Miłosna pułapka cz.37

- Nie wiem, zależy od kłamstwa.- pokiwał tylko głową, a ona przyglądała się chwilę lewemu profilowi jego twarzy po czym z powrotem położyła się na jego klatce piersiowej, a on odrzucił głowę do tyłu, nie wierząc, w to, że jest takim tchórzem.
Tego dnia wyszedł przed powrotem ojca dziewczyny do domu, nie chcąc narażać Anastazji na konsekwencje, bojąc się jednocześnie, że jej ojciec może wrócić wypity. Podświadomie jednak czuł, że gdyby to nastąpiło, byłby o tym niezwłocznie powiadomiony. Nie wiedział dlaczego, ale wyczuł to w ciepłym, ufnym spojrzeniu Nastki, gdy żegnał się z nią czule przy drzwiach, ruszając niezwłocznie do "Tymbarku".
Następnego dnia wróciła do szkoły, co nie spodobało się Sebastianowi, bo widać było po niej, że nie jest wyleczona całkowicie, ale z drugiej strony był Biernat, który tylko uśmiechał się do niego znacząco i niejednokrotnie próbował znaleźć się w pobliżu Nastki. Kamiński nie mógł dopuścić, aby Damian zbliżył się do Anastazji na krok, co było w pewnym stopniu ułatwione obecnością dziewczyny na zajęciach. Nie do końca nadrobiła materiał, przez co razem mogli uzupełniać brakujące informacje, co znaczyło, że i popołudniami będzie miał na nią oko. Pomijając fakt, iż musi zacząć chodzić na treningi siatkówki, bo trener w końcu wyrzuciłby go z drużyny i to, że podczas weekendów jeździł po mieście, sprawdzając znalezione adresy, które miały jakiekolwiek powiązanie z zaginionym bratem Anastazji, więc w tym czasie opiekę nad Zielińską przejmowały dziewczyny. Wszystko miał pięknie zaplanowane więc co by mogłoby się nie udać?
Nie przewidział jednak jednej rzeczy, będąc zafrasowany na odnalezienie brata Anastazji. Zapomniał o swoich nie najlepszych stosunkach z ojcem i konfliktach, które nawarstwiały się nieustanie. Nie umiał znaleźć wspólnego języka ze swoim rodzicielem, który wciąż nalegał - ba, nie przyjmował do wiadomości - że jego jedyne dziecko, na którego edukację, zachcianki i inne rzeczy łożył grube pieniądze, nie pójdzie w ślady ojca. Nie mógł przeboleć, że Sebastian miał inny plan na życie, nie chcąc zgodzić się z jego wolą. Starszy Kamiński uważał, że jest to wina Zielińskiej, która zawróciła w głowie szatyna. Trzeba było usunąć ją z życia syna jak najszybciej, nieważne jakim sposobem, który mógłby zranić Sebastiana.

~~~Oczami Anastazji~~~

Przez ostatnie kilka dni zauważyła, że zawsze się ktoś koło niej kręcił. Zazwyczaj był to Sebastian, ale gdy miał trening lub tajemnicze wyjazdy, jego miejsce było zajmowane przez dziewczyny. Nie chciała pokazywać po sobie, że zauważa ich podstępną intrygę, dlatego nie odzywała się na ten temat słowem, próbując dojść do tego, co nimi kieruje, jednak nie zauważyła niczego podejrzanego. Podejrzewała jednak, że może to mieć coś wspólnego z Damianem, o którym czasem myślała, jednak zawsze były to tylko sekundy, podczas których dopadały ją wątpliwości, co do szczerości przyjaciół. Zaraz potem karciła się za takie niepodstawne wymysły.
