Zmaganie cz 6

— Dobrze, jak przywiozą jedzenie ja zejdę i przyniosę. Tylko jak zapłacę? Nie mogę podrabiać twojego podpisu.
— Mam gotówkę, powinno starczyć.
Za piętnaście pierwsza przywieziono jedzenie.
— Dałam dwadzieścia dolarów napiwku, nie za dużo?
— Dziesięć by było OK, ale jest dobrze.
— Ten młody chłopak dał mi dziesięć z powrotem.
— Aniołku, czemu to robisz i próbujesz oszukiwać?
— Wiesz czemu! Ale ja żartuję. A to zupełnie co innego.
Alex roześmiała się serdecznie.
— Jedzmy póki ciepłe.
Jedzenie było pyszne. Na deser mieli bardzo słodkie kulki w sosie i czekoladowy tort. Do picia sok z mango. Sarah rzuciła okiem na szkic.  
— Masz talent, w sumie to nie wiem czy musisz się w ogóle uczyć.
— Sama nie wiem, nigdy mi się tak dobrze nie rysowało.
Sarah pocałowała ją delikatne w usta.
— Wiesz co, kochanie? Muszę się ubrać.
— Chłodno ci?
— Nie. Jest inny powód, powiem ci w hotelu.
Sarah ubrała się i zaczęła ćwiczyć. Około w pół do piątej Alex zapytała.  
— Powiedziałaś, że dasz mi spróbować.
— Dobrze, chodź. Masz dobrą pamięć. Tak się trzyma smyczek. Najważniejsze, żeby był luźno. W ten sposób dłoń ma możliwość słuchać muzyka. Ty tylko prowadź smyczek, a ja będę robiła palcówkę.
— To tak się nazywa? Mam skojarzenie.
— Tak, to to samo słowo, ale znaczy zupełnie co innego.  
Alex próbowała. Ale szło jej zbyt dobrze.
— Nic się nie martw, to jest bardzo trudne.
— Ile kosztuje smyczek?
— Różnie, najtańszy około setki. Dobry i dwa tysiące.
— A czy możemy ten pożyczyć?
— Chcesz poćwiczyć w hotelu, ambitna jesteś.
— To źle?
— Nie, skądże! Myślę, że... coś wymyślę.
Ostatecznie Sarah powiedziała, że musi wziąść smyczek ze sobą. Nikt nie pytał o powód.  
    Dojechały do domu koło siódmej. Wstapiły do sklepu i kupiły owoce. Okazało się, że lubią podobne. Poza tym, że Sarah wolała truskawki, a Alex maliny.
— Dobrze, to powiedz mi teraz — poprosiła Alex.
— Co mam powiedzieć?
— Czemu się ubrałaś.
— Och, nie wiem czy mogę powiedzieć.
— Powiedz.
— Patrzyłaś na mnie, a ja czułam jakbyś mnie dotykała. I pozwoliłam temu płynąć, ale potem pomyślałam coś...
— Tak?
— Jak daleko jesteś w stanie się kontrolować.
— Chcesz byśmy się pocałowały?
— Tak, ale jest jeszcze coś. Randy mnie całował i teraz trochę żałuję.
— Sarah, nie powinnaś. I pewnie tylko tak czujesz. Zrobiłaś to wówczas, bo pewnie chciałaś.
— Tak, ale teraz chciałabym tego z tobą.
— Myślisz o porównaniu. To niebezpieczne. Pomyśl o tym. Miłości się nie mierzy. Ty nie kochałaś Randy. I nawet nie jestem pewna czy chciałaś mieć sex. To co zrobiłaś, nie jest dla mnie całkiem jasne.
— Ale nie jesteś zazdrosna albo zła?
— Nie, a tylko dlatego, ponieważ cię kocham. Kocham cię i jestem równocześnie zakochana. Co będzie, jeśli nie dam ci takiej rozkoszy jak on?
— Na pewno dasz mi!
— Sarah, ty nie rozumiesz. Musisz tego pragnąć. A nie pragnąć porównać.
— Ale ja pragnę tego z tobą.
— To nie może się stać teraz.
— Och tylko dlatego, że powiedziałam!
— Nie, to jest ograniczanie. Miłości nie można ograniczyć. Jeśli można, nie jest miłością. Dopiero kiedy minie u ciebie w umyśle chęć porównania, to się stanie. I nawet nie powinnam powiedzieć, że teraz to nie może się stać. Ja ci nie zabraniam. Raczej informuję. Prowadzę, chociaż nie pochodzi to ode mnie.
