Pytanie cz 1

Pytanie  
  
W pewnym kraju, nie gdzieś za górami i za lasami mieszkała sobie królewna. Och, pomyliła mi się bajka. Mieszkała sobie rodzina. Dokładnie w stolicy tego kraju. Kraju, który leży nad Wisełką. Ta rzeczka nazywałą się kiedyś inaczej. Nazywała się Wanda. To od tej Wandy co Niemca nie chciała. A lud nad tą rzeką nazywano Wandalami. Ale to było dawno i nikt na pewno tego nie wie. A historia tej rodziny zaczęła sie w pierwszy dzień tygodnia. a tego dnia wiele osób nie lubi. Z wiadomych powodów.
                                                                        
                                                                               *
Jest poniedziałek rano. Maj. Fajny miesiąc. W Warszawie. Stegny. Norbert pracuje. Uczył się. Należy mu się. Ma trzydzieści dwa lata. Ma żonę. No trudno. Dziewczyna. Nie jest z tych co idzie za duchem czasu. Lubi mieć żonę, płci żeńskiej. On jest trochę staroświecki. Nie ma wytatułowanej skóry, nie ma żadnych metalów w ciele. Nawet kolczyka złotego z brylantem nie ma w uchu. I pasemek nawet nie ma. Taki dziwny. Poza tym jest normalny. Ma samochód. Peugota, ma. Jego żona jest też trochę nienormalna. Bo ma tylko małą różyczkę na biodrze. Tak, jest młodsza. Skończyła dwadzieścia osiem lat. Mają dziewczynkę. Ma dwa latka. Dla scisłosci trochę więcej niż dwa. Patrycja. Jasne, brązowe, kręcone włoski. Brązowe oczki. Po mamie. Bez żartów. Jego i jej. Bez żadnych zagęszczań, in vitro. Żona Norberta donosiła ją bez komplikacji. Czy dlatego, że nigdy nie zrobiła tego? Całkiem możliwe. Tego się nie powinno robić. To zabójstwo. Bez znaczenia czy dusza wchodzi do ciała od razu czy trochę potem. I to nie jest obojętne dla zdrowia. Nigdy. Wiadomo, nie powinno się tylko mówić, tego nie wolno, to zabronione. To jest łańcuch. Rodzina, szkoła, moralnoóść. Bóg. Nie trzeba wierzyć, żeby dobrze postępować. Tylko człowiek jest tak zrobiony, że jak tam nie ma Boga, będzie szybko coś innego. Pewne. Założysz się? Och, nie chcę cię umoralniać. Kocham cię. Dlatego to mówię. Może nikt cię nie kochał z ludzi jak ja. W przerwie czytania popatrz na innych. Nie tylko na bliskich. Poczuj ich i wszystko co cie otacza. Możesz ich kochać. Powinieneś lub powinnaś. Tylko nie mów im tego od razu. Bo cię wezmą za idiotę. Ale zaufanym powiedz, żeby tak robili. Kochaj ich jak siebie. Albo bardziej. Można. Nie jest lekko. Ale można. Jeśli nie wiesz nic o miłości... No cóż otwórz oczy i serce, a poznasz ją. To równiez jest pewne. Wierz mi.
    