Wróciła do pracy, nadrabiając ze swoją przyjaciółką kilka zaległych spraw, bo kelnerce zepsuł się telefon, który oddała do naprawy, nie mogąc się doczekać jego zwrotu. Nastka opowiedziała Julii o Sebastianie i dziwnym zachowaniu Damiana, który od dłuższego czasu nie rozmawiał z nią, ze względu dobrej ochrony, jak nazywała ostatnio swoich przyjaciół w myślach. W zamian dowiedziała się, że Julia i Tadeusz od dłuższego spotykają się regularnie, a randka - na którą tak kobieta nie chciała iść - okazała się być strzałem w dziesiątkę, a ich znajomość zmierza w jak najlepszym kierunku.
Relację między Anastazją a resztą grupy zacieśniały się z dnia na dzień. Poznawała ich coraz lepiej, otwierała przed nimi, co działało w obie strony. Stawała się częścią ich małej rodziny. Sytuacja z Sebastianem również owocowała coraz bardziej, a korepetycje z matematyki stawały się coraz rzadsze na rzecz rozmów na błahe tematy, krótkich i spontanicznych pocałunków czy spacerów po pracy.
Ojciec Anastazji wciąż nie miał odrobiny alkoholu w ustach, znalazł pracę, co napawało jego córkę dumą. Starał się odkupić swoje błędy, komplementując swą żonę, robiąc jej miłe prezenciki od czasu do czasu. Nastka nie mogła uwierzyć w tak nagłą przemianę ojca, ale z dnia na dzień docierało do niej, że tak już może zostać, że znowu mogą tworzyć prawdziwą, kochającą się rodzinę, a ona nie będzie już musiała zakrywać siniaków ani ściemniać, że wywróciła się na schodach. Jednak cichy głosik w jej głowie nie przestawał mówić, że powinna być czujna, bo to wszystko może runąć w najmniej oczekiwanym momencie. Starała się go zbyć, co udawało jej się, ale on nie dawał za wygraną, czając się w jej umyśle.
Nim się spostrzegli nastał grudzień, a w sklepach, telewizji, radiach można było słuchać wyłącznie kolęd i oglądać dekoracje świąteczne. Ludzie zaczęli kupować prezenty na Mikołaja, a inny również pod choinkę. Byli jednak i tacy, którzy zostawiali to na ostatnią chwilę, gnając potem na złamanie karku, stojąc w kilometrowych kolejkach, dzięki czemu przepłacali za podarunki dla bliskich osób, a właściciele sklepu wzbogacali się na takich gapowiczach. Zielińska nie należała do tego rodzaju ludzi, czasem nawet miała z nich ubaw, widząc jak biegają bez celu, wrzucając do koszyków co tylko popadnie. Ustaliła z przyjaciółmi, że robią sobie prezenty pod choinkę, ale miała dziwne wrażenie, że Sebastian coś dla niej szykuje z okazji Mikołajek, dlatego wybrała się z dziewczynami na zakupy. Chciały kupić świąteczne prezenty, jednak Nastka wiedziała jaki prezent zrobi Kamilowi, którego wylosowała, dlatego weszła do sklepu papierniczego kupić potrzebne produkty.
Po półtoragodzinnym błąkaniu się po galerii, podczas którego Nastak zakupiła potrzebne rzeczy do prezentu, a dziewczyny nie znalazły nic, co byłoby dobrym prezentem dla wylosowanej osoby, poszły do kawiarni, w której każda zamówiła kawę na wynos. Usiadły do jednego wolnego stolika w pomieszczeniu, który cudem dostrzegły, a Róża zapytała zrozpaczona.
- Nastka, weź mi powiedz, co mam kupić Sebastianowi, bo ja nie mam pomysłu.
- Widzę, że nie jestem sama.- roześmiała się, a przedmówczyni jęknęła.
- Prezerwatywy.- mruknęła Małgosia, a wszystkie wybuchnęły śmiechem, czego nie zrozumiała.- No co? Przezorny zawsze ubezpieczonym i zabezpieczony, nie Nastka?
