Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 5

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 55
Mia

   Po piętnastu minutach wracam ze Gluemanem do baru, snując przy tym plan zemsty na Samie. Mój pasażer może być przerażony, lecz nie daje tego po sobie poznać, tylko wybucha z każdym jednym pomysłem jeszcze większym śmiechem.  
  Nie mam pojęcia jak Stefan to robi, ale mój kosztowny sprzęt NO NAME jednak wydaje z siebie ostatnie resztki życia i prawie wszystkie dokumenty z laptopa zostają przesłane na PC z baru. Wystarczy parę programów i kliknięć by Stefan mógł odtworzyć najważniejsze pliki. Dla mnie byłoby to niemożliwe. Moja wściekłość pomału mija, więc Brutus może mówić o szczęściu, w innym przypadku musiałby się liczyć z sinym zadkiem, woskowaniem zbędnego owłosienia i wytatuowanym penisem na czole. To, i jeszcze więcej znajdowało się na liście odwetu.  
– Mia! Samuel bije się z Tomem! –  krzyczy spanikowana Teresa. – Nie potrafią ich rozdzielić! – Adrenalina wystrzeliwuje w moich żyłach. Zrywam się na nogi i biegnę ile sił na górę. Tysiące myśli na sekundę kotłuje mi się pod pokrywą czaszki. Jaki jest powód?  Dlaczego? O co poszło?  
Pędzę na górę niczym gepard za strusiem, że aż wymijam Teresę. Widzę jedynie słabe światło w pubie i słyszę dobiegający z sali ryk Brutusa. Obrazy, jakie wysyła mi świadomość tego, co mogę zaraz ujrzeć, doprowadzają mnie do bezdechu. Najgorszym widokiem, jaki mogę sobie wyobrazić jest zakrwawiona twarz Samuela, zwijającego się z bólu. Wbiegam do hali.
– Co tu…! – Zaczynam ryczeć, wtem rozlegają się gwizdy i brawa. Krakers z Pluto stoją ramię w ramię kretyńsko się śmiejąc. Stefan i Teresa obok mnie również klaszczą w dłonie. Dopiero teraz dociera do mnie, że zostałam wykołowana w perfidny sposób. To wszystko było zaplanowane. Jestem jak zamurowana, nie potrafię się ruszyć. Nie wiem, co mam myśleć, a tym bardziej jak odebrać to, co się tutaj dzieje.
Kai podchodzi do mnie, otacza ramieniem, a w hali zapada cisza.
– Nie myśl nad niczym, tylko rozkoszuj się twoim dniem i tym, co dla ciebie przygotowaliśmy. Zasługujesz na to. Wszystkiego najlepszego Tsunami – mówi Misiek, dając mi całusa w skroń i prowadzi mnie do przodu. Załoga się odsuwa, ukazując widok udekorowanego stołu ze smakołykami, owocami, parującym jeszcze hamburgerem z zapalonymi świeczkami, drinkami i napojami. Na ścianie, za stołem, wisi ogromny napis ‘Happy Birthday’ i kolorowe balony. Jestem pod ogromnym wrażeniem, równocześnie pytam samą siebie, skąd wytrzasnęli te dekoracje, a przede wszystkim, ile czasu musiałam spędzić z Gluemanem w biurze, skoro potrafili w ten sposób udekorować salę. Chwytam za nadgarstek Toffika, aby sprawdzić godzinę. 19:16. Kiedy tu biegłam w barze paliło się słabe światło i nie było ani jednego klienta, całe bydło znajduje się tutaj… Trafia mnie niczym błyskawica ‘Po raz drugi bez mojej wiedzy zamknęli Samtajl!’. Znów tracą drogocenne pieniądze i nie jestem zadowolona z ich wybryku. Marszczę brwi, chcę właśnie coś powiedzieć, lecz sztuczne odkasłanie przerywa leżące mi na języku wredne słowa. Spoglądam za siebie. Samuel stoi tuż za mną, trzyma duże pudło zapakowane w różowy papier obwinięte ogromną fioletową wstążką. Moje ulubione kolory.
– Zanim wpadniesz w szał, że zamknęliśmy knajpę, przyjmij od nas mały drobiazg – mówi zadowolony. Oni zdecydowanie postradali wszystkie zmysły. Nie ma mowy, bym pozwoliła na tę akcję z ich strony. Ciekawie, kto wpadł na tak idiotyczny pomysł. Znając życie jeden z tych trzech tępaków, z których co jeden ma szerszy, głupszy uśmiech.  
– Kto był tak głupi…
– A, a, a. Nic z tego Migdałek. Dziś nie ma miejsca na twoje gęganie – upomina mnie Misiek. – A teraz zobacz, co ma dla ciebie Psiak. Mam nadzieję, że nie schrzanił tej roboty – dodaje, klepiąc opuszkiem palca w czubek mojego nosa. Oki, przyciągnął tym moją uwagę oraz ciekawość. Podchodzę do mojego mężczyzny, odbieram pudło, stawiam je na podłodze, przykucam i rozrywam papier. Pod nim jest zwykły brązowy karton, który szybko otwieram. W środku znajduje się drobny styropian. Pytającym wzrokiem spoglądam na stojących w kółku ludzi.
– Musisz kopać. – Dostaję wskazówkę od Joschuy. Zatapiam dłonie w białych kulkach i ryję tak długo paluchami, aż czuję coś śliskiego. Szperam… szperam… Jest! Wyciągam to na światło dzienne.
– Wszystkiego najlepszego Mia! – woła z euforią przyszywana rodzina. Korki chyba trzech szampanów wystrzeliwują, a pomieszczenie wypełnia muzyka Imagine Dragons.
Pozbawiona mowy siadam na tyłku i wpatruję się w to, co trzymam w łapach. Do oczu napływają mi łzy, ale nie mogę zdefiniować czy są one kroplami szczęścia, szoku czy też wiedzy, ile jest to warte. Jestem w stanie przyjąć taki prezent?  
– Dla najlepszej z najlepszych – szepcze mój chłopak do ucha. Nawet nie zauważyłam, kiedy usiadł obok mnie. Kieruję na niego wzrok, jego postawa i twarz jest zamazana na skutek zgromadzonej w gałach wody. Dlaczego on mi to robi? Po co wydaje tyle kasy? Przecież nie tak wyglądają przyjęcia urodzinowe w naszym gronie, a wartość upominków nie jest tak kosztowna. To będzie nie fair względem teamu. Nie posiadam jakiegoś lepszego statusu, jestem taką samą pracownicą, jak każdy inny.  
– Nie przyjmę go.

