Operacja Czarny świt cz 9

— Jaką masz teorię odnośnie Rawicza?
     Sam miał hipotezę, ale chciał wiedzieć co myśli ten, bez przesady geniusz, czyli Jadzia.
— Myślę, że Rawicz był wspólnikiem Jara. A ten z jakiegoś powodu chciał go sprzątnąć. Nie wiem jak to możliwe, ale Rawicz go przechytrzył. Grał jak doskonały pokerzysta. Wiedział, że w samochodzie jest bomba, sam założył drugą. Grał o swoje życie, bo nie wiedział, chyba że to to też wiedział również i sam już decydował, kiedy bomby wybuchną. W samochodzie zostawił ciało kogoś innego, kogo zwabił, porwał lub uprowadził. Bardzo prawdopodobnie, że sam wysiadł, a nieboraka zostawił i uruchomił zapalnik. Czy to możliwe by przeprowadzono ekshumację?  
— Po tym jak go odznaczono, nigdy oficjalnie — odrzekł Krzysztof. Czy wiesz w jakim świetle by to postawiło organy ścigania i cały rzad? Po tym co pokazano w telewizji w ogóle nikt nic nie będzie badał.
Po paru godzinach zadzwonił Swerc.
— Mam coś, Krzysiu. Na posterunek policji Pragi południe zgłosiła się żebraczka, Leokadia Selińska. Zgłosiła zaginięcie jej znajomego, również żebraka, niejakiego Fredka. Widziała jak pojechał ze starszym, postawnym mężczyzną, dużym czarnym samochodem. Jest coś jeszcze, ale powiem ci to osobiście, kiedy się spotkamy — rzekł ojciec.
     Goleń opowiedział jej cały przebieg rozmowy.
— Jara nie ma w Polsce — rzekła.
— I ja tak sądzę.
— Rawicz go tropi.
— I ma nad nim przewagę bo Jar myśli, że on nie żyje.
— O ile Jar nie oglądał w telewizji filmu z wypadku — dodała Jadwiga.  
— Obydwaj mają konta w tych samych krajach, może i w tych samych bankach — uzupełnił kapitan. Ale gdzie mają najwięcej? — zastanawiał się na głos Krzysztof.
Jadwiga uśmiechnęła się.
— To łatwe.
Podeszła do niego i szepnęła mu na  ucho.
— Ja pracuję w ubezpieczeniach. Czy wiesz jaki kraj dba najbardziej o konta swoich klijentów?
— Nie wiem — rzekł poważnie Goleń.
— Tam mają najwieksze pieniądze. Jar i Rawicz — szepnęła Jadzia.
—  No powiedz mi wreszcie — poprosił Goleń.
— A dostanę małe buzi?  
— Tak, ale malutkie, bo jestem jeszcze słaby.
— Wiem, tylko żartowałam.
Sama go pocałowała w policzek. Przesunęła usta do jego ucha i szepnęła.  
— Monaco, kochanie.
                                                                   *
Wieczorem przyjechał  Swerc. Syn opowiedział mu całą rozmowę z Jadwigą. Pułkownik potwirdzil, że Jadwiga ma dar i powinna pracować w policji.
— Telefonował szef, cała sprawa nie ujrzy światła dziennego.
Goleń spojrzał na Jadwigę.
— Tak jak mówiłeś, kochanie.
— Zginęły 24 osoby i dwóch agentów. Nie ma winnych, nie ma sprawy — rzekł kapitan.
— A co miałeś mi powiedzieć? — zapytał Goleń.
— Leokadia Selińska twierdzi, że ten kto uprowadził podstępnie Fredka, zabił bestialsko cztery lata temu kobietę. Pamiętasz butelkę?
Swerc spojrzał na Jadwigę.
— Wybacz Jadziu. Butelka w organach kobiety.
— Tak, pamiętam sprawę — rzekł Goleń. To poszlaki?
— Nie, wraz z porucznikiem z komendy głownej, zrobiliśmy test.
— Pokazaliśmy Selińskiej trzy samochody, wybrała BMW 750. Pokazaliśmy jej trzy podobne twarze.
Swerc zawiesił głos.
— W głowie się nie mieści! Naukowiec, genetyk! Jak tylko pokazaliśmy jej zdięcia w pierwszej sekundzie wskazała Rawicza, mówiąc. To ten zły!
— Pułkowniku Swerc — rzekł Jarek.
Właśnie weszli z Asią.
— Wyślij mnie do Monaco, znajdę te bestie. Nikogo nie zabiłem, ale ich muszę.
— A ty jak wiesz o Monaco — zapytał trzeźwo Goleń. Kolejny geniusz detektywistyczny?
— Nie — rzekł Jarek.
Asia również weszła i zamknęła drzwi.
— Wiecie, szczególnie wy, policjanci — zaczęła. Stres, coś się zapomina, coś się pamięta. Szczególnie w sytuacjach silnie traumatycznych. Powiem wam, choć mi ciężko. Kiedy Jar porwał mnie i uwięził, wiedziałam że to pułapka. Uderzył mnie kilkakrotnie, nazwał dziwką. Powiedziałam mu, że on wie, właśnie on, że nią nie jestem. Spojrzał na mnie i powiedział.
