Koleżanka z pracy cz. 3 - „Na dywaniku”

Koleżanka z pracy cz. 3 - „Na dywaniku”Kolejnego dnia w pracy, Karolina próbowała unikać Marcina. Była zdecydowanie mniej skora do rozmów niż zwykle. Piła swoją poranną kawę przy biurku, przeglądając internet. Jestem cholerną idiotką - myślała wspominając wszystko co doprowadziło ją do momentu w którym wylądowała ze swoim kolegą z pracy w jego mieszkaniu. Nie była pewna czy bardziej żałowała rejestracji na portalu randkowym czy tego, że nie zatarła po sobie śladów. Najgorsze, że ciągle może mnie szantażować - zastanawiała się jak może wyjść z opresji i nic nie przychodziło jej do głowy. Większość dnia spędziła starając się pracować, żeby jakoś odciągnąć myśli od tego wszystkiego.

Marcin z kolei nie mógł się skupić na pracy. Jego głowa ciągle wracała do wczorajszych wydarzeń. Upewniając się, że nie ma nikogo w pobliżu zerkał na pamiątkowe zdjęcie które udało mu się zrobić. Obrażona mina Karoliny na jej zabrudzonej nasieniem twarzy z jednej strony nakręcała go, z drugiej zaś zastanawiał się czy nie przesadził. Podobało się jej do tego momentu - myślał - Może nie powinienem był podawać jej tego telefonu. Oprócz myśli prześladował go ciągle wracający wzwód. Jego sytuacja była jednak zdecydowanie lepsza niż kobiety, to on ciągle trzymał wszystkie karty. Należałoby to wykorzystać - uśmiechnął się do siebie.

Pod koniec dniówki Karolinę od pracy odciągnęła wibracja telefonu. Spojrzała na ekran i zaczerwieniła się. „Przyjdź na dół do magazynu” - przeczytała SMS od Marcina. On już kompletnie zwariował - stwierdziła załamana - W pracy to już przesada. Początkowo postanowiła zignorować wiadomość, jednak parę minut później przyszła kolejna wiadomość - „To nie jest prośba, wiesz co mam i co mogę zrobić”. Wstała niechętnie i udała się we wskazane miejsce. Za 15 minut miała kończyć pracę. Biuro powoli pustoszało.

Magazyn znajdował się na najniższym piętrze, tym samym na którym Marcin miał swoje stanowisko pracy. Rzadko kiedy ktoś tam zaglądał, zwłaszcza pod koniec dnia. Chłopak z racji, że zajmował się sprzętem komputerowym miał dostęp do tego pokoju. Zostawił lekko uchylone drzwi, żeby kobieta mogła do niego dołączyć. Nadchodzi - stwierdził podekscytowany słysząc charakterystyczny chód kobiety. Nie był pewny czy wiadomości w ogóle zostały odczytane, gdy okazało się że przynęta zadziałała ucieszył się, ale jego serce znowu zaczęło mocniej bić. W drzwiach stanęła Karolina ubrana w obcisłą sukienkę do kolan, tym razem szczelnie zakrywającą jej piersi. Pospiesznie zamknął drzwi za koleżanką.
- Czego chcesz? - usłyszał jej pretensjonalny głos - Nie wystarczy Ci już?
- Nie wystarczy... - odpowiedział półgłosem. - I dobrze wiesz czego chcę.  
Jego dłoń ściskała napięte w kroczu spodnie.
- Ale chcę Cię też przeprosić - dopowiedział nagle. - Niepotrzebnie kazałem Ci gadać z mężem.

Karolinę zaskoczyły przeprosiny. Miała chłopaka za podłego szantażystę do tego oburzająco perwersyjnego. Słowa chłopaka nie zmieniły jej zdania na jego temat. Na pewno jednak zdezorientowały.
- Nie powinieneś mnie też szantażować i zmuszać do tego wszystkiego - odpowiedziała niepewnie.
- Za to nie przeproszę. - głos Marcina również drżał - Za bardzo Cię pragnę.
Wzdrygnęła się gdy chłopak objął ją za biodra i pocałował. Cholera jasna! - chciała wykrzyczeć. Ich wzrok spotkał się w bliskiej odległości.
- I... nie wyglądałaś na zmuszoną... - niepewny głos szantażysty przerwał chwilę ciszy. - Przynajmniej później...
Przez ciało kobiety przeszły ciarki gdy przypomniała sobie zdecydowany dotyk Marcina. Faktycznie był moment w którym miała ochotę cała się oddać młodszemu koledze. Nie umiała jednak zapomnieć o tym co zdarzyło się potem. Ten zbok ma głowę pełną chorych pomysłów - te myśli sprowadzały ją na ziemię.
- Jeżeli myślisz, że z własnej woli chciałabym się z Tobą kochać to muszę Cię zmartwić - odpowiedziała patrząc z pogardą na kochanka - Jesteś obrzydliwy.
Nie myślała tak o nim nigdy, przynajmniej nie dopóki nie poznała go dogłębnie.