Od Autora.
Jaka "wiara" taka "miara"
Chcecie więcej?
Łapy w  górę.

Wesołych Świąt Wielkanocnych!  

Pozdrawiam AHopeS

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 961 słów i 5586 znaków, zaktualizowała 11 kwi 2020.

7 komentarzy

 
  • Margerita

    Łapka w górę cała Mia

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję bardzo.

  • nanoc

    No całą Mia, żeby coś przyjęła wszyscy na kolana, ale jest super. Ciąg dalej dobrze Ci idzie  :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję :D

  • Dyzio55

    Czytam już po Świętach ale i tak życzę Ci zdrowia i cierpliwości w tym trudnym czasie. Czytam dalej bo ciekawi mnie jaki Miałaś pomysł na dalszy ciąg. Pozdrawiam. :exclaim:

  • AHopeS

    @Dyzio55 Dziękuję. zdrowia życzę.

  • Basiaa

    Faaajny odcinek, tylko czemu mia ma zawsze rozterki w kwestii prezentów, kochają ją to i wyrażają tak  jak lubią. Cieszę się że mi polecono tą powieść. :yahoo:

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję

  • Aladyn

    Złość, a nawet wściekłość Mii jest zastanawiająca. Wszyscy wokół otaczają ją szacunkiem, sympatią i uznaniem jej pracy. A Samuel dodaje jeszcze do tego swoją miłość. A ona nie chce, zorganizowanego spontanicznie, przyjęcia urodzinowego i nie chce przyjąć prezentu. Niesamowicie pokrętna osobowość.
    I znów oczekiwanie...na kolejny odcinek.   :)

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.
    Mia- zakręcona jak ogonek prosiaczka. :)

  • Marietta

    Super 😉 zastanawia mnie ten chłopak czy to naprawdę Elias ? No nic zostawmy te sprawę do wyjaśnienia na pozniej. Super opowiadanie 😉 oby tak dalej ❤️

  • AHopeS

    @Marietta Dziękuję  :)

  • shakadap

    Brawo! Świetnie się czyta i wciąga niesamowicie.
    Życzę Ci zdrowia, szczęścia, żeby wirus omijał Ciebie i Twoich Bliskich.
    Wesołego Alleluja.  
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję.
    Zdrowych, wesołych i słonecznych Świat Wielkanocnych.
    Pozdrawiam.
    ps.- Również uważaj z bliskim na bakcyla.

  • shakadap

    @AHopeS mieszkamy za granicą na dalekiej północy, tu nie za bardzo uważają.

  • AHopeS

    @shakadap Ostrożności nigdy nie za wiele ;)