Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 40

Niedziela – ciąg dalszy:  

***Marta***

- Dzień dobry. Marta, jak dobrze pamiętam? – powiedziała zaskoczona kobieta.

- Dzień dobry. Tak – odparłam wciąż oszołomiona tym spotkaniem.

Miałam szczerą nadzieję, że już nigdy więcej jej nie zobaczę. Jak to w ogóle możliwe, że Pedofilka była matką Niebieskookiego!? Fuuuuuuuuj!

- Znacie się? - zdziwił się Rafał i wszyscy pozostali też.

- Tak. Pracuję w szkole, do której kiedyś uczęszczała Marta – wyjaśniła kobieta.

- Cześć, jestem Paulina Król - przedstawiła mi się siostra Niebieskookiego.

Była bardzo podobna do swojej matki, tylko włosy miała czarne i nie była taka gruba.

- Marta Rakowska, miło mi – uśmiechnęłam się do niej ściskając jej wyciągniętą dłoń.

- Dawid - rzucił krótko na oko trzydziestoletni mężczyzna i również wyciągnął do mnie rękę.

Kiedy nasze dłonie się dotknęły, małym i serdecznym palcem pogłaskał mnie po wnętrzu dłoni i puścił mi oczko. Nie byłam pewna, jak miałam to odebrać, więc jedynie uniosłam brwi i zostawiłam to bez komentarza.

- A ja jestem Oliwia, ale muszę ci podać tą rękę, bo w tą drugą się uderzyłam i mnie boli, wiesz? - powiedziała mała, śliczna jak aniołek dziewczynka o dużych niebieskich oczach. „Wszyscy mają oczy po ojcu Rafała. Mam nadzieję, że inteligencję również" - przemknęło mi przez myśl, gdy poczułam badawcze spojrzenie Pedofilki.

- Cześć Oliwia. Jestem Marta. Powiesz mi ile masz latek?

- Pięć i pół już, i nie długo będą moje urodziny – pochwaliła się.

- To super. A co byś chciała dostać w prezencie?

- Kucyka! Dziadek mi obiecał! - pisnęła zachwycona i pobiegła do pana Sawickiego na ręce.

- Kochani, może weźmiecie Oliwię na spacer i pokażecie od razu Marcie ogród, a ja w tym czasie skończę obiad? - zaproponowała mama Rafała.

- Doskonały pomysł – pan Janek pochwalił żonę. - Chodźmy.

- Rafał, mógłbyś zostać na chwilkę, chciałabym z tobą zamienić słówko? - poprosiła Pedofilka.

- A nie możemy pomówić jak wrócimy? - mruknął Niebieskooki.

- Zajmę ci tylko chwilkę – nalegała.

Niebieskooki zgodził się zostać. Dał m lekkiego buziaka i widząc moją rozczarowaną minę powiedział, że zostawia mnie w dobrych rękach. Tylko, że mnie nie martwiło to, że zostanę na chwilę bez niego. Za to byłam pewna, że jego matka będzie na mnie nagadywać za moimi plecami, tak żebym nie mogła się bronić. Miałam tylko nadzieję, że ta wiedźma nie nastawi go przeciwko mnie.

***Rafał***

Poszedłem za mamą do kuchni. Uwielbiałem to miejsce, bo tu zawsze pachniało czymś pysznym. Dziś na pewno piekła sernik. Mama była bardzo zamyślona. Nastawiła garnki i wzięła się za pichcenie. Już miałem sam zapytać o co chodzi, gdy niespodziewanie zaczęła pierwsza rozmowę.

- Od dawna jesteście razem?

- Od dawna się spotykamy, ale oficjalnie to raczej krótko – wyjaśniłem.

- To coś poważnego?

- Owszem. Czemu pytasz, mamo?

- Bo z Mariolą też miało być na poważnie  

- Mariola to dziwka – burknąłem.

- Wyrażaj się. Mariola to bardzo mądra i zdolna dziewczyna z dobrego domu. Jej ojciec jest lekarzem, a matka kuratorem. Ona sama niedługo zostanie...  

- ... popularną prostytutką – dokończyłem przerywając matce. - Do czego zmierzasz?

- Nie mów tak. Po prostu nie rozumiem czemu się rozstaliście. Byliście naprawdę ładną parą, synku.

- Właśnie mamo, BYLIŚMY. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego.

- Powinieneś to przemyśleć, każdy ma prawo do błędów, nawet jeśli bardzo cię zraniła.

- Nie wiem czy zauważyłaś, ale właśnie przyprowadziłem do domu nową dziewczynę.

- Tak, ale to nie jest dziewczyna dla ciebie.

- Ty o tym nie decydujesz - zauważyłem.

