Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Wybór, to za mało cz. 6

Dopiero gdy byłyśmy niedaleko domu, mama odzyskała głos. Wiedział, że byłoby dużo gorzej, gdybym jej nie uspokoiła.  
– Powiesz Danielowi? – zapytałam.
– Chyba powinnam. Człowiek zawsze tak reaguje jak spotyka się z nieznanym. Mówiłaś o tym, ale słyszeć a zobaczyć to co innego – odrzekła już nieco uspokojona.
– Nie wiem, jak reagują inni ludzie. Dla mnie jest to zupełnie naturalne. To wszystko się stało, bo ugotowałaś szpinak, ale i tak cię kocham. – powiedziałam całkiem poważnie.
Zobaczyłam, że wymusiła uśmiech na swojej ślicznej buzi. Mamusia zaparkowała w garażu. Samochód Daniela stał w środku. Miał Mazdę z serii CX. W bardzo ładnym czerwonym kolorze z zewnątrz i jasnobrązowym w środku. Jeżeli Daniel był zajęty, mama zabierała Ethana ze sobą, kiedy miała mnie przywieść. Dzisiaj, mój młodszy braciszek został z Danielem.
Weszłyśmy do domu.
– Hej, skarby – powitał nas zaraz za drzwiami garażu.  
Tylko popatrzył na nas i od razu wyczuł, że coś się stało. Naprawdę musiał ją kochać bardzo mocno, bo w mamusi zostało może dziesięć procent niepożądanych efektów zdenerwowania, a mimo to, poznał. Znowu nie wiedziałam, jak to wiem, że własnie tyle.
– Czy coś się stało? Problemy na drodze? Ludzie są nieodpowiedzialni. O to chodzi?
– Mamusiu, porozmawiam z tatusiem, sama. A ty usiądź i pooddychaj sobie pięć minut, zanim zajmiesz się Ethanem – dotknęłam jej dłoni.
Popatrzyła na mnie, odczuła tę dawkę spokoju, która musiała po tym czasie, doprowadzić jej ciało do normalności. Postanawiam już więcej ich nie stresować. Coś mi mówiło, że czekają mnie jeszcze różne przygody, niestety nie wiedziałam kiedy. Wzięłam tatę za rękę i poszłam z nim do mojego pokoju.
– Już jestem niespokojny. To coś jest związane z tym co masz, prawda?
Przesłałam mu spokój, podobnie jak poprzednio  mamie. Wyczuł to.
– Działasz uspokajająco.
– Muszę. Postanowiłam nigdy więcej was nie doświadczać. Mamusia mi wytłumaczyła, jak to odbieracie. Takie nadzwyczajne sytuacje. Brat tego Rogera rzeczywiście jest gangsterem. Dowiem się jutro, jak się nazywa, może znajdę o nim coś w internecie, o ile jest notowany. To stało się mniej więcej tak. Mamusia już czekała, a ja szłam w kierunku samochodu, kiedy wyczułam, że ktoś mnie obserwuje. Żeby nie przedłużać. Roger przyszedł ze swoim bratem, bandziorem. Frank, bo tak ma na imię, najpierw nie wierzył, że to możliwe. Potem trochę mi naubliżał i chciał postraszyć. Powiedziałam mamusi, że będzie nas śledził i tak się stało. Poprosiłam, by mamusia się zatrzymała. Frank też zatrzymał swojego trucka i wysiadł. Wysiadłam i z nim rozmawiałam. On nie zrozumiał, że ma ze mną nie zadzierać. Dotknęłam go lekko w tors, ale te lekkie dotknięcie sprawiło, że uderzył w drzewo, znajdujące się cztery metry od nas, co to spowodowało u niego złamanie pięciu żeber. Wiedziałam gdzie i które pękły.
– Trudno mi w to uwierzyć. Skąd masz tę moc?
– Nie mam pojęcia. Wiem, że będę niszczyć zło. Wiesz, co to znaczy, prawda?
– Czy musisz?
– Wygląda, że zostałam do tego wybrana.
– Tajny projekt rządowy, cywilizacja pozaziemska, Bóg?
– Nie wiem, Danielu. – zasłoniłam usta – przepraszam, tatusiu. Niechcący mi się wyrwało.
– Cóż, masz dziewięć lat, ale nie jesteś zwykłą dziewięciolatką.