- A wy już coś ten-tego?- podpytała Nicola niezbyt dyskretnie, co wywołało rumieniec na twarzy brązowookiej, która tylko pokręciła głową na boki.- A Ty co mu kupujesz?- zapytała, żeby dziewczyny nie podłapały tematu i nie zaczęły naigrywać się Nastki.
- Pod choinkę kupiłam mu karnet na półtorej godziny gry w paintball plus ramka z naszym zdjęciem, a pod choinkę nie mam pojęcia, bo nie chcę kupić mu stringów w trąbą słonia, żeby mu jajka nie odmarzły, chociaż powiem, że kusi mnie to.- wypowiedź spowodowała kolejne salwy śmiechu, a ludzie w kawiarni zaczęli im się przyglądać, jakby widzieli kosmitów, co nie przeszkadzało nastolatkom, które śmiały się do rozpuku.
Kolejne godziny bezcelowego szukania zmęczyły je, ale Anastazja znalazła fartuch z wyrzeźbioną klatą jakiegoś macho i podpiskiem: Jestem boski i wiem o tym - wiedziała, że musi to kupić swojemu chłopakowi i jak postanowiła, tak zrobiła. Wpadła jednak na świetny pomysł i ruszyła z przyjaciółkami do jednego ze sklepów muzycznych po płytę, o której mówił jej niedawno Sebastian. Kupiła ją, mając nadzieję, że chłopak nie zakupi jej przed szóstym grudnia, bo prezent na Mikołajki byłby kompletnym niewypałem.
Nie odezwał się do niej przez całą sobotę, mimo kilku napisanych SMS-ów. Nie chciała mu się narzucać, ale z drugiej strony czuła niepokój o niego. Dziwiła się sobie, że taka osoba jak Sebastian Kamiński zawrócił jej w głowie, a ona jemu. Nie była pewna, czy go kocha. Czuła na samą myśl o nim motyle w brzuch. Fascynowało ją to, w jaki sposób ją przytulał, czule całował. Uwielbiała spojrzenia rzucane w jej kierunku, w niepokoju oczekiwała spotkania z nim, a gdy musieli się rozstać czuła dziwną pustkę, jakby odbierano jej cząstkę niej samej, a na samo wspomnienie chwil z nim, na jej twarz wpływał uśmiech. Kochała jego czekoladowe oczy, delikatny uśmiech, ale czy z czystym sumieniem mogła powiedzieć, że kochała go tak prawdziwie? Do utraty tchu? Jak nigdy nikogo? Nie wiedziała, ale była pewna w stu procentach, że jest on dla niej kimś zdecydowanie więcej niż przyjacielem. Takie myśli kłębiły jej się w głowie podczas powrotu. Beształa się w myślach za niepewność swoich uczuć kwestią chłopaka, jednak świadomość, że mogłoby go teraz braknąć była dla niej czymś niewyobrażalnie bolesnym, dlatego po powrocie, stwierdzając, że jej rodziców nie ma - wzięła krótki, ale odprężający, prysznic i położyła się do łóżka, z myślą, że jest w nim bardzo, bardzo poważnie zauroczona.
Gdy oczy same jej się zamykały, usłyszała dzwonek do drzwi.
"Pewnie zapomnieli klucza." Przemknęło jej przez myśl, gdy szła otworzyć drzwi. Jednak - mimo później godziny - to nie byli jej rodzice. Otworzyła szeroko oczy widząc na jego twarzy złość, bezsilność i ślady po łzach. Był zdyszany, co świadczyło o tym, że biegł do jej mieszkania. Patrzyli na siebie chwilę w ciszy po czym bez ceregieli przytulił się do niej. Nawet pod przykryciem kurtki była wstanie wyczuć, że jego całe ciało drży z emocji. Potrzebował jej teraz, wyczuła to tylko, kiedy go zobaczyła.

~~~Oczami Sebastiana~~~

Po kolejnym pudle w kwestii brata Nastki, zaczął wątpić, że mu się uda go odnaleźć. Chciał jej zrobić niespodziankę pod choinkę, ale czasu było coraz mniej, a postępu w sprawie żadnego. Telefon rozładował mu się z samego rana, więc cały dzień nie miał dostępu do świata. Wiedział jednak, że rodziców nie interesuje, gdzie się podziewa, a Anastazja była z dziewczynami na zakupach. Chciał się z nią spotkać jeszcze tego dnia, ale jak pech to pech, bo uciekł mu autobus, przez co musiał czekać półtorej godziny na kolejny, więc stwierdził, że jego dziewczyna pewnie odpoczywa po buszowaniu w sklepach, dlatego odpuścić sobie wizytę.
Wszedł do domu cicho, wolno zdejmując buty. Był tak zmęczony, że prawie usnął w autobusie, ale na szczęście miły Pan obudził go, gdy ten przysnął. Już od progu było słychać wrzaski awanturującego się ojca chłopak, który poszedł na palcach do salonu, słuchając zza ściany krzyków ojca na matkę.
Przystanął przed wejściem, plecami przyciśnięty do ściany.
- Gdzie ten cholerny gówniarz?! Nie odbiera ode mnie telefonu, ja mu dam jak tylko wróci do domu. Popamięta mnie.- chłopak zacisnął usta w wąską linię, a dłonie w pięści, jednak satysfakcję, którą poczuł szybko była widoczna na jego twarzy.
- Uspokój się, na litość boską. Może coś mu się stało?- rozpaczała Pani Kamińska przez co w sercu poczuł ulgę, bo chociaż jedno z rodziców się o niego martwiło. Usłyszał tylko jak jego ojciec uderza dłonią o stół i syczy przez zaciśnięte zęby.
- Stało mu się coś? Stało mu się coś? Pieprzony gnojek pewnie gdzieś szlaja się upity, nie odbierając komórki. My mu niebo byśmy przybliżyli, a ten obesraniec tak nam się odpłaca? On mnie jeszcze, kurwa, popamięta.
- Powtarzasz się.- rzuciła, nie słuchając jego wywodów.- Może trzeba na policję dzwonić?
- Pogorszyło Ci się, kobieto? Wiesz, dlaczego ten dzieciak nie wraca na noc? Przez tę małą szmatę, mówiłem Ci, że ona go na złą drogę sprowadzi, ale mnie się nie słucha.
Coś pękło w chłopaku. Ojciec mógł obrażać jego, ale nie Anastazję. Wparował do salonu ze wściekłością na twarzy. Rodziciel zobaczył go i od razu zaczął lamentować.
- No i wrócił nasz ukochany synalek.
- Odszczekaj to, co powiedziałeś!- krzyknął, stojąc kilka kroków do ojca. Gotowało się w nim, ale resztkami sił starał się opanować, co nie było łatwe, patrząc na parszywy ryj starszego Kamińskiego, na którym rozkwitł obrzydliwy uśmieszek.
- Niby co, synku? To, że jesteś gówniarzem?- zaakcentował ostatnie słowo w pierwszym zdaniu.
- To o Anastazja. Skąd wiesz, jaka jest? To, że ma mniej pieniędzy już świadczy o tym, że możesz nią poniewierać jak czymś bezużytecznym?
Ten tylko splunął na bok, mówiąc jak o najgorszym śmieciu.
- Nie będę nic odszczekiwał o tej siksie. Jest taka, jak reszta dziewczyn z jej środowiska czyli gówno warta, patrząca na stan portfela.
Nie wytrzymał i w furii złapał swojego ojca za poły koszuli. Przytwierdził go do ściany, wykrzykując prosto w twarz. Mina jego ojca wyrażała szok i zaskoczenie. Matka zatkała usta dłońmi w niemym krzyku, a Sebastian czuł jak szybko wali mu serce, a z ust leciały słowa, które gnieździły się w nim od kilkunastu lat i wreszcie znalazły swoje ujście.
- Odszczekaj to, rozumiesz sukinsynu? Co Ty możesz o niej wiedzieć, do cholery? Przez całe życie próbowałeś mi wmówić, żebym nie zadawał się z takimi ludźmi, bo nie mają pieniędzy, są kłamliwi i zależy im tylko na jednym, ale wiesz co? To Ty jesteś biedny, rozumiesz? Pieniądze tak Ci wyżarły mózg, że świata poza nimi nie widzisz, nawet własną żonę traktujesz, jak nic niewartą zabawkę.
- Puść ojca!- krzyknęła przerażona kobieta, pierwszy raz w życiu widząc tak wściekłego syna. Próbowała go odciągnąć, ale ten tylko patrzył na ojca nienawistnym wzrokiem. Wpatrywał się w jego twarz, na której nigdy wcześniej nie gościło zagubienie czy krzta lęku.
Był zadowolony, że teraz to on ma kontrolę nad sytuacją, ale spojrzawszy w bok na swoją mamę, puścił go. Nie przestał mówić, robiąc kilka kroków do tyłu. Jego głos był spokojniejszy, ale ociekał jadem i sarkazmem, gdy patrzył na niego, jak ten wsłuchuje się w słowa syna, cały czerwony.
