Zaskakujące Lądowanie rozdział 61

Zaskakujące Lądowanie rozdział 6161  
  Mia  

Yyyy… Mleko?... To przebija wszelkie możliwości. Najpierw swym wyznaniem miłości doprowadza mnie do stanu osłupienia, połknięcia języka oraz utraty mowy, a teraz jeszcze te szczeniackie zachowane sprawia, że po histerii, furii i płaczu nie ma śladu. W zamian za to na ustach pojawia się drobny uśmiech. Niewiarygodne, prawda? Samuel potrafi rozpędzić ciemne chmury, dając w ten sposób możliwość przebicia się słońca do mojego tak zepsutego życia. Dlatego reakcja na teraźniejszą sytuację kierowana jest sercem. Podnoszę się z materaca, opuszczam okrycie, opadam na kolana, by być w tej samej pozycji, co mój chłopak. Podchodzę do niego na czworakach, daję całusa w usta i szepczę:  
– Oznaczaj sobie terytorium ile chcesz, ale i tak po mokrej sierści czuć, że należysz do mnie. – Gol! Jeden, jeden! Głośnie oklaski kibiców rozlegają się w mojej głowie.  
– Skubana – warczy. Jest tak szybki, że z trudem mogę opanować pisk wychodzący z przepony. W mgnieniu oka siedzę na nim okrakiem w stalowym uścisku, natomiast Sam zadowolony opiera się o stelaż łóżka.  
– Nie zbaczajmy z głównego tematu, skarbie – mówi poważnym tonem. Za poważnym. Wiem, co się święci i świadomość tego, że jestem kompletnie naga nie daje mi ochronnej tarczy.  
– Mogę się przynajmniej ubrać? – pytam z nadzieją. Jedynie, co słyszę to westchnięcie. Chłopak odrywa ode mnie ręce, podnosi się lekko w górę, dwa ruchy później prezentuje mi przed nosem bokserki.  
– Problem rozwiązany – odpala. Dlaczego mnie to nie dziwi, że zawsze szuka prostego rozwiązania? Teraz oboje jesteśmy, jak stworzyła nas matka natura.  
Wspominałam o tym, iż Samuel jest głową bandy oszołomów?  
Nie?  
Samuel Jonas Berger to wcielony nie diabeł czy też szatan, lecz ich Mentor, Lucyfer.  
  Mały dreszcz przebiega moje ciało. Wyczuwam pochylenie w prawo, a zaraz po tym ciepłą kołdrę. Ręce, które były zaciśnięte w stalowym ucisku, przekładam na jego plecy, a nogi owijam wokół bioder. Dosłownie stykamy się naszymi środkami. Jak by nie inaczej, Sam również mnie obejmuje, ale za pośladki. Faceci.  
– Opowiedz, co się stało po naszym pierwszym stosunku. Odchodzę od zmysłów, że mogłem popełnić jakiś błąd, być nieprzyjemny, brutalny albo, że nie spełniłem twoich oczekiwań i cię zawiodłem. – Wyczuwam u niego niepewność. Od kiedy ON jest niepewny? Obojętnie.  
Taaak dobre pytanie. Od czego tu zacząć, aby mnie nie wyśmiał. Zamykam ślepia i lekko się unoszę. Zbieram odwagę, bo bardzo dobrze wiem, że nie mogę zaprzepaść jedynej i ostatniej szansy w moim życiu. Układam w głowie słowa, liczę do trzech, a kiedy otwieram powieki, wbijam spojrzenie w błękitne, wypełnione uczuciami i miłością oczy, aż jestem nimi zahipnotyzowana.  
– W poniedziałek, nie byłam pewna czy ci się podobało, miałam obawy, a moja żądza do ciebie, zamiast maleć, zaczęła wzrastać. Wiem, jak ciężko pracujesz i jesteś zmęczony, dlatego dusiłam to w sobie i wolałam się wycofać niż non stop wisieć przy twoich genitaliach. – Aha… ciekawe, bo miałem wrażenie, że jestem w łóżku do bani i nie masz zamiaru dotknąć mnie nawet patykiem. Miło słyszeć, że jednak wiem, do czego służy mój królewicz – lekko się uśmiecha – kontynuuj, co zaszło wczoraj? – dopytuje. 
Ciężko wzdycham, teraz jest ta trudna strofa, aż mi wstyd za mój tok myślenia.  
– Kiedy Karin… później Joschua… twoje milczenie… policzyłam jeden do jednego… zrobiło mi się niedobrze… a dzisiaj rano, gdy znów wypowiedziałeś te słowa… Dostałam paniki, musiałam uciec, nie byłam jeszcze na to przygotowana, ale ty… – Moja głowa opada w dół, a palce prawej dłoni zaczynają zabawę paznokciami z lewej. Durny nawyk. Samuel podnosi moją brodę do góry.  
– Skarbie, rozumiem Teletubbies. Proszę o konkrety. Co sobie wpoiłaś wczoraj do główki? – pyta łagodnym tonem. Muszę mu powiedzieć, nie ma wyboru.  
– Że chcesz mnie opuścić. To przerwane zdanie „Tak bardzo…” i twoja cisza. Zastanawiałam się, co mogło oznaczać i doszłam do wniosku, że mogło być „Tak bardzo przepraszam, ale poznałem inną, nie jesteś mi pisana. Było miło, ale się skończyło”, a gdy Tom się ciebie spytał, czy nie jestem w ciąży i mu odpowiedziałeś, że nie ma takiej opcji... Wiedziałam, że to koniec. Kto by też zechciał taką osobę jak ja? – wyznaję, po czym zrezygnowana wbijam spojrzenie w jego bicepsy.  