Słowa koleżanki zabolały Marcina. Spuścił wzrok na ziemię. Przez chwilę miał ochotę odpuścić i wyjść z magazynu z podkulonym ogonem. Nie, to się tak nie może skończyć! - nakrzyczał na siebie w myślach przywracając się do porządku.
- W takim razie pozostaje Ci pierdolić się ze mną nie z własnej woli - odpowiedział znów unosząc wzrok. - Późno już, więc bierz się do roboty.
Zrobił krok wstecz po czym rozpiął spodnie i szybko zrzucił je z siebie wraz z bokserkami.  

Mężatka przez chwilę myślała, że sprowadzenie młodzieńca na ziemię zadziałało. Gdy usłyszała jego rozkaz musiała przełknąć gorycz porażki. Jednak muszę postawić jakieś granice - myślała intensywnie ze skwaszoną miną. - Inaczej będzie mi kazać to robić codziennie, w pracy, a kto wie co jeszcze?
- Dobrze... będę Twoją kochanką. - powiedziała podchodząc bliżej. Pocałowała go w usta. - Ale mam pewne... warunki.
Nie była pewna ostatniego słowa, zdając sobie sprawę że w jej położeniu ciężko jest dyktować warunki. . Liczyła, że pocałunek zmiękczy trochę serce młodzieńca. Jej dłoń zacisnęła się na członku Marcina. Zaczęła ruszać powoli mocno zaciśniętą ręką. Młody mężczyzna zaczął mocniej oddychać. Nagle przerwała masturbować kolegę i spojrzała pytająco.
- Mogę mieć warunki? - jej głos był zalotny ale i niepewny. Bardzo powoli obciągnęła napletek dłonią - Albo chociaż prośby?
- Tak... Jakie? - gdy usłyszała te słowa miała satysfakcje. Może i karty chłopaka były lepsze, ale Karolina umiała grać tym co miała w ręce.
- Po pierwsze... - mówiąc to wykonała znów parę mocniejszych ruchów patrząc w oczy napalonemu koledze. - Żadnych kolejnych fotek.

Chłopak w pracy był dziś napalony nawet bardziej niż dzień wcześniej. Wspomnienia tego jak dominował swoją koleżankę sprawiały, że parę razy w toalecie był dziś blisko rozładowania swojej żądzy. Mimo, że mógł szantażem wymuszać na kobiecie wiele postanowił przystać na warunek Karoliny. Lepiej mieć ją na żywo niż na zdjęciach - pomyślał.
- Dobrze... - przytaknął po czym stęknął gdy ta znów mocniej chwyciła jego przyrodzenie.
- Po drugie... - słysząc to miał ochotę odpyskować, że trochę za dużo tych warunków. Widząc jednak, że kobieta ugina nogi i klęka przed nim postanowił milczeć - Musimy uważać w pracy. To musi być ostatni raz tutaj.  
Poczuł jak język kobiety delikatnie muska jego żołądź. Miał ochotę chwycić swojego kutasa i samemu skończyć w tej chwili. Był już blisko eksplozji. Mężatka tymczasem skierowała nabrzmiałego członka w swoje usta.
Marcin obserwował jak jeden z jej policzków uwypuklił się od jego twardej męskości, wyglądało to niesamowicie. Kobieta jednak cofnęła głowę, a penis chłopaka wyskoczył z jej ust cały błyszcząc od śliny. Chwyciła jego jaja i delikatnie pomasowała.
- Chyba nie chcemy zostać przyłapani? - wyszeptała patrząc w oczy z doskonale odgrywaną namiętnością.

W chwili gdy to wypowiedziała kochankowie zamarli. Usłyszeli odgłos otwieranych drzwi do magazynu. O kurwa! - Ich myśli były chyba po raz pierwszy tak zgodne.

W drzwiach stał prezes firmy 63 letni Ryszard. Prowadził tą firmę od dawna, był w niej zanim przyłapani zaczęli w niej pracować.
Był chudym, łysym mężczyzną niższym od Marcina o jakieś 10 cm. W stosunku do pracowników był zawsze cierpki i często zwracał uwagę gdy ci obijają się w pracy co często spotykało Karolinę. Z firmy wychodził zawsze jako ostatni. Miał wgląd czy pomieszczenia są zamknięte i zainteresowało go to, że magazyn jest niezabezpieczony.  
W życiu widział już wiele jednak widok jego pracowników w jednoznacznej sytuacji zaskoczył go.
- Do mnie do pokoju. - wycedził przez zęby - I to już!

