Pani Dwóch Krajów cz. 51

LXXXIII
     Słowa Królowej uderzyły go niczym maczuga, przez chwilę nie potrafił zebrać myśli.
     "Co takiego? Kto to zrobił i jak to się mogło stać? Dlaczego nie zapewniliście jej ochrony? Mistrz czegoś się obawiał... Miał przeczucie, że szykuje się coś złego...”
     "Nie wiemy wszystkiego. Wczoraj wyjechała na przejażdżkę z Bestią i Amazonkami. Z różnych powodów nie mogłam jej towarzyszyć, a te wojowniczki nie tolerują żadnych mężczyzn i nie życzyły sobie eskorty. Nikt poza nimi nie potrafi zresztą jeździć konno. Podobno, gdy już wracały i zbliżały się do pałacu, nadjechał rydwanem posłaniec, miał Mój pierścień i przekazał Moje jakoby rozkazy...”
     "Znowu ten pierścień... Czy posłaniec nie był przypadkiem kulawy?”
     "Nie, Neferze. To nie on. Zarówno Irias jak i Amazonki rozpoznałyby Tahara, zapamiętałyby go z Tamadah.”
     "Ale nikt nie mógł raczej zdobyć innego pierścienia z Twoim znakiem... Musieli dostać go właśnie od tego zdrajcy...”
     "Pewnie tak, wykonano ich tylko kilka, a odpowiednie kamienie i sam wzór są dostępne wyłącznie dla nadwornego złotnika. Wierz mi, niełatwo podrobić Moje znaki. Tahar zdołał widocznie uciec z pola bitwy i oddał się na usługi kolejnych Moich wrogów... Mógł usłyszeć o nich od księcia... Niepotrzebnie okazałam mu łaskę... Niepotrzebnie okazałam łaskę im obu, Taharowi na twoją prośbę...”
     "Jakie właściwie rozkazy przyniósł ten fałszywy posłaniec?”
     "Powiedział, że ma polecenie zabrać Irias na spotkanie z tobą, Neferze. Spotkanie, na które dałam jakoby specjalną zgodę i które zorganizowałam.”
     "I one pozwoliły odjechać jej samej?”
     "Wysłannik oświadczył, że ani Ja, ani ty, Neferze, nie życzymy sobie obecności Amazonek podczas tej rozmowy. To zabrzmiało nawet prawdopodobnie, bo istotnie nie chciałabym ich wówczas widzieć, ty zapewne też nie. Miał własną eskortę w postaci dwóch kolejnych rydwanów ze znakami gwardii. Ostatnio w stolicy znalazło się tylu żołnierzy, że Irias nie mogła znać ich wszystkich... Księżniczka podobno uparła się, aby jechać natychmiast, gdy tylko usłyszała, o co chodzi. Sprawiała też wrażenie, że poznaje posłańca, chociaż Amazonki nie potrafiły go później opisać. Miał wyglądać zwyczajnie, nijako. Irias zostawiła konia i przesiadła się na rydwan.”
     "Posłużyli się moim imieniem, aby wciągnąć ją w zasadzkę.” - Nefer zdusił cisnące się na usta przekleństwo.
     "Podobnie jak Moim pierścieniem... W tym wszystkim nie zatroszczyłam się o to, aby wyśledzić, co stało się z Taharem po bitwie i oto rezultaty. Ten przeklęty pierścień wciąż wyrządza szkody... Bogowie karzą Mnie chyba za to, że tak głupio go straciłam...”
     "Czy wiemy coś jeszcze?” - Chciał, aby Najjaśniejsza nie rozpamiętywała w tej chwili swoich rzekomych win czy zaniedbań. Księżniczka oraz wszyscy jej przyjaciele potrzebowali obecnie siły, spokoju i opanowania Królowej Amaktaris.
     "O tym, że Irias nie wróciła z przejażdżki i pojechała gdzieś z tym fałszywym gońcem dowiedziałam się dopiero po pewnym czasie, wieczorem, gdy nie zjawiła się ani na kąpieli, ani na kolacji. Zarządziłam poszukiwania, ale... Rydwany odjechały podobno w stronę pustyni i folwarku Pachosa, nigdy tam jednak nie dotarły. Piasek zasypał ślady... Może uciekli na pustynię, rozesłałam już na wszystkie strony patrole... Równie dobrze mogli jednak porzucić i ukryć gdzieś zaprzęgi, zabić konie, a potem przedostać się do miasta. Ludzie mistrza Apresa przetrząsają ulice Memfis i wypytują kogo się da, jak dotąd bez rezultatu...”
     "Kto mógł zrobić coś takiego?”
     "Mam bardzo wielu wrogów, Neferze... I coraz mniej przyjaciół... Czy mogę liczyć na twoją pomoc, pomimo tego wszystkiego, co się stało?”
     "Pani... Irias pomogła mi wiele razy... Kocham ją jak córkę, której odmówili nam z Aną bogowie... Jestem na Twoje rozkazy, chociaż nie wiem, co mogę takiego uczynić...”
     "Twój rozum na pewno się przyda... W tej sprawie jest coś dziwnego... Na co liczą porywacze albo ich mocodawcy? Muszą wiedzieć, że cokolwiek otrzymają w zamian za życie i wolność Irias, cokolwiek im obiecam... Nie zdążą się tym nacieszyć. Będę ich ścigać niczym wściekłe szakale, bez wytchnienia i bez żadnej litości... Poruszę niebo i ziemię... A gdy już zostaną schwytani... Kimkolwiek by nie byli, wojownicy królowej kopca znowu otrzymają zajęcie...”
     "Wiem o tym, Pani, pamiętam sprawę tamtego chłopca, Aniego...”
     "Wszyscy wiedzą o miłości, którą darzę Irias. Może ktoś chciał się zemścić?”
     "Wtedy, wybacz mi te słowa, o Wielka, ale ciało księżniczki znaleziono by o świcie u wrót pałacu... Tu musi chodzić o coś więcej niż zemsta...”
     "Obyś się nie mylił... Jeżeli tak, to mamy jakąś szansę... Wracajmy do pałacu, może mistrz albo Horkan dowiedzieli się czegoś więcej.” - Wypowiedziawszy imię setnika zapewne o czymś sobie przypomniała. - "Oczywiście, o ile zechcesz służyć swojej Królowej, nie jesteś już Moim niewolnikiem”
     "Pozostanę nim zawsze i wszędzie, wiesz o tym, o Najwspanialsza...”
     "Nie chodzi tylko o to, Neferze... Może kiedyś potrafisz ponownie ucałować stopy Pani Obydwu Krajów z dawną żarliwością... Ale nie czas na to... Musimy uratować Irias.”
     Gospodę opuścili bez zbędnej ostentacji. Nie rzucająca się w oczy, zasłonięta lektyka oraz doborowy oddział straży czekały na podwórzu. Nefer szedł oczywiście pieszo. Wracał więc do służby ale jako kto? Nieformalny doradca, ktoś w rodzaju przyjaciela, faworyt Bogini? Jej słowa zdawały się wskazywać, że tej ostatniej możliwości Najjaśniejsza wcale nie uważała za niemożliwą... A co sądził o tym on sam? Teraz nie czas na takie rozmyślania, ofuknął się w duchu, nie wówczas, gdy Irias grozi niebezpieczeństwo, a Ana znajduje się w drodze do stolicy.
