Nie mów wiele, mój drogi

- Mela, to naprawdę ty? – zadałam sobie pytanie, gdy stanęłam przed dużym lustrem mieszczącym się w sypialni.  
Nieczęsto zdarzało mi się popadać w zachwyt nad swoją osobą, nie uważałam się nigdy za wybitną piękność. Pamiętam jednak, że wtedy było inaczej. Było doskonale.  
Dotknęłam dłonią zarumienionego policzka, podeszłam bliżej i uśmiechnęłam się szeroko do odbicia. Brązowe fale włosów opadały swobodnie, może trochę niesfornie, na ramiona. Zielone oczy lśniły, a rzęsy, choć nieumalowane, podkreślały je wyraźnie swoją długością, nadając mi przy tym kobiecości i dziewczęcej świeżości jednocześnie. Miałam na sobie przepiękną sukienkę, chyba najpiękniejszą, jaką dane mi było kiedykolwiek w życiu założyć. Czarna w drobne, czerwone różyczki, dość dopasowana do pasa, a od pasa w dół delikatnie rozkloszowana. Rękaw krótki, lecz nie za krótki, długość do kolan, brak dekoltu – wszystkie te elementy mojego stroju sprawiły, że naprawdę czułam się owiana szykiem. Wyglądałam bardzo klasycznie i gdy tak spoglądałam na samą siebie, przypomniały mi się te wszystkie przepiękne, retro kobiety widniejące na okładkach starych magazynów, niekoniecznie tylko tych dla panów. Podsumowując, czy dało się wtedy lepiej? Nie, myślę, że się nie dało.  
Zamknięcie się w swojej bujnej wyobraźni sprawiło, że nawet nie słyszałam, jak Daniel wchodzi po schodach. Na ziemię sprowadziło mnie jego znaczące chrząknięcie.  
Odwróciłam się gwałtownie, nieco zbita z tropu. Stał u progu drzwi i patrzył na mnie, jakbym przeskrobała coś, zupełnie jak dziecko.  
- Wołałem cię kilka razy – rzekł z lekka zniecierpliwiony.  
- Wybacz, byłam zajęta – uniosłam ramiona, lekko zakłopotana – Wyglądanie dobrze zajmuje kawał czasu.  
Pokręcił na te słowa głową, podszedł do mnie i skrzyżował ręce na piersi.  
- Mówiłem, żebyś się nie stroiła – uśmiechnął się w końcu – Miejsce, w które Cię zabieram, nie wymaga tego. Przeciwnie, ja bym odradzał.  
Zaplotłam dłonie na szyi Daniela i spojrzałam mu w oczy. Ich błękit zawsze mnie koił.  
- Nie podoba ci się?  
- Mela…Litości – zaśmiał się i schylił, by pocałować mnie w policzek – Uwielbiam Cię w tej kiecce. Wyglądasz bardzo retro i byłaby wielka szkoda, gdyby się zniszczyła.  
- To powiedz wreszcie, gdzie mnie zabierasz – zmarszczyłam brwi – Obóz przetrwania, polowanie na niedźwiedzie?  
- Tajemnica. Weź coś na zmianę i jedna prośba, raczej sugestia – nie maluj się. Za chwilę widzimy się na dole, dobrze? Ogarnę tylko kilka rzeczy.  
- Tak – pokiwałam głową – Nie wiem, co myśleć, gdy jesteś taki tajemniczy.  
- Nie myśl – uniósł brew.  
Wspięłam się na palce, pocałowałam go i gdy zszedł już na dół, spakowałam parę rzeczy. Zastanawiałam się, co zaplanował, dlaczego tak bardzo się z tym kryje, dokąd w ogóle jedziemy. Cóż, prawdę mówiąc, lubiłam niespodzianki w jego wydaniu. Zawsze były wyjątkowo, każdą wspominam z uśmiechem. Tym razem nic nie przychodziło mi do głowy – odradził założenie czegoś sensownego, czego nie posłuchałam, malowania się, sam wyglądał zwyczajnie. Czarna koszulka i jeansy. Cóż, nie dumałam za długo, tylko zeszłam da dół, założyłam skórzane półbuty, zabrałam płaszcz i wyszłam przed dom. Zamknęłam drzwi – Daniel czekał w samochodzie.  
