Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 56 - 57

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 56 - 5756
Samuel

    Julian, Kai, Tom, Flo i ja siedzimy na krzesłach w półkolu wokół łoża Mii. Dzisiaj wygląda trochę lepiej, nie ma podłączonych kabli. Kroplówka nie wisi nad jej głową, wenflon w prawej dłoni obwinięty jest bandażem, natomiast lewy nadgarstek zdobi gruby opatrunek. Opuchlizna po wczorajszych wylanych łzach jest prawie niewidoczna, a temperatura trzymanej przeze mnie zgrabnej dłoni bez zmian. W dalszym ciągu chłodna. Mia ma sobie jeden ze sweterków przywieziony przez Kaia. Facet pomyślał o wszystkim, o czym ja zapomniałem, na przykład o kosmetyczce ze środkami higieny.
Kobieta od pasa w dół otulona jest białą pościelą. Chociaż udało się wyczarować krótkie rozbawienie na anielskiej buzi, to widzę w jej oczach przerażenie na widok Florka. Mimi musi wysłuchać całej prawdy, jaką wyciągnęliśmy od niego z Julianem po wyjściu ze szpitala.  
– Elias jest moim kuzynem. Nasi ojcowie są bliźniakami, dlatego podobieństwo jest ogromne. Chcę, byś wiedziała, że nie mam nic z nim wspólnego. Kontakt urwał się lata temu. Ostatni raz widziałem aroganckiego, zakochanego w sobie, wszechwiedzącego kuzyna, kiedy miałem osiem lat. Wtedy doszło do kłótni między naszymi matkami, a ja byłem zadowolony, nie musząc widzieć tego gamonia. Nigdy nie byłem jego fanem. Pewnego wieczoru słyszałem rozmowę rodziców, gdy mówili, że wylądował w kiciu za znęcanie się nad jakąś dziewczyną. Nie miałem pojęcia, kim ona była, jak miała na imię, a tym bardziej jak wyglądała. Nawet byłem zaskoczony, że ktokolwiek go chciał – opowiada Florian oparty łokciami o ramę łóżka u jej stóp.  
– Wczoraj zszedłem do ciebie do biura, bo chciałem się dowiedzieć, dlaczego dla wszystkich jesteś miła, uśmiechnięta, serdeczna. Czemu obdarzasz mnie chłodem, obrażasz i odpychasz, a kiedy tylko próbuję zamienić z tobą parę zdań, kompletnie mnie ignorujesz. Nie jest to miłe uczucie być w ten sposób traktowanym. Teraz rozumiem i niezmiernie mi przykro z powodu tego, co musiałaś przejść u boku mojego kuzyna. Julian opowiedział mi, w jakim byłaś stanie… – Przerywa, bierze głęboki oddech, przecierając dłonią twarz.  
– Przysięgam ci. Zadbam o to, by nigdy nie wyszedł z pierdla. Bo nie rozumiem, jak mógł skrzywdzić tak mądrą, silną, urodziwą i wesołą kobietę jak ty. Boli mnie ta wiedza i nie oczekuję od ciebie, byś darzyła mnie sympatią, ale nie ja jestem odpowiedzialny za czyny dupka, niezasługującego na oddychanie tym samym powietrzem, co ty… To, co zrobił, jest niewybaczalne. – Wstaje. Patrzy na dziewczynę ze współczuciem, zaciska dłonie w pięści. W pokoju zapada grobowa cisza, nikt nic nie mówi, wszyscy jesteśmy pogrążeni w swoich myślach.
Florian odwraca się, z oparcia krzesła bierze kurtkę i zakłada ją. Spogląda na moją damę.  
– Nie chcę być powodem okropnych wspomnień. I tak mam cię na sumieniu. Zwalniam się. – Po tych słowach zamierza opuścić pomieszczenie.  
– Czekaj Flo. – Mia zatrzymuje go chwiejnym głosem. Jej wargi drżą, a po policzku spływa łza. Ziomek zatrzymuje się w miejscu i spogląda zza ramienia.  
– Ja… ja… Usiądź, proszę. Jestem wam winna kilka wyjaśnień. – kobieta zaczyna opowiadać co czuła od dnia pojawienia się Floriana w pubie i przez co przechodziła. Z płaczem i wstydem przeprasza nas za to, że nic nam nie powiedziała, czego się bała oraz jakie wywołał wczoraj wspomnienie, stojąc za jej plecami. Z czym teraz walczy i czego się obawia. Jednym słowem, Mia uwalnia z siebie złego demona. Rzuca inne światło na wydarzenie. W pewnych momentach muszę jej przypomnieć, aby nabrała powietrza. Jeszcze by mi się kobieta udusiła.
Kończąc swój potok słów, prosi nas o wybaczenie, a Floriana by się nie zwalniał.
Kiedy pierwsze emocje po serii wyznań opadają, Kai stwierdza, że potrzebuje porcję tytoniu, do którego dołącza się Poprych. Tom z Julianem śmigają do kawiarni po dawkę kofeiny, dając nam chwilę dla siebie. Teraz jestem całkowicie pewien i nikt mnie nie powstrzyma przed podjętą decyzją. Czy będę żałował? Może, niewykluczone…
Wstaję z krzesła tak, by zająć miejsce na łóżku obok mojej damy. Nachylam się do niej, składam na jej ustach pocałunek.
– I tak cię kocham, kozo – mówię w usta, jednocześnie łowię z tylnej kieszeni nieziemsko palącą w zadek rzecz, którą wręczono mi w obecności Juliana. A to coś kategorycznie zmieni życie Mii. Podnoszę się, by spojrzeć mojej bogini głęboko w oczy.
– Mia Katarina Dosch…  