    Nie jest lekko. Patrycja chodzi do żłobka. Ale nie co dziennie. Mama Norberta ma dwa razy w tygodniu czas. Środę i czwartek. Norbert i... Och! Zapomniałem jej przedstawić, znaczy, żony Norberta. Ma na imię Edyta. Z domu Kalicka. Bez nadwagi. Nawet, nawet. No bez przesady. Może być. Po ciąży trochę zostało. Ale prawie nic. Ma kilka piegów. Lekko zadarty nos. Lekko. Kręcone brąz włosy. 172 centymetry. Wysoka. Zgrabna. Też się uczyła. I też pracuje. I ma Forda. Zielonego, dla ścisłości jasno zielonego. Ładny taki.  
Tak na marginesie. Jak jesteś chłopiec i cię pytają jaki masz samochód, powiesz: Peugot. Ale jak dziewczyna ma samochód, Peugot znaczy to powie, zielony. Założysz się?
No dobra. Jak jesteś dziewczynką, to pewnie będziesz miła i zachowasz się. Będziesz wiedziała do przodu. A jak ci powiem coś o Norbercie, to się nie wydaj przed swoim mężem, czy chłopakiem. Szczególnie o tych sprawach. Będziesz wiedziała o jakich. A jak lubisz dziewczyny, też się nie wydaj. To znaczy możesz powiedzieć, ale nie mów, że wiesz ode mnie. A i jeszcze jedno. Narratorem jest Edyta. Mówi w pierwszej osobie. Będziemy z nią bardzo, bardzo prywatnie. Więc proszę, zachowaj się. Nawet jeśli jesteś dziewczynką. Będzie bardzo prawdziwie. Mam nadzieję, że nie za prawdziwie.
                                                                               *
Sufit wydał się znajomy. Od razu wiedział, że jest u siebie. Był pożądnym facetem, to gdzie miał nocować? Zgasił budzik. Szósta trzydzieści. Już jasno. Pierwsze piętro. Dziewięć nad nim. Niebo lekko szare. Mgiełka. Ale fajnie. Szum z ulicy. Maj. Miesiąc zakochanych. Popatrzył na Edytę. Pocałował jej głowę. Pachniała miło. Trochę jej naturalnego zapachu, reszta to szampon. Lekki pocałunek w okolicy karku.
— Cześć, miśku — mruknęłam.
— Jak spałaś, Dytka?
— Jestem Wiewiórka, zapomniałeś?
— Nie. Ale masz tak na imię, prawda?
— Mam na imię Edyta — odrzekłam trochę smutno
— Och, kochanie, nie smuć się. Wstajemy.
— Wstawałeś do Pat?
— Nie, a ty?
— Spałam jak zabita.  
Mieliśmy mikrofon. Miałam dobry sen, ale gdyby płakała... matka usłyszy.
— Wiesz, czasami mi jej żal. Fajnie by było, jakbym nie pracowała.
— Mówiliśmy o tym. Wiesz, że mamy płatności. Lubi żłobek. A i moja mama pomaga.
— Zawsze to podkreślasz, że twoja. Czy to moja wina, że moja umarła na raka?
— Jesteś przewrażliwiona. Mama pomaga, chyba się cieszysz?
— Pewnie. Idę się myć.
— Dobrze. Ja idę myć zęby. Zobaczę Patrycję.
— Daj jej pospać, może z pół godziny.
— I tak marudzi, że nie chce wstać. Potem będziesz musiała się spieszyć.
— Zaczynam godzinę później, zapomniałeś?
— Przepraszam.
Chciał pocałować mój w policzek. Wyczułam go i nasze usta się zetknęły.
— Wieczorem.
— Będziesz chciał?
— Teraz wstaję, Wiewióreczko.
Popatrzyłam na niego.
— Kocham cię, Miśku.
Odwrócił się w drzwiach.
— Ja też.
Norbert wszedł do drugiej łazienki. Był tam zlew i miejsce do naturalnych potrzeb.  
Wstałam i założyłam cienką podomkę. Norbert mi kupił na święta. Lubię ją. Bawełana z małą ilością polimerów. Zielona z drobnymi różyczkami.
Cicho otworzyłam drzwi. Patrycja spała na plecach.  
— Mój aniołkek.
Nachyliłam się nad łóżeczkiem. Pocałowałam delikatnie jej czoło. Patrycja westchnęła.
— Jaka jesteś śliczna.
Wyszłam równie cicho. Norbert już sie ubrał. Słyszłam go w kuchni. Pomyślałam o wczorajszym wieczorze. Był cudowny. Wyczułam tylko coś. Ale może był zmęczony? Czasami brał prysznic rano. Ja zawsze.  
Woda zaczęła masować moje ciało. Gładziłam gąbką brzuch. Chciałam, żeby ten mały wałeczek zniknął. Ale jakoś uparcie, nie chciał. Poza tym wygladałam super. Sama tak nie myślę. Jacek tak powiedział. Pewnie to był komplement. Wie, że mam męża. Nie wyczułam niczego. Ale nie musiał mi tego mówić. Jest moim szefem. A Kelly jest naprawdę wspaniała. Tak uważam. Czasem kobieta może dostrzec, że inna kobieta wyglada dobrze. Dla mnie Kelly tak właśnie wyglada. I nawet nie musi się malować. I jest dobrą sekretarką. Cholera, ma figurę. Jacek jej nie wyróżnia. W ogóle nie typowa sekretarka. Miła, nie nosi szpilek. Nie ma tapety. I te imię. Teraz jest pełno imion z Ameryki, ale Kelly?  
