Światło w ciemności – rozdział 15

Światło w ciemności – rozdział 15Hayley

Niby pogodziliśmy się z Willem, ale czułam, że między nami była przepaść. Odsunęliśmy się od siebie i nie wiedzieliśmy, jak wrócić. Jedliśmy razem posiłki, rozmawialiśmy, ale było… dziwnie. Kiedy na mnie patrzył, wyrzuty sumienia miał wypisane na twarzy i miałam wrażenie, że lada chwila znowu zacznie przepraszać. Widział, jak bardzo mnie zranił. Chociaż tyle. Nie chciałam o tym myśleć, wolałam puścić to w niepamięć, ale nie mogłam się pozbyć tych słów z głowy. Wiedziałam, że w znacznej części były prawdziwe. On też wiedział i żałował, że wypowiedział je w ten sposób, z czego doskonale zdawałam sobie sprawę. Niby wszystko było w porządku, jednak coś było nie tak. Niby mu wybaczyłam, ale nie do końca. Ciemność nadal trzymała mnie w objęciach i nie chciała puścić.
Spędzałam z Nickiem więcej czasu. Znowu chodziliśmy na spacery, chociaż nie tak często. Znowu graliśmy na konsoli. Parę razy wyszliśmy do kina. Było tak jak kiedyś. Przed pocałunkami, przed dotykaniem, przed niezręcznością i unikaniem siebie nawzajem. Byliśmy po prostu… kumplami. I to wystarczyło. Pojawiło się światełko w ciemności, które ciągnęło mnie w górę. Daleko od dna. Z każdym dniem, z każdym jego uśmiechem, spojrzeniem, żartem byłam bliżej powierzchni. Dostrzegał mnie. Poświęcał czas. Rozświetlał świat wokół mnie, kiedy był tuż obok.  