     W przedsionku prywatnych apartamentów Monarchini czekali obydwaj Mistrzowie. Zaprosiła ich do gabinetu, zabierając ze sobą również Nefera. Były niewolnik doczekał się tej satysfakcji, iż tym razem Mistrz Apres nie tylko nie wyraził sprzeciwu, ale nawet nieznacznie kiwnął mu głową. Horkan pozostawał szczęśliwie nieobecny, nadal osobiście dowodził patrolami przetrząsającymi pustynię. Przysłał tylko gońca z raportem, że nie znaleziono nic istotnego. Treść tego przesłania przekazał Władczyni Towarzysz Prawej Ręki.
     "Co z Pachosem?” - spytała. - "To w okolice jego folwarku skierowały się podobno rydwany porywaczy?”
     "Niestety, o Pani. Jak już donoszono, opuścił gospodarstwo jeszcze wczoraj przed południem i dotąd nie powrócił.”
     "To dziwne. Rozumiem, że zadania, którymi się zajmuje, mogły przez jakiś czas zatrzymać rządcę poza folwarkiem, ale powinien już wrócić... Mógłby się teraz bardzo przydać. Zaczynam obawiać się również o niego... A jak twoje własne poszukiwania, mistrzu?”
     "Nadal nic konkretnego, Wielka Pani.”
     "Wydobyłeś coś z Mojego kuzyna?”
     "Zabroniłaś, o Najdostojniejsza, stosowania wobec księcia metod bardziej bezpośrednich, ale okazało się, że wystarczyło zademonstrować mu działanie niektórych... przyrządów, by okazał chęć współpracy... Bardzo żywą chęć współpracy. Niestety, podał tak wielką liczbę imion swoich rzekomych zwolenników, że niewiele nam to dało. Nie potrafił przypomnieć sobie, o których z nich mówił konkretnie Taharowi. Oczywiście, z czasem postaram się sprawdzić ich wszystkich, ale nie da się zrobić tego natychmiast. Mógłbym zastosować silniejsze środki nacisku, jeśli zezwolisz, o Najpotężniejsza z Władczyń, obawiam się jednak, że książę powie nam wówczas, co tylko zechcemy usłyszeć, i nie wiadomo, ile będzie w tym prawdy. Pragnę jednak zwrócić Twoją uwagę, iż na poczesnym miejscu wymienił arcykapłana Heparisa. Samo w sobie to jeszcze o niczym nie świadczy, ale jeśli pamiętasz, Pani, sprawę Twych nasączonych trucizną sandałów oraz libijskiego sługi, którego aresztowałem, to ślad również prowadzi w tym kierunku. Skłonienie tego syna pustyni do mówienia wymagało o wiele większej perswazji z naszej strony, powiedział też znacznie mniej, ale akurat jego słowom bardziej jestem skłonny wierzyć.”
     "Wymienił imię arcykapłana świątyni Ozyrysa? Niemożliwe, aby Heparis mógł okazać się aż takim głupcem.”
     "Ten człowiek podobno nigdy nie rozmawiał z czcigodnym Heparisem i nawet gotów jestem w to uwierzyć, ale zakup trucizny zlecił mu jeden z zaufanych akolitów arcykapłana.”
     "To istotny ślad, ale w tej chwili mamy ważniejsze sprawy.”
     "Pani, nie zdziwiłbym się, gdyby te wypadki wiązały się ze sobą. Księżniczkę porwano akurat wtedy, gdy zaczęliśmy czynić postępy w śledztwie.”
     "Weź świątynię Ozyrysa pod baczną obserwację, nie przypuszczam jednak, aby czcigodny hierarcha aż tak ryzykował... Gdyby naprawdę więził Irias w murach swojej siedziby, nic nie zdołałoby osłonić go przed Moim gniewem... Nie należy do przyjaciół Królowej, ale unikał jakiegokolwiek zaangażowania w bunt księcia i, o ile pamiętam, wydawał się prawdziwie wzburzony wystąpieniem Nektanebo, gdy na początku wojny składał deklarację wierności. Nie zaniedbuj też innych tropów, Mistrzu.”
     "Oczywiście, o Pani. Musimy jednak czekać... Może bogowie ześlą nam szczęśliwy traf.”
     "A może porywacze wystąpią z jakimiś żądaniami. Przecież w tym celu musieli uprowadzić księżniczkę... Obiecam im, co tylko zechcą, ale potem...”
     Amaktaris z trudem zdołała zachować spokój. Widząc wzburzenie Władczyni i zamierzając, być może, odwrócić Jej umysł od dręczącego problemu porwania Irias, Mistrz uzdrowiciel podniósł inną kwestię.
     "Pani, jak wiesz, dziś przybywają do stolicy pierwsze łodzie z rannymi. Wśród nich jest też sierżant Tereus. Nie tak dawno wyrażałaś chęć uhonorowania tego żołnierza odpowiednim powitaniem.”
     "Tak, masz rację, mistrzu. W obecnej chwili nie czas na uroczystości, ale sierżant zasługuje na to, aby Królowa osobiście przyjęła go na przystani... Albo nie, nie potrzebujemy kolejnego zbiegowiska... Wypłynę na spotkanie własną łodzią i powitam Tereusa na Rzece... Poza wszystkim, pozwoli to może oderwać myśli oraz chłodniej spojrzeć na sytuację... Wydaj proszę, stosowne rozkazy, mistrzu Apresie... Ty, mistrzu uzdrowicielu, przygotuj szpital... A ty, Neferze, popłyniesz ze mną. Z pewnością macie sobie wiele do powiedzenia z sierżantem oraz Harfanem, bo on też wraca do Memfis. I dobrze, bardzo potrzebuję teraz przy sobie absolutnie wiernych przyjaciół. Jeżeli dowiecie się czegoś nowego, natychmiast przekażcie wiadomość.”
     Znalazłszy się na Nilu, Amaktaris rzeczywiście odzyskała jakby trochę spokoju. Jak przypomniał sobie Nefer, mówiła kiedyś, że lubi żeglugę oraz wodne przejażdżki, niekoniecznie związane przy tym z wizytowaniem niewolniczego pokładu oraz wioślarzy królewskiej barki. Nie poczyniła żadnych szczególnych przygotowań, zauważył tylko, że zabrała ze sobą miecz Mutawalisa. Kapłan cieszył się na spotkanie z Harfanem, chciał podziękować za wszystko i jemu, i sierżantowi. Przede wszystkim nadal trapił go jednak los Irias, chociaż nie próbował nawiązywać rozmowy na ten temat, aby nie zepsuć wymuszonego może nieco ożywienia Najjaśniejszej. Zżymał się sam na siebie, że jak dotąd w żaden sposób nie zdołał w niczym pomóc małej przyjaciółce, która tak ufnie podążyła na rzekome spotkanie i wpadła w pułapkę. Czuł się winny zarówno z tego powodu, jak i dlatego, że we własnym mniemaniu zawodził nadzieje Boskiej Pani, nie potrafiąc nic szczególnego wymyślić. Na szczęście, to Ona zaczęła wymieniać błahe uwagi na temat mijanych budowli i krajobrazów, zamierzając zapewne poprawić własny nastrój.
