Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 52 - 53

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 52 - 5352
  Samuel

  Siedząc, gapię się w telefon z wybranym numerem, który jest w połowie zamazany. Łamię sobie głowę jak ich delikatnie poinformować o tym, co zaszło. Zapach płynów dezynfekujących wypala mi włosy w nosie.
Nie wybaczę sobie tego.  
Nigdy!  
Powinienem wcześniej zareagować albo przynajmniej dostrzec to. W końcu sygnały, które wysyłała, były jasne i widoczne…
Co ja im powiem? Jak to wyjaśnię?  
Nabieram głęboko powietrza i naciskam zieloną słuchawkę.  
Niech się dzieje wola Boża.  
– Siema Fafik. Już tęsknisz za swoją bryką? Nie musisz… – Kurdupel wesoło odbiera połączenie po dwóch sygnałach.
– Julian… – mówię cicho. Zamykam oczy. Pierwsze łzy uwalniają się z moich oczu. Nastaje niemiła krótka cisza.
– Sam. Co jest z Mią! – To nie pytanie, lecz rozkaz. Jego głos jest śmiertelnie poważny. Obiecałem mu, że będę chronić jego siostrę, będę o nią dbał…
– Mów! – krzyczy do słuchawki.  
– Mia... podcięła sobie żyły lewego nadgarstka. Leży na intensywnej – informuję kompletnie załamany.
– ŻE KURWA, CO? – ryczy. Ma chłopak prawo być w takim samym szoku jak ja. Wyzywać mnie od menela, być mną zawiedziony, grozić lub mieć do mnie pretensje. Lecz z tym, co nadchodzi się nie liczyłem.
– Spokojnie… W jakim jest stanie? I niech zgadnę, Florian jest tego przyczyną – mówi całkowicie opanowany. Opowiadam mu całą sytuację z mojego punktu widzenia, nie omijając żadnego szczegółu.
– … Po tym, jak sklepałem mu michę, zostałem wezwany do ratowników, mających Mię gotową do przetransportowania. Musiałem odpowiedzieć na standardowe pytania. Aktualnie leży pod aparaturami. Czekam na lekarza i więcej informacji… Julian… Gdybym wcześniej wiedział… – mówię, ale on mi przerywa.
– Mówiłem jej… Cholera! Mówiłem, aby ci powiedziała! – woła wkurzony do słuchawki.
– Co powiedziała? – Chcę wiedzieć, bez większej ochoty. Jestem wypompowany z sił.  
– Nie jestem w stu procentach pewien. Właśnie jestem w trakcie wydobywania informacji, ale Florian to istna kopia Eliasa i nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy to faktycznie ON… Informuj mnie na bieżąco. Właśnie pakuję manele. Postaramy się być najszybciej, jak się da. – Zanim potrafię coś powiedzieć, rozmowa zostaje przerwana.
To jakiś koszmar!
Czemu nic mi nie powiedziała? Dlaczego wolała sama z tym walczyć? To jest powodem, że zamieniła się w niepodobną do siebie osobę? Czemu Julian o tym wie i jak długo? Jestem aż tak mało wiarygodną osobą, by mi zaufano? Musieli zataić przede mną takie informacje? Co się dokładnie za tym kryje? A przede wszystkim czy Florian naprawdę jest tym, za kogo go uważamy? W końcu parę lat nie mieliśmy kontaktu. Czort wie, gdzie się podziewał, zanim stał się słynnym barmanem w Mo. Ta cała sprawa ma głębsze korzenie niż można się domyśleć i to JA będę tą osobą, która wydobędzie całą tę kupę na światło dzienne. Niech kosztuje, ile chce. Jestem to winien mojej dziewczynie. Już czas, by zaznała spokoju ducha.  
Szukam w kontaktach numeru do osoby, która z całą pewnością wydobędzie więcej informacji niż każdy jeden prawnik. Chcę nacisnąć przycisk połączenia, gdy na moim horyzoncie pojawia się cień.
– Pan Berger? Narzeczony pani Dosch? – pyta mnie czyjś męski głos. Podnoszę głowę. Przede mną stoi facet z siwymi włosami, okularami na nosie i młodym wyrazie twarzy, odziany w biały fartuch. Jednoznacznie jest lekarzem, a jego nieodgadniona mina przyprawia mnie o ciarki.  
– Tak – odpieram. Wstaję na równe nogi, wyciągając rękę na powitanie.
– Doktor medycyny Arthur Schmidt. – Mężczyzna podaje mi dłoń i gestem wskazuje na drzwi pokoju, w którym leży Mimi. – Zapraszam do środka.

