Jezioro tajemnic cz 6

— Chwileczkę — powiedziała Cassia.
— Mówiłem ci — szepnął Mark.
— Wejdź — powiedziała Cassia.
Weszliśmy.  
— Och! To wy razem! Co się stało?
— Zapomnieliście dać mam buzi na dobranoc.
Specjalnie czekałam, aż wstaną i podejdą i wiedziałam, że tego nie zrobią.
— Możecie podejść? — poprosiła Cassia.
— Czemu wy nie podejdziecie. Rodzice powinni całować dzieci na dobranoc.
— A gdzie tak napisane, mądralo? — zapytał Roger.
— Sam tak mówiłeś.
— Kiedy?
— Trzy lata temu, nie pamiętam dokładnie. Druga połowa lutego.
— Rogaliku. Mówiłeś, pamiętam — szepnęła Cassia.
— Czy ty nie możesz trzymać czasem mojej strony, Kłosku?
— Uczyliśmy ich, że trzeba być uczciwym.
— Dobrze, od dzisiaj jak się zapomnimy, wy możecie nas całować.
— Tata ja wiem, że nie możecie podejść, tylko żartowałam.
Podeszłam do Cassi i pocałowałam ją w policzek, potem tatę. Patrzyłam jak Mark całuję tatę, a potem mamę. Ale Mark pocałował ją w usta. I nikt tego nie zauważył. Ani ja, ani Cassia, czy nawet Mark.
Wróciliśmy do swoich pokojów. Od tego razu, nigdy się już nie zapomnieli.  
Trzy dni później, pocałowałam go w usta i zaczęłam kochać. Ale jak już mówiłam, nikt tego nie wiedział. Potem pocałowałam go w usta kiedy mój konik polny uciekł. Ale wówczas to była Sandra i tylko Sandra. I pocałunek był całkiem innego rodzaju.
Od tej pory, coraz bardziej musiałam żyć w swoim świecie. I faktycznie zaczęłam być dwoma osobami w jednym ciele. Sandrą i tą drugą. Chociaż znowu tylko ja wiedziałam, że jest tylko jedna.  
Prawie co noc szeptał mi coś. Najpierw nie rozumiałam. Bo on nie rozmawiał ze mną. On mi szeptał. Wyglądało, że wszystko wie o mnie, ale nigdy nie odpowiadał na moje pytania.
Najbardziej nie rozumiałam jak się tu znalazł. I oczywiście nie odpowiedział wprost.
Mówił mi co już wiedziałam. O tym oceanie, nie o tym ciepłym. W końcu musiał wyczuć, że to dla mnie ważne, bo mi powiedział, że się dowiem i zrozumiem.
Minęły prawie trzy lata. Byłam bardzo szczęśliwa. Każdego dnia i każdej nocy. Codziennie utwierdzałam się w przekonaniu, że mam najukochańszych rodziców i najukochańszego brata. Batman robił ze mną pompki, chociaż nie codziennie. Doszedł do 80. Nie pytałam ile może zrobić beze mnie.
W maju tata rozmawiał z mamą ożywiony. W końcu powiedzieli i nam.
— Kupiłem domek nad jeziorem. Prawie nikt tam nie mieszka. Postaram się dostać pozwolenie, by nikt tam nie pływał motorówkami.
Potem prawie na dwa tygodnie przed wakacjami, powiedział nam, co zrobiła pani Grace.
Jechaliśmy pierwszy raz nad jezioro. Wcześniej tata kupił materace i dwa generatory. Mark się ucieszył, że jest tam internet.  
Kiedy dojechaliśmy poczułam się dziwnie. Ale jeszcze nie rozumiałam dlaczego. Zrozumiałam kiedy pojechaliśmy razem na tą małą wysepkę. Teraz zaczął się naprawdę trudny czas. Sandra kochała Cassię, kochała Marka i kochała Rogera. Ta druga kochała Cassię, ale całkiem inaczej niż Sandra. Kochała Marka jak brata i kochała Kenta jak męża. I coś doszło. Sandra wiedziała co to jest, ale broniała się przed tym. Ta druga była łagodna, wyrozumiała. Sandra nie miała wyboru. Musiała dokonać wyboru. To stało się którejś nocy. I znowu nie wiem czy to był specjalny sen czy wizja. Sandra już wiedziała. Ponieważ Sandra kochała tą drugą, zgodziła się na to. Teraz Sandra istniała dla Cassi i Marka. Dla Rogera zaczęła istnieć tylko ta druga. Och tak naprawde był Rogerem ale również Kentem. I ta druga kochała tylko jego. Ale to bardzo wyczerpywało mnie i jako Jagódke i jako tą drugą. I wtedy ona powiedziała mi wszystko. Powiedziała mi. A to było najdziwniejsze, ponieważ byłam tylko jedna ja. Ona miała ciało, ale nigdy mi się w nim nie pokazała. Po pewnym czasie i to zrozumiałam. Płakałam pół nocy. Wiedziałam, że nie jestem jeszcze gotowa. Ale wiedziałam jedno. Od tej nocy była tylko Jagódka. Kiedy mówię Jagódka, w tym miejscu nie mam na myśli Jagódki, córki Rogera i Cassi. Ta Jagódka, o ile istniała i manifestowała swoją osobowość, nigdy nie kochała Rogera inaczej niż ojca. Wiem, że teraz zrobiłam ci trochę zamieszania. Ale jak mam ci wytłumaczyć, że była jedną Jagódką, a jednocześnie są dwie Jagódki. I obie są tym samym. Żeby to pojąć, trzeba przeżyć doświadczenie, które miał Kent-Roger-Rogalik. I żeby nie było żadnych watpliwosci, ja jej całkowicie wierzyłam. To wyglądało na grę, ale grą nie było. Dlaczego jej uwierzyłam? To proste, byłam tylko jedna ja i wiedziałam, że jestem szczera. To wszystko stało się z kilku powodów. I musiało się stać. I nic na świcie nie mogło tego zmienić. Nic.