– Kotku. – Obejmuje moją twarz dłońmi, zmusza mnie, abym na niego spojrzała. – Cały czas starałem się powiedzieć ci o moich uczuciach do ciebie i to nie od wczoraj, ale od tego dnia, kiedy dotarło do mnie, że cię pokochałem. To był ten dzień, w którym spóźniłaś się o całą godzinę. W tym dniu, gdy obcięłaś włosy. Boże, Mia ja tego wieczoru setki razy umierałem ze strachu. A wczoraj miałem tę wizję, lecz czar prysł przez Joschuę. Postanowiłem to pozostawić i wyznać ci miłość, gdy będziemy sami – Całuje mnie w czoło, a ja nie wiem, co odpowiedzieć. Oznacza to, że on również ukrywał uczucia do mnie tak, jak ja do niego?  
– Co było dalej i pamiętaj, że masz strzelać prosto z procy – wyszeptuje. Puszcza mnie, lecz zamiast patrzeć mu w twarz, wtulam się w jego pierś. Skoro mamy minutę wyznań, muszę mu wszystko powiedzieć, aby zrobić nam obojgu tę przysługę i wyłożyć karty na stół.  
– Rano, gdy mnie przebudziłeś swoimi pocałunkami, płonęłam. Nie mogłam się opanować, moja ochota była boleśnie nie do zniesienia. Byłam jak w siódmym niebie, nie chciałam uwierzyć, że się kochamy, do momentu „Tak bardzo…” tymi słowami zacząłeś wczoraj zdanie. Zostałam cofnięta do wydarzeń wzeszłego wieczoru i dostałam paniki. Byłam zła, potrzebowałam być sama. Nie mogłam uwierzyć, że chcesz ze mną skończyć, będąc jeszcze we mnie w środku. To był cios poniżej pasa… przepraszam – Kolejna łza kręci się w oku.  
– Zaczynam rozumieć, tylko, co chciałaś zrobić z tym tłuczkiem? Byłem przerażony, Mia. Naprawdę przerażony. Nie rób tego nigdy więcej – mówi spokojnym głosem, głaszcząc mnie po plecach.  
– Widziałam swoje odbicie. Tego potwora, co w dodatku jest naiwny, że ktoś by mnie mógł taką zechcieć. Dotarło do mnie, że ON wygrał, a ja muszę się poddać. Dostałam furii i chciałam zakończyć ten horror…  
– Chciałaś siebie zranić?! – wykrzykuje z niedowierzaniem, napinając wszystkie mięśnie, a mi serce przestaje bić przez dwie sekundy. Tak to dla niego wyglądało? W mgnieniu oka w kręgosłupie mam kijek z miotły, a gdy patrzę w jego twarz, jest blada jak kreda. OMG! On naprawdę myślał, że chciałam...  
– Co ty gadasz? Chciałam stłuc lustro. Wiem, że jestem chora, ale nie aż tak – odpowiadam z lekko piskliwym głosem. Samuel znacznie się rozluźnia, jego twarz powraca do naturalnego koloru i drapie się palcami po zaroście.  
– Chciałaś stłuc lustro, po to, by zakosić moje znad łóżka… rozumiem… rozumiem… – Przekręcam oczami, a on się śmieje.  
– Głupi jesteś. Nie. Po to, by nie musieć patrzeć na tego potwora, którego mi ukazuje – stwierdzam. Opadam głową na jego klatkę.  
– Ajjjj Kochanie. Ty nie jesteś żadnym potworem. Gdyby tak było, to bym cię nie pokochał, Karin nie męczyła mi od tygodni uszu. Kai by się o ciebie nie martwił, Lilly i Sabrina oraz Noel nie byliby speszeni, a Tom nie zacząłby mi grozić. Oni również cię pokochali, ale na swój sposób. Jesteś naszym słoneczkiem, Tsunami, świeżym powietrzem. Dla mnie jesteś cudem przesłanym od Boga z szatanem w głowie. Wiedz jedno, nigdy nie płaczę. A dzisiaj doprowadziłaś mnie do rozryczenia się jak dzidzia, bo myślałem, że jesteś mną zawiedziona i chcesz zakończyć to, co dopiero się zaczęło, a ja nie miałem nawet okazji powiedzieć o moich uczuciach do ciebie. Kocham cię i obiecaj mi jedno, że będziemy sobie o wszystkim mówili, wtedy unikniemy takich sytuacji. Zgoda? A te słabsze momenty przejdziemy razem, ramię w ramię, trzymając się za ręce. Będę cię ostrzegał, a także pomagał wydobyć z każdej małej dziury, w którą wpadniesz. Damy radę. Zrozumiane?  
Powiedz mu Mimi.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1472 słów i 8399 znaków, zaktualizowała 27 wrz 2020.

5 komentarzy

 
  • Shogun

    Klasyka. Zaiste piękna rozmowa, a zakończenie jak zwykle w najlepszym momencie :D

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję pięknie :)

  • Basiaa

    Jak zawsze super odcinek, i ta rozmowa między nimi, taka prawdziwa.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję.

  • AKociak

    Muszę przyznać że nie mogę się oderwać...

  • AHopeS

    @AKociak Dziękuję.

  • Margerita

    łapak w górę to prawda Sam potrafi wywołać uśmiech na ustach

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję Margerita.

  • nanoc

    Jednak Samuel to gość i kocha Mie  <3

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.