Marcin niezdarnie zaczął się ubierać gdy szef trzasnął za sobą drzwiami.  
- To wszystko Twoja wina -  łkała Karolina podnosząc się z kolan i zaczęła szlochać.
Jej kochanek nie umiał jej nic odpowiedzieć. Stresował się, że straci pracę. Do tego nie chciał, żeby ich romans wyszedł na jaw. Nagle wszystkie jego karty wpadły w ręce prezesa, teraz to on decyduje o tym co zrobi z tym co wie. Mam nadzieję, że nie jest gejem - zastanowił się przez chwilę. Na tę myśl uśmiechnął się tylko kwaśno - to by była dopiero ironia losu. Pracownicy udali się do gabinetu szefa idąc powolnym krokiem po pustym korytarzu. W firmie nie było już nikogo innego.

Prezes siedział na swoim krześle z wysokim oparciem. Rozmyślał jeszcze co ma zrobić z przyłapanymi pracownikami. Co za szmata - w myślach zdecydowanie bardziej potępiał Karolinę, znając jej rodzinny status. Nie dziwiło go, że Marcinowi się kobieta podobała i wdał się w romans. Chciał sobie puknąć mamuśkę - pomyślał lekko rozbawiony. - Tylko do chuja, czy musi to robić w pracy!?
Drzwi do jego gabinetu otworzyły się i po chwili weszli jak na ścięcie pracownicy.

Karolina była cała we łzach, które rozmazywały jej makijaż.
- Ja... ja przepraszam... - szlochała ze spuszczoną głową - to już się więcej nie powtórzy.
To, że nic nie słyszała w odpowiedzi bardzo ją niepokoiło. Nie mogę stracić tej pracy - błagała w myślach - I to jeszcze dyscyplinarnie, z takiego powodu.
- Proszę... błagam - łkała dalej. Chciała powołać się na swoją rodzinę, ale było jej głupio. Ten argument straciłam w momencie wdania się w ten głupi romans - pomyślała przerażona.
Nagle jej cisza została przerwana.
- Zamilcz kobieto! - głos prezesa był władczy. - Nie zwolnię Cię.

Marcin słysząc to był mocno zaskoczony. W tej sytuacji nie widział światełka w tunelu i zamierzał pokornie przyjąć wszystkie konsekwencje. Bał się ich, jednak nie zamierzał się już bardziej kompromitować. Podniósł wzrok na siedzącego szefa, który wyglądał bardziej na rozbawionego.
- Zacznijcie tam gdzie skończyliście - polecenie które usłyszał uderzyło go w twarz niczym porządny cios. - No już młody, portki w dół! A Ty na kolana!
Jego sprzęt był całkowicie miękki od nadmiaru stresu. Trzęsącymi się rękami rozpiął spodnie i znów był do połowy nagi. Spojrzał na rozmazaną Karolinę, która była w nie mniejszym szoku niż on. Znów cała poczerwieniała.

Ryszard był już dawno po rozwodzie, od kiedy żona odeszła od niego 10 lat temu. Jednak jego życie seksualne od tego czasu nie zbiedniało. Jako, że miał sporo pieniędzy nawet po podziale majątku często korzystał z usług prostytutek. Nie miał zamiaru na poważnie się z nikim wiązać, nie ufał kobietom i wolał traktować je przedmiotowo.
Siedział rozwalony na swoim krześle i przyglądał się jak jego podwładni reagują na takie polecenie służbowe.
- No klękaj i zrób coś, bo młodemu całkiem kuśka zwiędła - powiedział z iskrą w oku.
Po latach szlajania się po burdelach, a także z racji wieku jego apetyt seksualny się zmienił. Potrzebował mocnych doznań, żeby się podniecić. Nie raz jako grę wstępną oglądał z zamówioną dziewczyną mocne filmy porno albo kazał im się samym zabawiać przed nim na różne niewybredne sposoby.

Karolina miała nadzieję, że się przesłyszała. Gdy zobaczyła jak Marcin obnaża się przed nią, a szef wydaje jeszcze raz swoje polecenie zbliżyła się do chłopaka. Nie stracę pracy... - pomyślała, ale w dalszym ciągu cała trzęsła się z emocji. - Co jest z tymi facetami? Same zboki?
Zerknęła jak jej szef patrzy na nich. Stary perwers - skrzywiła się z obrzydzeniem po czym uklękła przed Marcinem i chwyciła jego szable w dłoń.