Nicholas

Starałem się być dobrym współlokatorem i chyba nawet mi to wychodziło. Sytuacja między Willem a Hayley nadal nie była najlepsza, a widziałem po niej, że bardzo ciężko to znosiła, więc starałem się jak mogłem, by poprawić jej humor. Na początku czułem się trochę dziwnie, bo ostatecznie nie miałem żadnego obowiązku tego robić, ale przecież… ona też nie miała obowiązku piec mi ciast. W dodatku pomogła mi uświadomić sobie, że rozstanie z Kim może nie było najgorszą rzeczą, jaka mogła mi się przydarzyć. No i kolegowaliśmy się. Chyba tak można było to nazwać. Było tak, jakby ten pocałunek nigdy się nie wydarzył i z jednej strony czułem ulgę, a z drugiej mi to przeszkadzało. Zwykle nie całowałem kobiet po to, by od razu poszło to w zapomnienie. Z Hayley jednak było inaczej. Sam się o to prosiłem. W końcu była moją współlokatorką i siostrą Willa. Między nami i tak nie mogłoby dojść do czegoś więcej. Mimo wszystko wolałem, kiedy była w dobrym humorze, a i mi dobrze robiły te spotkania. Przypomniałem sobie, że chyba lubiła jeździć na łyżwach. Wszedłem na Instagram i na nowo obejrzałem filmik z lodowiska. W sumie mogłem ją zabrać na lodowisko i u nas. Sam mogłem popatrzeć, bo nie umiałem jeździć.
Nie chciałem jednak całkiem zatracić się w roli jej towarzysza i opiekunki, miałem swoje potrzeby. Chłopaki próbowali mnie wyciągnąć do klubu, nawet kilkakrotnie, ale odmawiałem. Nie chciałem znowu wpaść w pętlę picia, palenia i imprezowania – choć od komentarzy Angelboya pod zdjęciami Kim robiło mi się niedobrze i mało brakowało, a znowu porzuciłbym względnie normalny tryb życia na rzecz codziennego upijania się w trzy dupy. Próbowałem się trzymać. Chodziłem na siłownię i brałem coraz większe obciążenia, próbując wyrzucić Kim z głowy. Wolała swojego aniołka? Jej sprawa. Może on da jej to, czego chciała. Najbardziej wkurzało mnie to, że nigdy nic mi o nim nie wspomniała, a ten szczeniak komentował jej zdjęcia od dawna. Dlaczego nic mi nie powiedziała? Bo już wtedy coś między nimi było?
Nie. Kim by mnie nie zdradziła. Nie była taka. Cokolwiek łączyło ją i Angela, nie było już moją sprawą.
Odpoczywając po siłowni w pokoju, wahałem się, czy nie zainstalować sobie aplikacji do randkowania. Nigdy w życiu nie używałem czegoś takiego, ale może nadszedł czas. Znudziło mnie gapienie się na plastikowe dziewczyny w klubach. Zresztą nie szukałem nawet związku – chciałem po prostu rozładować napięcie. Byłem wolny. Nikogo nie zdradzałem. Mogłem uprawiać seks z przypadkową dziewczyną i następnego dnia wrócić do swoich zajęć.
Wypróbowałem kilka aplikacji, aż znalazłem taką, w której można było zaznaczyć, czego się szuka. Od razu zaznaczyłem opcję “relacji seksualnej” i wrzuciłem jakieś swoje zdjęcie. Cierpliwie czekałem na wyniki. Niemal natychmiast wyskoczyła mi masa profili dziewczyn, które musiałem zaakceptować lub odrzucić. Było to trochę mozolne zajęcie, ale wkrótce miałem już kilka par i dziewczyny same zaczęły do mnie pisać. Uśmiechałem się pod nosem, czatując z kilkoma naraz. Podobało mi się to. Prawie jak szwedzki stół – wybierasz to, co chcesz.
Najłatwiej pisało się z dziewczyną o imieniu Angelika – choć nie umknęło mi podobieństwo jej imienia do Angelboya. Ze zdjęcia patrzyła na mnie blondynka z krągłymi wargami i kuszącym spojrzeniem. Zacząłem się obawiać, czy faktycznie wygląda tak jak na zdjęciu, ale wkrótce zaproponowała wideorozmowę. Zgodziłem się bez wahania. Nieco mnie zatkało, gdy po odebraniu połączenia przywitała mnie ona w kusej, luźnej sukience, siedząca na łóżku.
