Zaskakujące Lądowanie rozdział 33

Zaskakujące Lądowanie rozdział 3333  
Mia  
  
– Mówiłam, serduszka i miłość. – Słyszę, siedzącą obok mnie Karin.  
– Hej! Daj se spokój, Samuel to przyjaciel – odpowiadam z rozbawieniem.  
– Taaa, przyjaciel, który daje orgazm, a zaraz po tym odlot. Zrozumiałam. A z tą bi, to trochę za mocno naciągałaś łuk, przecież każdy z nas... – Przez odgłos warczącego psa, który wydał Samuel, Karin zatrzymuje potok słów.  
– Karin, lepiej sprawdź, czy na zapleczu nie kroisz limet, zanim odgryzę ci język – warczy w jej stronę.  
– Widzę, że kundel pilnuje swojej pańci przed napadem wilka – kwituje moja ulubiona kelnerka z przekręceniem oczu, po czym zostawia nas samych. Samuel tylko wzrusza ramionami.  
– Coś do szamania? Na twoim miejscu zamówiłbym już teraz, bo sama wiesz, jak wygląda u nas weekend – proponuje barman.  
Zagryzam dolną wargę i zastanawiam chwilę czy naprawdę jestem głodna. Wtem w myślach czuję zapach i smak jednego z najlepszych hamburgerów przyrządzonych przez Toma, a zaraz potem żołądek daje odgłos bulgotu.  
– Przekonałeś – stwierdzam. Podnoszę się, a Samuel w pełnej koncentracji nad pierwszym zamówieniem pokazuje like.  
Samtajl jest prawie jak moje własne cztery kąty i cały tu pracujący zespół traktuje mnie, jak jedną z nich. Idę swobodnie do kuchni zamówić zachciankę. Przy okazji, czekając na jedzenie pomogę trochę kucharzowi.  
Przekraczam próg kuchni, gdzie Tom od razu podnosi głowę, mając na twarzy uśmiech z reklamy gumy Orbit.  
– Hej Mia! Dobrze, że jesteś. Powiem tylko jedno. POMOCY! – Wyciera ręce o kuchenny ręcznik, podchodzi do mnie i jak zwykle mocno mnie do siebie tuli oraz daje cmoka w policzek. Standard.  
– Hej Tom. Pomogę za twojego mega burgera – proponuję.  
– Deal, mała. – Wypuszcza mnie z objęć.  
Hmmm Tom. On jest dwa i pół roku starszy ode mnie, czyli ma dwadzieścia sześć lat. Trochę wyższy, normalnej postawy, z bicepsami byka i ciepłymi brązowymi oczami. Przeważnie widzę go w czarnej kucharskiej bluzie z czerwonymi guzikami. Na głowie ma zawsze jakąś chustę, spod której wystaje parę kosmyków ciemnych włosów. Dzisiaj akurat ma granatową z białym wzorem, no i oczywiście na prawej ręce czarną lateksową rękawiczkę. Czasem przez swój zarost przypomina Orlando Blooma. Jest bardzo sympatyczny i od samego początku super się rozumiemy. Największą frajdę sprawia nam wpuszczanie Samuela w maliny, jeżeli chodzi o to, jesteśmy jak małe dzieci i nie brakuje nam pomysłów.
– No Mistrzu noża i patelni mów gdzie się przypala – pytam w dobrym humorze.  
– Brakuje tego, co zawsze: papryka, ogórki, pomidory, ziemniaki... – Wylicza na palcach.  
– Nie rób sobie jaj – upominam go.  
– Aś... przyłapany – odpowiada, po czym dodaje – chodź, pokaże ci jak zrobić twojego burgera, abyś następnym razem mogła go sama przyrządzić. Gdy już będziesz miała wprawę, to oddam ci pałeczkę, a ja się zwolnię – mówi bardzo przekonującym tonem, ale znając kucharza, wiem, że ściemnia. Pomału kierujemy się do metalowego stołu.  
– W końcu coś mądrego wyszło z twoich ust. Jest to jednorazowa akcja? Od dzieciństwa o niczym innym nie marzyłam! – odpowiadam w tej samej tonacji, co on.  
– Poważnie? – pyta zaskoczony.  
– Tom! Ta mrówka chodząca po nitce trzymające twoje uszy, chyba zaczyna konać z pragnienia. Nigdy bym sobie tego nie zrobiła. Tsss… smażyć się razem z frytkami w kuchni. Nie dziękuję, wolę je jeść – wyznaję w pół prawdzie, chociaż pomaganie mu z banałami sprawia mi mega frajdę.  
– A już miałem nadzieję, bo taką pomocnicę jak ty bardzo bym potrzebował, która od progu wie, co trzeba robić – przyznaje z nadzieją. – Ahhh... marzenie ściętej głowy. – Wzdycha.  