- Posłuchaj, Rafałku. Nie podoba mi się, że zadajesz się z kimś takim jak ona. Jest ładna, ale to tyle. Żadnego więcej z niej pożytku. Jak sobie wyobrażasz przyszłość z nią? Ty będziesz pracował, a ona co? Będzie siedzieć w domu i roztrwaniać pieniądze? Ona nie ma przed sobą żadnej przyszłości. Żadnej. Wchodziła rodzicom na głowę. Przychodziła do szkoły pijana, nie uczyła się, kłamała, przeszkadzała na lekcjach. Ona niczym się nie przejmuje. Nie chodziła na religię, bo jest ateistką. Chcesz, żeby twoje dzieci nie miały chrztu, komunii i bierzmowania? Żeby nie miały świąt? Co ludzie powiedzą? Jak to sobie w ogóle wyobrażasz?

- Nie obchodzi mnie to, co powiedzą ludzie. To już mój problem, a nie twój. Czemu nie dasz jej po prostu szansy?

- Bo to chodząca patologia, która cię niszczy! Rafał, na Boga, zobacz jak się zachowywałeś przez ostatni miesiąc przez nią! Staczasz się, moje dziecko! - uniosła się.

Mnie też już ta rozmowa zaczynała wkurwiać. Nie znosiłem, gdy moja matka tak się mądrzyła.

- Nie nazywaj jej tak i nie zwalaj na nią winy za moje ostatnie zachowanie! - warknąłem  

- A przez kogo się tak zachowywałeś!? I nie podnoś głosu na mnie w moim domu!

- Przez kogo!? Przez swoją głupotę!

- Możesz ją bronić, ale ja swoje wiem. Uważam, że powinieneś pogodzić się z Mariolą.

- Jak ci się tak ten pieprzony kurwiszon podoba, to go sobie zaadoptuj! - syknąłem złośliwie.

- Rafał!

- Czy wyglądam jakbym miał kurwa pięć lat i kręcone włosy!? Ilekroć znajdę coś, co daje mi szczęście, to się wpierdalasz i mówisz że to gówno warte!

- Posłuchaj gówniarzu. Poświęciłam się, żebyście mieli wszystko!

- Kto ci kazał? Tylko tobie na tym zależało! Nigdy ci tego nie wypomniałem, a powinienem był wiele lat temu! Chciałem grać na gitarze, przekonałaś ojca, że marnuję czas. Chciałem być mechanikiem, nie kurwa, bo stać mnie na więcej. Chciałem mieć swój motor, jak chłopaki i co!? Też kurwa nie, bo się zabiję! Dlaczego nie dasz mi kurwa być po prostu sobą!? Nigdy nie pójdę na te pierdolone studia prawnicze! I jebie mnie to, kim są wspaniałe dzieci twoich koleżanek! Samej się było lepiej uczyć, to nie byłabyś tylko śmiesznym pedagogiem! A teraz zejdź ze mnie i mojej dziewczyny!

- Raf... - znów próbowała mi przerwać, ale poniosły mnie nerwy.  

- Nie, kurwa! Wyprowadziłem się, bo próbujesz mną rządzić. Zabierałaś mi wszystko, co uwielbiałem! Dopóki nie przeprosisz Marty, nie chcę cię widzieć! - odwróciłem się i ruszyłem w stronę drzwi.

- Zobaczymy co powie ojciec! - krzyknęła bliska płaczu, a ja się cofnąłem i stanąłem tuż przed nią.

- Wiesz co ci powie!? Przytaknie ci jak zwykle, żeby mieć cię z głowy, a mnie poklepie po plecach i powie, że mam rację! Tak samo jak kupił mi krosa, gdy miałem piętnaście lat! Głupio ci!? Trzymaliśmy go u pana Leszka. A jak jechaliśmy na ryby, to tylko oni łowili, a ja z Grubym jeździliśmy na tych pieprzonych motorach! Jesteś taką jędzą, że ojciec ci się nawet nie przyznał!

Mój wywód zatrzymał siarczysty policzek od mamy. Nie odezwałem się już słowem. Ruszyłem prosto do korytarza trzaskając za sobą drzwiami. Zostawiłem płaczącą matkę samą w kuchni. Byłem wściekły. Kochałem ją, ale czasami posuwała się za daleko. Do jej ograniczonej głowy nie docierało, że Mariola dawała dupy za pieniądze. A nawet gdyby tego nie robiła, to i tak teraz to było bez znaczenia. Nie potrafiłem już zrezygnować z Marty. Nie potrafiłem i nie chciałem. Moja matka widziała we mnie kogoś, kim nie byłem, a już na pewno być nie chciałem.

Usiadłem na schodach i odpaliłem czerwonego Marlboro. Zaciągnąłem się głęboko i wypuściłem dym z płuc. Musiałem się jakoś uspokoić, ale papieros tym razem nie pomagał ani trochę. Poszedłem do samochodu i tam postanowiłem poczekać na Małą Wiedźmę.

1 komentarz

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 17 sie 2017

    Rodzice chcą dobrze... tylko dla kogo. Najważniejsze wychodzi na końcu. Łapki obie