Na dworze panowała już ciemność. Granat nieba oświetlony był gwiazdami – wyjątkowo klimatycznie, by jechać w podróż. Miałam nadzieję, że niedługą – bezpieczniej czułam się w aucie, oczywiście, za dnia.
Wsiadłam do samochodu i spojrzałam na niego. Posłał mi jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.  
Droga mijała sympatycznie. Z radia na przemian leciały ballady i przeboje rockowe. Wyglądałam za szybę, a głowę miałam pełną przemyśleń – cóż on wykombinował?
Nim się obejrzałam, Daniel zatrzymał się i dał znać, że jesteśmy na miejscu. Wysiadłam z auta i oniemiałam z piękna natury, jakie dane było mi wówczas podziwiać. Obszerne jezioro srebrzyło się delikatnie od blasku księżyca. Wokół rosła wysoka trawa, w oddali i na uboczu las. Początkowo nie wiedziałam, na czym skoncentrować wzrok i gdy się nad tym zastanawiałam, poczułam oplatające mnie w pasie ręce Daniela i jego głowę na moim ramieniu.  
- Coś tak czułem, że ci się tu spodoba – wyszeptał.  
- Mało powiedziane. Jest przepięknie – uśmiechnęłam się i ucałowałam go w policzek. Daniel odszedł na chwilę do bagażnika i po chwili znalazł się przy mnie z koszem wypełnionym przekąskami, lampkami do wina i trzema butelkami trunku. W drugiej ręce trzymał koc, który w moment został rozpostarty na trawie z widokiem na wodę. Rozsiedliśmy się wygodnie obok siebie, spojrzałam na Daniela i westchnęłam.  
- Naprawdę myślisz, że zdołam wypić to wszystko?  
- Sama nie, we dwoje będzie raźniej – otoczył mnie ramieniem.  
- Słucham? – rzuciłam pytające spojrzenie – Myślałam, że prowadzisz.  
- Poprowadzę, ale niekoniecznie zaraz czy w ogóle dzisiaj.  
Przewróciłam oczami. Nie pozostało nam nic innego, jak wzajemne cieszenie się swoim towarzystwem, dużo rozmów, żartów, jedzenie tych wszystkich wspaniałości i sączenie wina. Czas po jakimś czasie zatrzymał się, a alkohol w organizmie dał mi delikatnie we znaki i czułam się wprost świetnie.  
- Wystarczy ci już może tego wina – zasugerował Daniel, uśmiechając się pobłażliwie i odbierając mi kielich z ręki.  
- Na razie tak.  
- To co? – przysunął się twarzą do mojej – Popływamy trochę?  
- Co? Nie. Pochorujemy się, nie mam odpowiedniego stroju ani ręcznika.  
- O ręczniki zadbałem,  ty o strój niekoniecznie. Proszę, chodź, będzie miło.  
- Zostanę tutaj, jeśli bardzo chcesz popływać, nie krępuj się – uśmiechnęłam się szczerze.  
- Dobrze – pogładził mnie po policzku i cmoknął w czoło – Chwilę się pomoczę, to nie potrwa długo.  
Sięgnęłam do koszyka po truskawkę w czekoladzie i jadłam ją powoli, napawając się jednocześnie widokiem mojego chłopaka, który rozebrał się wnet do bokserek. Spojrzał na mnie, puścił oczko i poszedł w kierunku wody.