Automatycznie myję ręce, zakładam czarne jednorazówki. Biorę nóż, który leży na metalowym blacie stołu i dokańczam krojoną przez Toma cukinię, gdy on znika we wbudowanej w ścianie lodówce. Bez kitu, ona jest większa od mojej kuchni. Pomieszczenie kuchenne jest duże, przestronne i wszystko leży pod ręką. Bardzo szybko można się tu zorientować, w sumie nic dziwnego, gdyż Tom ma obsesję na punkcie czystości oraz porządku.  
Gdy kucharz tłumaczy mi krok po kroku przygotowanie mojego pierwszego Samtajlburger-special, nie mogę się powstrzymać i komentuję jego dwuznaczne słownictwo. Nie wiem czemu, ale tutaj mi to nie przeszkadza. Może, dlatego, że jest całkowicie inna atmosfera niż w UPS?
– Mia? – Słyszę Samuela.  
– Co Brutus? – odwołuję. Stojący obok Tom ze śmiechem kreci głową „BRUTUS, genialne!” szepcze sam do siebie.  
– Uff, już myślałem, że kuchcik przerobił cię na mielone do hamburgera. Co to tak długo? – Opiera się lewym bokiem o futrynę drzwi.  
– Tom uczy mnie jak robić swoje specjały, bo mam przejąć pałeczkę, gdy się zwolni. – Wciskam mu ten sam kit, co mi kucharz.  
Samuel odrywa się zszokowany od futryny, jego wcześniej założone na piersi ręce od razu opadają w dół.  
– Po moim trupie, Tom! – wykrzykuje, kierując się w naszą stronę z uniesionym palcem, wskazuje na Mistrza noża. My przybijamy sobie grubą piątkę i wybuchamy śmiechem. Samuel natychmiast oniemiały zastyga w miejscu.  
– Nie mów, że po raz kolejny nadziałem się na wasz haczyk?! – Chce wiedzieć młody szef, ale przez to, że nie umiemy powstrzymać śmiechu, kiwamy razem głową.  
– Już w zeszłą sobotę, gdy przyszłaś do mnie za bar z zakrwawionymi dwoma palcami z pytaniem, czy nie mam przy sobie przypadkowo tamponu, bo ci dolny zawór puścił, a w rzeczywistości to był jakiś sos, miałem nadzieję, że wasze pomysły się wyczerpały – odpiera Sam.  
O tak, to był strzał w setkę, Samuel powinien dostać Oskara za jego osłupiałą minę, której nawet Jaś Fasola nie mógłby podrobić. Tom i ja na to wspomnienie mamy kolejny atak.  
– To ja wam płacę, a wy jesteście dla mnie tacy brutalni? – marudzi, lecz kiwam  
przecząco głową.  
– Pomyłka. Tomowi płacisz, ja tylko pomagam, a ty wynagradzasz mi to w naturze... twoją miną, która za każdym razem jest dla mnie bezcenna – stwierdzam ze słodkim uśmiechem na twarzy.  
– Poczekaj szatanie. Będziesz błagać o więcej, jak ci w niej zapłacę – odpowiada z uśmiechem Lucyfera na twarzy, a jego słowa można różnie zrozumieć.  
– Wystarczy, że trzepiesz mi... koktajl, bardziej w naturze nie umiesz zapłacić... chyba że wyliżesz mi... ale podłogę w kiblu. – Daję mu kontrę.  
– Ja ci mogę wylizać, ale coś... – papla Sam, lecz Tom przerywa mu w pół zdania.  
– Lizać to się możecie, co tam chcecie, ale proszę w domu. Teraz Mia jest w moich szponach i zadowala się moim mięsem oraz samo robionym sosem z... – mówi kucharz, tym razem ja przerywam.  
– Samtajlburger-special. Czy u was facetów, musi zawsze wszystko sprośnie i dwuznacznie brzmieć? Boże, gdzie ja wylądowałam? – Kładę płasko dłoń na czole, a chłopcy mają atak rechoczącej w stawie żaby. Świetnie.  
Uwielbiam ich wszystkich, dlatego spędzam tu dużo czasu i tak nie mam nic innego do roboty, ponieważ sprzątanie, pranie oraz zakupy robię w sobotę.  
   Zostaję w barze do dwudziestej trzeciej. Po zjedzeniu w spokoju ogromnej porcji mięsa między bułką i sałatą, udaję się do baru, gdzie czeka na mnie hoker. Samuel prosił, bym rzuciła okiem na nową obsługę, jak dla mnie są obcykani w te klocki.  
   Zmęczenie coraz bardziej opanowuje moją masę ciała, dlatego Sam zawozi mnie do mieszkania. Nie wiem, dlaczego, ale od prawie dwóch tygodni nie pozwala samej wracać do domu. Czy mi się to podoba? Tego jeszcze nie wiem.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1323 słów i 7751 znaków, zaktualizowała 25 wrz 2020.

