała mu odmawiać, skoro tego chciał. Zdjęła majtki i posłusznie położyła się plecami do góry, podkładając poduszkę pod brzuch i wypinając lekko pupę.

Podciągnął jej sukienkę na plecy i siedział przez chwilę na skraju łóżka obmacując i gładząc jej pośladki. Podobały jej się te pieszczoty. W końcu sięgnął do stojącej przy łóżku szafki, wyjmując z niej buteleczkę lubrykantu i paczkę z prezerwatywami. Zadbawszy o nawilżenie i założywszy gumkę, położył się na niej, powoli wprowadzając kutasa w jej dziurkę. Dzięki jej wcześniejszym samotnym zabawom przy użyciu dildo, wszedł w nią bez problemów i niemal od razu zaczął mocno i coraz szybciej posuwać, szepcząc do jej uszu świństewka w przerwach pomiędzy stękaniem z wkładanego w rżnięcie wysiłku. Tuż przed samym wytryskiem, zerwał się z niej, ściągając prezerwatywę, a ona jednym zwinnym ruchem przyssała się do główki jego członka, trzepiąc go ręką. Odgłos doprowadzonego przez nią do kolejnego orgazmu faceta był dla niej jak piękna muzyka.

MEM

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i kryminalne, użyła 2030 słów i 10882 znaków, zaktualizowała 7 paź 2018. Tagi: #trans #seks #kryminał

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Dużo ludzi czyta a nikt nie komentuje i.nie daje łapek. Czyżby się wstydzili? Ja jestem 100 % hetero, ale gdybym miał sobie wyobrazić taką scenę to pewnie to.co opisujesz by mi pomogło. Pozdrawiam  AnonimS

  • MEM

    @AnonimS No właśnie też to zauważyłam. ;)  

    Pomysł się nasunął po napisaniu "Androida", i nie mogłam się oprzeć, by nie spróbować tego napisać, choćby tak "do szuflady". I choć trochę będę mieć zagwozdkę z dalszym ciągiem fabuły (kilka kolejnych części jest napisanych, na kilka i na zakończenie jest pomysł, ale zobaczymy jak wyjdzie z realizacją), szkoda mi było odpuścić i tego tu nie umieszczać. Ale z początku miałam trochę wahań, czy to zrobić, właśnie ze względu na to, że obsadzenie transki w roli głównej mogłoby się części osób nie podobać – koniec końców jesteśmy dość konserwatywnym społeczeństwem. Tylko, że potem pomyślałam sobie, że mimo wszystko, umieszczę, bo w sumie sama postać – choć może nietypowa – nie różni się tak bardzo w swych zachowaniach od innych, jakby się to mogło wydawać. W końcu robi to samo (mniej więcej ;) ), co i inni w podobnych okolicznościach, tylko ma pewien własny problem z płcią.