Czarna Błyskawica - Rozdział 6

Wszechobecną ciszę przerywały co jakiś czas rytmiczne uderzenia sztućców. W tej chwili żaden szlachcic, a co dopiero sługa nie śmiałby się odezwać, czy zwrócić na siebie uwagę. Był to jeden z nie wielu momentów zarezerwowanych wyłącznie dla rodziny królewskiej.
     Władca zasiadał na misternie rzeźbionym krześle, pomalowanym płynnym złotem. Pani pragnęła jak najmniejszej służby w tym zakątku, więc lity kruszec nie wchodził w grę, gdy za każdym musiałaby stać para. Dodatkowe obciążenie zarówno dla budżetu, jak i spokoju. Ofelia po jego prawej stronie pełniła całkowitą pieczę nad sprawami pałacu, stając się zmorą dla urzędników oraz innych podwładnych. Żaden szczegół nie umykał jej uwadze, biada temu, kto myślał o leniuchowaniu i wykonywaniu swoich obowiązków byle jak. Emilia podobnie do swojej matki włożyła śnieżnobiałą sukienkę, a we włosy wsunęła lśniący diadem. Wyjątkowo próbowała nie denerwować matki, choć bywało, że zapomina o właściwym stroju.
— Kucharz nie zawiódł przy obiedzie... Jeszcze kilka takich posiłków, a nie będę się mieścił w swoje szaty. — Theodor poklepał brzuch, po czym wytarł usta odpowiednią tkaniną.
— Kochanie, może i nie jesteśmy pośród innych, jednakże prosiłabym cię, byś nie zapominał o odpowiedniej etykiecie. — Powoli odkroiła kawałek mięsa i powolnym ruchem, z pomocą widelca włożyła go do ust. — Nie przystoi ci takie zachowanie.
— Wybacz, wybacz. — Roześmiał się głośno. — Przy takich delicjach na stole trudno panować nad emocjami.
     Emilia chciała wrócić na plac ćwiczeń. Ta szopka, czy raczej przedstawienia powodowało u niej odruch wymiotny. Każdy gest, każda mimika stanowiły część starannie wyreżyserowanego spektaklu, mający pokazać, że też są ludźmi... Co za głupota.
— Moja droga córko, czyżby coś stało? Od jakiegoś czasu nic nie mówisz, dodatkowo założyłaś suknie... A jak dobrze wiem, to nie jest i nie będzie regułą... Mam wrażenie, że urodziłaś się w mundurze... — Odłożył sztućce i pozwolił zabrać brudny talerz.
— Dlaczego? Po prostu taka jestem po matce, nie śpiewam, nie uśmiecham się. Czy tak nie powinna zachowywać się dama? — Zirytował ją fakt zwrócenia uwagi. Takie wyjście z planu oznaczało jedno.... Ojciec miał jej coś do powiedzenia, co raczej, czyli nigdy nie brzmiało dobrze.
— Apropo damy... — Z twarzy znikł uśmiech, a jego miejsce zajęła powaga. — Przez twój ostatni wybryk wśród szlachty wrze....
— Nie rozumiem... Przecież załatwiłeś sprawę. — Nie sądziła, że jeszcze wrócą do tej błahostki.
— Załatwić, nie znaczy zakończyć... — Powoli odsunął krzesło i przeszedł na wygodny brązowy fotel ze skóry. — Gdyby to był baronet, czy choćby hrabia wszystko rozeszłoby się po kościach. Niestety pech padł na markiza. Ostatnimi czasy nasza kochana tłusta elita jest czuła na wszelki możliwy, nieważne czy realny, czy nierealny atak. Teraz przypominają opasłe bąki, bzyczące nad naszymi głowami, lecz ile potrwa, zanim wyrosną na szerszenie. Podjąłem już pewne kroki, lecz trzeba działać ostrożnie.
— Chyba nie każesz mi za niego wyjść? — Strach ścisnął ją za gardło. Mogła próbować oporu, choć sprawa była skazana z góry na porażkę.
— Uspokój się Emilio. — Ofelia złapała ją za dłoń. — Doskonale wiemy, że takie rozwiązanie nie istnieje. Kandydat zupełnie ciebie niegodny. A potwarz, jaką byśmy doświadczyli...