57
Mia

– Zostań moją żoną. Matką naszych dzieci, współwłaścicielką przedsiębiorstwa. Będę przy tobie na dobre i złe. W zdrowiu czy chorobie. Przysięgam ci tu i teraz miłość, wierność oraz że cię nie opuszczę, póki śmierć nas nie rozłączy.
Ostatnie słowa słyszę, jakbym znajdowała się bardzo daleko. Serce bije tak szybko, że gdybym była podłączona do aparatury, to by nie nadążyłaby nad jego pomiarem, wydając z siebie jednostajny dźwięk – śmierci.
Dopiero dowiedziałam się prawdy, kim jest Florian, a teraz nie mogę niczego z siebie wydusić, gdy sparaliżowana patrzę na trzymany przed nosem... To niemożliwe!
Czy Samuel właśnie poprosił mnie o rękę? Owszem, pary razy malowałam sobie obraz oświadczyn, ale czy nie jest to za wcześnie? Przecież chodzimy ze sobą dopiero pół roku i jesteśmy stanowczo za młodzi, aby tak szybko podjąć się takiego wyzwania.  
– Mimi, popatrz na mnie – prosi. Odrywam wzrok od przedmiotu, by spojrzeć na szczeniaka, który na ustach ma lekki uśmiech, a oczy hipnotyzują niebieską głębią. – To nie gilotyna, możesz być pewna, że nie odrąbie ci palca, jeśli weźmiesz w dłonie. – Nabija się ze mnie. Powracam wzrokiem na trzymany w dwóch palcach wąski delikatny krążek w kolorze różowego złota z trzema diamencikami.
Naprawdę ślicznie wykonane dzieło i totalnie w moim guście, a im dłużej na nie patrzę, tym bardziej się w nim zakochuję.
To wszystko wydaje się być nierealne. Żaden człowiek przy zdrowym umyśle nie podejmie się tak poważnego kroku z osobą mającą na sobie bagaż, którego ciężar łamie wszystkie gnaty.
– Uszy bolą od tych pracujących w głowie tłoków, przerabiających wszystkie za i przeciw. Moja ręka nie jest do tego stworzona, aby przez kolejne lata tkwić w jednej pozycji i uschnąć niczym badyl. Odpowiedź jest bardzo prosta. Tak albo… drugiej opcji nie ma... – Zabiera cudo z mojego pola widzenia, podnosi moją twarz. – Bo bez ciebie mój świat jest pusty i ciemny. Bez wartości – mówi z powagą w głosie, doprowadzając do przyjemnej gęsiej skórki. W moim żołądku zaczyna latać chmara motyli i z pewnością, gdybym posiadała rezerwę łez, zaczęłabym teraz ryczeć, ale ze szczęścia.  
To nie są jakieś żarty, ani ukryta kamera, czy też zabawa w głupi i głupszy. Uświadamiając sobie to, zakrywam usta bolącą ręką.  
– Jesteś głupi – stwierdzam.  
Ten krok będzie właściwym do zaznania spokoju ducha, a Samuel mi pomoże w każdej sytuacji i jestem doskonale tego świadoma, iż podejmując się tego, muszę być z nim absolutnie szczera.
Może popełniłam w życiu wiele błędów, byłam sceptyczna, co do mojego sąsiada oraz szefa Samtajl, ale on od początku naszej znajomości się nie poddawał, był przy mnie, pomagał, znosił moje fochy i nastroje…
Jestem gotowa na kolejny etap w moim życiu?
– Tak – brzmi moja odpowiedź. Jestem pewna tego, że nikt mi nie da tyle wsparcia, bezpieczeństwa ile mój szczeniaczek. Podnoszę prawą dłoń na znak zgody zastania jego wybranką. Chłopak z ulgą wypuszcza powietrze. Samuela twarz zaczyna promieniować jak radioaktywny świetlik. Wsuwa mi na serdeczny palec idealnie pasujący pierścionek. Składa na nim pocałunek, a gdy opuszcza nasze dłonie, wydaje z siebie okrzyk radości.
–YES!  Las Vegas, baby!  


