Pod jednym dachem część 1

Pod jednym dachem część 1Od Autora
Drodzy czytelnicy.
Ta krótka opowieść jest kompletnie inna niż „Zaskakujące Lądowanie”.  
W tym tekście mogą wystąpić nieocenzurowane wyrażenia, a także słownictwo, którego nie znacie.  
Jeśli coś nie jest dla Was zrozumiałe – proszę pytać lub wpisać w Google (ponoć wszystko wie ) ;)
Pozdrawiam. AHopeS<3

1
Justyna

   Mój najlepszy przyjaciel, z którym od paru lat mieszkam pod jednym dachem, wybył dzisiaj z domu. Ostatnie dwa razy ratowałam mu tyłek. Niski - Łukasz jest w sumie spoko kumpel, ale czasem tępy jak lewy papuć. Zawsze słyszę: Justynko to, Justynko tamto. A Justynka głupi babsztyl, jest grzeczna i trzyma dziób na butapren.
Ni pizdryczek! Nie tym razem!
Ten wałek może się schlać, a ja mam prać jego zbełtane ubrania?
Ni pizdryczek do potęgi drugiej!
   Dwie godziny później odpicowana w czarną mini i buty na obcasach wchodzę do pobliskiej knajpy. Kto wie? Może wyrwę jakiegoś rumaka i sobie porajtuję?
   Pub jest pełny, dlatego od razu kieruję się do baru z nadzieją na hoker. Całe szczęście jest jedna wolna miejscówka, więc ściągam płaszczyk i sadzam zadek na drewnie, jednocześnie zabierając się za przeglądanie karty drinaczy.
Jak zalać łepetynę, to tylko wybuchowymi mieszankami.
– Co sobie panienka życzy? – pyta barman. Gdy unoszę głowę, aby złożyć zamówienie, zauważam tego zgreda Niskiego.
Ja pierdziele, on jest jak smród w gaciach. Wszędzie go pełno… Nici z „Sex on the Beach”.
– Long Island icetee. Dwa razy, proszę. – No co to za zdziwienie? Mam dwa powody.
Raz - Icek bawiący się z kumplami w najlepsze.
Dwa - Happy Hour. Zaoszczędzę kasę.
W połowie pierwszego drinka, którego dosłownie wlewam sobie w przełyk, topiąc tym migdały, patrzę na Łukasza, który jeszcze… i ciul… dętka się na mnie ślepi, a uśmiech na jego mordzie na chwilę gaśnie, zastępując go Grinch-em.
Kurwa jego mać!  
Wlewam drugą połówkę w gardło i wstaję, by spierniczyć do kibla, zanim ofermie przyjdzie do łba, żeby mnie zaczepić.
Taa, za późno. Nawet nie dochodzę do drzwi klopa, a Łukasz łapie mnie za rękę.
– Justynko! Kochanie! – SPOKO!!! Zaczyna się jego przygrzana gadka. Jakby mnie kochał, to by co dwa dni nie chodził pod szóstkę bzykać Mariolkę. W sumie nie obchodzi mnie, co wyprawia, ale żeby tak czasem nie wrócił z syfilisem do domu. Czort wie, jakiego Mariola konia do stajni wpuszcza.
Chwała, że nie jestem mocno potrzebująca, lecz raz przez przypadek widziałam siusiora Łukasza. To nie moja wina, że „Wacław” wyszedł mu z luźnych majtek…  No ładne ma dzieło i obraz ten  do dzisiaj nie chce wyjść mi z głowy. Z chęcią bym…
Ja cię sru! O czym ja myślę? Już mi totalnie odbija!
– Ćpałeś coś?  – pytam frędzla, który chce mi dać buziaka, a zarazem przeganiam myśli o jego fujarze. Odpycham ziomka od siebie.
– Grzeczny jestem. Dwa piwka wypiłem. Zapytaj Franca, on ci powie.  
Taa, a Franc z pewnością zciulany jak mały Kazio leży pod stołem.  
Nie rozumiem, dlaczego Niski zadaje się z takim gaźnikiem, ale co ja będę się w to mieszać, nie moja sprawa. Najważniejsze, że Łukasz płaci za pół czynszu i prąd.
– Dasz mi się odlać, czy mam posiurać podłogę? – pytam na tyle prowokująco, aby się ode mnie odczepił.
– Nie krepuj się, już wiele razy widziałem, jak sikasz. Wiesz, że mi to nie przeszkadza – mówi z tym szurniętym szczękościskiem na ryju.  
Ja pierniczę, tego już nieźle grzeje!
Kręcę głową i odwracam się na pięcie, aby wejść do kibla.
Fajnie! Mam wieczór zrypany na maksa.
Co Łukaszowi odwaliło, aby chcieć mnie pocałować? Przecież nie jestem w jego typie. On się jara rozmiarami XL, a ja mam M. W dodatku mieszkamy razem nie od wczoraj i nigdy nie próbował takich rzeczy… a czasem tak bardzo bym chciała…
Klepię się w czoło przez wtryniającą się podświadomość. Sama nie wiem, kto ma nawalone w bani. Niski czy moja psycha. Kurwa, nie mogę pić, bo pierniczy mi się w łepetynie.
  Z opróżnionym pęcherzem i umytymi dłońmi wychodzę z toalety.
Nawet nie robię kroku do przodu i ktoś dociska mnie do ściany, a na ustach czuję miękkie wargi.