,,Nie jesteś taka głupia jak myślałem”. Wtedy zadzwonił telefon. I on powiedział „ Monaco”.
Asia zaczęła płakać.
— Już dobrze kochanie — rzekł Swerc. On już cię nie skrzywdzi.
Asia się opanowała.
— Wy nie rozumiecie, ja nie płaczę za siebie.
Spojrzała na Jarka.
— Za nigo, bo on nie potrafi. Oni zabrali mu łzy. Potem powiedział: Muszę zabić tą bestię, chociaż pierwszy raz mi się nie udało. A to wszystko robię, by mój syn mnie znienawidził, bo tylko wtedy będzie mógł uratować ciebie i siebie. A potem mnie kopnął w krok i zemdlałam. Musiał mi coś dać, bo potem to zapomniałam.  
— Ojcze — zapytał Goleń  — czy mogę cię o coś prosić?  
— Tak synu — rzekł pułkownik.
— To o co pytam, nigdy nie wyjdzie poza ten pokój, dobrze?
— Obiecuję — rzekł Swerc.
— Jarku, my z Jadwigą rozważaliśmy coś, zanim wszedłeś z Asią. Uważamy cię za bardzo dobrego człowieka. Nigdy nie będziesz o nic oskarżony. Prywatnie ja i Jdzia uważamy cię za przyjaciela, jak i Asię. Mam do ciebie jedno pytanie.
— Pytaj Krzysztof — rzekł spokojnie Jarek.
— Czy w ośrodku, zabiłeś w odruchu, jednego ochroniarza? Kiedy zrobiłem tam wizję, stwierdziłem, że jako jedyny z czterech, ten w szafie został zabity przez czarnego żołnierza.  
— Tak to prawda, uratowałem mu życie, a on strzelił mi w plecy. Zabiłem go w odruchu, nie jako Jarek, ale jako AS0.
Goleń  spojrzał na Jadwigę.
— Ona jest genialna, bez przesady. Dokładnie tak powiedziała, mimo że wiedziała wszystko tylko z mojego opowiadania.
— Co mogą znaczyć słowa Asi?
— To już drugie pytanie.
— Przepraszam, możesz nie odpowiadać.
— My też was uważamy za przyjaciół. A przyjaciele naszych przyjaciół, są naszymi przyjaciółmi.
Asia spojrzała na Swerca. Ten skłonił czoło z podzięką i szacunkiem.
— Dobrze, odpowiem wam. Wciąż nie mogę zaakceptować faktu, że Jar jest moim ojcem. Powiem tylko tyle. Nie chcę umniejszać czynu Krzysztofa ani Jurka. Sekundę przed śmiercią AS16, mimo że miałem przestrzelone oba barki wyzwoliłem ręce, o czym wie Jurek. Gdyby Krzysztof go nie zabił, ja bym to zrobił i nic na świecie by mnie nie powstrzymało. I to stało by się to z pewnością — dodał Jarek.
Cała piątka przytuliła się i milczeli przez dłuższą chwilę. W tej chwili, stali się dla siebie przyjaciółmi. Na życie.
                                                                   *  
Po dwóch tygodniach, Golenia wypisano ze szpitala. Oficjalnie nie było sprawy jeśli chodzi o ośrodek i ofiary. Nieoficjalnie tajni agenci interpolu mieli oko na Francję, Hiszpannię. Szukali Jara, szukali Rawicza. Goleń spędzał czas z Jadwigą. Odwiedzał ich Jarek z Asią. Czasami spotykali się wszyscy.                                                                                                                                                                                                                              Asia wynajęła na Żoliborzu m-2, mieli pieniądze. Mieli czas dla siebie. Ich miłość kwitła.  
— Czy sądzisz, że jesteśmy bezpieczni? —  zapytała Jarka, któregoś dnia.
— Dopóki żyje Jar i Rawicz, nie wiem. Może to nie koniec planu człowieka, który podaje się za mojego ojca, a może nim jest naprawdę. Sądziłem, że kiedy rozbroiłem czipa w czole, stałem się czysty, ale tak nie jest. Kim jestem i czy nie można mną sterować, nie wiem? Ciężko z tym żyć.
— Mam nadzieję, że miłość którą ci daję, zniszczy każdą kontrolę nad tobą — powiedziała.
— Kochana jesteś, Asiu. Znajdę lepszą pracę niż w magazynie.
— Wiem to na pewno, Jarku.
Przytulili się mocno. W kącikach pięknych oczu Asi, kręciły się łzy...

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i kryminalne, użył 1261 słów i 7598 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Ciekawe powiązania rodzinne. Monaco? No to gruba afera z tego będzie.

  • AlexAthame

    @AuRoRa Chyba tak :)