Marcin zawsze miał spory apetyt seksualny, więc wyobrażał sobie seks w różnych konfiguracjach. Kręciły go również opcje w więcej osób. Natomiast ta sytuacja to było coś innego. Tyle co bał się, że straci pracę, a teraz stał ze spuszczonymi gaciami obok swojego szefa. Kurwa, żeby mi tylko stanął - zmartwił się widząc w jakim stanie jest jego penis. Gdy poczuł dotyk Karoliny spojrzał na nią z góry. Widok jak zrezygnowana kobieta go stymuluje sprawił, że poczuł jak coś drgnęło.
- Przyłóż się trochę - głos prezesa właśnie dopingował pracownicę - Wal mu, ciągnij jakbyś walczyła o życie... a przynajmniej o pracę...
Komentarze Ryszarda trochę pobudziły Marcina.
- Słuchaj szefa... suczko - postanowił również nakręcić się niewybrednymi komentarzami - Pokaż mu co potrafisz.
Po swoim komentarzu Marcin poczuł spojrzenie kobiety. Miała nienawiść w oczach. Dobrze, że nie ma wyjścia. - uśmiechnął się lekko.
Chwilę później z satysfakcją obserwował jak koleżanka bierze w usta jego twardniejący sprzęt.

Ryszard był wyraźnie zadowolony tym co właśnie działo się przed jego oczami. Usiadł tak, żeby mieć jak najlepszy widok na to jak jego podwładna obciąga młodemu pracownikowi.
- Noo! Zuch chłopak! - wykrzyczał wyraźnie podniecony.
Patrzył jak głowa Karoliny porusza się rytmicznie na członku Marcina. W sumie nieraz myślałem o tym co te usta potrafią - pomyślał po czym wstał z krzesła. W jego spodniach coś powoli budziło się do życia jednak nie miał ochoty dołączać do kochanków. Przynajmniej na razie - zastanowił się. Zamiast tego chwycił głowę swojej pracownicy obiema rękami i spojrzał na Marcina.
- Brakuje mi w tym jakiejś pasji... - skomentował szczerząc zęby - Wydymaj jej tą buźkę skoro się nie przykłada.

Nie! - chciała krzyknąć Karolina, która dobrze pamiętała jak ostatnio parę razy zakrztusiła się gdy Marcin przesadnie głęboko penetrował jej usta. Nie była w stanie jednak wydać z siebie dźwięku. Chłopak wszedł głęboko... ale dała radę. Z ulgą przyjęła fakt, że Marcin ma w sobie jeszcze jakieś ludzkie odruchy i jego zakres ruchów nie był za duży. Poczuła odrobinę wdzięczności do swojego młodego kochanka. Mocno obejmując członka ustami przyjmowała kolejne pchnięcia. Jej ulga nie trwała jednak za długo.
- Chwila młody, zrobimy inaczej. - usłyszała po czym poczuła jak ręce prezesa ciągną jej głowę mocno w stronę podbrzusza Marcina. O nie... - zdążyła tylko pomyśleć po czym zakrztusiła się mocno.
Ryszarda nie zniechęciły dźwięki i zaczął poruszać jej głową do przodu i do tyłu co kilka pchnięć nadziewając jej gardło na sztywną pałę młodego.

Ja pierdole, ale jazda - zszokowanemu Marcinowi podobało się to co się działo. Było mu trochę szkoda Karoliny, której faktycznie współczuł i starał się nie dokładać jej więcej problemów gdy samemu penetrował jej usta. Natomiast uczucie gdy zderzał się ze ścianką gardła kobiety było dla niego niesamowite. Spojrzał w dół na czerwone oczy koleżanki. Dasz radę - kibicował jej w myślach. czując się trochę winny tego że mężatka znajduje się w takiej sytuacji.
Nagle Ryszard puścił ją i ułamek sekundy później Marcin słyszał jak Karolina nie daje rady pohamować odruchu wymiotnego. Spore ilości śliny i flegmy wylądowały na podłodze gabinetu prezesa. Pojebana akcja - pomyślał chłopak dziwnie czując się z tym, że widok tak zmaltretowanej koleżanki sprawia mu satysfakcję. Nie raz samemu zadowalał się do pornosów z tego typu formą seksu oralnego, jednak tym razem to on był tym w centrum akcji. Czuł, że jeszcze parę pchnięć i niewierna mężatka wypluwałaby także jego spermę. Wytrzymał. Zastanawiał się co jeszcze przyjdzie do głowy staremu Ryśkowi, aż w końcu usłyszał.
- To co, zerżniesz ją w końcu? - w pytaniu podnieconego przełożonego dało się słyszeć zniecierpliwienie.