   53
  Mia

– … Straciła dużo krwi, przez co doszło do chwilowego zatrzymania akcji serca. Dzięki natychmiastowej reakcji lekarza, sanitariusze mogli szybko przywrócić panią Dosch do życia. Ma prawo być słaba, zdezorientowana, a także otumaniona przez dożylne środki odżywcze oraz przeciwbólowe. Obecnie znajduje się w stabilnym stanie. Jest bardzo silną kobietą. Czytałem przysłany od kolegów raport… – słyszę, jak spod wody, a dzwonek budzika doprowadza mnie do bólu głowy oraz większego zimna.
Gdzie jestem i dlaczego cuchnie żrącym środkiem dezynfekcyjnym?  
– Dziękuję, panie doktorze – mówi znany mi cichy głos. Samuel.
– To nasza praca. Zostawię pana z narzeczoną. Do usłyszenia. – Drzwi się cicho zamykają.  
'Doktorze? Narzeczoną?' Co ja przespałam? Wydłużam uszy, chcę otworzyć oczy, lecz moje powieki są ciężkie jak z ołowiu. Nawet górne kończyny odmawiają posłuszeństwa. Prawa dłoń zostaje pokryta czymś ciepłym. Na czole czuję delikatne muśnięcie, a woń perfum Bruno Banani łaskocze w nozdrza.  
'Moje.'
– Kochanie. Mam nadzieję, że mnie słyszysz. Tak się o ciebie martwię. – Cichy załamany głos dobiega do moich uszu. – Nie mam do ciebie pretensji ani żalu. Jestem tu przy tobie i będę tak długo, jak twoje serce bije. Zawsze cię obronię i nigdy nie opuszczę. Dla ciebie zrobię wszystko, zapłacę każdą jedną cenę, aby wydobyć prawdę, która się za tym wszystkim kryje. – Głęboki wdech. – Byłem zmuszony poinformować Juliana i Dianę. Strzeż ich Boże, jeśli jadą Audi, a nie pociągiem… Sklepałem wizaż Florianowi. Koleś ma na mordzie piękną tęczę – mówi swoim melodyjnym uspokajającym głosem. – Ale mogę cię uspokoić. Nie złamałem palców – dodaje z odrobiną dumy.  Zapada cisza. Odgłosy jednostajnego, rytmicznego pipania lulają mnie do snu.  

– Proszę, daj mi jakiś znak, że mnie słyszysz, albo wyczuwasz moją obecność. Cokolwiek kotku. – Jego głos się załamuje.  
Cisza.

– Upłynęły już cztery godziny. Może wystarczy tej zabawy w śpiącą królewnę? – pyta z nadzieją, lecz nie jestem w stanie nic zrobić. Rozlega się ciche stukanie.
– Samuel? Przywieźliśmy z Bri rzeczy, o które prosiłeś. – Misiek. – Jakieś zmiany? –
Nie słyszę żadnej odpowiedzi.  
– W Sylwestra powiedziała mi, że ma wrażenie bycia obserwowaną. Brałem każdą osobę na celownik. Oprócz pracowników… – Chociaż chcę słyszeć, co mówi Kai, to został naciśnięty guzik wspomnień, przypominając mi do czego doprowadziłam. Wstyd ogarnia moją słabą skaleczoną duszę. Co muszą o mnie myśleć? Straciłam moją przybraną rodzinę? Jak spojrzę Samuelowi w oczy? Dlaczego to tak daleko zaszło? Jestem teraz gdziekolwiek bezpieczna? Miliardy pytań, które męczą mój umysł.  
Znów zapadam w sen.

– Wróć do mnie, Słoneczko… – Głos Samuela przypomina psa wyjącego z bólu w opustoszałym zamku. Chociaż próbuję mrugnąć, dać jakiś sygnał, nie umiem. Po raz kolejny ogarnia mnie ciemność.