     Konwój z rannymi napotkali już poza północnymi granicami miasta, kilkanaście łodzi i barek płynących powoli w górę Rzeki. Gdy tylko załoga ich własnej łodzi ujawniła obecność Monarchini, na dziobie prowadzącego okrętu pojawiła się znajoma sylwetka Harfana, machaniem rąk zapraszającego do przycumowania przy burcie większego statku. Wkrótce znaleźli się na pokładzie, a do powitania przyłączył się Mistrz Sentot.
     "Pani, zaszczycasz nas swoją obecnością.”
     "Jestem to winna Moim żołnierzom i tobie także, mistrzu uzdrowicielu... Przede wszystkim przybyłam jednak dla sierżanta, stał się bohaterem tej bitwy, ma nadto wiele do opowiedzenia na temat jej prawdziwego przebiegu. Harfanie, okazałam ci Moje niezadowolenie, podczas gdy byłeś i pozostałeś wiernym przyjacielem zarówno Królowej, jak i tu obecnego Nefera. Dałeś tego najlepsze możliwe dowody, bracie, nie zapomnę o tym... Jak widzisz, Nefer nie jest już więźniem ani niewolnikiem, zgodził się jednak pozostać w Mojej służbie.”
     "Pani, wszyscy pragniemy służyć Ci z całych sił, jak tylko potrafimy.”
     "Wkrótce możecie znowu znaleźć ku temu okazję... Nie chciałabym jednak psuć teraz tej radosnej chwili powitania.”
     "Neferze, cieszę się, że odzyskałeś łaskę naszej Pani. Widzę, że nosisz przy pasie sztylet, który zdobyłeś, a tamte naramienniki przechowałem, tak jak obiecałam. Nie żałuję jednak odwołania mojej niewczesnej przysięgi.”
     "Czy zdołaliście ustalić coś nowego w sprawie zamachu na życie sierżanta?”
     "Niestety nie, o Wielka. Zamachowiec zginął z własnej ręki, a nikt nie potrafił go rozpoznać.”
     "Cóż, zapewne to Menase nasłał zabójcę... Okazał się zdrajcą i padł u stóp Mego Tronu, powalony przez Horkana, w chwili, gdy rzucił się na Nefera ze sztyletem w dłoni... Tym samym zresztą, który tu widzicie.”
     Kapłan nie uznał za stosowne wyrazić w tej akurat chwili swoich wątpliwości dotyczących ewentualnych motywów setnika. Niech już ta sprawa zostanie pogrzebana na zawsze, najważniejsze, że ucierpiał tylko sam ambitny generał.
     "Obiecałam nie psuć radości spotkania, a jednak ciągle to czynię, poruszając takie sprawy. Mistrzu uzdrowicielu, należą ci się wielkie wyrazy uznana za uratowanie sierżanta.”
     "Nie zdołałem, niestety, ocalić jego ręki, tak jak się obawiałem. Musiałem ją odciąć, wybacz, o Wielka.”
     "Uczyniłeś słusznie... Będąc na miejscu, tylko ty mogłeś podjąć decyzję. Nawet wówczas, gdy odjeżdżając, wydałam inne zalecenia... Podyktowane żalem oraz wspomnieniami... Sierżant żyje i to świadczy o twoich umiejętnościach... Uratowaliście nie tylko jego życie, ale także życie Nefera oraz honor Królowej. Chodźmy, jeśli Tereus jest przytomny, to chciałabym teraz powitać także i jego.”
     "Jeżeli nawet śpi, to nigdy by nam nie wybaczył, gdybyśmy nie obudzili go przy takiej okazji. A jego zdrowie jest coraz lepsze. Urządziliśmy mu posłanie na rufie.”
     Posłanie okazało się królewskich niemal rozmiarów legowiskiem, uczynionym z poduszek, makat i skór dzikich zwierząt. Sierżant istotnie prezentował się znacznie lepiej niż wówczas, gdy Nefer widział go po raz ostatni. Nawet brak lewego przedramienia, odciętego tuż poniżej łokcia, nie odbierał staremu żołnierzowi wojskowego wyglądu. Bynajmniej nie spał i nie zważając na wymogi etykiety, pierwszy odezwał się do Najdostojniejszej.
     "Księżniczko, jak dobrze wreszcie Cię widzieć! Może Ty powiesz coś tym dwóm tutaj, aby w końcu pozwolili mi wstać z tego barłogu, dobrego dla jakiejś damy dworu albo dziwki w drogim burdelu. Jeżeli zobaczą to moi wszarze, to spalę się przed nimi ze wstydu.”
     "Może zdołam uczynić coś w tej sprawie, jeżeli ty z kolei okażesz posłuszeństwo innym rozkazom Władczyni, żołnierzu.” - Amaktaris przyjęła rubaszny ton rozmowy, w oczywisty sposób zadowolona z ożywienia i dobrego stanu Tereusa.
     "A cóż to za rozkazy, Księżniczko? Po tym wylegiwaniu się tutaj jestem gotowy na wszystko!”
     "Zaraz zobaczymy, sierżancie. Na początek przyjmij podziękowania swojej Królowej za to, czego dokonałeś podczas bitwy. Ten miecz, który sam zdobyłeś w walce z księciem Mutawalisem, niech świadczy o twojej odwadze i zasługach.” - Podała oręż, który wojak przyjął z pewnym wahaniem.
     "To ja chciałem złożyć tę klingę u Twych stóp, Księżniczko, razem z głową tego łajdaka, który ośmielił się...”
     "Sierżancie, nie wiem co stało się z głową księcia, pewnie zjadły ją sępy albo szakale, ale miecz zatrzymaj. Byli tacy, którzy narazili się na złość i zawiść innego zdrajcy, aby zachować go dla ciebie.”
     "Wiem już o tym, co się stało.” - Przez twarz Tereusa przemknął cień. - "Ten Menase... Na szczęście, jak widzę, poznałaś się na Neferze. To jego zasługa, że...”
     "O tym porozmawiamy później. Teraz, skoro okazałeś już posłuszeństwo pierwszemu rozkazowi Królowej, chociaż nie bez oporu, wykonaj też drugi.”
     "O co chodzi, Księżniczko? Widzę, że planujesz coś, co nie spodoba się staremu żołnierzowi...” - Sierżant wyraźnie się zaniepokoił.
     "Przyjmij i to, wojowniku.” - Amaktaris wydobyła z fałd szaty niewielki rulon papirusu i podała Tereusowi. - "Tak, masz rację, to może ci się nie spodobać... To patent pułkownika oraz oficjalna nominacja na dowódcę Królewskiej Gwardii... Nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów!” - przerwała sierżantowi, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć. - "Gdybyś nie opierał się wcześniej i sprawował nie tylko rzeczywiste, ale też i formalne dowództwo nad gwardią, cała ta historia z Neferem wcale by się nie wydarzyła! Ani jego życie, ani honor Królowej nie zostałyby zagrożone!”