Oddech Karoliny zdołał się już ustabilizować. Z obrzydzeniem spojrzała na podłogę brudną od wydzielin. Jeszcze te plamy na sukience - pomyślała zmartwiona czy uda jej się je jakoś zatuszować przed powrotem do domu. Szef tymczasem domagał się, żeby poszli na całość, co było i tak zdecydowanie lepszą opcją niż dalsze oralne poniewieranie które jej zafundował. Wstała i ściągnęła sukienkę zostając w samej bieliźnie. Nauczona wczorajszym doświadczeniem wybrała dziś mniej "wyjściowy" zestaw - czarne bawełniane majteczki i zwykły biały stanik.
- Oprzyj się o biurko i wypnij tyłek - usłyszała jasną instrukcje od przełożonego. Nie miała ochoty się spierać, w dalszym ciągu seks wydawał się być lepszą opcją niż dyscyplinarne zwolnienie.
- I zrzuć ten cyckonosz, nie podoba mi się - dopowiedział szef. Karolina posłusznie zrobiła co kazał uwalniając swoje dorodne piersi po czym przyjęła odpowiednią pozycję na biurku prezesa. Miała nadzieję, że jej nowy kochanek szybko skończy i będzie po wszystkim. Czekając w jednoznacznej pozie na dalsze ruchy mężczyzn poczuła podniecenie, które było dla niej w tej sytuacji absurdalne. Zastanawiała się dlaczego bycie traktowaną jak biurowa dziwka jest dla niej po równo upokarzające jak i ekscytujące.

Marcin podszedł do wypiętej mężatki trzymając w ręce sterczącego kutasa. Cholera, wiedziałem, że o czymś zapomniałem - przypomniał sobie w tym momencie.
- Nie wziąłem gumek... - powiedział niepewnie licząc, że szef nie będzie zły.
Do tej pory dostało się głównie Karolinie, ja dostałem akcję jak w hardcorowym porno gratis - myślał spoglądając nieśmiało na przełożonego, który właśnie sprawdzał swój portfel.

- Też nie mam... - odpowiedział Ryszard zamyślony. Pierwsze co mu przyszło do głowy to powiedzieć młodemu podwładnemu żeby wszedł w kobietę bez zabezpieczenia. Nie, jeszcze mi zaraz na macierzyński ucieknie cycata sucz - myślał rozważając inne opcje aż w końcu wpadł na pomysł.
- Zostaje nam jedna opcja - powiedział zadowolony z siebie. - Dupa!
Rozbawiony zauważył, że Karolinie ten pomysł wcale się nie podoba, następnie spojrzał na Marcina. Pracownik wyglądał na zmieszanego.
- No co? - zapytał go - W dupę jeszcze nie rżnąłeś? Spodoba Ci się!
- Mogę skończyć ustami! - Karolina próbowała przekonać go żeby jeszcze zmienił zdanie. - Albo po prostu dokończymy innym razem...
- Innym razem!? - zagrzmiał głośno - To jest zakład pracy, a nie burdel!
Wyjątki potwierdzają regułę - uśmiechnął się gdy w myślach spostrzegł, że to co się dzieje w jego gabinecie zdecydowanie bardziej przypomina dom publiczny. Podszedł bliżej tyłka Karoliny i zrzucił z niej majtki na ziemię, po czym splunął obficie na swoją prawą dłoń.
- Trzeba Cię dobrze przygotować... - powiedział, a jego ręka od razu wylądowała między pośladkami kobiety. - Wal mu, żeby nam znowu nie opadł, hehe!