Minęło paręnaście minut, może pół godziny, odkąd Daniel zaczął relaksować się w jeziorze. Pomyślałam, że zabrał mnie tu, więc powinniśmy przyjemnie wykorzystać ten czas razem. Poderwałam się z kocyka, poszłam za samochód, ściągnęłam sukienkę, bieliznę i buty. Było niewiarygodnie ciepło jak na środek nocy, jednak miejscowe podmuchy wiatru i gęsia skórka na nagim ciele sprawiły, że założyłam sukienkę ponownie. Stało mi się obojętne, czy ją ubrudzę lub zniszczę, zapragnęłam już znaleźć się przy Danielu. Nadmiar wina wyzwolił we mnie dobrą energię i zapewne resztki rozsądku, ale z perspektywy czasu uważam, że właśnie tego mi brakowało. Zaczęłam iść powoli w kierunku w stronę wody. Krótka trawa przyjemnie łaskotała mnie w stopy. Jezioro było letnie, wręcz w sam raz. Im głębiej wchodziłam, tym gęsia skórka, pod wpływem przyzwyczajenia do temperatury, ustępowała szybciej.
Daniel dryfował na plecach, przymrużył oczy i musiał się wyłączyć, gdyż nie zdawał sobie sprawy, że znalazłam się tuż obok. Woda sięgała mi do ramion, zatem ledwie czułam grunt pod nogami. Zanurzyłam głowę, by na dobre się oswoić i orzeźwić twarz. Gdy się wyprostowałam i przetarłam oczy, mój chłopak stał już uśmiechnięty przede mną.  
- A jednak się zdecydowałaś – przejechał palcem po moim policzku – Nie zimno? Nie szkoda ci sukienki?  
- Nie zimno, nie szkoda.  
- Mela, nie upiłaś się czasem? – uniósł badawczo brew.
- Nie zadajesz za dużo pytań? – odwzajemniłam uśmiech i odpłynęłam nieco, bo piach pode mną zaczął się już zapadać.  
Poziom wody zatrzymał się na moich biodrach. Nie umknęło mojej uwadze, że Daniel wnikliwie przeszywał mnie wzrokiem, badał. Gdy podpływał w moją stronę, ani na sekundę nie przekierował spojrzenia w innym kierunku. Skupił się na mojej sylwetce, do której mocno przyległa sukienka, uwydatniając w sposób korzystny kobiece kształty. Minęła chwila i znalazł się bardzo blisko mnie. Patrzyliśmy na siebie, chwilowo nic nie mówiąc, wszak czasami spojrzenia i gesty są w stanie powiedzieć o wiele więcej, niż słowa.  
Daniel delikatnie ujął moją twarz w dłonie, gładząc ją przy tym subtelnie kciukami. Uśmiechnęłam się delikatnie w odpowiedzi na jego czułość. Odetchnęłam głębiej, czułam się spokojna, bezpieczna i zrelaksowana. Przyznałam sama przed sobą w myślach, że mój chłopak wyglądał niesamowicie atrakcyjnie, gdy tak po prostu stał przede mną półnagi i wpatrywał się wnikliwie, a krople wody skapywały mu z włosów i spływały powoli po torsie. Te spostrzeżenia wprawiły mnie w przyjemne mrowienie, które przeszło przez całe moje ciało. Spojrzałam w dół. Moje sutki wyraźnie stwardniały i odznaczały się na tle cienkiego materiału sukienki. Nie miałam już pojęcia czy było to wynikiem chłodu, czy narastającego we mnie podniecenia. Daniel nachylił się tak, że jego wargi delikatnie stykały się z moim uchem. Objęłam ukochanego za szyję.  
- Och, Mela…- zamruczał – Wyglądasz przepięknie. Brak mi słów.  
- Zatem nie mów wiele, mój drogi.  
Pocałowałam go lekko w policzek i, spragniona jego ust, odnalazłam je, by w pełni oddać się tej chwili. Tylko on, ja, jezioro i przepiękny, oświetlający je księżyc. Daniel objął mnie i przyciągnął do siebie jeszcze bliżej, nie przestając muskać moich warg. Był w tym tak subtelny i delikatny, że mimowolnie pomrukiwałam cicho z przyjemności. Ciepłe oddechy Daniela ogrzewały delikatnie moją twarz. Nasze pocałunki, tak pełne czułości, zaczęły przybierać na tempie. Z perspektywy osoby trzeciej mogły wyglądać niemal desperacko, jakbyśmy nie widzieli się od miesięcy. Jego pomruki i to, jak mocno trzymał mnie przy sobie, sprawiły, że chwilowo zapomniałam, gdzie jesteśmy.  
