Zaskakujące Lądowanie rozdział 39

39
Mia
  
   Jego miękkie usta i język są powodem, że się topię i dostaję gęsiej skórki. Nie potrafię być na niego zła. Poza tym nawet, gdyby nie doszło do zakładu i tak  pomogłabym przy spisaniu towaru, który musi dokupić.
– Wspólny prysznic i śniadanie? – pyta w usta, nie przestając całować.
‘Prysznic? Razem w jednej kabinie?’  Wykluczone!  
Bez mojego pozwolenia, wszystkie mięśnie niczym tarcza ochronna zastygają w postaci skały. Może to głupie, bo widział już niektóre części, ale czuję dyskomfort na myśl, by mógł patrzeć na moje ciało. ’Nie, to jest jeszcze za wcześnie.’
Samuel zauważa zmiany w mojej postawie i przestaje mnie całować, podnosi twarz, uważnie mi się przyglądając.
– Mia, co się dzieje? – pyta ostrożnie.
Nie potrafiąc dłużej spoglądać mu w niebieskie oczy, robię krok w prawo, omijam go, przeczesując głowę w poszukiwaniu alibi na mój wstyd.
   Otwieram Nespersso, wyjmuję pusta kapsułkę z kawy. Spośród trzech smaków, wybieram jeden, wkładam kubełek do otworu, zamykam maszynę i naciskam guzik. Kubek zaczyna napełniać się moją dzienną dozą kofeiny.
– Rozmawiaj ze mną – mówi cicho za moimi plecami. Jest zmartwiony, wiem o tym. Zamykam na chwilę oczy, biorę głęboki wdech i ze zebraną odwagą odwracam się, by stanąć z prawdą twarzą w twarz.
– Sam, ja wiem, że jesteśmy parą od paru godzin i już muszę cię rozczarować, lecz ja... ja... wybacz. – Kręcąc głową opuszczam wzrok. Zdecydowanie to wszystko dzieje się zbyt szybko. Zaciskam dłonie w pięści, aby ukryć podenerwowanie.  
– Hej, hej. Słoneczko, ja cię do niczego nie zmuszam. – Podnosi mi brodę palcem wskazującym. Nie mam innego wyjścia, tylko odwzajemnić jego spojrzenie.  
– Ani razu tego nie zrobiłaś, a tym bardziej nie robisz tego teraz. Krok po kroku. Pamiętasz? – odpowiada.
Samuel ponownie bierze mnie w objęcia i całuje czubek głowy.
– Jo – stękam pod nosem. Jestem wściekła przez ten odczuwalny do siebie wstręt. We mnie nie ma niczego sexy, a zwłaszcza po ostatnich trzech latach i tu tkwi ten problem. Nienawidzę mojego ciała.
– Masz dzisiaj coś konkretnego w planie? – odzywa się po chwili chłopak, a w jego minie czyha niepewność, dlatego spontanicznie przychodzi mi chęć podroczenia się z nim.  
– Nooooo, nazbierało się tego trochę. – Zaczynam wyliczać na palcach. – Pranie, kurze, poodkurzać, przebrać pościel, umyć okna, zmienić firanki, wyrzucić śmieci, zakupy. – W sumie chcę tylko poodkurzać, załączyć automat i pójść na drobne zakupy, ponieważ resztę zrobiłam w zeszłym tygodniu, lecz tego chłoptaś nie zauważył.
– Okna myłaś w tamtą sobotę, tak samo zmieniałaś firanki i przebrałaś pościel, więc nie wal mi tu ciemnych tynków. Co do zakupów, odkurzania i śmieci. Wszystko zrobiłem wczoraj – mówi tak, jakby nic się nie stało. Moje oczy wypadają mi z głowy, a gęba staje mi tak szeroko na oścież, iż mogę przysiąc smak własnych palców u stóp. On… WHAT???  
– Co... jak... kiedy... jaja Se robisz? – Wchodzi we mnie świnka morska na Speedzie. Pierw otwieram śmietnik – pusty, następnie sprawdzam lodówkę - zapełniona niezbędnymi środkami. Idę pod drzwi korytarza, pochylam się lekko i sprawdzam, czy na mojej jasnej w mozaikę wygładzinie PVC są jeszcze resztki po czwartkowym wspólnym śniadaniu. ‘Mia, to są halucynacje!’
  Zaczynam procedurę sprawdzania od nowa. Z zamiarem po raz trzeci upewnienia się, czy mam zwidy, Samuel zatrzymuje mnie za biodra, a na jego ustach widnieje uśmiech pękających kącików.  
