Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 59

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 5959
Mia

  Po wewnętrznej stronie prawego uda spływa sperma, oddech jeszcze nie wszedł w normalny rytm, a ten wyjeżdża z tym eci- peci, którego najmniej mam ochotę omawiać, by nie zrujnować sobie pierwszego w tym roku przedpołudniowego odprężenia.
  Wzdychając odplątuję ostatni węzeł szalika. Bez słowa wstaję na nogi, aby móc doprowadzić się do porządku. Mamy połowę lutego. Karnawał. Rocka Buam dzisiaj po raz pierwszy wystąpi na scenie klubu, a chłoptaś zwany również moim narzeczonym musi robić mi dodatkowy stres oraz nacisk. Faktem jest, iż miałam czas do namysłu i wiem, że nie mogę dłużej zwlekać z odpowiedzią, którą przeciągam z braku pewności. Parę razy zawiodłam i tu nie mówię o małych rzeczach, co ot tak mogą zostać usunięte z życia, lecz moja chora akcja obrony przed… Automatycznie testuję palcami prawej dłoni lewą środkową część nadgarstka. Nieprzyjemne uczucie do wczoraj mogłam zaliczać jeszcze do odrętwiałego. Pierwsza oznaka powrotu bodźców już jest.
Przynajmniej coś pozytywnego.
Chociaż wiele spraw zostało wyjaśnionych i stare demony opuściły moje ciało, tak nowe kreatury wtargnęły w życie z pytaniami. „Co, jeśli?” „Jesteś gotowa?” „Wiesz, że pisane ci wieczne potępienie?”  
‘Nie myśl o tym. Weź się w garść!’
– Purchawko… – Zaczyna Samuel, muskając ustami skórę karku. Doskonale rozumiem jego dobre zamiary i każda osoba byłaby w skowronkach, znajdując się w tej sytuacji, w jakiej jestem, lecz to, co posiadam, w zupełności mi wystarczy. Mam silną matkę. Brata, któremu czasem najlepiej nakopałabym do tyłka. Samuela potrafiącego schrzanić wysoki lot po orgazmie, oraz całą Sam-family, którą bym już dawno zwolniła za obmacywanie mnie jedwabnymi rękawiczkami. No dobra, Karin z Florianem równo dają do kociołka, tak jak Tom swoimi przyprawami lub Kai specjalną mieszanką słów… ale to jest za wcześnie.  
– Daj mi do przemyślenia ostatnie dwadzieścia cztery godziny. Jutro dam ci odpowiedź. Przysięgam na ten pierścionek warty sześćset dwadzieścia dziewięć euro – obiecuję mu i czekam na reakcję z jego strony.  
– Nisko się cenisz, skarbie – mruczy, składając kolejny pocałunek, tym razem na barku, nie ukazując żadnego zaskoczenia.
‘SHIT!’
– Do tej pory byłam skupiona na ważniejszych rzeczach niż...
– Mhm. Chyba koszcie ozdóbki twojej dłoni, którą pomógł wybrać mi szwagier, po uzyskaniu zgody od teściowej? – oznajmia z taką lekkością w głosie, jakby wspomniał o kupnie drożdżówki z malinowym nadzieniem.
Od razu robię się sztywna. Mama wiedziała o tym i zgrywała głupola, kiedy tworzyłam produkcję słów? A Jul…
BAAA!
Co za knująca za moimi plecami rodzina! Z jednej strony to takie słodkie, że aż zadek rozsadza…  
Nie. Nie, Mia. Zostań we wcieleniu wkurzonej kozy, nie okazuj radości…  
Odwracam się z prędkością światła, ze zmrużonymi oczami wskazuję palcem na chłopaka.
– TY! –  mówię groźnie.  
– Mała Mi. Wszyscy oprócz moich seniorów wiedzieli, że chcę ci się oświadczyć. – Broni się ze skruchą.  
Wszyscy wiedzieli? Jak on… Co, w ogóle… Spokojnie Mia. To nie atak serca. To tylko głupi żart Samuela. Pozostań w roli opanowanej….
– O… Mój… Boże! – Dłonie opadają mi w dół. Łapię powietrze w płuca i staram się powstrzymać hiperwentylację. ‘Tyle na temat zachowaj spokój. HA!‘
Chwytam i masuję nasadę nosa. Zamykam powieki, aby złagodzić pieczenie gałek spowodowane cisnącymi się łzami. Muszę poukładać sobie nowe informacje, a słowa leżące na końcu języka są naprawdę wredne. Zaciskam zęby, by nie puścić ani jednej sylaby.
Słyszę, jak Samuel nabiera powietrza. Z pewnością chce coś powiedzieć.
– Milcz kundlu, bo cię obrzezam, zanim zdążysz policzyć do trzech ósmych – ostrzegam warknięciem. Cisza. Jedyne, co dochodzi moich uszu to dźwięk przejeżdżającego samochodu i to przez zamknięte okno na drugim piętrze. Przełykam ślinę. Ta wiadomość robi ze mnie typową nastolatkę cieszącą się na widok głupiego misia ze straganu. Cała ekipa wiedziała, co się święci od Bóg wie jak długiego czasu. Facet dostaje zezwolenie od mamy oraz ma dobrego wspólnika po to, by wybrać najgorszy, najmniej romantyczny moment…  
– Ile to jest trzy ósme? – pyta narzeczony, a mi kopara opada dosłownie w dół. Z jednej strony chce mi się śmiać, a z drugiej płakać. Nie wiem, czy zgrywa takiego osła, czy naprawdę nie wie, ile to jest. Co jak co, ale to on jako barman powinien znać się na tych skalach.
– Nie rób sobie żartów, dobra? – upominam go.
– Ułamki były… – zaczyna.
– Zero cztery centylitra. – informuję, wtrącając się w jego bezsensowne tłumaczenie.
– Aaaa. Okejjj… Następnym razem od razu wyliczaj w mililitrach zamiast ułamkach – mówi tak, jakbym go w matmie oświeciła.  
– Wiesz, co Sam. Lepiej wyjdę, zanim…
– Wyjaśnisz mi prawo fizyki: rozpęd razy masa równa się siła, która będzie zdobić moją twarz przez kolejne dwa dni? – pyta głupio, na co ukradkiem na niego spoglądam. – Mam nadzieję, że chemiczna proporcja składników z odpowiednią ilością pigmentu, znajdująca się w twojej kosmetyczce zatuszuje taki neon. – Suszy bałwan jedynki.
Wychodzę.  