Grymas niezadowolenia na twarzy Karoliny najlepiej podsumowywał jej stosunek do analnych pieszczot. Po ciążach mąż parę razy namówił ją na taką formę seksu, jednak nie przepadała za tym. Większe obrzydzenie czuła z powodu tego, że jej szef, starszy facet który kompletnie jej się nie podobał obmacywał ją właśnie i jeździł dłonią po jej rowku. W pupie szybciej skończy - pocieszała się wspominając swoje doświadczenia z seksem analnym. Cicho jęknęła gdy jej pracodawca przeszedł do zataczania kółek w okół jej kakaowego oczka po czym głośno stęknęła. Jeden z palców Ryszarda właśnie wsunął się do środka. Wytrzeszczyła szeroko oczy. Dawno tego nie robiłam - myślała licząc kiedy ostatnio mężczyzna ją tam dotykał. Sebastian z którym miała romans w prawdzie wspominał, że miałby też na to ochotę ale nie była wtedy do tego przekonana. Cholera, dlaczego mnie to podnieca!? - zapytała samą siebie. Doszła do wniosku, że sam anal dalej nie jest dla niej, ale fakt że jest w sytuacji bez wyjścia zaczął co raz mocniej ją podniecać.
- Ohh - jęknęła głośniej gdy starszy z mężczyzn poruszał palcem w jej odbycie, a jego druga ręka zaczęła dobierać się do jej cipki.
- No no, pizda już mokra. - szef również zauważył reakcje jej ciała na lubieżny dotyk. - Niestety dzisiaj na nic nam się to nie przyda.
Znosiła chamskie komentarze, do których po wczoraj musiała zacząć się przyzwyczajać. Dzisiaj Marcin miał zdecydowanie mniej do powiedzenia niż ostatnio, stał ze sterczącym kutasem na wysokości blatu i czekał aż kobieta się nim zajmie. Podpierając się jedną ręką o biurko, chwyciła jego przyrodzenie  w drugą dłoń i zgodnie z wolą szefa zaczęła je masować.
Cały kipi z podniecenia - stwierdziła spoglądając na czerwoną twarz chłopaka. Podnieca Cię jak stary pryk palcuje mi dupcie? - spytała w myślach po czym zwiększyła obroty i z większą siłą zaczęła masturbować chłopaka. Zaczęła głośniej jęczeć co jakiś czas zerkając czy jej pokaz aktorstwa odpowiednio działa na Marcina. Działał, było po nim widać, że jest blisko szczytu.

   W głowie młodego pracownika trwała właśnie prawdziwa walka. Tak bardzo chciał trysnąć, był na granicy wytrzymałości. Dzisiaj do tego stanu Karolina doprowadziła go kolejny raz co tylko potęgowało zwierzęcą chęć spuszczenia z krzyża. Hamowała go wizja przeżycia pierwszego seksu analnego z kobietą którą pożąda od kiedy ją poznał. Wielokrotnie fantazjował o zerżnięciu jej dupci jeszcze zanim udało mu się szantażem skłonić kobietę do pierwszego zbliżenia. Wtedy nie chciał przeholować, brakło mu śmiałości żeby to zrobić. Dzisiaj wszystko spadło mu jak z nieba i choć początkowo bał się, że straci pracę, sprawy potoczyły się zupełnie inaczej. Za sprawą szefa marzenia o zanurzeniu kutasa w dupci mężatki było na wyciągnięcie ręki. O kurwa... ona to robi specjalnie - pomyślał kiedy ich spojrzenia spotkały się. W jej wzroku było widać rozbawienie kiedy wydawała co raz głośniejsze jęki gdy prezes zabawiał się palcami jej tyłkiem. Marcin chciał zrobić krok wstecz i powiedzieć szefowi, że jest gotowy gdy nagle odezwała się Karolina.
- Mmmm... chcesz zerżnąć moją ciasną dupcie? - spytała robiąc przy tym maślane oczy.
Chłopak nie zdążył nawet pomyśleć o tym jak bardzo tego chce, tego było za wiele. Stęknął głośno i zawył czując jak silne skurcze rozchodzą się po jego ciele. Dochodził obficie zalewając biurko swojego szefa.

Karolina czując, że Marcin dochodzi puściła jego penisa zanim ten zaczął wylewać z siebie nasienie. Niech ma za swoje - pomyślała zadowolona - A mojej dupci może tylko pomarzyć. Spojrzała zażenowana na czerwoną twarz swojego młodego kochanka. Dodatkową ulgę przyniósł jej fakt, że szef widząc co się stało wysunął palce z jej odbytu. Tkwiła dalej w tej pozycji czekając na dalszy przebieg wydarzeń. Przynajmniej jednego mam z głowy - mimo ciężkiej sytuacji ten fakt naprawdę ją radował.
- No to, żeś poszalał kurwa - milczenie przerwał Ryszard. - A za to zachlapane biurko to Ci powinienem jaja urwać. Karolina słyszała wyraźnie zawód w głosie szefa, który miał chyba nadzieje na dłuższy pokaz.
Ciekawe czy mu dygnął chociaż - pomyślała rozbawiona.
- Dobra, wypierdalaj już z mojego biura! - krzyknął prezes. Karolina podniosła ciało z blatu i wyprostowała się.
Spojrzała na zawstydzonego Marcina który właśnie naciągał na siebie spodnie. Korzystając z sytuacji również schyliła się po swoje ubrania.
- Nie Ty! Z Tobą jeszcze, nie skończyłem! - usłyszała donośny głos przełożonego. - Młody może już iść. W podskokach, raz dwa! Wypad z mojego biura!