     Wytarłam ciało. Założyłam bieliznę. Wyszłam z łazienki. Zerknie? Powinnam założyć szlafrok. Czy robię to specjalnie? Z kuchni dochodził zapach grzanek i kawy. Norbert włączył cicho muzykę. Opera. Lubi. Próbowałam polubić. Nie wyszło. Ale już mi nie przeszkadza. To znaczy znoszę. Pewnie dla niego.  
Brązowa spódnica za kolana, bluzka ze skórzaną dekoracja na lewej piersi. Delikatne podkreślenie ust.  
Patrzyłam prawie pół minuty w odbicie w lustrze.  
— Nie, muszę pomalować oczy. Wyglądam blado.
Pomalowałam trochę rzęsy. Teraz znacznie lepiej.  
Och, muszę obudzić Patrycję!
Weszłam do kuchni. Norbert wlewał mleko do kawy. Zobaczyłam swoją herbatkę z porzeczki.
— Dziękuję, Miśku.
Pocałowałam go w tył szyi.
— To za tego buziaka na dzień dobry.
Popatrzył na mnie. Czy tam jest trochę smutku? Pewnie mi się wydaję.  
— Idę obudzić Pat. Podgrzejesz jej jedzonko?
— Tak, kochanie.
Uśmiechnęłam się.  
Kocha mnie, pomyślałam. Całkiem zapomniałam o smutku w jego oczach.
Weszłam cicho do córki. Nachyliłam się nad łóżeczkiem. Przy czwartym pocałunku, Patrycja otworzyła oczy.
— Hej kochanie. Śniło się coś?
— Nie wiem.
Wyciągnęła rączki. Po chwili trzymałam ją na rękach.  
— Majteczki suche?
— Tak, robiłam siusiu w nocy.
— Dzielna dziewczynka. Powiemy tacie?
— Nie wiem. Dzisiaj przyjdzie baba?
— Och nie, babcia przyjdzie w środę.
— Jutro?
— Po jutrze.
— Nie chcę do żłobka.
Małe łezki pokazały się w oczkach.
— Mówiłaś że lubisz? Co się stało, kochanie.
Poczułam nie miłe uczucie w gardle.
— Basia zabrała mi lalkę.
— Twoją?
— Tak.
— Ale masz ją, leży na łóżeczku.
— Pani jej tłumaczyła i oddała.
— No widzisz. Czasem tak jest.
— Ale Kora jej nie lubi, Basia ją sarpała.
— Dobrze, powiem mamusi Basi. Lubiłaś Basię. Ona nie ma swojej lalki?
— Ma, ja jej nie luszałam.  
— Mamusia porozmawia. Może Basia będzie grzeczna, wtedy będzie dobrze?
— Tak. Kasia i Tamara bawiły się ze mną.
— A wcześniej bawiłaś się z Basią?
— Tak, ale Kasia i Tamara nie chciały bawić sie z Basią, bo ona rzucała ich lalkami.
— Ale nie rzuciła Korą?
— Nie, Basia lubi Korę. Tylko wczoraj sarpała.
— Mamusia porozmawia, będzie dobrze.
— Tak?
— Tak, skarbie. Chodź, umyjemy ciałko i jemy śniadanko.
— Idziemy do taty.
— Tak cichutko, na pewno się ucieszy.
— Dobrze.
Wzięłam Patrycję na ręce. Byłyśmy w połowie drogi do kuchni.
— Mamausiu, siusiu.
— Dobrze idziemy na nocniczek.
Norbert dostrzegł nas, ale dałam ręką, żebyby udał, że nie widzi.  
Patrycja usiadła na nocniczku.
— Już.
— Idziemy umyć rączki i buzię.
— Tata nas nie widział?
— Robi nam jeść. Kochany jest, prawda?
— Tak.
Po chwili byłyśmy już w łazience. Podstawiłam stołeczek. Odkręciłam wodę, żeby była w odpowiedniej temperaturze.
— Myjemy całe ciałko?
— Chcę do taty.
— Dobrze, ale potem musimy się ubrać.
— Dobrze, cichutko — szepnęła Pat.
Norbert wyczuł i udawał, że nas nie widzi. Miał ciemne spodnie i cimnobordową koszulę. Pachniał Sungiem. Lubiłam ten zapach.
— Och! A kto to mnie napada? Wyspałaś się, Orzeszku?
Wziął ją na ręce i pocałował kilka razy po policzkach.  
— Kujes.
— Och, Orzeszku. Chciałem zrobić śniadanko dla ciebie i mamusi. Zaraz się ogolę.
Norbert spojrzała na zegarek.
— Och, muszę zaraz lecieć. Jak to się stało, że już jest tak późno.
— Jest dopiero dziesięć po siódmej.
— Muszę byś przed ósmą. Mam przygotować referat. Chyba się ogolę maszynką. Chorobcia, zapomniałem o tym referacie.
— Zdążysz?
— Przygotowałem w piątek, ale miałem zrobić poprawki.
— Dasz radę, jesteś dzielny.
— Muszę.
Pocałował moje usta.  
— Tatuś musi już iść
Patrycja zamknęła oczy i zmarszczyła lekko brwi. Norbert pocałował ja delikatnie w policzek.  
— Kocham cię, Orzeszku.
Patrycja przytuliła go mocno.
— Pachniesz.
— Nie lubisz?
— Nie.
Norbert popatrzył szybko w moje oczy.  
— Może za dużo dałem — powiedział cicho. Lecę.
— Uważaj na siebie.
— Ty też  — powiedział.
Po chwili już go nie było.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 1894 słów i 11041 znaków, zaktualizował 9 lis 2019.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Margerita