– Tak. Zrobiłem zakupy, to, co było zapisane na kartce, kupiłem. Śmietnik był pełny, więc go wyniosłem, a że w czwartek nakruszyłem francuskim ciastkiem, jak jakiś bachor, to poodkurzałem… – Przerywam mu chrząknięciem, choć zaskakuje mnie jego poświęcanie uwagi banałom, tak w tym tkwi perfidny haczyk i na bank zaraz wyskoczy, czy może wyprać…
– Mia? Wiem, że to durne, ale mogę wyprać parę rzeczy razem z twoimi? – pyta cichym pełnym nadziei głosikiem, robiąc się lekko czerwony na licach.  
HA! BINGO! Wybucham śmiechem. ‘Skąd wiedziałam, że on o to zapyta?’ Bo to Samuel, który specjalnie zostawia swoje brudne majty i cuchnące skarpetki w leżącej na pralce misce.
– Z czego się chichrasz? – Ta sytuacja musi być dla niego naprawdę mega obciachowa.
Łapię powietrze, by ochłonąć.
– Bo czułam to w moczu, że o to zapytasz – odpieram, a chłopak zakłopotany drapie się w czubek głowy. Wspominałam już, jaki jest słodki?  
– Przyłapany! – Ramiona opadają mu w dół, robiąc minę błagającego szczeniaczka. Brakuje, by zaczął piszczeć o litość. Skubaniec wie dobrze, co zrobić, abym wymiękła. Chyba będę potrzebowała uodparniającą szczepionkę przeciw przesłodkiej mordeczki.
– Przynieś, co masz, a wypiorę w pralce, którą słychać aż w Paryżu. – Lituję się w końcu nad nim.
– Dzięx słoneczko! – Rozwesela się, prezentując najlepszy uśmiech tego świata, dając mi buziaka swoimi miękkimi ustami.
– Ty rozwiesisz – uprzedzam. Podczas przechodzenia małego kryzysu odkryłam jego umiejętności rozwieszania wilgotnych ubrań, dlatego nie zamierzam z nich rezygnować. Wtulam głowę w jego nagi tors, napawając się krótką ciszą.
– Nie ma problemu. Powiedz, pomożesz mi w tym zaopatrzeniu?  
– O której masz zamiar być w barze?  
Przechyla mnie razem z sobą w stronę pokoju gościnnego, aby zerknąć na wiszący nad telewizorem zegarek.
– Jest krótko przed dziesiątą. Zaczynam o siedemnastej. Co byś powiedziała tak na dwunastą? Jak sądzisz damy radę? – Acha, mój chłopak wątpi w moje możliwości. Mój chłopak, ale dziwacznie to brzmi.
– Mhm. – Klaszczę w dłonie. – Aport po ciuchy. Hop, hop! – Zaczynamy się znów śmiać.
– Jesteś kochana. – Daje mi Dziubka w czoło i opuszcza mieszkanie w samych bokserkach… Bezwstydnik jeden!  
   Samuel to osoba, która zawsze wie, co ma powiedzieć lub zrobić, aby rozładować dla mnie niemiłą atmosferę, jest moim światłem w tym cholernym tunelu, a także wie jak reagować, gdy robi się zbyt poważnie. To w nim najbardziej kocham i doceniam.
Wypijam duszkiem chłodną kawę, odstawiam kubek na bok i idę do sypialni po kosz z praniem, a następnie do łazienki, aby napełnić bęben automatu.  
   Samuel wraca z paroma ubraniami w ręku, które wkłada do przygotowanej pralki. Wciskam start, a wychodząc z toalety, w podziękowaniu dostaję małego klapsa w tyłek. Odwracam się do niego i ze słodkim uśmiechem na twarzy wydaję komendę:
– Robisz śniadanie.

1 880 czyt.
96%253
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1147 słów i 6744 znaków, zaktualizowała 9 sie o 0:20.

3 komentarze

 
  • Gazda

    Gazda · 8 sierpnia

    Powoli, powoli a dojdzie Sam do celu. Wszystko w swoim czasie.  

  • szaramyszka

    szaramyszka · 8 sierpnia · 284358659

    Pomalutku powolutku Mia wyjdzie z tego A Sam jej pomoże, autorko Ty wiesz, brawo TY!!

  • Margerita

    Margerita · 8 sierpnia

    łapka w górę Samuel nie za szybko ta wspólna kąpiel