– Powiedziałam mamusi, że może to przez ten szpinak, ale chyba tak nie jest.
– Uśmiechnął się miło i ciepło.
– Wiesz tylko, czego się obawiam? – zapytał poważnie.
– Wiem, tatusiu. Ten ktoś co mi to dał, też to wie i chyba otoczy was ochroną. Staram się nie szukać zwady. Wtedy w szkole... Trudno mi to wytłumaczyć. Nie mogłam pozwolić, by na moich oczach komuś wkładali głowę do pisuaru. Dlaczego ludzie są tacy?
– Dobrze, że nie czujesz całego zła świata.
– To byłoby straszne. Czuję, że muszę coś robić, ale to nie jest współczucie. Wszystkie dobre uczucia mam z wami. Kiedy tamto się dzieje, nie czuje złości, wiem tylko, że muszę to zrobić. Jak sędzia i kat.
– Och. To pewnie dopiero początek. – powiedział poważnie
– Też tak czuję. Dzisiaj ma przyjechać Sara. Ten ktoś wie, że jestem dzieckiem i na szczęście nie pozbawił mnie wszystkiego innego.
– Wyglądasz tak niewinnie. Dobrze, że nie jestem twoim wrogiem.
– A ty masz takich, tatusiu?
– Nie w tym stopniu. Życie nie jest proste. Nie zawsze można się pogodzić z innymi ludźmi, choćbyś najbardziej chciała.
– Ja się staram do końca. Nazwał mnie gówniarą. Gdybym chciała, mogłam go zabić. Nie chcę zabijać, będę to robić, tylko kiedy będę musiała.
Zmienił się w oczach. Przecież wiedział, a jednak musiało to być dla niego silnym wrażeniem.
– Zabić to straszna rzecz. Nigdy nikogo nie zabiłem i nie chciałbym.
– Nikt by nie chciał, poza chorymi ludźmi, chorymi lub złymi. Ja jestem czymś innym.
Popatrzył na mnie dziwnie.
– Czymś innym? Jesteś osobą. Możesz być kimś innym.
– Wiem tatusiu. Jednak wszystko wskazuje na to, że mam funkcje, więc jestem czymś. Dla mnie to naturalne. Wiem, że mam uczucia, bo kocham mamusię, ciebie i Ethana. Bardzo lubię Sarę i jej rodziców. Lubię zwierzęta. Do złych ludzi nie mam uczuć. Chciałbym, żeby się poprawili, a jeżeli nie, będę robiła, co będę musiała. Jestem pewna, że się wyjaśni. Hej, dałeś mi spokój. Doceniam. Teraz cię proszę, do czasu wyjaśnienia, nie chcę zabijać, dobrze?
Widziałam, że Daniel bardzo się zdziwił.
– Do kogo mówiłaś?
– Nie wiem. Do niego. Wiem, że jest męski. Poprzednio... Mamusia ci nie mówiła, tatusiu. To wykracza poza pojęcie dziecka. Czułam kogoś obecność i prosiłam, żeby sobie poszedł i zrobił to. Może i tym razem zrobi to, o co proszę. Wiem, że któregoś dnia się wyjaśni. Wiem, że nie rozumiesz.
Kiedy to mówiłam, myślałam o pięciu latach. Jeżeli jest mi przychylny, a tak czuję, przez pięć lat będę miała spokój. To znaczy, nic się nie wydarzy. Ja i tak mam spokój. Co dla mnie się liczy, to tylko wy. Bardzo was kocham.
Podeszłam do niego i się przytuliłam. Poczułam, że delikatnie mnie przytula. Zawsze kiedy mnie przytulał, robił to tak subtelnie. Ceniłam to, bo podświadomie wiedziałam dlaczego. Czasami, od jakiegoś czasu myślałam, że w ciele dziecka jest ukryta dorosła osoba. Nie inna osoba, tylko ja, o kilka lat starsza. Tak najprościej to mogłam określić. Ta myśl mi znowu przyszła w tej chwili. Potem, razem poszliśmy do mamusi.
– Długa rozmowa, co? – popatrzyłam na mamusię i chciałam wyczuć, jak się teraz miewa. 
– Xsandu mówi, że przez najbliższe pięć lat nic się nie zdarzy. Zawarła jakiś pakt z tą istotą.
– O czym mówisz? – zdziwiła się nieco.