— Matka ma racje, Emilio. — Zamknął oczy i pozwolił, by żołądek w spokoju trawił zjedzony posiłek. Trochę minie, nim zniknie przesycenie. — Niestety już powstał zalążek opozycji, żeby go zdławić, musisz opuścić stolicę, moja droga. Czeka nas wojna totalna, gdzie nie ma zasad i świętości. Póki jednak wciąż to mały płomyczek areną będzie tylko to miasto. — Pozwolił, by sługa napełnił srebrny puchar. — Dobrze wiem, że nie mogę cię zamknąć w najwyższej wieży, w końcu jesteś naszym dzieckiem. Wstąpisz do armii, jak chciałaś, lecz... — Upił łyk. — Jeszcze nie wyobrażaj siebie na białym koniu. Nie masz doświadczenia ani w dziedzinie taktyk, ani w zarządzaniu ludźmi.
— Ojcze! Przecież jestem z rodu królewskiego, nieposłuszeństwo karane jest śmiercią... — Zasiadła naprzeciwko niego, starając się poskromić sterczący brzeg sukni.
— I dlatego zaczniesz od nizin, moja droga. — Potrząsnął pucharem, nie wiedział, czy dali mu gorsze wino, czy to przez rozmowę mu zupełnie nie smakowało. — Ludzie nie są tacy prości, jakby mogło się wydawać. Wprawdzie potrafią być prości i łatwi do sterowania, ale przeważnie uwielbiają knuć, spiskować, obgadywać za plecami. Zwykli obywatele nas nienawidzą, tak wiem, nie potrafisz w to uwierzyć, ale taka jest i będzie prawda. Zazdrość, nędza, gniew, to tylko kilka z powodów. Pragniesz walczyć z wrogiem... To szlachetne.... Niestety nieprzyjaciel stoi również po naszej stronie. Maksimusa co najwyżej mogą pchnąć nożem, ale ciebie, moja droga... Czeka, o wiele gorszy i dłuższy los, jeśli nie spostrzeżesz zagrożenia w porę. Świat wojska przepełnia brutalność i przemoc, nie ma tam miejsca na litość i współczucie. Jeśli zabronisz gwałtów na podbitej ludności, zwrócą swoją uwagę na inne kobiety, czyli na swoje rodaczki. Jeśli pozwolisz im na niczym nieograniczoną grabież, wtedy to one padną łupem tamtych obywateli i nikt, czy to kobieta, czy mężczyzna nie będą mogli przejść swobodnie ulicą. Dowodzenie to ciągłe balansowanie na cienkiej linii, podczas gdy obok przelatują pociski armatnie. Nawet małe, z pozoru nic nieznaczące wydarzenie bardzo częsta zmienia bardzo wiele. A ty z wielkiego rodu, bez doświadczenia, bez znajomości życia chce stanąć na czele armii?
— Dam z siebie wszystko, ojcze. Przecież o tym wiesz.... — Przemawiał do niej, jak do dziecka, tak jakby sama nie widziała i nie słyszała.
— Ależ oczywiście, Emilio, jednak to nie wystarczy. Gdybyś była mężczyzną, od małego poznawałabyś wszelkie techniki, dostała podstawowe przeszkolenie, a skończywszy akademie, przydzieliłbym cię na odpowiednie stanowisko. Niestety nasza kultura jasno mówi, że kobieta zawsze jest pomocą dla mężczyzny i tak są wychowane oraz uczone. Możesz liczyć jedynie na szkołę dla dziewcząt, jednakże twoja ambicja, duma nie pozwoli na tak poboczne zajęcia. Mam lojalnego poddanego, który nie ma aż tak ortodoksyjnych poglądów i ze względu na stare czasy przyjmie cię na szkolenie...
— To wspaniała wiadomość, córko... — Ofelia spojrzała na uśmiechniętą Emilię. Wolała dla niej o wiele inną przyszłość, lecz liczyło się to, by była szczęśliwa.