Spojrzałam Danielowi w oczy, szkliły delikatnie. Nabrałam oddechu między tymi intensywnymi czułościami. Chwyciłam go za dłoń.  
- Chodź – wyszeptałam i poczułam, że ręka z emocji lekko mi drży.  
Daniel uśmiechnął się ciepło i ucałował mnie w czoło, po czym podążył za mną na brzeg.  
Miałam już te słynne motylki w brzuchu na myśl, co wydarzy się w ciągu następnych minut. Tak bardzo go w sobie pragnęłam, tak niezmiernie potrzebowałam jego bliskości. Nie myślałam nawet wówczas, czy ktoś może nas przyuważyć, to nie miało żadnego znaczenia i nie zajmowało mojej wyobraźni.  
Wróciliśmy nad koc. Odgarnęłam pospiesznie na bok pozostałości po wspólnym pikniku. Nie zdążyłam nawet się rozsiąść, a Daniel ułożył mnie wygodnie i zaczął rozpieszczać subtelnymi, acz gorącymi pocałunkami. Mimo, iż przylgnął do mnie całym swoim chłodnym od wody ciałem, wewnątrz czułam jedynie żar. Zaczęłam cicho pojękiwać, mruczeć i brać głębsze oddechy, on podobnie. Przestał na chwilę i uraczył mnie leniwym spojrzeniem.  
- Wyglądasz tak cholernie seksownie zaraz po wyjściu z wody, Mel…  
Ten męski, lekko zachrypnięty głos sprawił, że wszelkie bariery zniknęły. Czułam, jak oblewa mnie rumieniec. Nie podziękowałam nawet za podniecający komplement, spojrzałam jedynie na niego jak na obrazek i zainicjowałam intensywniejsze, pełne pasji pocałunki. Nasze języki splotły się i odnalazły wspólny, niezbyt powolny rytm. Nieśmiałe jęki ustąpiły głośnym westchnięciom. Poczułam dłoń Daniela sunącą delikatnie wzdłuż mojego ciała. Zaczął toczyć kciukiem okręgi wokół mojego prześwitującego zza materiału sukienki sutka. Moje ciało dało znać, że pragnę więcej, kołysałam kusząco biodrami, a on czując to, począł delikatnie podszczypywać i ściskać dłonią pierś. Jego usta szybko znalazły się na mojej szyi. Całował ją szybko, lizał i miejscami kąsał, wprawiając mnie w stan zatracenia się w owej sytuacji.  Przygryzałam wargi i dyszałam przepełniona rozkoszą, choć wiedziałam, że niedługo stanie się ona jeszcze większa. Drapałam ukochanego po plecach, a druga ręka zmierzała w kierunku jego bokserek. Jego penis był już tak twardy, że marzyłam już tylko o tym, by czym prędzej znalazł się we mnie. Ścisnęłam go z wyczuciem i masowałam rytmicznie. Narastające jęki Daniela, jego posykiwania i rzucanie bluźnierstwami z podniecenia dały mi odczuć, że również tego pragnie. Chłopak nieoczekiwanie osunął się niżej, ugryzł mnie w sutek. Jęknęłam głośno ze słodkiego bólu, lecz hałas stłumiony został jego dwoma palcami, które wnet znalazły się w mojej buzi. Nawilżyłam je solidnie. Podwinęłam sukienkę. Oczom Daniela ukazała się gładka i wilgotna cipka, która nie czekała długo na przyjemność. Mój miły zaczął masować moje udo, a mokre palce u drugiej dłoni drażniły wejście do muszelki. Westchnęłam i zaklęłam pod nosem, nie odrywając wzroku od jego twarzy. Podwinęłam sukienkę jeszcze wyżej, tak, by widział już w pełni moje dorodne piersi. Zaczęłam się nimi bawić, a Daniel wsunął we mnie palce i posuwał nimi szybko. Moja głowa opadła bezwładnie na koc, zamknęłam oczy, oddałam się intensywnej pieszczocie, gubiąc po drodze oddech.  