2
Łukasz

Usta dziewczyny są bardziej miękkie niż te, które miałem w wiecznej fantazji. Za długo zwlekałem, aby ją pocałować, a słowne kopniaki jedynie mnie jarają. Uwielbiam jej niewyparzony pysk i nigdy nie miałem odwagi się do tego przyznać. Znamy się już wiele lat. Zawsze postrzegałem Dżastinę, jako koleżankę. Natomiast od czasu, gdy zasadziła swojemu ex kopasa w zadasa, ujrzałem w niej coś więcej. Kobietę, z którą mógłbym być w związku. Wielokrotnie pomagaliśmy sobie w trudnych chwilach, a także mamy ten sam krzywy humor. Właśnie dlatego często przy niej wymiękam i dostaję zwarcia kabli. Dziewczyna nie ma pojęcia, w jaki sposób przyciąga uwagę swoją urodą, uśmiechem oraz figurą.
Jeszcze mocniej dociskam Justynkę do ściany. Dłońmi zaczynam powolną wędrówkę po ciele odzianym miękkim materiałem. Kiecka, którą ma na sobie, doskonale podkreśla jej wdzięki i niemiłosiernie rozwala mi mózg. Moja współlokatorka na co dzień ubiera się w ponadwymiarowe, paskudne łachy. Nawet nie wiedziałem, że posiada w szafie takie cuda. O szpilkach wydłużających jej nogi już nie wspomnę. Totalny magnes dla moich oczu.
Chyba rozumiecie podnoszące się we mnie ciśnienie? Żaden zdrowy facet nie mógłby się oprzeć takiemu cupcakes z kolorową posypką.  
Ależ jestem na nią napalony i mam ochotę się w niej zatopić… lecz za dobrze znam moją Justynkę. Ona jest grzeczną dziewczynką, dlatego muszę przyhamować moje pragnienie.
Oj ciężka sprawa.
Bardzo ciężka.

3
Justyna

O, mój Boże…
W pierwszej chwili nie wiem jak zareagować. Przecież to chore!
Jednak nie posiadam silnej woli, by zakończyć ten namiętny pocałunek. Łukasz całuje mnie w taki sposób, że włosy na karku stają mi dęba. Porażenie prądem jest niczym, w porównaniu z tym, co wywołuje ta poczwara. Jego dłonie wędrują po moich boczkach, żebrach aż po nasadę biustu, doprowadzając do pocących się majtek. Chłopak coraz bardziej wznieca we mnie podniecenie oraz większą ochotę na pieszczoty. Minęło sporo czasu, od mojego ostatniego stosunku.
Wysuwam lekko biodra do przodu i wyczuwam na wysokości brzucha nabrzmiałą pałę Niskiego. Świadomość tego, że w jakiś sposób mogę go podniecić sprawia, iż kręci mi się lekko w głowie. Mój seksualny głód z sekundy na sekundę jest coraz bardziej podsycany.
Łukasz przypiera mnie mocniej do siebie, pogłębiając pocałunek.
O rany, zaraz się roztopię niczym leżąca na słońcu bita śmietana. Wydaję cichy pomruk przyjemności.
–  Łupssss, sorryyyy – rozlega się bełkot znanego mi głosu. Niski przestaje mnie całować i spogląda za siebie na stojącego obok typa. Franc ledwo stoi na kopytach i podpiera ścianę, aby ta się na niego nie przewróciła. Łukasz łapie kumpla i asekuruje go, czort wie gdzie. Po chwili uruchomiam zaćmiony umysł.  
Posrało cię, dziewczyno? Całować się z paciulokiem? Aż tak jesteś spragniona parówy czy co? – bluzga mnie podświadomość.
Ma babsko rację.
Pryskam stąd.
Zanim potrafię ominąć bar, jeden z kelnerów woła, że zapomniałam płaszczyka. Kiedy wracam po odzienie, barman za ladą podaje mi drugiego wcześniej zamówionego drinka. Najwidoczniej schował go, aby nikt nie dosypiał prochów. Chwilę się zastanawiam. Wypić czy olać? Achhh, ciul z tym! Raz się tyje! Jednym duszkiem wypijam miks, narzucam płaszczyk i na szczudłach spierniczam z lokalu najszybciej, jak się da. Co najwyżej połamię sobie racie, a następnie wyskamlam prośbę o zapadnięcie się pod ziemię.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i komediowe, użyła 1387 słów i 7853 znaków, zaktualizowała 3 mar o 19:27.

3 komentarze

 
  • YankoWojownik

    Jakbym już czytał, ale gdzie? - Zasugerowanie.

  • AHopeS

    @YankoWojownik Dzięki za komentarz.
    :)

  • Gaba

    Brawo!!! Za inność — tak językową jak i sytuacyjną! Niby banał a jednak fajny banał!
    Brawo, brawo👏👏👏👏👍👍👍
    Ps kiedy ciąg dalszy???

  • AHopeS

    @Gaba Dziękuję bardzo.

  • Kocwiaczek

    Miazga! Rozwalasz system po raz kolejny. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Będzie się działo, już to widzę oczyma wyobraźni:D

  • AHopeS

    @Kocwiaczek Dziękuję bardzo.
    Naszła mnie chęć na coś innego... Mam nadzieję, że spodoba się czytelnikowi. :D

  • Kocwiaczek

    @AHopeS, a spróbowałby, żeby nie! :D