– A pamiętasz ten dzień, w którym przedstawiłem ci załogę? Jak byli od początku tobą zafascynowani. Zwłaszcza Tom, który chciał cię wziąć w objęcia, a ty jakby z bicza strzelił „Kup se gumową lalkę, jak nie masz się z kim poprzytulać.” Myślałem, że popuszczę w spodnie na widok jego miny. Albo Lilly, która prawie upuściła tacę z drinkami, kiedy jedna z babek łasiła się do Kaia „Twoja bluzka jest mega gorąca… dla reżysera porno, ale nie barmana.” Dziewucha od razu dała nogę. – Wspomina wesołe chwile, imitując mój głos. – A z tą ksywą PLUTO to powinnaś dostać karniaka. Nie mogło to być coś bardziej męskiego jak Gorg, Dingo albo Łoś Sven? Halo? Nie przypominam żółtka z kreskówki – burzy się z odrobiną kpiny. Zapada cisza. Szelest.
– Ale dopóki będziesz mnie kochała, będę z zaszczytem nosił każde przezwisko – szepcze. Oddech Samuela muska skórę mojego karku. Jego głos przepełniony jest bólem. – Boże Mia. Proszę. Błagam. Padam na kolana. Daj mi choć mały znak, że tu jesteś… Nie wybaczę sobie tego do końca życia... Jak mogłem być tak ślepy i nie zauważyć tych oznak? To nie ty zawiodłaś, ale ja… JA!... Wybacz mi, proszę… – jęczy z cierpieniem. Coś mokrego spada na moją twarz. – To ja ponoszę odpowiedzialność za twój stan. Walczysz o życie… Gdybym wcześniej wiedział… miał tę możliwość… – Druga, trzecia, czwarta kropla spada z ciężkością głazu na moją skórę. Nie mogę na to pozwolić, by siebie obwiniał.  
To ja dałam ciała.


Od Autora.
Kto chce się dowiedzieć czy Mia z tego wyjdzie? - łapka w górę.  
Pozdrawiam AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1466 słów i 8682 znaków, zaktualizowała 6 paź 2020.

6 komentarzy

 
  • nanoc

    Czytam i widzę tą sale szpitalną z Mii, ładnie opisana scena, dużo dramatyzmu i rozpaczy. Brawo świetny kawałek.  :yahoo:  :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo :)

  • agnes1709

    Super okładka!

  • AHopeS

    @agnes1709 Zdjęcie jest to samo od początku drugiej części, pomimo to dziękuję.

  • bosman

    powiem tak pieknie to ujelas zapewne nie jednemu czytajacemu ten rozdzial zakreci sie lezka w oku.Pozdrowienia i czytajacy nie zapominajcie o lapkach dla autorki

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję bardzo. Miło usłyszeć.

  • shakadap

    Brawo.
    Świetnie napisane. I jak zwykle pozostawia niedosyt. Czekam dalszej części. Autorko, wyobraźnię i znajomość pokręconego ludzkiego jestestwa, to Ty masz.  
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo.
    Życie jest pokręcone tak, jak w nim ludzie.
    Nieprawdaż?

  • shakadap

    @AHopeS Prawda.
    Pozdrawiam.

  • Aladyn

    Sądzę, że wspaniała Autorka dotychczas chyba wystarczająco "nafaszerowała|" czytelników mrożącymi krew w żyłach scenami, aby nie pozwolić przeżyć Mii.
    Choć pewnie jeszcze nie powiedziała  ostatniego słowa, to zapewne kolejne odcinki wyjaśnią wreszcie tajemnicę "who is who". Ale podejrzewam, że Florian to jednak nie Elias.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję bardzo.
    Cierpliwości.  Wszystko w swoim czasie. :)

  • Czarly

    Musi wyjść bez niej to opowiadanie nie ma sensu

  • AHopeS

    @Czarly Dziękuję bardzo.

  • AHopeS

    @Czarly "Musi wyjść  bez niej. to opowiadanie nie ma sensu."
    lub
    "Musi wyjść. bez niej to opowiadanie nie ma sensu."
    Opcja numer jeden jest super!