Od Autora

Kolejny rozdzialik przeczytany? O łapkach nie zapominamy. ;)
Pozdrawiam. AHopeS<3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 933 słów i 5493 znaków, zaktualizowała 23 paź 2020.

6 komentarzy

 
  • Czarly

    Nie mówię że teraz ale w przyszłości tzn czeka nas jeszcze wiele atrakcji  ;)

  • Czarly

    Chociaż pojedyncza akcja ;)

  • AHopeS

    @Czarly Może kiedyś , jednak nie w tym opowiadaniu.

  • nanoc

    Ach te rozterki Mii, ciągle ma wątpliwości, ale opowiadanie super, przeczytałem jednym tchem, Ale Autorka już nas przyzwyczaiła do wysokiego poziomu. Brawo. :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo. Miło usłyszeć :)

  • shakadap

    Brawo.
    Pozdrawiam i powodzenia

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo. :)

  • Czarly

    Może zrobią jakiś trójkącik  ;)

  • AHopeS

    @Czarly  Dziękuję.
    Bardzo marne szanse.

  • Aladyn

    Trudno rozgryźć meandry myślenia tej dziewczyny.
    Z jednej strony, chociaż tego stara się nie okazywać, cieszy się z oświadczyn faceta, który ją szaleńczo kocha i którego ona też kocha.
    Ale też trzeba zrozumieć jej reakcję, gdy dowiedziała się, że o zamiarach Samuela wiedzieli prawie wszyscy, tylko nie najbardziej zainteresowana.
    Można być jednak przekonanym, że rezultatem tego zamieszania będzie piękna i wzruszajaca uroczystość zaślubin.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję bardzo.
    Pytanie jest, czy zaślubin dojdzie?