     "Najdostojniejsza Pani...” - Usiłował zaprotestować.
     "Tereusie, rozkazuję ci przyjąć ten awans oraz proszę, abyś w najbliższym czasie nie próbował obrazić albo pobić żadnego z Moich dworzan. Czy to jasne? Z tym ostatnim miałbyś zresztą raczej niejakie trudności.”
     "Tak myślisz, Księżniczko? Zapewniam, że mogłabyś się zdziwić.”
     "Może i tak...” - Amaktaris spojrzała bez złości na starego wojaka. - "W takim razie proszę, abyś przyjął awans, oraz rozkazuję nikogo nie obrażać i nie wdawać się w bójki. Teraz lepiej, sierżancie? A właściwie pułkowniku?”
     "Zawsze się bałem, że któregoś dnia postawisz sprawę w taki właśnie sposób.”
     "Powinnam to zrobić już dawno temu! Skoro doszliśmy do porozumienia, to i Ja spełnię obietnicę. Nowy dowódca gwardii może być wkrótce bardzo potrzebny. Mistrzu uzdrowicielu, czy nie da się skrócić jego odpoczynku? Jako uzdrowicielka znajduję sierżanta, to znaczy pułkownika Tereusa, w zaskakująco dobrym stanie, co jest zresztą z pewnością twoją zasługą.”
     "Jeszcze dwa dni, o Wielka... Ale może wstać z tego posłania, jeżeli aż tak bardzo mu ono doskwiera.”
     "Doskonale. Słyszałeś, pułkowniku?”
     "Pani, zawsze wiedziałem, że Twoje słowa potrafią zdziałać cuda.”
     "Na dwa dni oddaję cię pod rozkazy mistrza Sentota, potem obejmujesz swoje obowiązki. Jeśli chcesz, możesz natychmiast wstać z tego legowiska.” - Trzeba Jej oddać, że wypowiadając te słowa spojrzała na uzdrowiciela, który nie zaprotestował. - "A teraz wybaczcie, mistrzu i ty Harfanie, ale chciałabym porozmawiać z Tereusem tylko w towarzystwie Nefera.”
     "Muszę zająć się innymi rannymi, jeśli pozwolisz, o Wielka.” - Sentot skłonił się lekko.
     "A ja poczynię przygotowania do przybycia na przystań.” - Libijczyk oddał wojskowy salut.
     "Nie zatrzymuję więc was.” - Amaktaris przyglądała się Tereusowi, który, z pewnym co prawda trudem, powstał jednak o własnych silach i przysiadł na ławce.
     "Sierżancie, to jest pułkowniku, chciałabym teraz usłyszeć twoją opowieść o tym, jak to znalazłeś się ze swoim oddziałem na wzgórzach.”
     "Opowiedziałem już wszystko Harfanowi, Księżniczko, a on opisał to w liście. Nefer przyjechał do nas na koniu, okazał Twój znak i podał nam Twoje rozkazy. Wykonaliśmy je i oto cała historia.”
     "Naprawdę uwierzyłeś w jego słowa?” - Spojrzała badawczo na Tereusa.
     "Tak... To znaczy niezupełnie, Księżniczko.” - Żołnierz stracił pewność siebie.
     "Czyli jak właściwie?”
     "Prawdę mówiąc, to nie do końca uwierzyłem, że posłałaś go z rozkazami... Byłoby to jednak trochę dziwne, nie czyniłaś tego przedtem... Ale uwierzyłem, gdy opowiedział o Hetytach. Uwierzyłbym nawet bez tego znaku, ale wtedy nie zdołałbym przekonać Menase.”
     "Dlaczego uwierzyłeś?”
     "Bo znam Nefera jako Twego oddanego sługę i ufam jego rozumowi, Księżniczko.”
     "Postąpiłeś słusznie... Obydwaj tak postąpiliście, dzięki wam wygraliśmy tę bitwę... I wygląda na to, że żadnego z was nie zdołałam nagrodzić w odpowiedni sposób... Przynajmniej ty, Tereusie, przyjąłeś awans i miecz, a Nefer wrócił do służby...”
     "Pani, ten miecz... Okazałabyś łaskę, gdybyś zechciała go używać. Nawet Twój Ojciec nie miał takiego... Nie powinnaś być gorsza od królowej Amazonek, chociaż jest nią teraz Irias...”
     "Pułkowniku, jedną ręką trudno władać oszczepem, ten miecz przyda ci się bardziej niż Mnie.” - Amaktaris drgnęła słysząc imię porwanej wychowanicy, ale widocznie nie chciała jeszcze niepokoić Tereusa groźnymi wieściami.
     "Przyjmę go więc, na przechowanie. Gdy przestanie mi być potrzebny, weźmiesz go z powrotem. Wybacz te słowa staremu żołnierzowi, Księżniczko, ale zawsze traktowałem Cię trochę jak córkę i chciałbym, abyś miała po mnie choćby ten miecz... Tak jak Irias... Jestem dumny z was obu.” - Nowo mianowany pułkownik wzruszył się w niebezpieczny sposób.
     "Tak uczynię, sierżancie. Irias jednak...”
     "Teraz, gdy śmierć zajrzała mi w oczy chciałbym coś wyznać.” - Tereus zdawał się nie słyszeć słów Najjaśniejszej. - "Nie przypadkiem tak zależy mi na tym, abyście obie z Irias miały te niezwykłe miecze... Mała wojowniczka... Też jest moją córką...”
     "Co takiego?”
     "W odpowiednim czasie, podczas jednej z kampanii na północy spotkałem jej matkę, Hypatię. Domyślałem się, że jest Amazonką, chociaż nie przyznała się do tego, że także ich królową... Pozostawałem już wówczas w służbie Twego Ojca i musiałem wracać, ale nie zdołałem jej zapomnieć... Potem od razu rozpoznałem Irias, po mieczu, ale nie tylko... Jest bardzo podobna do matki... I to nie wyłącznie z wyglądu.”
     "Dlaczego nigdy nic nie mówiłeś, sierżancie?”
     "Nikomu nie przyniosłoby to żadnego pożytku. Królowa Amazonek nie może mieć ojca... A dlaczego mówię teraz? Bo jestem już stary i chciałbym, aby jednak ktoś o tym wiedział. Zaprzyjaźniła się z tobą Neferze, zasługujesz na to, chociaż jesteś niewolnikiem. Nauczyłem ją tego, co sam potrafię... Wy oboje nauczycie ją czegoś więcej... Tylko ona nie może się o niczym dowiedzieć, przynajmniej dopóki ja żyję... To jedynie wszystko by utrudniło. Musicie mi to obiecać.”
     "Obiecuję, w imieniu własnym i Nefera. Nie jesteś już niewolnikiem kapłanie, ale tego polecenia usłuchasz.” - Spojrzała znacząco na towarzysza. - "Co do ciebie, pułkowniku, to obawiam się, że będę musiała raz jeszcze porozmawiać z mistrzem Sentotem w sprawie tych dwóch dni, które mu daliśmy... Niestety, gdy dowiesz się o tym, co się stało, zapragniesz natychmiast wrócić do służby i nic cię przed tym nie powstrzyma. Nie będę się sprzeciwiała, bo doskonale cię zrozumiem.”

nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4117 słów i 24342 znaków, zaktualizował 26 kwi 2016.

13 komentarze

 
  • ~Lili

    Drogi Neferze-Autorze, a jak tam ciąża Amaktaris? Jako matka dzieciom śledzę ten wątek ze szczególnym zaangażowaniem :-D Chwilowo raczej mnie on drażni, bo po pierwsze, niestety, za każdym razem gdy w pierwszych trymestrach ciąż prowadziłam... yyy... szarżę rydwanów, starałam się jednocześnie nie tracić z oczu najbliższej toalety, co mi utrudniało koncentrację ;-) W porównaniu z moimi wspomnieniami, jedna zaledwie, wzmiankowana niedyspozycja Wielkiej Pani budzi moją zawiść, ale tak to już bywa z bohaterami powieściowymi, że mają mniej przyziemnych trosk.
    Poza tym jakoś nie chce mi się wierzyć, że w starożytnym Egipcie aż tak przejmowali się negatywnym wpływem alkoholu na płód - rozumiem, że chcesz ustrzec następcę/następczynię tronu przed FAS, ale to raczej chyba współczesna obawa (zaczęłam się zastanawiać, czy Amaktaris przestanie się także malować ze względu na szkodliwy dla płodu skład kosmetyków - współcześnie często się o tym mówi ;-)... Nie znam się jednak, więc tylko wskazuję, że dla mnie brzmi to niezbyt wiarygodnie, ale oczywiście to Ty jesteś egiptologiem. poza tym, skoro A. zadbała o odpowiednią pulę genetyczną, to może też i wiedzieć o tym, że codzienne popijanie posiłków winem nie skończy się dobrze dla jej dziecka.
    A tak w ogóle to po prostu nie mogę się doczekać na dalszy ciąg!!