– Podoba ci się to, co widzisz? – zapytała z uśmiechem, zniżając aparat na swoje piersi. Kontynuowała wycieczkę, aż zobaczyłem jej odsłonięte nogi. Potem obraz powrócił do góry, ukazując jej twarz. Przygryzała delikatnie wargę.
– Owszem – powiedziałem. – Masz… bardzo ładną sukienkę. – Poprawiłem się na łóżku. – Ale na podłodze wyglądałaby jeszcze ładniej.
– Podoba mi się to. – Jej uśmiech się poszerzył. – Krótko i na temat. Bez żadnej propozycji kawy czy wspólnego śniadania.
Przytaknąłem, jednocześnie wciąż gapiąc się na jej dekolt. Moje spodnie powoli stawały się ciasne.
Nagle przyszła od niej wiadomość – adres. Uśmiechnąłem się pod nosem.
– Mówisz, że chcesz, żebym cię odwiedził? – Nawet lepiej. W końcu Hayley była wściekła po tym, jak słyszała, co wyprawiałem z Amy. Tym sposobem nie musiała wiedzieć, co robię i gdzie. Szybko sprawdziłem, ile kilometrów dzieliło mnie od Angeliki. Mapy pokazywały dwadzieścia minut samochodem. – Co powiesz, żebym był tam za pół godziny?
– Powiem, że… – Delikatnie zsunęła ramiączko sukienki. – Nie mogę się doczekać.
Krótko i na temat. Dobrze, że wykąpałem się po siłowni. Szybko złapałem prezerwatywy i kluczyki i po paru minutach byłem już w drodze. Czy było to dziwne? Dla niektórych pewnie tak. Niemoralne? Miałem to gdzieś. Nie szedłem do burdelu, a jedynie do ładnej dziewczyny, która chciała tego samego co ja. Nie musiałem się obawiać, że następnego dnia będzie chciała planować nam życie. Układ idealny.
Angelika była chyba jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach, co przyjąłem z ulgą. Mimo początkowej niezręczności, typowej dla sytuacji, kiedy poznajesz nową osobę, szybko wylądowaliśmy w jej pościeli. Angelika pachniała truskawkami i nie mogłem się powstrzymać od wodzenia nosem po jej skórze. Parę razy ją ugryzłem, później zassałem smaczną skórę tak, że jutro nie będzie już truskawką, a maliną. Była cholernie słodka i gdy na nią patrzyłem, wcale się nie czułem, jakbym zobaczył ją po raz pierwszy dopiero pół godziny temu. Zobaczyła, że gapiłem się na jej duże usta, które wcale nie wyglądały na robotę chirurga i szeroko się uśmiechnęła.
– Chcesz je poczuć? – rzuciła, jednocześnie rozpinając mi spodnie. Odwzajemniłem uśmiech – nie musiałem nic dodawać. Gdy ściągnęła mi bokserki i włożyła mojego członka do buzi, jęknąłem głośno i opadłem na plecy, rozkoszując się ruchami jej języka. Stanowczo umiała obciągać. W tym momencie nie myślałem o Kim, o Angelu, o Hayley. Myślałem o tym, że w końcu, po ponad dwóch latach, dostawałem to, co wciąż było mi odmawiane. Byłem karany za samo myślenie o seksie. Teraz w końcu mogłem odreagować.
Nie chciałem dojść w jej ustach, dlatego przerwałem to, co robiła i wciągnąłem ją na swoje kolana. Szybko założyłem prezerwatywę, a Angelika zdjęła z siebie sukienkę, ukazując piersi. Uniosła biodra i nabiła się na mojego penisa, a spomiędzy jej warg wydobył się jęk. Na szczęście miała na tyle rozumu, żeby nie próbować mnie całować, co bardzo mi się spodobało. Zaczęła się poruszać, ale niestety finał nadszedł zbyt szybko. Nie chciałem, by była rozczarowana, dlatego po krótkiej przerwie zmieniliśmy pozycję i tym razem to ja zanurkowałem między jej nogami. Miałem cholerną nadzieję, że nie miała żadnej choroby, bo co z tego, że użyłem gumki do seksu – tutaj nie mogłem. Jej krocze ociekało wilgocią i nie mogłem się powstrzymać, by nie wsadzić tam języka i palców. Gdy cicho krzyknęła i wygięła ciało w łuk, przekonałem się, że dobrze zrobiłem, przyjeżdżając tutaj – inaczej zapewne dostałbym od Hayley kolejny ochrzan.
Byłem wolny, a wolność nigdy nie smakowała lepiej.  


