Kamienicznik 2 część I

Prysznic załatwiłem błyskawicznie i po chwili otulony miękkim szlafrokiem zameldowałem się w kuchni.
Już na mnie czekały, Zośka razem z Kamilą siedziały obok siebie i o czymś rozmawiały, słychać było ich przyciszone głosy przerywane wybuchami śmiechu.
Ledwo ukazałem się w progu, jak rozmowa urwała się i zapanowała cisza.
-W końcu! W głosie Zośki zabrzmiał lekki wyrzut.
-Siadaj, zanim wszystko wystygnie, popędziła mnie do stołu.
-Rozkaz szefowo, zażartowałem, moszcząc się za stołem.
-Trzeba było nie czekać na mnie, dodałem, widząc, że stoją przed nimi puste talerze.
Po kilkunastu minutach śniadanie dobiegło końca i dziewczyny zaczęły zbierać ze stołu.
Poczekam, aż skończą i muszę z nimi porozmawiać, chciałem, żebyśmy mieli jasną sytuację.
Widząc, że skończyły i szykują się do wyjścia, poprosiłem, żeby jeszcze chwilę zostały.
-Jak wiecie, zostaliśmy sami, zacząłem i natychmiast przerwałem, gdy dotarło do mnie, że brzmi to, jak mowa pogrzebowa.
-No dobra! Machnąłem ręką na konwenanse i zacząłem jeszcze raz.
-Musimy na nowo ustalić pewne zasady.
Wanda z Maryśką wyjechały i raczej już nie wrócą, spojrzałem na Zośkę, szukając u niej potwierdzenia.
Skinęła potakująco głową.
Do tej pory to Wanda zajmowała się wszystkim, a teraz jej nie ma, w związku z tym pałeczkę chyba przejmiesz ty, spojrzałem na wpatrzoną we mnie Zośkę.
-Rozumiem, że Kamila będzie ci pomagała?
-Oczywiście! Rudzielec posłał mi nieśmiały uśmieszek.
-Zresztą podobno chcesz przejąć obowiązki Matki? Spojrzałem na zaczerwienioną nagle Zośkę.
Nie odpowiedziała, tylko skinęła na tak.
-Ok. dzisiaj musimy zorganizować wszystko na nowo, zaczniemy od waszej przeprowadzki, uśmiechnąłem się do swoich myśli.
Już nie musiałem zachowywać pozorów.
Obie będę miał na wyciągnięcie ręki, już nie będę musiał zastanawiać czy wypada pieprzyć Zośkę, żeby nie widziała Wanda, albo też odwrotnie.
Chociaż z Kamilą może być problem, ale to jakoś załatwimy.
-To, co mamy robić? Dobiegł mnie cichy głos Zośki.
-Po pierwsze to przeprowadzka. Do wieczora wasze mieszkanie musi być puste.
-Będziecie teraz mieszkały tutaj, zatoczyłem ręką łuk.
-Tutaj zdziwiła się Kamila.
-Może nie dosłownie w kuchni, ale u mnie uśmiechnąłem się do zdziwionych dziewcząt.
-Dzisiejszy dzień musicie poświęcić na przeprowadzkę, bo od jutra zaczynasz pracę u mnie w biurze, dodałem, patrząc na Zośkę.
-O wynagrodzeniu porozmawiamy jutro w pracy.
-A ja? Jak grzeczna uczennica Rudzielec podniósł rękę.
-Ty! Do powrotu Babci zajmiesz się nauką, później zobaczymy, muszę porozmawiać z nią, jak wróci z sanatorium.
-Wiesz przecież, że ona jest twoją prawną opiekunką.
-Mamy więc wszystko uzgodnione?
Obie jak na komendę skinęły głowami.
-To ja wychodzę a wy moje drogie do roboty, jutro mieszkanie musi być puste.
W pracy nawet się nie zorientowałem, kiedy minęło osiem godzin, dopiero głos sekretarki uzmysłowił mi, że najwyższy czas zbierać się do domu.
W planach miałem jeszcze małe zakupy, zapomniałem zostawić Zośce pieniądze, żeby to zrobiła.
Ciekawe jak u niej z gotowaniem, mam nadzieję, że Wanda ją czegoś nauczyła.
Zresztą to najmniejszy problem, była mi potrzebna do czegoś innego.
Kucharkę zawsze mogę zatrudnić, chyba że oprócz gotowania, będzie miała jeszcze inne umiejętności, przez głowę przemknął mi obraz młodej laski krzątającej się po kuchni ubranej jedynie w krótki fartuszek.
Aż się oblizałem na myśl, że jedzonko podaje mi taka laseczka a później deser…
No dobra przestań marzyć, zejdź na ziemię, Zośka Ci wystarczy, w najgorszym wypadku zawsze możesz ją zastąpić Kamilą.
No teraz mogę wracać, zakupy zrobione.
Obładowany torbami, zły na siebie, że nie wziąłem samochodu, stałem na chodniku, rozglądając się za taksówką.
W końcu nadjechała i po kilkunastu minutach wylądowałem w domu.
Dziewczyny już czekały, obydwie rozszczebiotane chcące pochwalić się swoimi dokonaniami.
Prowadzony przez Zośkę sprawdzałem ich pracę.
Faktycznie sąsiednie mieszkanie było puste, zostało tylko parę mebli, które śmiało, można było wyrzucić, wszystkie rzeczy osobiste przeniosły do mnie.
No to jutro mogę wpuścić tam robotników, dobra robota pochwaliłem Zośkę.
-Starałyśmy się, uśmiechnęła się blado.
-Wracajmy.
-Poczekaj! Zobaczyłem, jak opiera się o zamknięte drzwi i całym ciałem przywiera do mnie.