- Ojca?! Jego śmiesz nazywać go ojcem?! Co on mi dał oprócz oprócz pieniędzy i dachu nad głową?!
- Życie.
Wyszeptała cicho, a on prychnął groźnie, wpatrując się w oniemiałego mężczyznę, który słuchał uważnie tego, co mówił.
- Życie? Jakie życie, mamo? Można nazwać życiem to, że codziennie budzę się w pustym domu, a gdy nawet w nim jesteście, to czuję, że mieszkam z obcymi dla mnie ludźmi? Powiedz mi, czy mogę nazwać "ojcem" człowieka, który tylko chwali się mną przed swoim kolegami z roboty, osobę, która nigdy nie powiedziała mi, że jest ze mnie dumna tylko wciąż jest jej mało, bo nie jestem najlepszy, a nawet jak jestem, to wciąż mało. Czy "ojcem" można nazwać osobę, która nigdy nie przyszła na żaden mój mecz siatkówki, chociaż doskonale wiedział, ile to dla mnie znaczyło, bo jakaś pieprzona kolacja z doktorem była ważniejsza ode mnie? Czy prawdziwi ojcowie nie powinni spędzać ze swoimi dziećmi choć pięciu minut codziennie, pograć z nimi w piłkę nożną, zabrać na biwak, nauczyć jak się obchodzić z kobietami? Kiedy ostatnio spędziłem z nim chociaż to gówniane pięć minut bez kłótni albo rozmowy na temat studiów, na które i tak nie pójdę? Powiedz mi, że się mylę, że nie mam racji, mamo. No powiedz, proszę.- ponaglił, gdy nie uzyskał odpowiedzi, a kobieta uciekła wzrokiem w bok. Spojrzał zrezygnowany na mężczyznę, który odchodził się za jego ojca i rzucił bez owijania w bawełnę.- No powiedz, czego Ty mnie nauczyłeś, tatusiu oprócz tego, że ludźmi o niższym statusie majątkowym trzeba gardzić i mieć głęboko w dupie, a jedyne w życiu, co się liczy to kasa.
- Ja Ci dawałem wszystko, wakacje, zabawki, a Ty takie oskarżenia do mnie? Ty niewdzięczniku, Ty gówniarzu, zasrańcu...- szukał innych określeń.
- Ty naprawdę nie rozumiesz, co?- zadał pytanie zrezygnowany lekko łamiącym się głosem, ze ściągniętymi brwiami.- Nie rozumiesz, że mam to w dupie. Nawet nie wiesz, że te wszystkie drogie ubrania, wakacje za granicą, zajęcia pozalekcyjne, których nie cierpiałem, jakiś pałac zamiast zwykłego domu zamieniłby na ojca, któremu na mnie zależy, który we mnie wierzy, który mnie kocha. Bo to jest w życiu ważne, ludzie na których możesz liczyć, w których masz oparcie.
- Widzisz, co ta dziewucha z nim zrobiła? Mówiłem Ci od dawna, że trzeba się jej pozbyć, bo zrobi mu pranie mózgu. A Ty - zwrócił się do potomka - możesz się stąd wyprowadzić, bo już nie jesteś moim synem skoro nie doceniasz tego, co dla Ciebie zrobiłem.- kobieta przyłożyła dłoń do ust po raz kolejny tego wieczoru, ale głowa rodziny odwróciła się tyłem do nich, nie mogąc dłużej patrzeć na Sebastiana, który nie spodziewał się takiego zwrotu akcji.
Cała trójka stała w przerażającym milczeniu. Sebastian pokręcił tylko głową, gdy dotarły do niego słowa, które wypowiedział jego ojciec, bo nawet w najciemniejszych koszmarach nie przypuszczałby, że jego biologiczny ojciec wyrzeknie się go. Nawet jeśli przed chwilą żałował słów, które powiedział, teraz zmienił zdanie, wiedząc że nie chce znać więcej człowieka, który uważał się za dobrego ojca. Odwrócił się na pięcie, ale kobieta krzyknęła za nim.
- Sebastian, wróć!- nie posłuchał więc zrobiła krok w jego kierunku, ale do jego uszu dobiegły słowa potwora.
- Jeśli do niego pójdziesz, to możecie oboje się wyprowadzić, rozumiesz?
- Jak możesz...
- Nie przejmuj się, mamo.- rzucił lekko. Zatrzymał się w połowie pokoju. Spojrzał przez ramię, by nie zobaczył, że po jego twarzy spływa pojedyncza łza, gdy wypowiadał to zdanie z uderzającą szczerością w głosie.- Ja już od dawna nie mam ojca.
Założył buty i od razu wybiegł z domu, nie martwiąc się o swoje rzeczy.
----------------------------------------------------
Heej, heej, hello! :D
Ja już po feriach i wakacjach więc wracam ze zdwojoną siłą! :D
Mam nadzieję, że ktoś jeszcze czeka na mnie :D
Obiecuję, że opowiadanie będą wstawiane regularnie,  
będzie się w nich coś działo i że już Was nie zostawię szybko :D
Powiem szczerze, że jestem zadowolona z tej części,  
długością jak i treścią, tak szczerze, ale ostateczne zdanie należy do Was,  
bo chyba aż tak bardzo z wprawy nie wyszłam ;)
No to do kolejnej soboty, Kochani! :D
Pozdrawiam//
Lucy15

Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3476 słów i 18886 znaków.

9 komentarzy

 
  • Polalek

    Fantastyczne ! Tak sie ciesze że wróciłaś  <3 <3 Brakowało mi tego opowiadania :)

  • Lucy15

    @Polalek Ooo, a mnie waszych komentarzy! :D
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • Malawasaczka03

    Wow, mocne. Poryczałam się. Ja tu sobie przeglądam lola, a tu BUM Miłosna Pułapka! Meeeeega cieszę się, że wróciłaś!!!!^^Nie mogę doczekać się soboty<3

  • Lucy15

    @Malawasaczka03 Obiecałam więc jestem! :D Nie sądziłam, że się ktoś popłacze, ale cieszę się, że ktoś uronił łzę ^^ Mam nadzieję, że to nie jest oznaką sadyzmy xD
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • Wiktor

    Dzięki za część. Fajnie że wróciłaś. Pozdrawiam

  • Lucy15

    @Wiktor Nie ma za co, obiecałam, że wrócę więc jestem ;)
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • Inna0nisz0ja

    Czy tylko ja płakałam na końcu?! ;_;

  • Malawasaczka03

    @Inna0nisz0ja Nie tylko ty *-*

  • Lucy15

    @Inna0nisz0ja Oj, nie sądziła, że będzie aż tyle emocji, ale to dobrze, że się pojawiły :)
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • Cassela

    Codziennie sprawdzałam czy coś wstawiłaś, dziś dostałam zawału xD Świetna część <3

  • Lucy15

    @Cassela Hahha xD No tak, jedni płaczą, drudzy dostają zawału, ileż ja emocji wzbudzam xD
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • MrsMinionek

    Tak długo czekałam. Ciesze się ze wróciłaś. Rozdział fantastyczny, a końcówka... Nie spodziewałam się.  
    Czekam na next  :)

  • Lucy15

    @MrsMinionek Dziękuję bardzo! :D Cieszę się, że wreszcie zaskoczyłam :D
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko kochana bo nie mogę doczekać się kolejnej :* :) :* bardzo się cieszę że wróciłaś

  • Lucy15

    @cukiereczek1 Tak jak napisała, opowiadania co sobotę, a tydzień szybko mija :D  
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • cukiereczek1

    @Lucy15 ok to czekam do soboty :* :)

  • Lucy15

    @cukiereczek1 J Cieszę się w takim razie :D

  • nastolaka

    WROCIŁAŚ <3<3<3<3<3:*:* narescie Kocham Kocham :* cudowna czesc :* kiedy next???

  • Lucy15

    @nastolaka W sobotę, moja droga! :D
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • nastolaka

    @Lucy15 super :*:*:*

  • Nataliiia

    Nareszcie wróciłaś, tak się cieszę, czekam na kolejną część <3

  • Lucy15

    @Nataliiia No to jak Ty się cieszysz, to i ja się cieszę! :D
    Pozdrawiam//
    Lucy15