– Pamiętasz tę rozmowę o tych bardzo delikatnych sprawach. Kiedy powiedziałam ci, że to ktoś? – powiedziałam do niej cicho.
– Tak, to było dziwne. Kim jest ta istota?
– Tego nie wiem. Wiem, że respektuje moje prośby.
– Mogę już robić obiad? – mama chyba chciała zakończyć to napięcie.
– Dziwne, że muszę jeść – powiedziałam nagle.
– Może nie musisz – wtrącił Daniel.
– Lubię mamusi kuchnię. – uśmiechnęłam się do niej.
Mamusia się również uśmiechnęła, a Daniel ja przytulił. Ethan zaczął kwilić. Wyjęłam go z łóżeczka. Wiedziałam, że ma sucho. Pewnie mama się tym zajęła kiedy rozmawiałam z Danielem. Czułam, że chcą mieć chwilę. Z pewnością się nie myliłam. Poszłam do salonu.
Mama przyszła do mnie za kwadrans. Przez ten czas chodziłam po salonie, a potem poszłam z Ethanem do mojego pokoju.  
Nauka szła mi dobrze i praktycznie nie zajmowało mi więcej niż godzinę, zrobienie lekcji. Nie jest jednak tak łatwo uczyć się z maluchem na rękach, ale dałam radę. Po obiedzie oczekiwałam Sary. Miała być od piątej do rana. Daniel miał nas odwieść do szkoły. Sara lubiła ze mną nocować. W naszym obecnym domu, a poprzednio Daniela, w gościnnym, stały dwa wygodne łóżka. Sara na nim spała. W te dni kiedy była u mnie, spałam na łóżku obok. Kiedy ja nocowałam u niej, również spałyśmy w jej gościnnym pokoju. Tam przysuwałyśmy łóżka razem i długo nie mogłyśmy zasypiać, bo nasze rozmowy ciągnęły się w nieskończoność. Kolejne spanko miałam w sobotę u niej. Sara nic nie wiedział o mojej inności. Była bardzo wrażliwa i już dawno poprosiłam tego kogoś, by jak najdłużej chronił ją przed wiedzą o tym.
Nie wiedziałam, dlaczego to mam, ale zaakceptowałam.  
Miałyśmy super czas. Sara była zupełnie normalna. Podczas zabawy z nią, na powrót stawałam się zwykła dziewięciolatką. Zasnęłyśmy po dziesiątej. Jedyny minus wspólnego spanka leżał w tym, że nie miałam słuchania bicia serca mamy. U Daniela zrobiłam to raz i to co mieliśmy, nam wystarczało. Wiedziałam, że mama jest z nim bardzo szczęśliwa, a on z nią.  
   Następnego dnia, podczas dużej przerwy podszedł do mnie Roger. Bał się, zauważyłam to na jego twarzy, a ja z kolei miałam krótką myśl, że może ta istota mnie nie wysłuchała, ale moje obawy okazały się niepotrzebne.
– Hej. Brat jest w szpitalu. Ma złamane żebra. Kazał przekazać, że nie będzie ci wchodził w drogę. Ja ze swojej strony obiecuję już nikogo nie męczyć. Przepraszam.
– Dobra. Słuszna decyzja. Ja cię nie przeproszę, bo ja nie przepraszam. Możesz odejść i dotrzymajcie przyrzeczenia, a ja nie będę was szukać.
Odszedł chyba bardziej przestraszony, niż przyszedł. Cóż, widocznie tak miało być. Wyglądała, że czeka mnie pięć lat zwykłego życia.