Hayley

Dzisiaj Nick przeszedł samego siebie i znowu mnie zaskoczył. Zabrał mnie na lodowisko na powietrzu. Ucieszyłam się jak dziecko, kiedy zobaczyłam, gdzie szliśmy, mijając po drodze drzewa obwieszone lampkami. Mimo że było już ciemno, światełka wprowadzały cudowny nastrój i wyglądały po prostu pięknie, przylegając do łysych gałęzi i pni. Usta same rozciągnęły się w uśmiechu i tym razem takim prawdziwym, a nie jego imitacją, którą ostatnio wszystkim serwowałam. Byłam taka podjarana, że nie zauważyłam, że wypożyczyliśmy tylko jedną parę łyżew. Zorientowałam się, że Nicka nie ma obok, kiedy weszłam na lód. Odwróciłam się zaskoczona i zapytałam:
– A ty?
Pokręcił głową.
– Ja tu sobie postoję.
– No co ty, Nick. Chodź do mnie.
Ponownie pokręcił głową.
– Mogę ci nakręcić kolejny filmik, jeśli chcesz, ale nie wejdę tam.
– Nie chcę filmiku. – Skrzyżowałam ręce na piersi. – Chcę, żebyś ze mną jeździł. Idź po łyżwy.
– A ja chcę mieć nie połamane nogi.
– Nie dramatyzuj. Nie umiesz jeździć?
– Umiem. Ale nie chcę. – Uśmiechnął się pod nosem.  
– Nie wiesz, co tracisz – mruknęłam, odpychając się od barierki.
Zrobiłam kółko i znowu podjechałam do Nicka.
– No nie wygłupiaj się. Pojeździj ze mną – poprosiłam z uśmiechem. – Zmarzniesz, jak będziesz tu tak stał.
Westchnął.
– Ale jesteś uparta.
– A ty to niby nie? Dużo fajniej się jeździ we dwoje.
– Dobra, niech ci będzie. Nie umiem. I nie wejdę tam. – Skrzyżował ręce na klatce. – Wolę popatrzeć na ciebie.
– Nauczę cię. To nie jest trudne. Nie daj się prosić.
– Będziesz musiała mnie tam zaciągnąć siłą. Chciałbym to zobaczyć – parsknął śmiechem.
– A jeśli… upiekę ci szarlotkę? – Uśmiechnęłam się szeroko. – Cała blacha tylko dla ciebie.
– Szczerze mówiąc, mam ich już lekki przesyt. Ten argument nie zadziała.
Zrobiłam oburzoną minę.
– No wiesz… W takim razie nie upiekę już ani jednej. Zadowolony?
– Będę zadowolony, stojąc tutaj, a nie ślizgając się po tej morderczej tafli.
– Jak chcesz. – Znowu odepchnęłam się od barierki.
Tym razem zrobiłam chyba trzy kółka, zanim ponownie spróbowałam go namówić.
– Boisz się – rzuciłam mu w twarz. – Boisz się tafli lodu. A myślałam, że jesteś odważny. Faceci powinni być odważni, powinni… – Urwałam, bo Nick właśnie wyjął z kieszeni dzwoniący telefon, a na ekranie widniało imię Angelika razem ze zdjęciem.  
Zrobiło mi się gorąco. Kim była Angelika? Bo na pewno nie tą dziewczyną, która była u nas w mieszkaniu.
Nick odrzucił połączenie, schował komórkę z powrotem i powiedział:
– Dobra. Niech ci będzie. Ale jak się połamię, to będzie twoja wina.  
– Dlaczego jesteś takim pesymistą?
Patrzyłam, jak poszedł wypożyczyć łyżwy, ale w głowie tłukło mi się imię tej dziewczyny. Niby odrzucił połączenie, ale czułam się… dziwnie. Przecież byliśmy tylko kumplami. Wiedziałam, że nie może być między nami niczego więcej, ale świadomość, że gdzieś tam była jakaś Angelika w pewien sposób mnie dotknęła. Westchnęłam.
Weź się w garść, Hayley. Jesteś na lodowisku. Ciesz się tym.
Nick wrócił i wyrzuciłam z głowy tę dziewczynę. Przecież był tutaj ze mną.
– Gotowy? – zapytałam z uśmiechem, który nie był już taki szeroki jak przedtem.
– Na połamanie się? Nie.
– Przestań. Nic ci nie będzie. – Podałam mu dłoń. – Chodź. Pokażę ci jak to się robi.
Poinstruowałam go co do postawy ciała i powoli objechaliśmy lodowisko, a potem jeszcze raz. Trzymałam go za rękę i uśmiechałam się szeroko, bo chyba pierwszy raz widziałam go takiego niepewnego. Kilka razy się wywaliliśmy, bo Nick pociągnął mnie za sobą, ale ból fizyczny był lepszy niż ten psychiczny, więc za każdym razem wybuchałam śmiechem. Już nie pamiętałam, kiedy tyle się śmiałam. Po kolejnych kilku kółkach puściłam go i jechałam tyłem do kierunku jazdy, a przodem do niego, obserwując go. W pewnej chwili zaczął zwalniać, więc zrobiłam to samo, sądząc, że się zatrzymamy. Jechaliśmy na uboczu, w pobliżu barierki, żeby nie przeszkadzać innym. Ja się zatrzymałam, ale Nick nie wyhamował i wpadł na mnie. Przez chwilę próbowaliśmy złapać równowagę, obejmując siebie nawzajem i to był błąd. Nick wylądował plecami na lodzie, a ja na nim. Powinnam była go puścić, żeby sam upadł, bo mogliśmy sobie zrobić krzywdę. Przestraszyłam się, bo nie widziałam, czy uderzył głową o taflę. Miałam nadzieję, że nie.
– O Boże, Nick! Wszystko okej? Uderzyłeś głową o lód? Musimy jechać na pogotowie? – Słowa wyleciały ze mnie, kiedy próbowałam się podnieść, ale wtedy zorientowałam się, jak blisko byliśmy i poczułam gorąco na policzkach, które rozchodziło się na całe ciało.