6 komentarzy

 
  • Shogun

    Świetne, nawet, że tak powiem, postacie poboczne mają swoje charaktery, specyfikę, unikatowe cechy, ale już Tom, to złoto. Pierwszy raz się pojawił na dłużej i już chłopa lubię :)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję bardzo...
    Ach ten Tom  :devil:

  • Shogun

    @AHopeS Tom tyż diabełek trochę haha ;)

  • AHopeS

    @Shogun Wszystko w swoim czasie... czasem pozory mylą.

  • Shogun

    @AHopeS I znów rozbudziłaś moją ciekawość. Kurcze, jak chyba naprawdę przez nią do czeluści piekielnych trafię haha :D

  • AHopeS

    @Shogun Nie mogę zaprzeczyć... każda postać odgrywa bardzo ważną rolę... ;)

  • Shogun

    @AHopeS o proszę, no to teraz będę jeszcze bardziej czujny ;)

  • AHopeS

    @Shogun Trzeba być od początku, tej powieści ;)

  • Shogun

    @AHopeS jestem, ale teraz będę jeszcze bardziej ;)

  • AHopeS

    @Shogun Cieszy mnie ta wiadomość.

  • Shogun

    @AHopeS ;)

  • Basiaa

    Nie zawodzisz, jak zawsze wysoki poziom, bohaterowie świetni, podobają mi się

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuje. Miło przeczytać.

  • Gość

    Powaliły mnie dialogi, w tym dwuznaczności - świetna robota. Ku.....a jak kocham te opowieści :yahoo:

  • AHopeS

    @Gość Cieszy mnie :) dziękuję.

  • Gazda

    Świetne, super, znakomite. Oby tak dalej :bravo:

  • AHopeS

    @Gazda dziękuję :)

  • Gazda

    @AHopeS 😘

  • AHopeS

    @Gazda  :wstydnis:

  • Zakochana5

    Boskie jak i autorka

  • AHopeS

    @Zakochana5 Dziękuję <3  
    Boskie... jest wiele rzeczy, autorka się do nich nie zalicza. ;)

  • Zakochana5

    @AHopeS tutaj bym polemizowała

  • AHopeS

    @Zakochana5  Zaoszczędź mi to. :wstydnis:

  • Margerita

    Łapka w górę podoba mi się

  • AHopeS

    @Margerita dziękuję bardzo.  :)