Wybieram jeszcze raz [34]

Obudziłam się nad ranem i od razu zorientowałam się, że tym czymś, co mnie obudziło, było nadmierne ciepło. Leżałam przytulona do Lucasa, który również spał, ale równocześnie przyciskał mnie do siebie. Delikatnie wyswobodziłam się z jego uścisku i ostrożnie się przeciągnęłam. Zerknęłam w kierunku piekarnika. Ciasto chyba nadal było w środku, ale nigdzie nie unosił się swąd spalenizny. Telewizora również nie było już słychać, więc domyśliłam się, że Lucas musiał wszystko wyłączyć, gdy zasnęłam. Poczułam przyjemne ciepło w środku, gdy z powrotem na niego spojrzałam i uświadomiłam sobie, że nadal tu był. Może to wszystko okaże się łatwiejsze, niż sądziłam.
Zerknęłam na zegar ścienny. Było parę minut po piątej. Dopiero za dwie godziny oboje powinniśmy szykować się na zajęcia, ale mi już nie chciało się spać. Ostrożnie wstałam, po czym zgarnęłam koc, żeby przykryć nim Lucasa. Gdy się nad nim pochyliłam, nagle moją uwagę przykuł podciągnięty rękaw jego koszulki, który ukazywał tatuaż. Na chwilę zamarłam. Całkiem o tym zapomniałam. Lucas obiecał, że kiedyś mi o nim opowie i że w ogóle mi go pokaże, ale nie było do tego okazji, bo wciąż coś się działo. Nie wiedzieć czemu, miałam dziwne przeczucie, że z tym tatuażem wiązała się jakaś nieciekawa historia i przez to trochę bałam się go zobaczyć, ale ciekawość jednak wygrała. Delikatnie odsunęłam rękaw koszulki jeszcze bardziej do góry i spojrzałam na ramię Lucasa. Na początku myślałam, że ten tatuaż to było po prostu jakieś koło, ale dopiero patrząc na niego z bliska zrozumiałam, że się pomyliłam. To była duża spirala- składająca się ze słów, które napisane małą i koślawą czcionką zawijały się coraz bardziej do środka. Musiałam nieźle się nawyginać, żeby przeczytać całość, ale gdy już to zrobiłam miałam mętlik w głowie.
„Jestem aniołem, jeśli tylko mogę zostać podłączony ponownie. Rozkopuję górę i dół, by znaleźć świat, który znam”.
Co to oznaczało? Dlaczego ktoś taki jak Lucas miał tak niecodzienne i odrobinę przerażające słowa wytatuowane na ciele? Odrętwiała, zakryłam tatuaż z powrotem i otuliłam Lucasa kocem, po czym cicho wycofałam się do pokoju, by się przebrać i pomyśleć nad tym, co właśnie zobaczyłam. Odtwarzałam w myślach te słowa, ale nic mi nie mówiły. O co w nich chodziło? Czy to były słowa Lucasa? Słowa innej osoby, które uznał za na tyle ważne, by wyryć je sobie w skórze? Natychmiast chciałam go o to zapytać, ale wiedziałam, że nie mogę tak nagle z tym wyskoczyć. Musieliśmy najpierw poukładać sobie swoje sprawy, zanim mogliśmy przejść do innych, poważniejszych. Musiałam na razie zachowywać się tak, jakbym tego nie zauważyła. Już wiedziałam, że to będzie trudne, bo te słowa mocno mną wstrząsnęły. Po części dlatego, że nie rozumiałam, dlaczego Lucas zdecydował się akurat na taki tatuaż, ale też dlatego, że sam ich wydźwięk był zupełnie niepozytywny. Wróciłam się do salonu i przykucnęłam przy Lucasie, gładząc go lekko po nieogolonym policzku.
- Ilu rzeczy ja jeszcze o tobie nie wiem? – szepnęłam, patrząc na niego. Może to wszystko, co się działo między nami miało jakieś szczególne podłoże. Może to było to, co miał mi powiedzieć po świętach, abyśmy mogli ruszyć dalej. Nadal nic o tym nie wiedziałam, a czas mijał. Może dowiedzenie się tego było kluczem do tego, żebyśmy w końcu mogli być razem. Teraz już nie mogłam odpuścić. Musiałam skończyć z nieodpowiedzialnymi zachowaniami i wreszcie zachowywać się tak, jak na mój wiek i moje uczucia przystało. Nagle gorąco podziękowałam Bogu, że to dziecko okazało się jednak być potomkiem Lucasa. Co ja sobie myślałam, idąc do Doriana? Współczułam mu niepłodności, ale w tym przypadku okazało się to błogosławieństwem. Choć raz moja głupota i nieodpowiedzialność mnie nie pokonały.
Kate dała mi tydzień. Miałam jeszcze sześć dni. Musiałam je dobrze wykorzystać. Miałam wrażenie, że szło mi całkiem nieźle, ale przecież miałam wrodzoną zdolność do psucia wszystkiego, co udało mi się naprawić. Ale nie tym razem. Tym razem musiało mi się udać.
  