– Co za okropna forma rozrywki – jęknął, ironicznie akcentując ostatnie słowo.
– Przecież jest fajnie. Tylko następnym razem jak stracisz równowagę, to nie łap mnie, bo skończy się tak samo. Na pewno nie uderzyłeś głową? – Patrzyłam na niego uważnie, próbując zauważyć jakieś nieprawidłowości.
– Tylko trochę.  
– Pokaż. – Podniosłam się ostrożnie, zdjęłam rękawiczki i wplotłam palce w jego włosy, próbując wyczuć, czy nie rozciął sobie skóry z tyłu głowy.
– Znowu odgrywamy role pielęgniarka-pacjent?  
– Bawi cię to? Bo mnie nie. Mogłeś zrobić sobie krzywdę. Boli? – Nie wyczułam niczego mokrego, ale nie zabrałam jeszcze dłoni.
– Dlatego nie chciałem jeździć – burknął, ale zaraz się opanował. – Nie boli. Jest ok.
– To wstawaj. – Zabrałam ręce i powoli stanęłam na nogach. – Ostatnie kółko?
Nick wstał i zrobiliśmy ostatnie okrążenie, trzymając się za ręce. Tym razem obyło się bez upadku. Pomimo chwili strachu, było bardzo fajnie i humor zdecydowanie mi się poprawił. Gdy wróciliśmy do domu, wspięłam się na palce i pocałowałam go w policzek, mówiąc cicho:
– Dziękuję.
Moje usta dotykały jego skóry zdecydowanie za długo, a w mojej głowie od razu pojawiło się wspomnienie pocałunków w kuchni. Dotyk jego palców na mojej skórze.
Nie, nie, nie. Nie idź tą drogą.
Odsunęłam się szybko, bojąc się spojrzeć mu w oczy i uciekłam do pokoju, czując, jak paliły mnie policzki.
***
Nicka nie było, Will też nie, a ja nie mogłam już wysiedzieć w pustym mieszkaniu. Stwierdziłam, że przyda mi się trochę ruchu i Milo też, więc przebrałam się w strój do biegania, po czym wyszliśmy do parku. Biegłam zamyślona, nawet nie słysząc muzyki, która brzmiała w słuchawkach, aż w końcu na kogoś wpadłam. Jak mogłam tak odlecieć? Jak mogłam nie zauważyć, że na kogoś biegnę? Szybko się ocknęłam i wyjmując słuchawki z uszu, zaczęłam przepraszać, ale zamarłam, kiedy zobaczyłam kto przede mną stał.
– Hayley – powiedziała Kim z uśmiechem, który prawdopodobnie był sztuczny. – Co za miła niespodzianka.
– Cześć, Kim – wykrztusiłam zaskoczona. – Przepraszam, nie zauważyłam cię… zamyśliłam się…
Rozejrzałam się za Milo, ale był niedaleko, obwąchując jakieś krzaki.
– Nic nie szkodzi. – Wzięła głęboki oddech. – Co… jak… jak ci się układa z Nickiem?  
Zatkało mnie. Jak mi się układa z Nickiem? W jakim sensie?  
– S-słucham?  
Znowu się uśmiechnęła.
– Chcę, żebyś wiedziała, że cię nie winię. Nick po prostu nie był w stanie… no wiesz, zaakceptować moich zasad. Ale jestem pewna, że wy dogadujecie się dużo lepiej. Nie mam ci tego za złe.
Serce biło mi jak szalone, ale nie od biegu. Ona myślała, że byłam z Nickiem? Znowu? Dlaczego?
– O czym ty mówisz, Kim?
Zrobiła zdziwioną minę.
– No… a nie zostawił mnie, żeby być z tobą?
Patrzyłam na nią w szoku. Skąd ona to wytrzasnęła? Przecież to… nierealne. Niedorzeczne. Niemożliwe.
– Ze mną? – powtórzyłam. – Ja nie… my nie… jestem tylko siostrą Willa, tymczasową współlokatorką, nikim więcej. Skąd ci to przyszło do głowy?
– Och. Po prostu… byłam przekonana, że ciągnie was do siebie. Że zerwał ze mną dla ciebie. – Nagle wytrzeszczyła lekko swoje duże oczy. – Czyli mówisz, że jest sam? Nikogo nie ma?
Ciągnie nas do siebie? Może i coś w tym było, ale ani ja, ani on nie zamierzaliśmy nic z tym zrobić. Chociaż wydawało mi się, że to tylko jednostronne zauroczenie.
Czy Nick był sam? Pomyślałam o tej dziewczynie, która obudziła mnie swoim krzykiem, a potem o Angelice. Chyba nie był z żadną z nich w związku.
– Chyba tak. No wiesz, on mi się nie spowiada ze swojego życia prywatnego, ale nie wydaje mi się, żeby kogoś miał. Był załamany po waszym zerwaniu.
Delikatnie wciągnęła powietrze. Nagle jakby się rozpromieniła.
– Rozumiem. Dziękuję. I… przepraszam. Naprawdę sądziłam, że jesteście razem.
– Zupełnie nie rozumiem dlaczego. Przecież sama leczę złamane serce. Poza tym, nie jestem taka za jaką mnie brałaś. Wiedziałam, że był z tobą. Nie zrobiłabym niczego…
– Rozumiem – przerwała mi, nagle wydając, jakby się bardzo spieszyła. – Dzięki, Hayley. Nie zawracam ci już głowy. Pa! – Pospiesznie się oddaliła w przeciwnym kierunku.
Patrzyłam chwilę za nią, zastanawiając się, co to było. Pokręciłam głową, zawołałam Milo i ruszyliśmy dalej. Czekała mnie jeszcze wizyta w sklepie. Zbliżały się Walentynki i chciałam upiec Nickowi szarlotkę. Nie żeby to coś znaczyło. Po prostu… trzymałam się naszej umowy.  