— Jeszcze chwile mnie posłuchaj, córeczko. — Władca wstał i położył dłoń na ramieniu dziewczyny, zmuszając ją do powrotu na fotel. — To nie będą żadne wakacje, moja droga. Nikt nie powinien cię tam skrzywdzić, jednakże to tyle, jeśli chodzi o immunitet królewski. Od razu nastaw się na ciężką przeprawę, mężczyźni są nastawieni, na wydawanie poleń, niż ich słuchanie od płci pięknej. Stawisz czoła wielu problemom, które mogą okazać się silniejsze od ciebie. Pamiętaj, zawsze masz możliwość powrotu, lecz będzie to związane z odpowiednimi konsekwencjami. Gdy to przybędziesz, porzucisz durne mrzonki, a twoje życie zostanie całkowicie podporządkowane rozkazom matki. Daje ci wolność, ograniczoną odpowiednimi warunkami. Pamiętaj, że ludzie nie są prości i zawsze mają drugą twarz. Stawiaj swoje bezpieczeństwo ponad innych, nie wdawaj się w żadne romanse, nasza linia krwi powinna pozostać czysta. Jeśli znajdziesz silnego oraz utalentowanego wojownika, nie usłyszysz od nas słowa sprzeciwu. Jednak pamiętaj, że twoje ciało to świątynia, byle kogo do niego nie dopuszczaj. Otrzymasz również możliwość skorzystania z radia raz na tydzień, więc skorzystaj z tego, by utrzymywać kontakt z matką. I na koniec wspomniana wcześniej droga powrotu. Nie ważne, w jakim stanie, co zrobiłaś lub co tobie zrobili, zawsze masz możliwość przyjścia do nas. Jako rodzice uporamy się z każdym problemem, zanim Ofelia weźmie cię w obroty, dostaniesz czas na odpoczynek i poukładanie swoich myśli. To twoja szansa, moja mała. Wykorzystaj to dobrze.
     Emilia podeszła do ojca i objęła go ramionami. Wiedziała, że wiele go to kosztowało. Puszczenie córki w tak niepewny nurt, wymagało sporo odwagi. Jeszcze chwilę została i wysłuchała szczegółów, a następnie skierowała kroki w stronę pokoju. Po drodze w sercu rósł coraz to potężniejszy strach, przy drzwiach niemal czuła, jak ją dusi i przyciska do podłogi. A co jeśli rzeczywiście nie da rady? A co jeśli ją tak skrzywdzą, że zostanie żywą lalką, pozbawioną zdrowego rozsądku? A co... Miliony pytań bombardowały umysł, potęgując panikę.
     Zawinęła się w koc i skuliła. Tak bardzo pragnęła tej podróży, tyle na to czekała, lecz teraz, gdy do tego doszło, straciła całą pewność siebie. Kilka godzin zajęło jej dojście do rozsądku. Nie było sensu rozmyślać, co będzie, to będzie. Jeśli ma wyjść za jakiegoś starucha, to przynajmniej najpierw spróbuje spełnić marzenia. Rozluźnienie sprowadziło senność, pakowanie poczeka, jutro też był dzień.

krajew34

opublikował opowiadanie w kategorii przygoda i inne, użył 1634 słów i 9539 znaków. Tagi: #szlachta #wojsko #armia #wojna

3 komentarze

 
  • iMoje3grosze

    :spanki:  ...”mężczyźni są nastawieni, (po co przecinek) na wydanie poleń”...
    „Gdy to przybędziesz”...  
    a bym zapomniał, lepiej napisać „a propos” no i jak zawsze świetnie się czyta.
    Liczę, że będzie trochę o miłości i nie tylko  :sex:

  • krajew34

    @iMoje3grosze powinno być, ale dla tej serii raczej tempo wolne.

  • shakadap

    Brawo. Dzięki za kolejny odcinek.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • krajew34

    @shakadap dzięki za wizytę i komentarz

  • emeryt

    Dzięki za kolejną część. Jak do tej pory z jakością jesteś na dosyć wysokim poziomie i sądzę że tak  będzie bardzo długo, pozdrawiam serdecznie.

  • krajew34

    @emeryt nie ukrywam,  że pisanie tej serii idzie mi płynnie , a fabuła sama wskakuje do głowy. Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Dzięki za wizytę i komentarz