Przez następne dni Lucas i ja zachowywaliśmy się prawie jak najlepsi przyjaciele. Jedliśmy razem lunch między zajęciami, ja czasem wpadałam do Starbucksa, a on do mnie do mieszkania. Pewnie zaczęłabym się martwić, bo nic się między nami nie działo, gdyby nie jego spojrzenie, które często mi posyłał. Czasem łapałam go na tym, że na mnie patrzył z trudnym do określenia wzrokiem. Równie często on przyłapywał mnie na patrzeniu się na jego usta. Mieliśmy też takie momenty ciszy, ale wcale nie niezręcznej - to były takie intymne momenty, podczas których widziałam w jego oczach, że i on tym razem nie chce nic zepsuć. W środku niecierpliwiłam się coraz bardziej, ale starałam się być grzeczna. W głowie miałam wielki licznik odmierzający mi czas do końca tygodnia. Robiłam wszystko, by Lucasowi dobrze spędzało się ze mną czas i miałam nadzieję, że to spowoduje, że zgodzi się na moją propozycję. Chciałam tego tak obsesyjnie, że ledwo mogłam się skupić na nauce. Koniec roku akademickiego zbliżał się wielkimi krokami, więc musiałam wszystko pozaliczać, żeby przejść na drugi rok.
Wreszcie nadszedł ten dzień - ostateczny, jak zwykłam nazywać go w myślach. Musiałam spytać Lucasa o ten wyjazd i to jak najszybciej. Okazja do tego była wręcz idealna - właśnie leżeliśmy u niego w mieszkaniu na kanapie, z nogami opartymi o stolik. Lucas pił piwo, a ja wodę, na co na szczęście nie zwrócił zbytniej uwagi. Co chwila nakazywałam sobie zacząć ten temat i za każdym razem tchórzyłam. Odliczałam od trzech do jednego, już otwierałam usta, kiedy stawało mi serce i z powrotem je zamykałam. Czas mijał nieubłaganie, a ja ciągle walczyłam sama ze sobą. W końcu stwierdziłam, że co ma być, to będzie i zanim zdążyłam znowu stchórzyć, odezwałam się zdawkowym tonem:
- Już prawie kończymy ten rok. Szybko zleciało.
- Owszem – przytaknął Lucas i pociągnął łyk piwa z butelki. – A dopiero co ochlapywałem cię wodą na ulicy.
- Na szczęście teraz mam własny samochód i równie dobrze mogę ochlapać ciebie w ramach zemsty – zauważyłam.
- Ale ja nie chodzę piechotą – wyszczerzył się Lucas. – Jestem na to zbyt leniwy.
- Masz jakieś plany na wakacje? – zapytałam, niby od niechcenia, ale widziałam przez koszulkę, jak mocno biło mi serce.
- Właściwie to nie – wzruszył ramionami i odstawił butelkę. – A ty?
- Hmm… - mruknęłam. – No cóż, nie do końca.
- A cóż to znaczy „nie do końca”?
Oto i moja chwila prawdy. Dawaj, dasz radę, dziewczyno.
- Kate zaproponowała mi, żebym wyjechała razem z nią i z Ianem – zaczęłam, patrząc na niego z ukosa. – Znalazła jakąś fajną ofertę i… - odchrząknęłam. – I jeśli by ją przyjęła, to koszty wyszłyby im dużo mniejsze.
- Więc w czym problem? – spytał Lucas, obserwując mnie uważnie.
- Oferta jest dla dwóch dodatkowych osób. Więc… jeśli nie masz żadnych planów, to może wyjechałbyś z nami? – zapytałam na jednym wdechu, mając ochotę zacisnąć powieki, żeby nie widzieć reakcji Lucasa. Powiedziałam to. Wreszcie. Na jego twarz wpłynęło najpierw zdziwienie, a potem lekki uśmiech.
- Chciałabyś, żebym z wami pojechał?
- No wiesz… - zawahałam się i zarumieniłam. – Tak.
Uśmiechnął się, a w policzku zrobił mu się ten uroczy dołek.
- Przemyślę to.
- Nie chciałabym cię popędzać, ale do dziś musimy przyjąć lub odrzucić ofertę – powiedziałam z lekkim zawstydzeniem. A jeśli się nie zgodzi?
- Ech… - spojrzał na mnie poważnie. – Trochę za późno mi o tym mówisz… nie wiem… prawdę mówiąc, szanse są małe.
Prawie skuliłam się w sobie ze wstydu i smutku, kiedy on nagle parsknął śmiechem.
- Nabrałaś się. Jasne, że pojadę. Powiedz mi tylko gdzie, kiedy i za ile.
Prawie go nie słuchałam. Nagle wyszczerzyłam się jak pięciolatka. Zgodził się! Naprawdę się zgodził! Miałam ochotę skakać z radości, a potem go przytulić. Nieświadomie przysunęłam się bliżej niego, zapominając o odpowiedzi, a i Lucas chyba na nią nie czekał. Patrzył na mnie czule, a ja czułam przemożne pragnienie, by dotknąć jego wargi i go pocałować. Opanowałam się jednak, choć byłam pewna, że widział to w moich oczach. Musiałam jeszcze trochę wytrzymać. Musiałam najpierw naprawić wszystko, co zepsułam.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1644 słów i 8792 znaków.

9 komentarzy

 
  • Olifffka

    ????

  • Misiaa1012

    Cudeńko ???????? czekam na więcej ❤ pisz dalej  :kiss:

  • candy

    @Misiaa1012 <3

  • janusz6

    Cudowne ????????????????

  • Czarodziejka

    Jak zawsze mega <3 Czekam na next'a <3

  • candy

    @Czarodziejka <3

  • sweetgirl5642

    Dodaj jeszcze jedna!!! To jest cudowne!!! ????????????

  • candy

    @sweetgirl5642 dziękuję :* jutro <3

  • kaay~

    Super:D <3:D

  • Krolewna

    :kiss:

  • Lovcia

    Skoro dodałaś tą to może i jeszcze jedną dodasz? :D

  • candy

    @Lovcia teraz juz na pewno jutro xd

  • Lovcia

    @candy Ale przed południem? :D

  • candy

    @Lovcia jeśli wstanę, haha

  • Lovcia

    @candy xd

  • Lolisss

    Piekne!! <3

  • candy

    @Lolisss <3