Marta i lokaj cz 2 ostatnia

Następnego dnia Lancelot powrócił z podróży z siada ze swojego rumaka lejce z koniem przekazuje stajennemu. Na schodach spotyka wiejską dziewczynę, która jest jego szpiegiem.  
- Czy możemy porozmawiać? – pyta.  
- Pewnie.  
- Nie wiem, jak mam to panu powiedzieć, ale chodzi o pańską żonę.  
- Co ona zrobiła?
- Przespała się z naszym lokajem.  
- Dziękuję.  
- Bardzo proszę.
Już ja sobie porozmawiam z tą moją żonką – myśli lord.  
Po schodach wbiega jak strzała, wpadając do lady Marty komnaty. Kobieta siedzi przy toaletce, rozczesując swoje długie włosy nawet nie wie, że jej mąż jest w pokoju.  
- Gdzie on jest?
Lady na dźwięk głosu swojego męża odwraca się na stołku. I do niego podbiega, zarzucając mu ręce na szyję, ale ten łapie ją za nadgarstki.  
- Ała to boli!  
Adrian zbudzony krzykami swojej pani otwiera oczy i widzi w komnacie lorda Lancelota z wściekła miną.  
No to już po mnie – myśli.  
Szybko wyskakuje z posłania i się ubiera.
- To nie tak jak pan myśli.
- A niby jak wszystko wiem! Pieprzyłeś moją żonę jak mnie nie było! Jesteś podstępną kanalią!  
Marta patrzy na męża z przerażeniem, bo doskonale wie, co Adriana czeka za los.  
- Żono, czy to prawda?
- Ale, co mężu, bo nie rozumiem.
- Że się przespałaś z tą oto tu kanalią.  
- Nie!
- To, co on tutaj robi?  
- Siedziałam w swojej komnacie lejąc rzewne łzy, bo mnie twoje słowa zabolały.  
- Mówi dalej – prosi lord.  
- Wtedy on wpadł jak burza z miejsca, zabierając się do całowania.  
- Czy ta gnida zrobiła ci krzywdę?
- Tak.
- A jaką?
- Zgwałcił mnie.
- Marto! Dlaczego kłamiesz?
- A jak inaczej nazwiesz zdarcie ze mnie sukienki i zmuszenie do seksu.  
Lord po wysłuchaniu zeznań żony jak i lokaja Martę skazuje na roczny pobyt o suchym chlebie i wodzie w wieży. By tak odpokutowała swój występek.  
- Straż!
Do komnaty wpada dwóch młodych rycerzy, którzy mają na sobie złote zbroje.
- Wołałeś nas panie?
- Tak, ponieważ macie lady Martę odprowadzić do jej celi.
- Ale jak to?
- Wykonać! – wrzasnął na nich lord.  
Jeden z rycerzy podszedł do niej ręce zakuwa w łańcuchy.
- Błagam nie! – krzyczy Marta.  
- Za późno nie trzeba było mnie zdradzać.  
Tak o to Marta trafia do wieży, gdzie  rodzi córeczkę Kim. A lokaj Adrian ginie podczas pojedynku.  Po roku spędzonym w zamknięciu kobieta opuszcza razem z małą księżniczką swoje więzienie i cała trójka żyje w zamku długo i szczęśliwie, bo Lancelot przebacza żonie zdradę i to, że ma dziecko z innym.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 495 słów i 2545 znaków, zaktualizowała 25 sty o 21:44.

3 komentarze

 
  • enklawa25

    :bravo:

  • PaniGomez27

    :zakochany: ładny erotyk

  • Margerita

    @PaniGomez27 dziękuję

  • enklawa25

    Super

  • Margerita

    @enklawa25 dziękuję