Nie miałam pojęcia, jak to wszystko działało. Powoli zaczęłam zapominać, że jestem inna niż większość. Oczywiście rytm mojego serca pozostał bez zmian. Nadal miałam przyjaciółkę Sarę i średnio dwa razy w tygodniu miałyśmy wspólne spanko. Byłam bardzo szczęśliwa. Każdy dzień przynosił miłe chwile. Dopisywało im zdrowie. Daniel chorował może trzy razy w ciągu tych pięciu lat. Mama również nie narzekała na brak zdrowia. W wakacje jeździłam z nimi w różne miejsca. Odwiedziliśmy Europę, Australię i raz byliśmy na safari w Kenii. Chcieli, żebym więcej spędzała czasu z dziećmi i w każde wakacje wyjeżdżałam na dwutygodniowe obozy. Dzieci jak dzieci, czasem psociły i robiły głupoty, bo młodość miała swoje prawa. Nikt specjalnie mi nie dokuczał, ani też nikt nie był dla mojej osoby wyjątkowo dobry. Kiedy jechałam na obóz, rodzice zaznaczali, że mam unikalny rytm bicia serca i w żadnym wypadku nie należy tego badać. Nikomu nie dawałam o tym informacji, poza rodzicami. Nawet Sara tego nie wiedziała. Kiedy skończyłam trzynaście lat, coś się wydarzyło. Tata Sary, dostał dobrą posadę w Nowym Jorku. Z tego powodu sprzedał dom i mieli wyjechać na wschodnie wybrzeże. O ile ja przyjęłam to ze spokojem, Sara płakała prawie dwa tygodnie. Właśnie w tym czasie próbowałam kilka razy podtrzymać ją na duchu i z tego powodu wypłakiwała się w moich ramionach. Do wyjazdu brakowało dwa dni, a ona wciąż nie mogła tego przeboleć. Płakała już z dziesięć minut, więc próbowałam ją uspokoić. W końcu przestała ronić łzy, a głowę trzymała na mojej piersi. Po dwóch minutach spojrzała na mnie zdziwiona.
– Twoje serce bije strasznie wolno, czy czujesz się dobrze?
– Nie czuję się super, bo wciąż płaczesz. W tym świecie, dla większości, liczą się pieniądze. Twoi rodzice powinni zrozumieć, że jestem twoją najlepszą przyjaciółką i to dla ciebie będzie wielka strata kiedy się rozstaniemy.
– Tak, nie mogę im tego darować. Dla głupich, ekstra pięćdziesięciu tysięcy rocznie, postanowili mieszkać tam, w tym betonowym mieście, jednak teraz chodziło mi o to czy w związku z tym, że twoje serce tak bije, jest z tobą wszystko w porządku.
– Nie mówiłam ci o tym. Mam tak od bardzo dawna. Posłuchaj Saro. Jeżeli będziesz bardzo chciała być nadal moją przyjaciółką, będziesz. Ja ciebie nigdy nie zapomnę. Bardzo kocham mamusię, Daniela i mojego młodszego braciszka, ale ty jesteś w moim sercu od dawna.
– Przez te lata przywiązałam się do ciebie. Teraz zostawię wszystkich znajomych, ale najbardziej będzie mi brakowało ciebie. To nie jest sprawiedliwe, co oni robią.
– Będziemy trzymać kontakt przez komputer. Jak dorośniesz i będziesz chciała, mieć ze mną bliższą wieź, to coś zrobisz.
– Co masz na myśli?
– Może tu wrócisz.
– Och, sama nie wiem. Mam trzynaście lat i do pełnoletności brakuje mi pięć długich lat. Muszę skończyć szkołę. Uniwersytet i dopiero będę mogła o sobie stanowić.
– Jeżeli mnie nie zapomnisz, to mnie znajdziesz. Życie jest pełne wyzwań.
– Czasem mówisz tak dorośle, Xsandu. – popatrzyła na mnie inaczej.
– Mamusia mówi mi to od wielu lat.
– Nie mam żadnego rodzeństwa i jesteś dla mnie jak siostra – objęła mnie znowu mocno.
– Saro, nic więcej nie mogę powiedzieć. Powtarzam ci, że nigdy cię nie zapomnę. Jeżeli zechcesz być blisko mnie, zrobisz to. Teraz masz mnie jako przyjaciółkę. Być może poznasz kogoś, jakąś miłą dziewczynę, potem może chłopca. To naturalna kolej rzeczy. Jednak jeżeli mnie nie zapomnisz, zrobisz wiele, by być blisko mnie.
– A ty? – spojrzała mi prosto w oczy. – dlaczego ty nie zrobisz nic w przyszłości, by być bliżej mnie?
– Nie powiedziałam tego. – odrzekłam, patrząc jej prosto w oczy.
– A gdyby pan Danieli i twoja mama porozmawiali z moimi rodzicami, może by zmienili decyzję?
– Wiesz, że nie. Jeżeli chcesz, poproszę rodziców, ale twój tata podpisał już kontrakt i sprzedał dom.
– Co myślisz o ich decyzji? Do tej pory nic nie powiedziałaś.