  • nefer

    @~Lili Hej. Ach ta zazdrość...    Ale prawda, bohaterom oszczędza się zwykle trosk przyziemnych (a przy okazji Czytelnikom). Przyznaję, poruszyłaś kwestie których nie znam z autopsji. Weź jednak pod uwagę, że narracja prowadzona jest z punktu widzenia Nefera, który miał ostatnio mało okazji towarzyszyć A. w sytuacjach intymnych - spędzili razem bodaj dwa wieczory i nie wiadomo, czy został do rana. Odprawiła go pewnie, może czując się skrępowana porannymi niedyspozycjami. Ogólnie stara się ukrywać je przed otoczeniem. W sprawie wina uległem może obecnej propagandzie   , chociaż ogólny zły wpływ alkoholu na zdrowie nie stanowił zapewne tajemnicy i wówczas. Kosmetyki są mniej prześladowane, tak więc Królowa z makijażu nie zrezygnuje - jak mogłaby się wówczas pokazać poddanym? Wyczyny sportowo-militarne... W dawnych czasach mniej się jednak "cackano" z ciążą (może dlatego, że była czymś codziennym). Kobiety w takim stanie chodziły pracować w pole (chłopki), jeździły konno i uczestniczyły w polowaniach (arystokratki) - prawda, o tych ostatnich sytuacjach słyszymy czasami przy okazji poronień (np. królowa Bona). Z drugiej strony Maria Stuart, będąc w dość zaawansowanej ciąży, zdołała jednak uciec z zamku opanowanego przez buntowników, co wiązało się z całonocną galopadą. Mogła załamać ręce i stwierdzić, że w takiej sytuacji "nic nie da się zrobić" ale nie pozwoliły jej na to duma i siła charakteru.  Naszej Królowej też takich cech nie brakuje, uznała więc że poprowadzi tę szarżę, skoro taka jest potrzeba chwili. Wbrew ogólnemu przekonaniu starożytni Egipcjanie nie zawierali powszechnie małżeństw pomiędzy najbliższymi krewnymi. Czyniły tak tylko niektóre dynastie z przyczyn politycznych (podkreślanie boskości krwi, niechęć do mnożenia ambitnych powinowatych). Jest niemal pewne, że z tego powodu wygasła IV dynastia (budowniczowie piramid) - w ciągu trzech pokoleń wymarli wszyscy, bardzo liczni potomkowie Cheopsa.

  • nefer

    @~Lili Podobne praktyki stosowała XVIII dynastia i tutaj też są silne przesłanki dotyczące degeneracji jej ostatnich przedstawicieli. Uważny i inteligentny obserwator mógłby dostrzec tę prawidłowość, tym bardziej, że podobne sytuacje dotyczą hodowli zwierząt. Dzięki za uwagi i pozdrawiam serdecznie, ciesząc się, że tekst przyciąga uwagę także osób z "większym doświadczeniem życiowym".    
    PS. Nie jetem egiptologiem i interesuję się historią tego kraju tylko hobbystycznie.

  • ~Lili

    @nefer Dzięki Neferze :-) Z tą zazdrością trochę żartowałam :-) a ogólnie to chyba chodziło mi o taką obawę, że z Amaktaris zrobi się Mamuśka Roku: owszem, "pracująca", ale zarazem odmawiająca sobie wszelkich przyjemności (na koniu wierzchem nie, wino nie, żadnych szaleństw, stąd mój żart, że nawet z makijażu zrezygnuje) bo "ciąża". A przecież nie za to ją lubimy :-), przeciwnie - niezależnie od tego, że ma ona wiele bardzo szlachetnych cech charakteru ważne jest też to, że umie "bawić się po królewsku" i niekoniecznie są to zabawy zalecane w poradnikach. Tak naprawdę jednak przeczytałam kolejną część i obawy mi nieco przeszły: niezależnie od kłopotów, Wielka Pani zachowuje dobrą formę i dystans (o to chodzi właśnie: wymiotuje, owszem, w końcu rozwolnienie Nefera też jakoś wszyscy przetrwaliśmy ;-), ale traktuje to z królewskim spokojem i nie pieści się ze sobą). A że wybrała Nefera a nie dzbanek wina - to tylko zrozumiałe i nie wyłącznie ze względu na dziecko. Pozdrawiam!!!

  • nefer

    @~Lili Hej. Pewne szczegóły ostatniego rozdziału pojawiły się się po Twoim komentarzu. Oczywiście, że A. nie rezygnuje z wszystkich uciech i potrafi "bawić się po królewsku" - jeszcze będzie miała okazję, gdy obecny kryzys zostanie przezwyciężony. Ale to za jakiś czas, teraz szykują się bardzo poważne kłopoty. Pozdrawiam i dzięki za uwagi.

  • xStraySoulx

    Śledzę dzieje Nefera od poczatku i musze przyznać, że z każdą kolejną częścią mam coraz większy niedosyt i jestem bardziej zniecierpliwiona. Mam nadzieję, ze kolejny rozdział pojawi się w najbliższym okresie oraz, ze części będą nieco dłuższe. Pozdrawiam

  • nefer

    @xStraySoulx  Postaram się zaspokoić te apetyty, chociaż pewnie i tym razem nie zdołam, wybacz proszę. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że całość obejmuje dotąd ok 770 stron znormalizowanego tekstu   Ostatnio czas sprzyjał przy tym odpoczynkowi od klawiatury. Ja także pozdrawiam i dzięki za dobre słowo

  • nienasycona

    Cholera, jeszcze nie nadrobiłam, a Funkykoval mi  zaspoilerował. Przykre to... Od jutra Cię czytam, wszystko, co zaległe

  • nefer

    @nienasycona Miał dobre intencje z pewnością.

  • Funkykoval197

    @nienasycona Nie chciałem Ci zrobić przykrości :-( Myślałem że wszyscy czytają jak ja. Na gorąco :-D

  • chaaandelier

    Każdą części czytam z zapartym tchem. Nadrobiłam zaległości  i jestem zachwycona. Cieszę się, ze Niewolnik został jednak ułaskawiony. Oby tylko Irias sie odnalazła.

  • nefer

    @chaaandelier Hej. Czuwają nad nim bogowie oraz autor (i jeszcze Czytelnicy, grożono wręcz buntem, rewolucją i obaleniem Tronu   ). A Irias, niestety, znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie... Jak wielkim, z tego jeszcze nikt nie zdaje sobie sprawy. Życzę przyjemnej lektury...  

  • chaaandelier

    @nefer O nie.... Oby Bogowie byli przychyli i Irias nic się nie stało. Czekam na ciąg dalszy.