Gdy tylko chłopak zamknął za sobą drzwi do gabinetu Ryszard spojrzał na stojącą nago Karolinę.
- No to zanim przejdziemy do dania głównego to na przystawkę wyczyścisz mi biurko. - powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu po czym podszedł i chwycił kobietę za kark.  
Poprowadził ją w stronę zabrudzonego blatu i siłą skierował jej głowę w miejsce gdzie parę chwil wcześniej miał miejsce finał Marcina. Zadowolony Ryszard obserwował jak kobieta z niesmakiem zlizuje spermę z jego biurka. Był to kolejny bodziec który mocno go podniecał. Z racji wieku oraz spaczonego seksem za pieniądze gustu, potrzebował takich bodźców. Usatysfakcjonowany zorientował się, że w jego spodniach wszystko idzie w dobrym kierunku. Stał podpierając swoją brodę o rękę która jeszcze niedawno zajmowała się dupcią pracownicy, tak że doskonale czuł zapach swoich palców. Kolejny pozytywny bodziec - pomyślał. Od jakiegoś czasu większą frajdę sprawiał mu seks analny, a cała otoczka w okół niego była czymś co potrafiła go bardzo nakręcić.
- Kładź się na biurku. - rozkazał w końcu kobiecie - Mam nadzieję, że dupę masz gotową.
Z satysfakcją obserwował niezadowoloną minę swojej pracownicy, która mimo wszystko i tak wykonała po chwili polecenie i położyła się na stole. Poczucie władzy nad Karoliną było kolejnym impulsem którego Ryszard potrzebował. Rozpiął spodnie i podszedł do leżącej w rozkroku kobiety.

Karolina leżała na biurku patrząc w sufit. To całe zlizywanie to mógł sobie darować - pomyślała czując jeszcze niesmak w ustach. Jej ciało wariowało dziś od mieszanki obrzydzenia dzisiejszą sytuacją połączoną z absurdalną wręcz ekscytacją. Jej szef właśnie dobierał się do jej pupy co jeszcze godzinę wcześniej uznałaby za ostatnią rzecz na świecie która jest w stanie ją podniecić. Jej cipka jednak uważała teraz inaczej wypuszczając z siebie odrobinę soków, które Ryszard zbierał palcem i wcierał w ciaśniejszą z dziurek. Pomiędzy swoimi pośladkami poczuła coś grubszego niż palce. Oho zaczyna - pomyślała biorąc głęboki oddech po czym przymknęła oczy.
- Poproś ładnie... - usłyszała absurdalny rozkaz. - Masz prosić o kutasa w dupie.
Jeszcze czego! - chciała wykrzyczeć Karolina. Jednak mimo wszystko miała nadzieję, że to się szybko skończy. Nie chciała być w tym miejscu, z tym człowiekiem i żadne reakcje jej organizmu nie były w stanie tego zmienić. Wiedziała, że jest jeden sposób, żeby się to skończyło, musiała zadowolić swojego szefa.
- Proszę... - powiedziała ściszonym głosem.
- O co? - po głosie prezesa dało się wyczuć, że nie jest zadowolony z braku w prośbie swojej podładnej.
- Błagam... Zerżnij mi tyłek. - mówiąc to czuła upokorzenie.
Nagle poczuła mocne pieczenie w pupie. Ryszard wykonał jedno mocne pchniecie. Karolina zawyła głośno.

Marcinowi serce znowu waliło z całych sił. Chyba po raz pierwszy w życiu czuł się równocześnie spełniony jak i zawiedziony. Orgazm który przeżył właśnie w biurze szefa, spotęgowany całym dniem nakręcania się na koleżankę oraz wcześniejszymi baraszkami w magazynie był niesamowity. Chłopak wiedział jednak, że mógł dziś zwojować zdecydowanie więcej. Nie dość, że stary dziad właśnie mi ją zabiera spod nosa, to jeszcze nie da nawet popatrzeć. - myślał rozżalony wychodząc z budynku firmy. Jeszcze przy drzwiach usłyszał głośny skowyt. Udając się w kierunku przystanku autobusowego wyobraził sobie jak koleżanka przyjmuje w tyłek kutasa swojego przełożonego. Czuł jak w spodniach znów coś drgnęło. Wiedział, że w domu wróci myślami do tych chwil przy samotnych zabawach. Żałował, że na dziś tylko tyle mu zostało.