— Co masz na myśli mówiąć ,,miłości nie można ograniczyć”. Wiem co mówisz, ale nie rozumiem.
— Potrafisz rozdzielić kochanie się i kochanie i zakochanie?
— Chyba tak.
— Właśnie, kiedy nie potrafisz, wówczas kochasz prawdziwie. Sex nie ma nic wspólnego z miłością. Tak jak orgazm z pasją.
— Wytłumacz mi, bo nie rozumiem.
— Sarah, kochanie. Czy sądzisz, że będziesz miała większą rozkosz kiedy pocałuję twoją dłoń, czy kiedy pocałuję twoją pusię.
— Chyba jeśli pocałujesz moją intymność.
— Uwierz mi. Dopóki tak czujesz, nie kochasz.
— A ty? Skąd wiesz, że masz rację?
— Ponieważ cię kocham.
— Chcesz powiedzieć, że ja ciebię nie kocham?
— Ty jesteś mną zafascynowana. Pragniesz mnie i w swoim mniemaniu mnie kochasz.
— No, ale nie kochm cię jak ty mnie, tak?
— Tak.
— Och, pierwszy raz sprawiłaś mi ból.
— Czy jeśli bym sprawiała ci taki ból codziennie, w końcu przestałabyś mnie kochać?
— Nie, ale cierpiałabym.
— Sarah. Ja ciebie kocham. Jestem zakochana i pragnę cię. Nic nie jesteś w stanie zrobić aby to zmienić. Ani więcej ani mniej.
— Chcesz powiedzieć, że ty mogłabyć mnie kochać w sensie fizycznym już teraz, a ja ciebie nie?
— Ja mogłam cię kochać już w muzeum. I jestem gotowa ci dać wszystko. I już dałam ci wszystko. Wierz mi, w mojej miłości do ciebie jest wszystko. A więc jest tam i twoja miłość do mnie. Kiedy osiągniesz pełnię, pojmiesz co mówię i wówczas zrozumiesz.
— Czy to się stanie?
— To już się stało. Było zawsze. Ale jeszcze się nie zmaterializowało.
— Jak będę wiedziała, że to już zaistniało?
— Będziesz wiedziała kiedy to się stanie.
— Czy mam się starać coś zrobić?
— Nie, nie rób nic. Nie staraj się ani tego pragnąć, ani nie pragnąć.
— Czuję, że masz rację, ale potrzebuję dowód aby pokonać zmysły.
— Dobrze zrobię to. A jurto coś ci pokażę. Tylko mi dzisiaj troszeczkę pomożesz.
— Co mam zrobić? Zrobię wszystko.
— Mówisz, że mnie pragniesz, tak?
— Bardzo.
— Czy umiałabyś patrzeć na mnie i nie dotknąć mnie?
— Tak.
Alex powoli zaczęła zdejmować wszystko. Pierwszy raz Sarah zobaczyła jej ciało tak dokładnie.  
W pierwszej chwili tylko patrzyła. Przypomniała sobie momentalnie poprzednią sytuację, kiedy Alex ją malowała. Wówczas ona była nago. I wtedy, gdyby Alex zrobiła jakiś znak... Wówczas czuła fizyczne podniecenie, ale również i coś innego. Teraz...
Patrzyła na Alex. Jej ciało nie miało skazy. Było doskonałe. Ale to było ciało dziewczyny. I Sarah też była dziewczyną. Po chwili zrozumiała i jednocześnie poczuła, że to nie ciało Alex ma znaczenie, ale jednak...  
Sarah zaczęła gorączkowo myśleć. Poczuła, że pragnie ją dotykać, całować...
Mogłaby to robić ubrana, ale wolałaby też być naga. Nie miała żadnego doświadczenia. Ale czy do tego trzeba mieć doświadczenie? Nigdy nie oglądała niczego co dotyczyło sexu. Ani między kobietą, a mężczyzną, ani tym bardziej między dwoma kobietami. Znowu, przez ułamek chwili pomyślała o Randy. Zawsze sądziła, że jest przyzwoitą dziewczyną. Ale co miało miejsce zaledwie kilka dni temu i teraz, nie wskazywało na to. Jednak nie czuła się winna. Ani wówczas, ani teraz. To z Randy miało też podstawy i nie tylko wypływało z czystego fizycznego impulsu. Ale to teraz? Czuła coś nieodgadnione. Wiedziała w jakiś sposób, że Alex nie rozebrała się, żeby się z nią kochać. Coś jej mówiło, że zrobiła to w innym celu. A nawet w przeciwnym znaczeniu.
— Czy mogę cię dotykać albo całować?
Alex patrzyła na nią, ale nic nie odpowiedziała. Sarah patrzyła na anielska twarz swojej miłości. Tak. Miała pewność, że ją kocha. Poczuła, że nie potrafi sobie z tym poradzić. Ponieważ Alex nic nie mówiła, Sarah musiała sama znaleźć rozwiązanie. Jednak bez powodzenia. Umiała zorganizować czas, przygotować się do koncertu. A teraz stała przed Alex i nie wiedziała co począć. Podeszła do niej i przytulia ją do siebie.  
— Jest mi z tobą tak dobrze — szepnęła tylko.
Alex uparcie milczała.
— Pragnę całować i dotykać twoje ciało — szepnęła znowu Sarah.
Sarah patrzyła w anielską twarz Alex. Czuła, że Alex nic nie odpowie. Patrzyła w jej śliczne oczy i chciała tam zobaczyć pozwolenie. Ale dostrzegła tylko... miłość. Stała bezradna i nagle się zdecydowała. To była ona, Sarah Longridge. Odsunęła się pół kroku od Alex. Tylko nie wiedziała jak na to zareaguje jej przyjaciółka. Szybko zdjęła ubranie. Przez chwilę dostrzegła coś w oczach Alex. Ale co to było? Zrób to! Nie rób tego! Boję się! Sarah przywarła do jej nagiego ciała swoim. Sądziła, że teraz ich namiętność wybuchnie. Ale nie wiadomo czemu nie mogła zrobić niczego.  Czekała na to coś ze strony Alex. Ale ona ją tylko mocniej przytuliła do siebie.
— Możesz zrobić cokolwiek. Całować mnie wszędzie i dotykać — szepnęła Sarah.
— Bardzo bym chciała, ale nie mogę. Ponieważ cię kocham.
Sarah poczuła bunt. Ale tylko na chwilkę. Czym jest miłość, o której Alex mówiła? Sarah miała pewność, że nie ma o tym najmniejszego pojęcia.
— Daj mi chociaż trochę tej miłości, o której mówisz, może zrozumiem.
Sarah chciała jej ciała, chociaż miała pewność, że kocha ją sercem. I z tego co słyszała zrozumiała, że Alex pragnie ją również. A przeszkadza jej tylko... miłość.
Jej bunt topniał powoli. Nieodgadnione odsłaniało tajemnice, ale nadal było nie do pojęcia. Teraz stała przytulona do obiektu swojej miłości. Wiedziała, że jest nago i wiedziała, że Alex jest również, ale nagle to przestało się liczyć. Odczuła dotknięcie tej miłości. Dobrze, że Alex ją trzymała. To nie przyszło łagodnie. Rozkosz wybuchła jak wulkan. Wielkie ilości gorącej lawy wylatywały się bez żadnego uporządkowania. Sarah czuła, że jest jednocześnie źródłem i obserwatorem. Ale czuła wszystko. W ułamku chwili pochłonęło to jej zmysły, ciało i wszystko czym była. Nie miała porównania z niczym co do tej pory przeżyła. Z wiwatami oklasków na sali po udanym koncercie. Z zachodami słońca nad oceanem na Bali. Jakby wszystkie rozkosze duchowe zebrały się razem i w ułamku chwili pomnożyły o milion. Co najdziwniejsze nie było tam pocałunku Randy i uczucia podniecenia, kiedy pozowała Alex w sali teatru muzycznego. Sarah miała pewność, co do tego, że ich nagość nie ma z tym nic wspólnego. Jej świadomość nie zadała pytania, lecz otrzymała odpowiedź. Zobaczyła wewnętrznymi oczami nagą matkę karmiącą niemowle. Poczuła, że ma mokre policzki. Wytarła łzy.  
— Jak to możliwe? Ty wiedziałaś!
— Poczujesz to kompletnie. Nie mogę nic więcej zrobić. Masz to w sobie. Będziesz dokładnie wiedzieć  kiedy to się objawi. W tej samej sekundzie.