  • e-bodzio

    Neferze - moje ukłony dla Twojego talentu. Przyjmij moje usługi - sługi "korektora". Spędziłem trochę czasu korygując teksty w starych drukarniach. Robię to odruchowo. Czytam w negatywie albo tak jak zechcesz. O ile zaakceptujesz takiego 'Niewolnika'.  
    Poza wszystkimi uwagami korektora, mam wiele uwag czytelnika wielkich dzieł. A za takie uważam Twoją powieść. Irracjonalnie pragnę dalszych części, baaa... dalszych tomów Twoich powieści.  
    Świat Młodych - powiesz ????, ale to chyba znacznie wcześniej ... nie wiem kiedy Sienkiewicz publikował w odcinkach swoją - no nie! ???? naszą Trylogię!!!  
    Pomyśl skoro już nie jesteś niewolnikiem: o słudze ???? - mogę nim być.  
    Co do pomysłów: pt. co dalej?... Wolę pozostawić to Twojej inwencji twórczej. Mam kilka sugestii: ale wtedy tu wszyscy nasi drodzy czytelnicy i ... czasami ciekawscy czytają i jak mam to napisać ot tak na forum ???? ??!!??  
    Ale wracam do składania kwiatów - daj znać jak Cię przygniotą ????

  • nefer

    @e-bodzio Hej. Chętnie pogadam o Twoich pomysłach i przypuszczeniach, ale - jak słusznie  zauważyłeś - to najlepiej na priv, żeby innym nie psuć zabawy. Załóż własne konto na portalu, to można wtedy gwarzyć także na osobności. A każda pomoc w korekcie mile widziana, samemu najtrudniej wyłapać potknięcia językowe. Tyle, że trochę sztuka dla sztuki, skoro większość już opublikowana,a  całość powoli zbliża się do finału.  

  • hm

    @nefer jak to do końca, nie będzie już Pani dwóch krajów ? Przecież to nasza ambitna moda na sukces. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania tej serii. Niech trwa i trwa !

  • nefer

    @hm Każda opowieść kiedyś się kończy, ale póki co klikam

  • Funkykoval197

    A to mnie Neferze zaskoczyłeś. Pułkownik ojcem Irias. Ale dobrze że coś się wyjaśniło. Nefer wraca do służby, pułkownik do zdrowia i tylko Irias nie wraca :-(

  • nefer

    @Funkykoval197 Wszyscy starają się ją odnaleźć i uwolnić...

  • Ramol

    Hmmm... Tak sobie myślę, że mając tak rozwinięte wątki poboczne w świetnym opowiadaniu, aż zal by było nie wykorzystać wiedzy kapłana w poruszaniu się po skarbcu faraonów (schronienie się tam z Irias, wytropienie ukrywających się w kazamatach wrogów... Autor wie jak to wykorzystać). O braku zaufania do zarządcy Pachosa pisałem już uprzednio... Sądzę, że Królowa (jak każdy władca z charakterem) ma wielu wrogów często niezależnych od siebie. Ludzie najmądrzejsi (znający świat i zasady kierowania bliźnimi) - w starożytnym Egipcie byli to najczęściej kapłani - uzależniają od siebie różne szumowiny, złoczyńców i ludzi łaknących władzy i przy ich pomocy (ich rękoma) chcą doprowadzić do swego zwycięstwa. Nefer, choć młody i wydawałoby się mało znaczący kapłan, dzięki swemu zapałowi w poznawaniu starych papirusów, rozumie mentalność kapłanów jak nikt z otoczenia Królowej... Autorze! Jesteś wielki!

  • nefer

    @Ramol Hej. Twoje przypuszczenia są w ogólnych zarysach bardzo trafne (o szczegółach mówić teraz nie mogę). Istotnie, wiedza i rozum Nefera odegrają w nadchodzących wydarzeniach decydującą rolę. A także odwaga Królowej, która będzie musiała mu uwierzyć...

  • Petrix

    Witaj ponownie Neferze
    Przyznam szczerze, że miło mi się zrobiło gdy odpisales na mój komentarz
    Od dawna przeczówałem awans dla Nefera(z powieści) i widze, że co do tego już chyba nie mamy wątpliwości
    Dobrze by było, gdyby Amakatris w końcu mu zaufała.
    Nie tak jak za czasów kiedy był on jej osobistym niewolnikiem, ale tak jak np Mistrzowi Serpie
    Przecież chyba już widzi, że co by jej, albo jego nie spotkało to i tak zawsze stanie po jej stronie.
    Swoja drogą miło, też wkońcu poznać ojca naszej odważnej Irais
    Wspominałeś, też ostatnio że będzie teraz dużo rozlewu krwii
    Mam nadzieję, że wszyscy bohaterowie pierwszoplanowi wyjdą z tego bez uszczerbku na zdrowiu :/
    A i nie jestem polonistą, ale " Może kiedyś potrafisz ponownie ucałować stopy Pani Obydwu Krajów z dawną żarliwością... " to czy czasem nie powinno brzmieć: " Może kiedyś będziesz potrafił ponownie ucałować stopy Pani Obydwu Krajów z dawną żarliwością... "
    Wydaje mi się, że wtedy te zdanie będzie miało większy sens

  • Petrix

    Jeszcze jedno spostrzeżenie.
    Biorąc pod uwade przy jakim temacie wypowiedziała Amakatris te słowa musi znaczy coś więcej
    Wiem, że już w 48 części było to jak Ona przepraszała Nefera
    Ale jak dobrze sobie przypomnimy to przy poprzednim razie jak Irais coś się stało to nie potrafiła o niczym innym myśleć
    A tym razem mimo tego ze Irais została porwana to wciąż myśli o Neferze i prawdopodobnie kocha go. I objawia jemu te emocje mimo porwania księżniczki.
    Neferze-autorze powiedz szczerze czyżby Amakatris chciała uczynić go teraz swym kochankiem bez klatki w wiadomym miejscu?