Nicholas

Wiedziałem, że te łyżwy nie były najlepszym pomysłem, ale trudno. Hayley przynajmniej się rozchmurzyła. Ja trochę mniej, bo czułem się jak idiota, jeżdżąc jak małe dziecko, ale ostatecznie było fajnie. Angelika zadzwoniła do mnie w trakcie, czym nieco mnie zdziwiła. Nie wiedziałem, o co chodziło, bo nie chciałem odbierać przy Hayley. Gdy wróciliśmy do mieszkania, oddzwoniłem, choć właściwie mogłem się domyślić, o co chodziło. Miała ochotę na powtórkę, ja zresztą też. Od razu tam pojechałem, a nasze małe spotkania stały się rutyną. W sumie wolałem to od wybierania innej dziewczyny każdego wieczora. Angelika była śliczna, słodka i było mi z nią dobrze. Najbliższy wolny wieczór poświęciłem właśnie jej. Słyszałem wibracje swojego telefonu, wetkniętego w kieszeń spodni, które leżały gdzieś na podłodze, ale zignorowałem połączenie, bo byłem zbyt zajęty zlizywaniem czekolady z brzucha i piersi Angeliki. Cicho mruczała.
– Dobrze mi z tobą – powiedziała w pewnym momencie, a ja podniosłem głowę i uśmiechnąłem się.
– Mi z tobą też – przyznałem, palcem przesuwając płynną czekoladę w dół, na jej biodra i krocze. – Stanowimy dobrany zespół – mruknąłem z wargami blisko jej łechtaczki. Zadrżała, gdy poczuła wydychane przeze mnie powietrze na swojej skórze.  
– Chyba nawet ani razu nie rozejrzałeś się dobrze po moim pokoju – wydusiła.
Cicho się zaśmiałem.
– Nie interesuje mnie on. Za to te okolice… – Wsunąłem w nią jeden palec i jęknęła. – Bardzo.
Zajęliśmy się sobą na najbliższe kilkanaście minut, ale było już dość późno i w końcu Angelika mruknęła:
– Powinnam iść spać. Rano wstaję do pracy.
– No tak. A… gdzie tak właściwie pracujesz?
Parsknęła śmiechem, zakładając na siebie koszulkę.
– To chyba jedna z tych zbędnych informacji, nie sądzisz?
– Właściwie to tak. – Podobał mi się ten układ. Też zacząłem się ubierać, przy okazji wyciągając z kieszeni komórkę. – To co, na kiedy się znowu umawia… – urwałem, bo zobaczyłem, kto do mnie dzwonił.
Kim. Kim do mnie dzwoniła, nawet parę razy. Żołądek wywrócił mi się na lewą stronę. Przypomniała sobie o mnie po paru tygodniach? Czego mogła ode mnie chcieć?  
– ...może pojutrze? Jutro wieczorem wpadają do mnie znajomi i…
– Zdzwonimy się – przerwałem jej, dając jej szybkiego buziaka w policzek i niemal wypadając z jej mieszkania. Serce biło mi nadzwyczajnie szybko. Oddzwoniłem do Kim, zanim zastanowiłem się, czy w ogóle powinienem to robić. Kiedy odebrała, coś ciężkiego jakby spadło mi z piersi. Tak dawno nie słyszałem jej głosu… Musiałem jednak wziąć się w garść.
– Cześć, Nick – powiedziała niepewnie.
– Cześć, Kim. – Próbowałem mówić tak, jakby rozmowa z nią była ostatnim, na co miałem ochotę. – Czemu dzwoniłaś?
– Bo… znalazłam parę twoich rzeczy i chciałam ci je oddać – powiedziała szybko. – Wiem, że już późno, ale mógłbyś przyjechać i je odebrać?
Miałem się z nią zobaczyć? Akurat teraz, chwilę po tym, jak skończyłem robić minetkę innej dziewczynie? Powstrzymałem wyrzuty sumienia. I tak siedziałem już w samochodzie.
– Ok. Będę za… – Zerknąłem na zegarek. – Piętnaście minut.
– Czekam.
Z nerwów zrobiło mi się niedobrze, choć cała ta sytuacja była dziwna. Znalazła moje rzeczy dopiero parę tygodni po zerwaniu? Może… może po prostu chciała mnie zobaczyć. Jechałem jak wariat, tak, że byłem na miejscu po dziesięciu minutach. Zdenerwowany jak diabli, usiłowałem wyglądać na wyluzowanego i zapukałem do jej drzwi. Otworzyła natychmiast, a moje serce wykonało salto. Miałem wrażenie, że nie widziałem jej całe wieki. Przez chwilę wodziłem wzrokiem po jej ogromnych oczach, piegach, drobnej figurze. Wszystkie myśli i cała tęsknota, którą odpychałem od siebie przez ostatnie tygodnie… wszystko wróciło w jednej chwili.
– Wejdź. – Przesunęła się, a ja niepewnie wszedłem do środka, czując się jak intruz. – Cieszę się, że przyjechałeś.
– Nie ma sprawy. Co takiego znalazłaś?
– Chodź. – Machnęła głową w stronę swojego pokoju. Poszedłem za nią i cierpliwie czekałem, aż wręczy mi jakieś pudełko czy coś – ale ona tylko stanęła przede mną i na mnie patrzyła.
– Nicky… – powiedziała cicho, a ja aż się zapowietrzyłem, słysząc to zdrobnienie. Nie pamiętałem, kiedy ostatnio mnie tak nazwała. – Stęskniłam się za tobą.
Usiłowałem uniknąć jej spojrzenia. Nie wiedziałem, co miałbym jej odpowiedzieć. Oczywiście, że ja też tęskniłem, ale nie z tego powodu tu przyjechałem.
– Naprawdę? – zapytałem z powątpiewaniem w głosie. – Bo z tego, co widziałem, to Angel dobrze się tobą zajmował, gdy mnie nie było.
Szlag. Właśnie się przyznałem, że śledziłem ją na Instagramie. Trudno. Byłem ciekaw jej wymówki.
– To nikt ważny – powiedziała, robiąc krok w moją stronę.
– Na pewno. – Nagle zastanowiłem się, czy pachniałem Angeliką i czy Kim to czuła. – Ja chyba też nie byłem nikim ważnym, nie?