-Mariusz, chciałabym się jakoś odwdzięczyć, jesteś taki dobry, poczułem jej usta na swoich wargach.
Przez chwilę staliśmy, całując się, czułem, jak ociera się kroczem o moje biodra, powodując nagłe napięcie w spodenkach.
Przez chwilę miałem ochotę zedrzeć z niej majteczki i wziąć ją tu i teraz.
-Później! Z trudem oderwałem się od niej, później powtórzyłem, starając się opanować narastające pożądanie.
Nie protestowała, odsunęła się, obdarzając mnie obiecującym spojrzeniem.
Do diabła, z tej strony nie zdążyłem jej poznać, wygląda na to, że będzie lepszą suczką niż mamuśka, aż się uśmiechnąłem do tego, co może mi dać.
-Chodźmy teraz do Ciebie, pokaże Ci, jak się urządziłyśmy, jej głos przerwał pełną napięcia ciszę, jaka zapanowała między nami.
-Ok, panie przodem dwornie skłoniłem się, przepuszczając ją przodem.
-Dziękuję, podjęła mój żartobliwy on.
Ruszyłem za nią, obserwując jej pośladki poruszające się pod opinającą je spódniczką.
Czułem, jak kutas sztywnieje w oczekiwaniu na nadchodzące dni.
-To będzie pokój Kamili i chyba mój wskazała moją dawną sypialnię, kiedy tylko weszliśmy do mieszkania.
-Chyba? Zawiesiłem głos, patrząc jej w oczy.
-To zależy tylko od Ciebie, uśmiechnęła się, koniuszkiem języka oblizując usta.
Cholera, ona wyraźnie mnie prowokuje, czułem, że jeszcze parę takich tekstów i z powrotem zawlokę ją do mieszkania obok i nie patrząc na nic, zerżnę tak, że będzie jęczała.
-Ode mnie? Podjąłem jej grę, ciekawy jak daleko się posunie.
-Tak od ciebie potwierdziła.
-A Kamila? Byłem ciekaw jej reakcji.
-Ona! Ta gówniara wzruszyła lekceważąco ramionami.
-Jak wróci jej babka, to chyba ją zabierze i po problemie uśmiechnęła się jakby do swoich myśli.
-Zobaczymy, a teraz pokaż, gdzie mnie ulokowałyście?
-W salonie, tak jak kiedyś, znowu zobaczyłem koniuszek języka na lekko obrzmiałych wargach.
Wyglądała jak kotka, która czeka na jedzonko.
-Widzę, że wszystko zaplanowałaś, uśmiechnąłem się z aprobatą.
-Starałam się, jej uśmiech był obiecujący.
-Teraz kolacja! Zapraszam do kuchni, Kamila już ją przygotowała.
Faktycznie, kolacja była przygotowana, stół zastawiony.
Dopiero teraz poczułem, jaki jestem głodny.
W ferworze wydarzeń jakoś nie odczuwałem głodu, dopiero teraz widok jedzenia przypomniał mi o tym.
Kolacja upłynęła w wyjątkowo miłej atmosferze, dziewczyny snuły plany na najbliższą przyszłość, ekscytowały się nagle uzyskaną swobodą.
Celowała w tym zwłaszcza Zośka. Widać było, że wyjazd matki wyzwolił w niej poczucie swobody, chęci posmakowania czegoś nowego.
Niektóre jej wypowiedzi wyraźnie sugerowały, jak ma zamiar spożytkować tę swobodę.
Czułem, że nie będę miał trudności, żeby przekonać ją, żeby zastąpiła mi Wandę, szczególnie w tych nocnych obowiązkach.
Muszę tylko od razu dać jej do zrozumienia, że to, że będziemy się pieprzyć, oznacza tylko to i nic więcej.
Dochodziła dwudziesta pierwsza, kiedy wstałem, dając sygnał do zakończenia wieczornej biesiady.
-Ja idę spać, a wy jak chcecie.
-Ja też mam już dość, Kamila również się podniosła.
-A Ty? Zobaczyłem, jak patrzy na Zośkę.
-Trochę tu ogarnę, wezmę prysznic i przyjdę.
-Dobrze, nie zapalaj tylko światła, dobranoc Mariusz.
-Dobranoc! Uśmiechnąłem się do wychodzącej dziewczyny.
-Nie siedź długo, spojrzałem na Zośkę, która patrzyła na mnie, jakby oczekiwała na jakiś ruch z mojej strony, jakieś słowo zachęty.
Nie doczekała się, nie chciałem nalegać, chciałem, żeby sama bez nacisków trafiła do mojego łóżka.
Miałem nadzieję, że stanie się to już dzisiejszej nocy.

37 409 czyt.
100%375
merlin

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 1480 słów i 8354 znaków.

5 komentarzy

 
  • Robert72

    Robert72 · 22 kwi 2017

    Czarodziej czaruj nam !!!!! Czekamy.

  • sintin

    sintin · 18 kwi 2017

    Wrócił kamienicznik. Tyle miesięcy czekania

  • nanoc

    nanoc · 16 kwi 2017

    No tak "czarodziej" jak zwykle w formie czekam na dalsze części.

  • Robert72

    Robert72 · 16 kwi 2017

    Cieszę się że znowu piszesz to opowiadanie, mam nadzieję że będzie jeszcze lepsze od 1 części.

  • Ramol

    Ramol · 16 kwi 2017

    Muszę przyznać, że tęskniłem już za "Twoimi dziewczynami"... Twe powiastki mają specyficzny (i przyjazny tak opisywanym postaciom, jak i czytelnikom) klimat. Wyczarowuj zatem Czarodzieju kolejne odcinki swych bajeczek!