  • e-bodzio

    @Petrix  
    Chyba oryginał jest lepszy. Mówi to przecież sama królowa Amaktaris  

  • Petrix

    @e-bodzio w sumie racja xd
    Co ja szary malutki człowieczek niewolnik będę poprawial Królowa Amakatris xd

  • nefer

    @Petrix  Ona będzie musiała zaufać wierności, wiedzy i rozumowi Nefera. Postawić wszystko na jego słowo (w tym także własny tron), aby uratować Irias. Ale to z czasem... Sprawy osobiste... jak zwykle zagmatwają się... szczegółów, oczywiście, nie mogę teraz ujawnić... Przyznaję, że użyłem formy "potrafisz" intuicyjnie. Jeżeli powróci do nas Nienasycona, to może spytamy ją o zdanie (jest zawodowcem w tych kwestiach). Tymczasem zajrzałem do słownika wilkipedii (pierwszy link wyskakujący na google po wpisaniu hasła"potrafisz" - tutaj nie da się wkleić). Z tego, co tam piszą wynika, iż forma "potrafisz" jest właściwa zarówno dla czasu teraźniejszego jak i przyszłego. Nadto, staram się unikać w tekście wszelkich postaci czasownika "być". Pozdrawiam.  

  • Petrix

    @nefer rozumiem
    W takim razie bardziej Ci zaufam w kontekście pisarskim
    Przeczytałem też w komentarzach, że historia powoli się zbliża ku finałowi i, że planujesz około 100 rozdziałów i trochę szkoda, bo mógłbym caly czas czytać o nowych przygodach Nefera, Amakatris i reszty ^^
    Czy jest możliwe, że po zakończeniu tej całej akcji dalej będziesz pisał ich historie?
    W końcu władza zawsze ma jakiś wrogó i zawsze można wymyślać nowe wątki i przygody
    Sądze też że nikt nie miałby nic przeciwko temu byś z tego opowiadani zrobił niekończącą się historie

  • nefer

    @Petrix Trafiłeś akurat na początekj rozgrywki finałowej, która jednak chwilę potrwa. Co dalej? Nie mam pojęcia tymczasem.    To miało być opowiadanie, wyszła powieść, trylogii nigdy nie planowałem.

  • Petrix

    @nefer jeżeli czas Tobie pozwoli to może kontynuuj tą powieść
    Jak wcześniej wspomniałem władcy zawsze mieli wrogów i można było by to dalej pociągnać
    Albo prolog zrobić ja z wielka chęcią poczytam jak Nefer dostał się na stanowisko kapłana czy historie zwiąsku jego Ana
    Oczywiście to są moje propozycje  
    Pamiętaj, że wielkie dzieła i odkrycia nie zawsze są planowane

  • nefer

    @Petrix najpierw "muszę" dokończyć to tutaj... Potem... zobaczymy... Chociaż jako zapalony czytelnik fantasy zauważam, ze kontynuacje często dużo gorzej wychodzą...

  • Petrix

    @nefer tu się zgodze niestety :/
    Jak skonczysz na pewno podejmiesz odpowiednia decyzje
    A tymczasem czekam na kolejne rozdziały ^^

  • beznicka

    Noech zgadnę: Nefer na/ z Bestią odnajdą Irias?

  • nefer

    @beznicka Będzie to trochę bardziej skomplikowane...  

  • POKUSER

    Neferze z Twoim opowiadaniem, jest jak z dobrą imprezą, po "pięćdziesiątce" jest jeszcze lepsze ;-)

  • nefer

    @POKUSER  To teraz muszę do sześćdziesiątki dociągnąć. Dzięki.

  • POKUSER

    @nefer setka lepiej brzmi dla ucha ;-)

  • nefer

    @POKUSER Tak serio, to planuję około 100 rozdziałów. Aktualny to 83. Czyli setka raczej będzie, ale tak liczona. Nie ma to jak kreatywna księgowość. To zresztą pierwotny i naturalny podział tekstu. Początkowo wrzucałem gotowe, większe fragmenty (po 5 rozdziałów w każdej, kolejnej części), po pewnym czasie ich zabrakło i wrzucam po jednym rozdziale, pisanym mniej więcej na bieżąco.

  • EsQer

    Ujawnienie się ojca Iras jest dla mnie wielkim wow Neferze, naprawdę gratuluję Szczerze, to myślałem że nigdy nie zostanie ujawniony, a tu proszę, kolejne wątki, super!
    Mam tylko jedną uwagę, jak jest rozmowa o Pachosie, na zamku, jest chyba jedno niepotrzebne powtórzenie "go go".
    Poniżej wklejam kawałek zdania by ułatwić lokalizację
    "[...] To dziwne. Rozumiem, że zadania, którymi się zajmuje, mogły zatrzymać GO GO przez jakiś czas [...]"

  • nefer

    @EsQer Dzięki, już to zmieniłem. Sierżant zawsze miał do niej wielką słabość, nawet wówczas, gdy rozbiła jego dzban z piwem.  

  • EsQer

    @nefer Każdy ma do niej słabość, nie tylko bohaterowie ale i czytelnicy

  • nefer

    @EsQer Nefer będzie miał teraz okazję ją uratować i odwdzięczyć się za te wszystkie sytuacje, gdy ocaliła mu skórę  

  • Szarik

    Tym razem mocno zaskoczył mnie rozwój akcji. Liczyłem, że wniesiesz trochę wyciszenia, a mam odczucie dokładnie odwrotne. Ech, ciągle podnosisz poprzeczkę

  • nefer

    @Szarik Wyciszenie w takiej chwili? Królowa i tak zachowuje niezwykłe opanowanie.

  • Szarik

    @nefer choćby przez szybkie odnalezienie Irias

  • nefer

    @Szarik To trudne zadanie, bardzo trudne...

  • Szarik

    @nefer Niewątpliwie

  • violet

    Dlaczego mnie to nie zdziwiło? Irias, Tereus, Nefer... Ale Amaktaris mogłaby  trochę  wziąć się w garść i być trochę mniej wspaniałomyślna,  bo za mocno grają jej na nosie. Bardzo dobra część.

  • nefer

    @violet To Jej najwierniejsi słudzy, w pewnym sensie przyjaciele, wobec kogo miałaby okazywać wspaniałomyślność? Na nosie "grywali" Jej już wcześniej i jakoś to tolerowała.     A sierżant przed awansem bronił się od zawsze, teraz go przycisnęła sprawa Nefera.  

  • violet

    @nefer Pomyslałam że powinna trochę przewietrzyć szeregi , oczywiście  po za przyjaciółmi

  • nefer

    @violet O ile można mnie uznać za dobrze poinformowanego, to ma takie plany...  

  • violet

    @nefer To dobrze, uspokoiłeś mnie