– Przeciwnie, Nicky – westchnęła, nadal się przybliżając. Jakoś nie byłem w stanie się zmusić, by się odsunąć. – Nawet nie wiesz, jak było mi trudno…
– Kim… dlaczego tak naprawdę tu jestem?  
Przygryzła wargę, a potem szybko przybliżyła się i mnie pocałowała. Kompletnie zaskoczony, instynktownie odwzajemniłem pocałunek i objąłem ją w pasie. Boże, jak mi tego brakowało. Nie chciało mi się już zastanawiać nad tym, o co jej chodziło. Tęskniłem za nią i jeśli miałem szansę jeszcze raz poczuć smak jej ust, zamierzałem to wykorzystać. Ocknąłem się z transu dopiero, gdy poczułem, jak Kim rozpina mi spodnie.
– Co ty wyprawiasz? – Oderwałem się od niej ze zdumieniem.
– Przecież tego chciałeś – szepnęła, a mnie uderzyła ironia losu. Przez jebane dwa lata nie pozwalała się dotknąć, a teraz rozsuwała mi rozporek – gdy ja poświęciłem ostatnie tygodnie, by o niej zapomnieć. – Ja też tego chcę.  
– Nie, Kim, nie…
Zdjęła koszulkę, którą miała na sobie, zostając w samych spodniach. Chwilę później je także zdjęła i rzuciła gdzieś w kąt. Stanęła przede mną w samej bieliźnie, a ja mogłem się tylko gapić. Nigdy wcześniej się tak nie zachowała. Nigdy tak nie zrobiła. Chyba po raz pierwszy widziałem ją w samej bieliźnie. Oczy rozszerzyły mi się jeszcze bardziej, gdy sięgnęła ręką do zapięcia stanika. Chwilę później znów mnie całowała, a ja nie potrafiłem się zdobyć na to, by to przerwać. Z Angeliką było mi świetnie, ale… ona nie była Kim. Nie kochałem jej.
– Ale… dlaczego? – szepnąłem z przymkniętymi oczami.
– Bo tego chciałeś. Przemyślałam to. – Poczułem, jak ręką wyjęła mojego penisa z bokserek i mało nie eksplodowałem. Po raz pierwszy go dotykała. W takiej, kurwa, sytuacji. – Kochaj się ze mną, Nick.
– Dlaczego akurat teraz? – Choć byłem maksymalnie podniecony, jakoś nie potrafiłem ulec.  
– Bo byłam przekonana, że już pocieszyłeś się Hayley, ale…
– Co? – Odsunąłem się od niej gwałtownie i z powrotem wsunąłem na siebie bokserki. – Co powiedziałaś? – Mój wzrok od razu powędrował na jej piersi, ale nie mogłem się rozpraszać.
– Myślałam, że jesteś z Hayley. Że zerwałeś ze mną dla niej, ale powiedziała mi, że…
– Ona ci coś powiedziała? – Jak, kurwa? – Mówiłem ci od samego początku, że to nie ma nic wspólnego z Hayley! Nie wiem, co takiego ci powiedziała, ale… – Nagle wszystko stało się jasne. – Dowiedziałaś się, że nie jestem z nią i próbowałaś mnie zaciągnąć do łóżka? Bo jestem wolny? To było po to, żebym do ciebie wrócił?
Nagle się zaczerwieniła i ręką zakryła piersi.
– Nie rozumiem. Przecież tego chciałeś! Mówiłeś, że tego potrzebujesz i brakowało ci tego w naszym związku!
– Nie zerwaliśmy tylko dlatego, że nie mogliśmy uprawiać seksu! – Zapiąłem spodnie, czując gdzieś głęboko palący ból i rozczarowanie. – Nasze problemy były dużo większe, Kim. Mówiłem ci. Nie dam ci tego, czego potrzebujesz i…
– Nicky – szepnęła. – Ale… kocham cię. I chcę z tobą być. Chcę założyć z tobą rodzinę…
Ból tylko się powiększył. Nie wiedziałem już, jak miałem ją odepchnąć – a musiałem to zrobić. Musiałem ukrócić jej nadzieje.  
– Usta, które przed chwilą całowałaś, pół godziny temu całowały inną dziewczynę – powiedziałem cicho, a Kim otworzyła szeroko usta i oczy. – I były w jej wnętrzu. Przykro mi, Kim. Taki już ze mnie zimny drań, pocieszyłem się cipką innej. – Uśmiechnąłem się smętnie, choć w środku mnie wszystko krzyczało. Kim wydała z siebie odgłos obrzydzenia. Nienawidziłem siebie za to, że po raz kolejny sprawiałem jej ból, ale musiałem to zrobić. – I… ja nie chcę zakładać z tobą rodziny. Nie chcę dzieci… a przynajmniej nie z tobą. – Wypowiedzenie tych słów kosztowało mnie cały mój zapas samokontroli. Obserwowałem, jak jej oczy wypełniają się łzami. Poczułem, że zaraz sam się rozpłaczę. Nick, kurwa, weź się w garść. – Więc… proszę cię, przestań. Przestań… bo ja tak nie mogę.  
– Spałeś z inną – wydusiła z siebie, a ogromne łzy stoczyły się po jej policzkach.
– Tak.
Natychmiast zaczęła się ubierać, dalej płacząc. Czułem się jak ostatni skurwysyn. W końcu otarła łzy i spojrzała na mnie z wściekłością.
– Miałeś rację. Nie pasujemy do siebie. Jesteś… – Oddychała szybko. – Jesteś pieprzonym playboyem, który nie umie utrzymać ptaszka w spodniach. Słyszysz?! Nie wierzę, że kiedykolwiek cię kochałam. Wynoś się stąd!
Posłałem jej ostatnie spojrzenie i wyszedłem. Mięśnie mi drżały. Nie tak powinno wyglądać nasze ostatnie spotkanie. Nie takie wrażenie chciałem po sobie pozostawić. Wsiadłem do samochodu i przez chwilę głęboko oddychałem, ale to nic nie dało. Walnąłem w kierownicę pięścią z całej siły, ale to też nie pomogło; walnąłem więc w szybę – nie na tyle mocno, by ją wybić, ale na tyle, by zabolało. Czułem, że mam wilgotne oczy.
Pieprzony playboy. Nie chce mieć dzieci.  
Gdyby, kurwa, wiedziała…

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 5319 słów i 29456 znaków.

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    No to mamy piękny dramat.Wszystko potoczyło się jak sądziłem. Kim zrobiła to za późno i dobrze, że tak się stało.Tylko czy to na pewno koniec? Pewnie mi nie odpowisz od siebie, to wiem, ale mnie pewne rzeczy zastanawiają. Nie jesten stąd, może dlatego nie rozumiem. Czasem chłopak chce dowodu miłości i jak go nie dostanie, zrywa. Pisałem z jedną osoba na tej stronie i tak miała. Potem tonęła w łzach. Napisałem jej, że ten dzień dla niej był wygraną na loterii.Ten koleś i tak by ją rzucił. Nie za bardzo jednak rozumiem Kim. Sądziła, że tym go sprowadzi z powrotem? Dokładnie nakreśliłaś, że brak seksu nie był jedynym problemem w ich związku. On twierdził, że ją kochał. Wiem, że ludzie tak mają. Kochają, a za pięć minut nienawidzą. Moim zdaniem, bez względu na to czy będą ze sobą czy nie, Nick nie powinien robić tego co zrobił.Jestem mężczyzną i może mam inne zasady. Nawet nie chodzi o zasady. Jeżeli ją kochał to nie powinien mieć seksu z tymi dwoma panienkami. Na miejscu Kim, nawet gdybym go kochał dziesieć razy bardziej niż ona, nigdy bym go nie chciał widzieć na oczy. Nie dlatego, że wspomniał o dzieciach, a tylko dlatego, że poszedł z dwoma kobietami do łóżka. Nie dlatego, że pocałował Hayley. Ludzie się zmieniają. Może i on się zmieni. Nie wiem jak ty oceniasz takich mężczyzn, ale dla mnie, tacy jak on mają mniejszą wartośc niż wyrzucona szmata. Facet powinien się cenić. Kobieta też. Już to napisałem i mnie nie zrozumiałaś. Mężczyzna ma większą odpowiedzialność na tym świecie. Rozumiem tytuł opowiadania. Życzę Hayley Nicka, ale nie taką wersję. :) Ps Wiem że nie jestem komentatorem typu: Cudowne, kiedy następna część? Nie piszę tego żeby drażnić.Jestem bardzo wkurzony, że żyję w takim świecie. Pełnym egoistów, ignorantów i kłamców. Ps 2.Kiedy następna Iluzja?

  • candy

    @AlexAthame Każdy inaczej pojmuje i definiuje miłość, nie ma na to jednej reguły i nie sądzę, by można było oceniać innych przez pryzmat siebie. Każdy ma swoje uczucia, swoją sytuację, która dla innych może być niezrozumiała. Nick w ten sposób koił swój ból. Każdy ma swoje remedium. Nie kochał jej aż tak, nie była to ta jedyna, prawdziwa miłość, ale rozstanie z nią bardzo go zabolało, a także jej hipokryzja. Nie chciał do niej wrócić, wiedział, że byłoby to złe, więc dlaczego ma nie korzystać z życia, skoro teraz już może? Dlaczego ma umniejszać po tym swoją wartość? Jest wolnym mężczyzną. Może robić co chce. Powiedział jej to, by ją od siebie uwolnić, bo wie, że jest dla niej nieodpowiedni. Inaczej mogłaby się nie poddać. Zachował się okrutnie, bo wiedział, że to poskutkuje. Kim miała nadzieję, że go odzyska, bo od początku tak naprawdę nie rozumiała, gdzie leży problem i myślała, że w ten sposób magicznie wszystko rozwiąże.  

    Co do Iluzji - nie wiem kiedy, dopadła mnie blokada.

  • AlexAthame

    @candy Zapewne masz rację, ale każdy odbiera daną sytuację według siebie. Ty z pewnością oceniasz według swoich kryteriów . Zachowanie Kim zburzyło również cały jej obraz jaki miał o niej Nick. Czy gdyby nie puścił się z tymi dwoma panienkami i byłby nadal w takim stanie jak poprzednio, odmówiłby rownież Kim? No ale się stało jak się stało :sad:

  • Werr

    Coś on mi nie pasuje do tej Kim bardziej do Hayley ale to wszystko się okaże super część i ten wątek ciekawości co ma za tajemnice 😍