Mroczna Strona Osobowości część 4

Mroczna Strona Osobowości część 4* Oczami Megan*
4 lata później
Poczułam na swoim ciele dotyk lodowatych dłoni, były duże i silne. Z precyzją uniosły mnie w powietrzu. Woń męskich perfum ulotniła się wokół, a silny wiatr chłodził moje rozgrzane policzki. Kiedy otworzyłam ciężkie powieki ujrzałam mężczyznę? Nie znałam go. Jego brązowe włosy niesfornie opadały na czoło. Miał zacięty wyraz twarz. Był skupiony. Instynktownie oplotłam zakrwawionym rękoma szyję nieznajomego. Jego ciało było rozpalone, a klatka piersiowa naga.
Przez ramie przewieszoną miał jedwabną, czarną koszulę. Byłam przerażona, a zarazem czułam się przy nim bezpiecznie. Gdy doszedł do czerwonego ferrari, moje oczy samoistnie się zamknęły.
Kiedy się obudziłam byliśmy w pomieszczeniu, w którym panowała ciemność? Oddech chłopka stał się płytki, gdy wchodził po drewnianych, skrzypiących schodach trzymając mnie przez cały ten czas w ramionach. Po chwili otworzył wahadłowe dziw. W pokoju paliła się mała  lazurowa lampka. Znajdowaliśmy się w mojej sypialni. Milczałam gdy mężczyzna położył mnie na znajomym łóżku przykrywając białą wełnianą kołdrą. Widziałam jak niespokojnie kręci się po pomieszczeniu. Szukał czegoś. Kiedy otworzył moją szafę miałam zamiar krzyknąć i wyrzucić go z mojego mieszkania jednak nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa. Patrzyłam jak staje przy szafce nocnej i sięga z niej puchową ramkę ze zdjęciem. O mój Boże... jesteśmy na nim razem. Czyżbym miała wypadek i straciła pamięć? Moje serce bije szybciej, a oddech mam nieumiarkowany kiedy siada na skraju łóżka. Lampka oświetla jego smukłą twarz. Oczy ma opuchnięte, a na policzkach widnieją małe kropelki łez. Wygląda bardzo niewinnie i znajomo. Przysuwa się do mnie, a łóżko ugina się od naszego ciężaru. Jego ręka niesfornie błądzi po moich jeansowych krótkich spodenkach. Zatrzymuję się na kieszeni. Kątem oka spostrzegam, że wkłada do niej coś przypominającego amulet. Przez dłuższą chwilę leżymy w milczeniu, kilka milimetrów od siebie tak, że czuję ciepło jego ciała. Mój wzrok błądzi po miętowej ścianie, staram nie patrzeć się na chłopaka. Niespodziewanie  podnosi się z łóżka i zgniata zdjęcie, które do tej pory tkwiło w jego dłoni. Widzę jak chłonie mnie oczami, lecz nadal się nie odzywa. Kiedy zmierza ku drzwiom, wydobywam z siebie jęk.
- Zostań, proszę
- Nie mogę, na mnie już pora- głoś ma smutny.
Drzwi się zatrzaskują, a w pokoju panuje ciemność. Kim on był? Czy wiele dla mnie znaczył? ... czy ja dla niego. Mimo ,że kompletnie go nie znam czuję w sercu pustkę. Łzy zaczynają napływać mi do oczu, a na ciele widniej gęsia skorka. Czuję, że zaczynam drżeć i nie mogę tego opanować.
Budzę się oblana zimnym potem. Czuje na swojej talii zaciśnięte nerwowo dłonie. Czule spoglądam na śpiącego chłopaka. Nie jest nim szatyn o przenikliwych niebieskich oczach. W rogu łóżka śpi mój chłopak Lucas. Jego jasna czupryna jest rozwichrzona, oddech ma umiarkowany i spokojny. Powoli i delikatne próbuje wydostać się z jego uścisku, nie chce go obudzić. Na palcach przemykam się do łazienki. Jest mała, ale wygodna i poręczna. Biorę krótki prysznic i obywam twarz lodowatą wodą. Znów śnił mi się ten sam sen o tajemniczym nieznajomym. Czy do reszty zwariowałam? Rozczesuje długie kręcone włosy po czym związuje je w kucyk. Spoglądam w lustro, wyglądam jak zombie. Twarz mam bladą jak ściana, a pod oczami widnieją duże sińce. Nie wysypiam się praktycznie od 2 tygodni. Wszystko przez ten dziwny sen. Spoglądam na zegarek jest wpół do 6. Wybieram numer do Scotta, jest czarodziejem, brzmi to trochę śmiesznie i mało realnie jednak to prawda. Rozłączam się po 4 sygnałach. Muszę koniecznie z nim porozmawiać. Tylko on jest w stanie pomóc mi rozszyfrować, co kryje się za moim koszmarem.

*Oczami Scotta*
Budzi mnie głośne pukanie do drzwi. Zerkam na zegarek kryjący się pod jedną z białych poduszek na wyświetlaczu widnieje godzina 6 . Jestem kompletnie nagi, a urocza panienka, która przesadziła wczorajszej nocy z martini smacznie śpi u mojego boku.
Mam zamiar zignorować cały hałas i wrócić w objęcia Morfeusza. Po 10 minutach pukanie staje się coraz bardziej natarczywe, czuję, że moja głowa nie wytrzyma dłużej tego potwornego dźwięku. Obwijam się prześcieradłem i przez chwile spoglądam jeszcze na krągłości jasnowłosej piękności zanim doczłapuję się do drzwi.  Gdy je otwieram przeklinam jeszcze kilka razy, jestem zły na świra, który obudził mnie o tak wczesnej porze. Zaskoczenie maluję się na mojej twarzy kiedy stoi za nimi Megan. Od naszego ostatniego spotkania minęło pół roku, do tej pory unikanie jej szło mi naprawdę dobrze.
- Hej mała- przytulam ją mocno po czym widzę jej zdezorientowanie na twarzy. Jestem nagi, a moją męskość okrywa jedynie skrawek materiału, błyskawicznie odsuwam się od niej.
- Przepraszam, że nachodzę cię o tak wczesnej porze, mam poważny problem. Mogę wejść. – Kosmyki jej włosów beztrosko opadają na jej okrągłą twarz.
- Nic nie szkodzi, wej…- po chwili przypominam sobie, że na moim materacu leży goła kobieta.  
– Może spotkamy się o 16 w naszej ulubionej knajpce naprzeciwko parku- proponuje. Dziewczyna kiwa twierdząco głową i powoli oddala się w stronę czarnego samochodu zaparkowanego przed podwórzem.
Zdenerwowany otwieram barek, z którego wyjmuje whisky i list leżący obok czerwonego winna z 1964 roku. Usadawiam się na skórzanej czarnej sofie po czym wypełniam szklankę alkoholem. Obiecałem, sobie że nigdy więcej nie spojrzę  na wiadomość od Chrisa, jednak wizyta Megan spowodowała moją dezorientacje. Zanim podejmę jakąkolwiek decyzję przestudiuję ponownie list, który przeczytałem po raz pierwszy w październikową noc 4 lata temu.

natka

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1033 słów i 5982 znaków.

1 komentarz

 
  • kamila12535

    Super :) kiedy kolejna część? ?