- Jesteś taka mokra, kochanie – wysapał, gdy uznał, że starczy tej wstępnej zabawy – Bardzo dobrze.  
Twarz Daniela znalazła się znów przy mojej. Pocałował mnie intensywnie i po chwili krążył po moich wargach tymi samymi palcami, które sprawiły mi tyle przyjemności. Otworzyłam usta, oblizałam je soczyście, nie pozostawiając tym samym ani kropelki moich dolnych płynów.  
- Grzeczna dziewczynka – pogładził mnie po brodzie i cmoknął w czoło.
Ależ ja uwielbiałam, gdy się tak do mnie zwracał.
Chłopak w mgnieniu oka pozbył się bokserek. Jego penis był w pełnej gotowości do działania. Widok grubego, naprężonego członka nakręcił mnie do dalszych erotycznych poczynań.  
- Zająć się nim? – wysapałam.  
- Nie, nie trzeba – zamruczał seksownie – To ja intensywnie zajmę się tobą.  
Ochoczo rozłożyłam nogi, moje uda już trzęsły się pod wpływem emocji. Daniel, zauważywszy to, pogładził je delikatnie po wewnętrznej stronie i złożył na nich kilka kojących pocałunków.  
Poczułam wnet, jak penis Daniela masuje leniwie moją muszelkę, przesuwając nim po niej kilkakrotnie w górę i w dół. Uderzenie gorąca przeszyło me ciało, gdy wszedł we mnie zdecydowanym, acz nie nadto agresywnym ruchem. Westchnęłam na skutek tego wypełnienia. Ukochany wykonał jeszcze kilka ruchów i ułożył się na mnie. Ujął moją twarz w dłonie, skupił wzrok na moim spojrzeniu i posuwał głęboko i pewnie. Nasze oddechy i jęki mieszały się i wybrzmiewały między sobą, również w trakcie pełnych żaru pocałunków.
- Tak, mała, jęcz dla mnie – poprosił – Uwielbiam to.  
Pragnąc mieć go jeszcze bliżej, zaplotłam nogi wokół jego bioder, a paznokcie wbijałam delikatnie w silne plecy. Przyjemność i podniecenie odczułam wówczas jeszcze mocniej i podobnie oddziałało to na Daniela, wszak przyspieszył i począł całować przy tym okolice mojej szyi. Odchyliłam głowę, do reszty przestałam kontrolować oddech.  
- Weź mnie od tyłu – szepnęłam na tyle słyszalnie, na ile byłam w stanie, bo ukochany wciąż intensywnie okazywał mi uczucia.  
Nagle przestał i wyszedł ze mnie. Cała drżałam. Przymknął na chwilę oczy, wziął głęboki wdech i wydech. Patrzyłam na niego w oczekiwaniu na reakcję. W odpowiedzi otrzymałam chłodne, zacięte spojrzenie.  
- Poproś – rzucił.  
- Proszę…
- Ładniej.  
- Proszę, bardzo proszę – wydukałam błagalnym, zrezygnowanym tonem – Wykorzystaj mnie.  
- Mhm, tak lepiej – ocenił – Odwróć się i wypchnij. Tak cię zerżnę, że być może pożałujesz swojej prośby.  
Posłusznie przybrałam właściwą pozycję. Wiedziałam, że nie będę niczego żałować, chciałam tego. Chciałam, by konkretnie mnie wypieprzył, by stracił hamulce, tak, jak ja. Dyszałam w oczekiwaniu na ostre rżnięcie.  
Złapał mnie za włosy na tyle mocno, że odchyliłam głowę w tył. Czułam, jak dłoń Daniela masuje moje dorodne, jędrne pośladki. Kręcił go ten widok, słyszałam, jak posykuje z podniecenia.  