Od Autora
Kiedy siła opada, nowy rozdział wpada.
Bardzo dziękuję czytelnikom za łapki oraz motywujące komentarze.
Oby tak dalej!
Pozdrawiam AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1421 słów i 8195 znaków, zaktualizowała 20 paź o 7:09.

4 komentarze

 
  • shakadap

    No, nareszcie.
    Brawo!  
    Jak zwykle dzieje się mnóstwo na raz.  
    Dobrze, że się wiele wyjaśniło.  
    Czekam na dalszy ciąg.  
    Pozdrawiam i powodzenia!

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo. :)  
    To nie koniec akcji...

  • Aladyn

    Wreszcie czytelnicy dostali to, czego od dawna wyczekiwali., czyli odkrycie tożsamości Floriana.  Taka trochę mieszanina - trochę sobowtór, trochę brat bliźniak. To drugie bardziej prawdopodobne, bo w końcu to brat stryjeczny. To zresztą nieistotne, grunt, że wszystko się wyjaśniło, a i Mia ostatecznie zrzuciła z siebie bagaż tragicznych wspomnień i przeżyć.
    Kolejny rozdział pokazał, pięknie przedstawiona przez Autorkę, wzruszającą scenę oświadczyn, które mimo oporów i wątpliwości zostały przez Mię przyjęte.  
    Jednym słowem - Happy...ale na szczęście...nie End. Brawo.  :bravo:

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję Bardzo. :)

  • nanoc

    B R A W O !!!! - dobrze mnie wkręciłaś, ale jestem happy, że to tak się kręci, ale proszę bez żadnych już numerów. Fajowy kawałek. B R A W O !!! :yahoo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo :D  
    Lecz to nie koniec...

  • bosman

    nie bede sie rozpisywal  ale cieplo na sercu sie robi jak czytalem ten rozdzial. Pozdrowienia i wytrwalosci w tak trudnym dla nas okresie pandemi

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo :)  
    Również życzę zdrówka!