    łapa w górę

  • AlexAthame

    @Margerita To jest bardzo trudne opowiadanko Dziekuje

  • AuRoRa

    Bardzo życiowe, opisy rodzinnych rytuałów, opieki nad dziećmi.

  • MrHyde

    Gdzie pytanie??

  • AlexAthame

    @MrHyde musisz trochę poczekać i użyć szarych komórek. To nie wyjdzie tak od razu.

  • MrHyde

    @AlexAthame te szare muszę najpierw wyhodować. Ale spokojnie - pasą się na Petri-szalkach.   Pytam, bo zgrabnie to napisałeś, ale tekst wygląda na wstęp do długiej powieści. (Nie mylę się, prawda?) Narrator poruszył wiele kwestii, po części mocno dyskusyjnych. Chciałbym wiedzieć, czy tytułowe pytanie jest zawarte w tym wstępie i spróbujesz na nie odpowiedzieć dalej, czy wieloodcinkowa całość będzie tym "pytaniem". Wtedy bez odpowiedzi. Za dobrze piszesz, żeby przejść obojętnie. I zbyt prowokacyjnie, żeby z czystym sumieniem wcisnąć "tak" dla publikacji i dać "lajka". Oto mój dylemat.

  • AlexAthame

    @MrHyde  Uważasz, ze dobrze piszę? To chyba mogę to uznać za komplement. Dziękuję. Otóż żeby rozwiać twoje wątpliwości oryginalnie nowela nazywa się Dlaczego. Chciałem ją wstawić ale mi wychodził spam. Nie wiedziałem dlaczego i w związku z tym zmieniłem tytuł i usunąłem oryginalny wstęp. Notabene ten wstęp był bardzo autentyczny. A w wieku kłamstwa, prawda jest źle widziana. To fundamentalne pytanie powtarza się wielokrotnie w noweli. Jeśli pomyślisz o tym, to pytanie jest bardzo ważne w życiu każdego człowieka. A w życiu jest więcej pytań niż odpowiedzi. Czy czytałeś coś na lolu czy również gdzie indziej?

  • MrHyde

    @AlexAthame Powalające pytanie. Już nie w tytule, a na końcu Twojej odpowiedzi. :)

  • AlexAthame

    @MrHyde Akurat Margerita dała komentarz do Pytania i sobie przypomniałem twój. Faktycznie walnąłem jak chory po rycynie czy czytasz  inne opowiadania.  :swoon:  :sciana:

  • MrHyde

    @AlexAthame Czy czytam również gdzie indziej. ;) Wbrew pozorom to wcale nie jest głupie pytanie. Zadawałbym je każdemu, kto odwiedza ten portal. Odpowiadam: tak, czytam również gdzie indziej. I nie wyłącznie opowiadania. ;)

  • AlexAthame

    @MrHyde Dzięki.