– Nie chcę pogarszać twojego smutku.
Spojrzała na mnie dorośle.
– Nadal ich kocham tak samo, ale sprawili mi tym wielki ból. Tata, że to zrobił, mama, że się zgodziła. Oboje wiedzieli, co dla mnie znaczysz.
– Naprawdę chcesz wiedzieć, co myślę?
– Tak, bardzo mi na tym zależy.
– Prawdopodobnie cię to zaboli. Twój tata dużo stracił w moich oczach. Wybacz.
Znowu w jej oczach pokazały się łzy.
– Dlaczego rodzice są tacy? Mówią o miłości i rodzinie, a nie wiedzą, że mnie ranią.
Nigdy dotąd nie myślałam o tym, że przyjmuję wszystko, jak jest. Różnice stanowiła dla mnie moja rodzina. Teraz uświadomiłam sobie, że Sara zawsze mnie bardzo lubiła, a może na swój sposób kochała, jak siostrę.
– Znaczysz dla mnie bardzo wiele. Jednak jestem młoda, podobnie jak ty i nie mogę nic z tym zrobić. Jednak obiecuję ci jedno. Jeżeli nadal będą tak bardzo dla ciebie ważna, gdy tylko będę mogła to zmienić, zrobię to.
– Nie zapomnę cię nigdy – powiedziała.
– Ja już ci powiedziałam. Pamiętaj jedno. Człowiek powinien być szczery. Jeżeli daje obietnice, nigdy nie powinien jej złamać. Jednak wiem, że czasem ludzie coś mówią, a potem tego nie dotrzymują. Jeżeli tak będzie i w twoim przypadku, zrozumiem. Z mojej strony, dotrzymam słowa.

Wyjechała. Co miałam zrobić? Miała trzynaście lat. Dopiero kiedy taksówka odjechała w kierunku dworca lotniczego, odczułam stratę. Wiedziałam, że nigdy nie zapomnę Sary. Liczyłam na to, że ona także nie zapomni mnie. To dziwne, ale właśnie w tym momencie zrozumiałam, że świat nie jest sprawiedliwy. Powinnam to wiedzieć już dawno. W wielu miejscach świata panowały wojny, głód, niesprawiedliwość panoszyła się dosłownie wszędzie, a ja zobaczyłam to dopiero teraz, bo Sara wyjechała z nie swojej decyzji. Mimo wszystko nie byłam zła, nawet i teraz.  
Kiedy żółta taksówka zniknęła za zakrętem naszej ulicy, wróciłam do domu. Jedyne co zrobili jej rodzice, to przyjechali ze swojego domu do nas, żeby się pożegnać. Daniel i mama patrzyli na mnie smutno.
– Pewnie ci przykro, kochanie – powiedziała mama.
Spojrzałam jej prosto w oczy.
– Z pewnością, ale czuje to inaczej niż Sara i pewnie nawet inaczej niż wy. Kocham Sarę, chociaż inaczej niż was, ale jestem inna. Mam jeszcze rok tylko dla was.
Mamusia popatrzyła na tatę.
– O czym ty mówisz, skarbie?
– Przypomniałam sobie. Nic dziwnego, że wy zapomnieliście. Miałam dziewięć lat i poprosiłam o pięć lat tylko dla was. Bez żadnych incydentów. Teraz sobie przypominasz, mamusiu?
– Ja sobie przypomniałem – odrzekł nieco smutno Daniel.
– Nie smuć się, tatusiu. Skoro ktoś postanowił obdarować mnie mocą, to zdaje sobie sprawę, że muszę coś dla tego poświęcić. Ale wierzcie mi, nigdy nie przestanę was kochać i jeżeli to, co mam robić będzie kolidować z kochaniem was, zostawię to. Nie wyobrażam sobie, bym nie miała wyboru.
– Sądzisz, że moc cię nie opuściła? – zapytał Daniel
– Nie czuję tego. Więcej. Myślę i czuję, że teraz mam dużo większą moc, a może tylko tak czuję. Czy zabrzmi to jako wywyższanie, jeżeli powiem, że moja moc, którą mi dano, nie ma ograniczeń? 
Daniel spojrzał na mnie poważnie. 
– Tylko Bóg ma nieograniczoną moc. Nie możesz tak mówić. 
– Wiem, ale tak czuję.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i fantasy, użył 3121 słów i 17437 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto