Zaskakujące Lądowanie rozdział 95

Zaskakujące Lądowanie rozdział 9595  
Mia  

  Szybko liczę, ile wczoraj wypił. Jego robal stanowczo tkwi jeszcze na izbie wytrzeźwień, inaczej nie umiem sobie wytłumaczyć jego toku myślenia. Co ma wspólnego strona internetowa z umową? Nic. Kompletnie nic. Opieram się o oparcie krzesła, zakładam ręce na piersi. 'Po moich zwłokach!'
– Nie szukam posady, tylko staram się wam pomóc, ale jak nie chcesz moich rad… trudno, płakać nie będę – oznajmiam. Miałam nadzieję, że zapomniał o ofercie, którą złożył mi trzy tygodnie temu. Przeliczyłam się i to na maxa.  
– Jak najbardziej chcę zrealizować każdy twój podsunięty pod nos pomysł – odpiera szczeniak. Patrząc sobie głęboko w oczy, staczamy ze sobą cichą walkę. 'Pffiii. On mi może…'  
– To gdzie masz problem? Ja nie widzę, aby coś stało wam na przeszkodzie, by założyć jakąś głupią stronę. – Jestem coraz głośniejsza, gul w gardle podskakuje coraz wyżej. Ten pajac doprowadza mnie do białej gorączki. Samuel odrywa się od oparcia, przesuwa swoje i moje krzesło tak, że siedzimy naprzeciw siebie. Czuję na twarzy, jak prawa brew lekko opada, a lewa podchodzi troszkę w górę, lepiej niech nie mówi niczego, co zamieni się w coś, czego nie zdołam opanować, a to zaczyna pomału wychodzić z ciemnych zakamarków. Jego mimika mówi mi, bym go wysłuchała.  
– Bo zasługujesz na wynagrodzenie. Masz pomysły, doradzasz, pracujesz nad projektami jak osioł, pomagasz Tomowi i kelnerkom, mało tego, podbiłaś serca Rocka Buam. Stanęłaś na rzęsach, by zadbać o pomoc, sprowadzając Jula z drugiego końca państwa. Mnie jest z tym nieprzyjemnie Mimi. Skoro nie chcesz przyjąć wypłaty od swojego chłopaka, zrobisz to, kiedy będę twoim szefem. To jest mój warunek do dalszej współpracy. – Bierze moje dłonie w swoje, które natychmiast wyrywam. Powiedział wszystko to, czego właśnie nie miałam zamiaru usłyszeć, otwierając mi tym oczy. On naprawdę myśli, że lecę… albo chcę jego… tak jak…
Nie!… Nie!... NIE!!!  
Ciemne wspomnienia na chama cisną się w moją podświadomość. Wstaję z krzesła, zaciskając drżące dłonie.  
– Co ty robisz? – pyta zaskoczony Brutus.  
– Na co to wygląda? Nie mogę dłużej słuchać tego łajna i lepiej, abym wyszła, zanim powiem o dwa słowa za dużo. Odezwij się, jak zrobisz test czy masz wszystkie klepki, bo zdecydowanie jedna musiała ci wypaść podczas porodu – warczę. Odwracam się, aby iść do biura po kurtkę i jak najszybciej stąd wyjść. Głupia naiwna krowa ze mnie. Nic tu po mnie. Oni tylko myślą, że zależy mi na jakieś puli, ale moje intencje są całkowicie inne. Najzwyklejsza pomoc, niczego w zamian nie oczekuję. 'Dziękuję bardzo za zrujnowanie mi dnia i chęci przebywania w pubie!'  
Moja próba ucieczki kończy się piskiem i podniesieniem w górę z dyndającymi w powietrzu nogami, za chwilę znajduję się na „tronie” za barem, silne dłonie trzymają mnie za barki, abym nie podjęła kolejnej próby dania dyla. Samuel stoi oparty o blat z założonymi rękoma, patrzy w głąb mojej duszy. A niech się patrzy i tak nic ze mnie nie wydobędzie, a tym bardziej nie zmienię zdania, nawet gdybym chciała, to nie mogę. Tom pojawia się w polu mojego widzenia. Wzdycham z przekręceniem oczu. Czy oni wszyscy muszą zgrywać ważniaka w stylu „Jestem gorylem z mięśniami”? W takim razie Kai bawi się w bohatera tygodnia. Trzyma mnie, bym nie dała nogi. Trzech mięśniaków na mięczaka. 'Idealnie!'
– Mia, nie wiem, jaki jest twój problem, ale bądź w mojej skórze. Jestem sam w kuchni, w weekendy nie wyrabiam. Ty przychodzisz mi z pomocą, pracujemy ramię w ramię. Później dowiaduję się, że chcesz zapłacić za zasłużony posiłek, który w połowie sama sobie przygotowujesz. Wiesz, jaki to jest dla mnie cios? Jak ja się z tym źle czuję? Przyszło ci do głowy, ile znaczysz dla naszej ekipy? Ty nas inspirujesz, motywujesz, wspierasz i ratujesz – wypowiada się kucharz. Na język wpływa mi wiele słów, ale w ostateczności postanawiam milczeć.  
– Robisz wszystko, abyśmy przetrwali – dodaje Kai za moimi plecami. Również siedzę cicho, walcząc z czymś innym. Zimne poty oblewają moje czoło. Jak mantra powtarzam sobie "Nie poddawaj się. Nie ukazuj słabości.”  
– Podaj, choć jeden powód, dla którego nie chcesz dla nas pracować – wymaga Tom grobowym tonem. ŁOHA! To chyba limitowana edycja Krakersa. Nie znam tego z jego strony i chociaż Samuela mina jest ze stali, tak napięte mięśnie bicepsa Buliona po prostu mnie przerażają. O kurczaki z KFC… zaczynam się go bać. Przeszłość coraz bardziej próbuje przebić się przez nowo wybudowany mur, który zaczyna mieć nowe rysy w gładkim różowym tynku.  
Tego jest za wiele, zdecydowanie. Zamykam oczy. Wdech, wydech. 'Jul... Pomyśl o głupiej akcji brata. Zaraz przejdzie…'  
– Mia kochanie, otwórz oczy. Spójrz na mnie. – Chłodne dłonie podnoszą moją twarz, zaufany zapach jego oddechu, jak i perfumy wychwytuję z każdym wziętym głębokim wdechem. Nie poddawaj się! Upominam siebie. Szybko wymyślam błahą odpowiedź. Pewna siebie, że Sam nie zauważy prawdy, otwieram powieki.  
– Kto mi da pewność zatrzymania tej posady, kiedy się rozstaniemy? Nikt. Dlatego nie mam zamiaru za parę tygodni szukać nowej pracy – odpieram lodowatym tonem, a po jego minie wiem, że trafiłam jak ślepa kura w ziarno. Zapada cisza.  
– To nie powód, lecz obawa. Wiedząc, jakimi darzycie się uczuciami, będę waszym świadkiem na ślubnym kobiercu i chrzestnym pierwszego Bergera. – Zapewnia Kai. Zaczynam się sztucznie śmiać, jakby to był najlepszy kawał roku, a w duchu pluję sobie w twarz, że podczas ostatniej paniki powiedziałam mu, co mnie dręczy. Tym razem jest to coś innego i wiem, że Sam to widzi, jego wzrok mówi sam za siebie „Really?” Rozszyfrował mnie. Przed nim nie umiem już niczego ukryć. On mnie zna… Za dobrze. Dreszcze przebiegają przez moje ciało. Dłonie, które już tak mocno zaciskam, trzęsą się jeszcze bardziej, ale patrzę wytrwale w jego niebieskie niczym ocean oczy, które z sekundy na sekundę zaczynają się zamazywać przez wirowanie w głowie, jakbym tkwiła na karuzeli łańcuchowej, a tej najbardziej nie znoszę.  
– Tom. Wody. Szybko. – Daje Sam rozkaz współpracownikowi, nie odrywając ode mnie wzroku. Dwie sekundy później do moich ust zostaje przystawiona lodowata butelka, dzięki czemu jestem wyrwana z transu. Drgającymi dłońmi wyrywam Bruyusowi napój z uścisku.
– Nie jestem ułomna, Berger – syczę, aby nie dać po sobie poznać jak jestem krótko przed wybuchem łez i odejścia od zmysłów. Odwracając spojrzenie z jego oceanu, mogę w końcu lekko odetchnąć, a także wypić mrożący gardło napój, dający orzeźwienie umysłu oraz zakitować pęknięcia ściany bunkru. Wyrywam Samuelowi korek, po czym zakręcam butelkę, odstawiam ją na regał za moimi plecami. Pewna swoich nowo nabytych sił, postanawiam wstać.  
– Nie tak szybko, Słońce – upomina mnie Misiek, wzmacniając uścisk na barkach. Z przerażenia otwieram szeroko oczy.  
– Kai, zostaw – warczy Sam, strzepując jego ogromne łapy z mojego ciała i pomaga mi wstać. Drzwi do lokalu otwierają się, najpierw Karin, Sabrina, a za nimi Joschua przechodzą przez próg. Ta pierwsza od razu marszczy czoło, lecz zanim może coś powiedzieć, młody szef rzuca rozkazami, wyprowadzając mnie z baru do biura. Czuję w kościach, co nadejdzie. Przygotowuję się do tego psychicznie najlepiej, jak potrafię, bo wiem, że w tej dziedzinie bitwy mam przegrane. Znowu zostaję zapędzona w kozi róg niczym mała bezbronna dziewczynka. Mój chłopak otwiera wrota do jaskini, puszcza mnie przodem, a będąc już w pomieszczeniu, uważnie mi się przygląda.  
Stanowczość. Tak można zdefiniować bijącą od niego postawę i energię.  
– Gadaj.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1379 słów i 8032 znaków, zaktualizowała 14 lis 2020.

6 komentarzy

 
  • Shogun

    W końcu w końcu, Sam stawia na swoim, dobrze. Stanowczość jest potrzebna.

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję :)  
    Stanowczość... dobre pytanie.

  • Basiaa

    Nasza autorka nie studiowała psychologi, świetnie oddajesz nastroje bohaterów. Świetnie się czyta.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję.

  • Margerita

    łapka w górę oj Samuel ty lepiej Mii nie denerwuje

  • Smutnapani

    Kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa. Może w tym problem. Kobiety widzą jedno a mężczyźni drugie patrząc na to samo😉

  • nanoc

    Zgadzam się z Aladynem, Mia dziwnie się zachowuje, dużo daje dla tego baru, nakręca go wysoko to się należy. Brawo dobry wątek.

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję

  • Aladyn

    Reakcja Mii zadziwiająca. Wciąż nie może pozbyć się podejrzeń, że otaczający ją ludzie mają wobec niej jakieś nieczyste zamiary.  
    A już przekonanie, że Samuel chce ją upokorzyć płacąc za świetnie wykonaną pracę, jest absurdalne.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.