I Jagódka do miłości, dodała pragnienie. Ale Jagódka nie mogła pragnąć Rogera ani Rogalika, bo popełniła by zbrodnię zdrady. Dlatego Jagódka nie miała wyboru i zapragnęła tylko Kenta. Ale nie byłam jeszcze gotowa. Wiedziałam, że muszę poczekać jeszcze rok.  
Czy byłam przez ten rok zazdrosna o Cassię? Gdybym powiedziała, że nie, kłamałabym. Nie miało to miejsca często, ale tak. Byłam czasami zazdrosna. Próbowałam znaleźć jakaś rysę w osobie Cassi. I nie mogłam. Wówczas pokochałam ją na nowo i już nigdy nie byłam zazdrosna.  
Jezioro odkryło przede mną jeszcze jedną tajemnicę. Nie wiem, czy jestem dobrym obserwatorem, czy poznałam to z innego powodu. Nigdy mu tego nie powiedziałam, ale czułam, że on wie, że ja wiem. Może to trwało dłużej, ale ja zaczęłam to czuć właśnie tego lata. Wiedziałam, że Cassia nie wie. Cassia była bardzo szczera, niczego nie ukrywała. Jej największą siłą i obroną była miłość matki. Jeżeli jesteś matką i to dobrą, wiesz o czym mówię. Wiedziałam w jakiś sposób, że to ma inne podłoże i nigdy nie przerodzi się w pragnienie. Tak, wiedziałem, że Mark kochał Cassię. Nie wiedziałam, że to było trochę z mojego powodu. Miłość jest prostym uczuciem, ale wytłumaczyć jej nie sposób. Wiedziałam również, że Mark jest z tym szczęśliwy. Aż do momentu kiedy wyznałam moją miłość, nie wiedziałam jak się to skończy. Kiedy już ją wyznałam, wiedziałam że wszystko będzie dobrze. I wiedziałam, że Cassia to odkryje. Nie odnośnie Kenta, ale odnośnie jej i Marka. Nie wiedziałam, że to było dla niej konieczne. Ja miałam do przeżycia najtrudniejsze i jednocześnie najpiękniejsze dwa tygodnie. Natomiast Cassia miała jeden tydzień. Dopiero potem zrozumiałam, że bez tej miłości, Cassia nie mogłaby podołać temu niespotykanemu wyzwaniu losu. Dopiero na końcu zrozumiałam dlaczego Mark i Cassia się kochają. Nie łączyło się to z tym kim faktycznie jest Cassia. Bardziej chodziło o to kim jest naprawdę Mark.
Pewnie nadal nic nie rozumiesz, czemu pokochałam mojego ojca i przede wszystkim, dlaczego go zapragnęłam. Piszę tak byś zrozumiał, lub zrozumiała. Chociaż wiem, że teraz to się jeszcze bardziej pogmatwa. Ja go nigdy nie zapragnęłam jako córka.  
Żeby to wszystko wyjaśnić, muszę pokazać wszystko. Roger miał tylko jedną dziewczynę, zanim poznał Cassię. I on jej w zasadzie nie traktował jak dziewczyny. Ale oczywiścię postaram się pokazać Page z właściwej strony. Roger był chłopcem wyjątkowym. Wychowali go kochający rodzice. Niestety zginęli w wypadku, kiedy miałam trzy lata, a Mark prawie siedem. Roger był nie tylko piękny fizycznie ale i duchowo. Miał czyste zasady wpojone przez rodziców. Sam je umocnił i wzbogacił. Młodość ma swoje prawa. Nie wiem na pewno, ale ze słów Rogera, to Page pocałowała go pierwsza. Oczywiście przeżyła rozstanie, ale z pewnością nie złamał jej serca. Kiedy poznał Cassię, wiedział, że to ta jedyna. Nigdy nie zdradził jej ani w myślach ani literalnie. Sądzę, że to, jaka była Cassia miało marginesowe znaczenie. Czasem w granicznych przypadkach, to przeważa jaka jest żona, albo mąż. To prawda, Cassia była piękna i dobra. Pragnęła go cały czas od chwili poznania. Obydwoje byli dla siebie niewyczerpanymi źródłami rozkoszy. Roger sprawdzał się w każdej sytuacji i nigdy jej nie zawiódł. Podobnie ona jego. Do wzajemnego związku kochanków doszło rodzicielstwo. Cassia była najszczęśliwszą matką. Nawet po obu ciążach albo lepiej dzięki nim, była jeszcze piękniejsza. Jeśli jesteś matką wiesz o czym mówię. Jak już powiedziałam, jej najmocniejszym atutem było serce matki.  