— Czy stałoby się to co się stało, jeślibym cię dotknęła i zaczęła pieścić?
— Nie mogę wiedzieć co by było gdyby stało się inaczej. Wiedziałam, że tego nie zrobisz.
— Czy ty mnie chciałaś? — zapytała Sarah.
Jednak Alex nic nie odpowiedziała. Obie poczuły zmęczenie i położyły się na łóżku obok siebie
Przez kilka minut leżały w milczeniu.
— Mówiłaś, że potrzebujesz pomocy. Czuję, że to coś zupełnie innego.
— Tak chodzi o ten smyczek. Jak mam go trzymać.
Sarah pomyślła, że to wszystko jest niesamowite i jednocześnie nawet humorystyczne. Przed chwilą dotknęła nieskończoności, a teraz rozmawiały o najbardziej przyziemnej sprawie.
— Och, to nie takie proste.
— Sarah, kochanie. Pokaż mi.
Wstały prawie w tej samej chwili i ubrały się bez słów.
Sarah wzięła smyczek. Alex dotykała jej palców. Oglądała jej dłoń ze wszystkich stron.
— Dobrze, już rozumiem.
Alex wzięła smyczek w sposób doskonały, jakby była doświadczonym muzykiem grającym na cello.  
— Naprawdę szybko się nauczyłaś trzymać we właściwy sposób. Nie pojmuję jak to możliwe. Idziemy się myć?
— Możemy razem?
— Jasne.
— Czy dzisiaj też będziesz spać w piżamce?
— Zrobię jak zechcesz.
— Mogę w niej spać, a ty nago?
— Tak.
Alex poczuła miłe uczucie w środku serca. Wiedziała, że Sarah jest bliska pojęcia wszystkiego co do tej pory nazywała miłością. Ale nie wiedziała co to jest. Już niedługo pojmie i wówczas nie potrafi nazwać. Poszły do łazienki. Delikatnie myły swoje ciała, a potem je wycierały. Myły się same i u Sarah nie powstała nawet myśl o tym, żeby dotkąć czy pocałować Alex. Mimo, że cały czas była świadoma intymności tej sytuacji.  
Sarah założyła piżamę Alex. Piżamka była odrobinę za mała, ponieważ Sarah mierzyła o trzy cale więcej niż Alex. Ale też wyglądała uroczo. Zasnęły prawie natychmiast. Tym razem Sarah nie zapomniała nastawić alarmu na właściwą godzinę.

Alex otworzyła oczy. Pamiętała odczucia z resztek snu, ale samej treści nie mogła sobie przypomnieć. Czuła się błogo. Od czasu jak poznała Sarah, jej życie odmieniło się całkowicie. Nie musiała zasłaniać uszu, by nie słyszeć wrzasków ojca. Drugą ważniejszą sprawą było uczucie wszechogarniającej miłości. Miała pewność, że to zaczęło się już w muzeum, ale nie potrafiła na początku tego ogarnąć. A teraz wypełniało to wszystkie jej zmysły i całą głębię jaźni. Wiedziała, że zostało jej to dane. Ale właśnie w momentach kiedy kompletnie nie myślała o tym, przychodziło nieodparte uczucie, że to było zawsze w niej, tylko mocno ukryte. Przypomniała sobie wczorajsze doświadczenie. Była spokojna o siebie. Pragnęła Sarah, ale to było ciało. I wiedziała, że za żadną cenę tego nie zrobi. To nie to, że straciłaby wszystko. Ona czuła prowadzenie. Nawet nie chciał nazywać tej siły, chociaż wiedziała co to jest. Wiedziała, że może kochać Sarah. Pragnienie jej ciała nie miało nic wspólnego z tą miłością. Miłość była wodą, pragnienie ogniem. To ogień walczył z wodą. Ale woda gasiła ogień. Bez wysiłku. Woda kochała ogień. Dlatego Alex nie musiała się z tym zmagać. U Sarah było inaczej. U niej był to płomyczek, który czekał na suche gałęzie lub cokolwiek, aby się rozpalić. Ale co Alex mogła jej ofiarować, to tylko wodę. Dlatego tonizowała jej pragnienie łagodnie i spokojnie. Zostawiała jej nadzieję, że stanie się to później. Czy oszukiwała ją? Nie. Wiedziała, że Sarah zrozumie. Prawda jest, ale zrozumieć ją można dopiero kiedy się zrozumie, że jest prawdą.