Prezes obserwował reakcje na twarzy Karoliny wsuwając swojego ciągle twardniejącego penisa w ciasną dziurkę. Widząc jak kobieta krzywi się i słysząc jej stękania w końcu poczuł się gotowy. Jednym mocnym pchnięciem znalazł się w środku. Kobieta głośno jęknęła co również bardzo spodobało się Ryszardowi.
- O tak, jęcz, jęcz... Kurwo... - wycedził podniecony przez zęby. - Ładnie bierzesz w dupsko...
Lubił w ten sposób nazywać kobiety które rżnął, choć w przypadku seksu z prostytutkami takie nazewnictwo było po pierwsze trafniejsze, a po drugie opłacone. Nie obchodziło go jednak w tej sytuacji czy Karolinie się to podoba czy nie. Podniecony chwycił ją za biodra i dociskał ją mocniej nadziewając ją z całej siły na swojego kutasa. Mężczyzna nie był co prawda zbyt hojnie obdarzony, ale wchodząc odpowiednio mocno zyskiwał to co chciał - głośne reakcje swojej pracownicy na kolejne pchnięcia.

Chociaż nieprzyjemne pieczenie powoli mijało Karolina nie była zachwycona. Czuła w sobie każdy ruch szefa, każdy centymetr wsuwanego penisa w jej ciasną pupę. Pocieszała się myślą, że udało jej się skończyć wcześniej Marcina. Penis chłopaka był zdecydowanie większy od tego który właśnie ją penetrował. Z pokorą słuchała kolejnych obelg podnieconego szefa, patrząc czasem na jego czerwoną twarz która w tych kolorach wydawała się kobiecie jeszcze szpetniejsza niż zwykle. Nagle poczuła dotyk w kroczu na który jej ciało zareagowało gęsią skórką i silnym drgnięciem. Ryszard mocno miętosił jej wilgotną cipkę palcami.
- Piczka chyba zazdrości Twojemu dupsku - usłyszała rozbawionego przełożonego. Karolina przewróciła oczami gdy prezes masował jej nabrzmiały guziczek palcem. Mimo dyskomfortu z powodu rżniętego tyłka i braku pociągu fizycznego do swojego szefa kobieta czuła, że również jest bliska szczytu.
- Oh... Nie... - jęknęła cicho, jakby chcąc powstrzymać falę która przechodziła przez całe jej ciało.
Jej pierwotne instynkty były właśnie górą nad wszystkim co Karolina rozumiała zawsze jako swój gust. Nie przepadała za taką formą seksu, wyzwiska niekoniecznie ją kręciły, a Ryszard nigdy nie był dla niej atrakcyjny. A jednak wiła się właśnie na stole poddając się kolejnym mocnym pchnięciom. Irracjonalna chęć bycia zdobytą, zdominowaną, zrównaną do poziomu dziwki która ma tylko udostępnić swoje otwory mężczyźnie była zbyt silna. Zawyła kolejny raz, tym razem jednak z rozkoszy, a nie bólu.

Widok dochodzącej kobiety niezwykle spodobał się Ryszardowi. Znaczna większość kobiet które posiadał za pieniądze w ogóle nie dochodziło, a tylko niektóre z nich chociaż próbowały udawać orgazm.
Przyspieszył ruchy i jak oszalały rżnął tyłek swojej pracownicy. Wpatrywał się jak dorodny biust Karoliny odbija się od siebie w rytmie który on sam nadawał swoimi ruchami. Trzeba będzie kiedyś te cyce jeszcze lepiej wykorzystać - pofantazjował w myślach. Następnie spojrzał na twarz kobiety którą rżnął mocno. Jej rozmazany jeszcze po oralnych igraszkach makijaż oraz oczy które kobieta przewracała dochodząc były tym czego Ryszard potrzebował, żeby samemu osiągnąć szczyt. W myślach rozważał jeszcze żeby powiedzieć coś w stylu "zaleje Ci to dupsko suko" ale nawet nie zdążył. Zastękał tylko głośno po czym wypełnił tyłek kobiety spermą.
- No... To ubieraj się i wypad. - powiedział zdyszany po sporym wysiłku fizycznym. Usiadł zmęczony na swoim obrotowym krześle. Rozmyślał co dalej ma zrobić ze swoimi niesubordynowanymi pracownikami, a zwłaszcza z tą niewierną, cycatą mężatką, która właśnie nerwowo ubierała się pragnąć jak najszybciej opuścić biuro.

ZbereznyTyp

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 5700 słów i 31545 znaków. Tagi: #mezatka #zdrada #anal #trojkat #biuro

3 komentarze

 
  • ZbereznyTyp

    Cieszą mnie łapki w górę ale komentarze jeszcze bardziej. Dajcie znać co się podobało. Jestem tez otwarty na sugestie w którą stronę Waszym zdaniem ma iść ta historia :)

  • eksperymentujacy

    Gratulacje ! Bardzo dobrze napisane.  
    Będę cierpliwie czekał na kontynuacje

  • henry787

    dobre