- Uderzę cię kilka razy. Chcę, byś podziękowała za każdego klapsa swojemu panu, zrozumieliśmy się? – wymruczał tak seksownie, lecz i na tyle zdecydowanie, że nie miałam śmiałości dyskutować w tym zakresie.
- Tak, tak.  
Każdy klaps był dla mnie słodkim bólem, naliczyłam ich cztery, zatem tyle właśnie razy Daniel usłyszał: „Dziękuję, panie”.    
Wypełnił mnie ponownie, bez ostrzeżenia. Już pierwsze wejście było tak niespodziewane i tak silne, że otworzyłam szeroko usta i nie mogłam wydusić z siebie chwilowo ani jęku. Daniel wciąż trzymał mnie za włosy, drugą dłoń zaś chwycił za biodro. Miał pełną kontrolę. Narzucił szybkie, agresywne tempo. Ruchał mnie właśnie tak, jak tego chciałam. Słyszałam odgłos naszych ciał odbijających się od siebie i dźwięki wydawane przez lubego będące oznaką wysiłku i podniecenia jednocześnie. Wzdychałam głośno, jęczałam prowokacyjnie, by utrzymywać jego zwierzęcą energię. Udawało się. Rytm był doprawdy dziki. Oboje zatraciliśmy się w sobie i przyjemności. Daniel puścił moje włosy, a ja nareszcie mogłam w miarę możliwości odwrócić głowę i spojrzeć na niego. Patrzyliśmy tak przez chwilę na siebie w tym szaleństwie i poczułam, że za moment będę szczytować. Cała wrzałam wewnątrz, na zewnątrz również okrywał mnie z każdej strony gorąc. Daniel również był blisko finału, sygnalizowały to wysokie, przerywane jęki, cholernie przyjemne dla moich uszu.  
- Daniel, ja za chwilę…  
Nie zdążyłam dokończyć, orgazm nadszedł z dużą mocą. Opadłam na koc bezwładnie i chwilę później poczułam ciepłą spermę rozlewającą się miejscami po moich plecach. Wirowało mi w głowie i przymknęłam oczy.  
- Nie ruszaj się – usłyszałam mój ulubiony głos – Wytrę cię.  
Daniel odnalazł chusteczki w piknikowym koszyku. Obtarł mnie starannie z nasienia, opuścił moją sukienkę, jak trzeba, sam się ubrał i wręczył mi ręcznik. Owinęłam się nim i wtuliłam w ukochanego. Uniosłam wzrok na jego twarz. Spoglądał na mnie czule i troskliwie, uśmiechał się delikatnie i gładził po włosach.  
- Wszystko dobrze?  
- Tak – wydobyłam się na uśmiech ostatnimi siłami i pocałowałam go kolejno w czoło i policzek.
Zamruczał rozkosznie.  
Uwielbiałam takie drobne czułostki po upojnym seksie. Dawało mi to zawsze poczucie bezpieczeństwa i byłam świadoma, że Daniel kocha nie tylko gorące noce ze mną, ale przede wszystkim mnie, co działało, oczywiście, wzajemnie.  
.
.
.
Obudziły mnie promienie słoneczne dostające się przez szybę auta. Daniel miał głowę opartą o drzwi, a ja o jego ramię. Spał, jak dziecko. Nie byłam pewna, czy przyniósł mnie tutaj, gdy zasnęłam na kocu czy dotarliśmy tu senni oboje.    


Dziękuję za przeczytanie do końca. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Byłabym niezmiernie wdzięczna za komentarze i wszelkie uwagi. :>

BigBrofist

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 3522 słów i 19611 znaków, zaktualizowała 6 sie 2020. Tagi: #miłość #seks #chłopak #dziewczyna #erotyka

1 komentarz

 
  • Margerita

    łapka  w górę trzeba uważać bo można wpaść w samo zachwyt

  • BigBrofist

    @Margerita Dziękuję!