Delikatnie odsunęła ramię Sarah. Wyzwoliła się ze słodkiego uścisku i wstała. Szybko wzięła kąpiel. Ubrała się i wyjęła z portmonetki Sarah dwadzieścia dolarów. Zeszła na dół i wyszła z budynku. Niedaleko hotelu znajdował się duży supermarket, lecz trochę bliżej była mała piekarenka, z której unosił się teraz przyjemny zapach pieczonego chleba. Kupiła tam bagietkę, serek kremowy i dżem z truskawek. Sama wolała malinowy, ale wiedziała, że Sarah preferuje truskawki. Pospiesznie wróciła do pokoju. Miała nadzieje, że zdąży przed budzikiem. Niestety, spóźniła się, bo kiedy weszła, usłyszała szum wody dochodzący z łazienki. Wstawiła czajnik z wodą. Przygotowała dwie szklanki i zaczęła robić śniadanie.  
— Hej, dobrze spałaś? — zapytała Sarah.
Wycierała włosy ręcznikiem i miała na sobie hotelowy szlafroczek. Jej kruczo czarne włosy kontrastowały z bielą ręcznika i okryciem.
— Tak, miałam miły sen, ale nie pamiętam co śniłam.
— Pewnie mnie.
— Całkiem możliwe, ale sama wiesz jak jest ze snami.
— Ja często śnię koncerty albo, że gram z jakimiś ludźmi i nie zawsze są muzykami. Och, jaka jesteś słodka, że zrobiłaś śniadanie.
— Myślałam, że uda mi się wrócić przed alarmem. Musisz mi pokazać jak się go wyłącza, bo może jutro też wstanę wcześniej i kupię świeże bułeczki. Wzięłam dwadzieścia dolarów. Powinnam zapytać, ale spałaś tak miło i mocno.
— Nic się nie stało Aniołku. To co mam, jest twoje.
Alex nic nie powiedziała, tylko delikatny uśmiech pojawił się na jej twarzy.
— Dzisiaj jak będziemy wracać, musisz zrobić zdjęcie do paszportu. Zapłacę podwójnie, to może fotograf zrobi szybciej i wówczas wyślę kuriera do biura.
— Naprawdę myślisz, że zrobią tak szybko?
— Wszystko zależy dla kogo. Naprawdę to można załatwić w pół godziny. Czasem coś sprawdzają. Z wizami jest inaczej. Ale kanadyjczycy, szczególnie urodzeni, nie potrzebują wiz. Wiesz pewnie, że przed zamachem na World Trade Centre można było przekraczać granicę na prawo jazdy.
— Którego nie posiadam.
— Jesteś zdolna i masz dobrą koordynacje, jak będziesz chciała, zrobisz w Stanach.
— Obywatel Kanady może zrobić prawo jazdy w Ameryce?
— Będziesz obywatelem amerykańskim zaraz po ślubie.
— Och, to ty myślisz o tym poważnie.
— A ty nie?
— Tak, oczywiście. Cały czas jeszcze nie mogę w to wszystko uwierzyć.
— Miałaś jeden krótki kontakt z Randy. Jesteś pewna, że wolisz dziewczyny?
Alex zapytała tak specjalnie. Sama czuła swój stan dokładnie, ale chciała usłyszeć co powie Sarah.
— Ja nie preferuję dziewczyn. Po prostu cię kocham i wiem, że to jest prawdziwe i trwałe. Musimy się trochę pospieszyć.
Wyszły szybko. Jeszcze na schodach Sarah zamówiła taksówkę.
— Powinnan była wcześniej zamówić, ale może w sobotę nie będziemy długo czekać.
— Dzisiaj jest niedziela.
— O tak? Zupenie straciłam głowę.
— Chyba naprawdę się zakochałaś.
— Pewnie, że tak. Prawdę mówiąc jestem w miłości. Tak jakby coś mnie niosło.
Alex pomyślała, że Sarah jest bliska wyzwolenia. Oczywiście ta wiedza, która ją prowadziła, podszepnęła jej to. Alex w ogóle nie zastanawiała się, jak wie to wszystko, a wczorajsze doświadczenie erotyczne z Sarah było dla niej całkowicie nowe. Nawet nie sądziła, że takie coś może się zdarzyć. A przecież wczoraj wiedziała dokładnie, co się stanie.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 3219 słów i 17779 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Poznają się duchowo, szybko z tym ślubem ;)