Wychowali mnie i Marka jak najlepiej umieli. Byliśmy szczęśliwi, że mamy takich rodziców. Los zaoszczędził nam trosk ze zdrowiem. W naszym domu nie brakowało jedzenia i ciepła, tego literalnego również. Jako dzieci oddawaliśmy to co otrzymaliśmy. Mark broniłby mnie do ostatniej kropli krwi. Nie wspomnę o ojcu. Za mnie dałby się zabić. Ja wiem, że to złe porównania. Ale wiesz co mam na myśli. On zawsze dostrzegał mnie tylko jako córkę. Nie widział nigdy, że jestem piękna fizycznie. Cassia to widziała. On dopiero to sobie uświadomił, kiedy wyznałam mu uczucie. Kiedy powiedziałam mu wszystko nie był zły, arogancki czy wulgarny. Czasem człowiek nie jest taki, tylko sytuacja go do tego prowokuje. Starał się być uczciwy. To ja musiałam być nieuczciwa. Oszukałam go odnośnie matematyki, bo chciałam być przy nim blisko. Wiedziałam dobrze, że tak zareaguje na mój widok w prześwitującej bieliźnie. Czemu to w ogóle zrobiłam? W tamtej chwili, nie byłam jeszcze tą drugą w pełni, ale też nie byłam już całkiem Jagódką. Ta druga wiedziała, że jeszcze nie czas, ale miała nadzieje, że może on sobie coś przypomni. W końcu wykorzystałam słowny trick aby mógł mnie zobaczyć nago. Ale to co działo się na wyspie nie było w pełni pod moją kontrolą i mocą. Musiałam tak postąpić. Och, jak Roger urósł w oczach Jagódki, jako córki, w tym ostatnim akcie tego dramatu. Żeby ratować moje życie, gotowy był dotknąć cieleśnie własną córkę. Bo przecież nie mógł wiedzieć, że byłam jego żoną, a on moim mężem. Ja tego również nie wiedziałam w pełni, aż do tego momentu, kiedy płakałam. Kiedu poszłam utopić Kenta.
                                                           *
                                                      Roger
   Tej nocy długo nie mogłem zasnąć. Czy czułbym się lepiej gdybym wszystko wyjawił Cassi?
Być może. Ale uwierzyłem i zaufałem mojej Jagódce, że nic nie jest w stanie jej pomóc. Tylko to, jeśli zrozumiem i będę wiedział, że ją kocham i pragnę, tylko to będzie mogło jej pomóc. A przecież nie wierzyłem, że to się może stać! Miałem promyk nadzieji, że stanie się cud. Bo cóż innego mogło to sprawić!  
Moja umiłowana Cassia nie naciskała, nie pytała. O ile ja cierpiałem, ona cierpiała podwójnie. Ponieważ nie wiedziała. Nie mogłem za nią osądzić, czy jej cierpienie byłoby lżejsze, gdyby wiedziała. Znowu polegałem na słowie córki, że Cassia się dowie we właściwym czasie. Zasnąłem z głową na łonie Cassi.  
Poleciłem się opaczności. Nie wiedziałem, jak czuje się Sandra. Dowiedziałem się wszystkiego rano.
Otworzyłem oczy. Pierwsze co zauważyłem to zapłakane oczy Cassi.
— Nie spałeś wiele — szepnęła.
— A ty, spałaś?
— Nie próbowałam, sen odszedł ode mnie.
— Zobaczę co z nią, a ty spróbuj zasnąć.
— Mark czuwał nad nią i był u mnie. Też chyba nie spał.
Wstałem, zrobiłem krótka kąpiel. Ogoliłem się i umyłem zęby. W czasie kiedy się myłem, po raz kolejny próbowałem zrozumieć i znaleźć swój błąd.  
W końcu poszedłem do sypialni Sandry. Mark siedział obok jej łóżka.  
— Zasnęła niedawno. Ona mnie już kiedyś pytała, kilka lat temu. Zachowuje się jednak całkiem przytomnie. Tata, nie pozwolisz jej umrzeć.
Zobaczyłem łzy na jego twarzy.
— Umarłbym za nią, ale ona prosi o coś bardziej trudnego.
— Czy ja mógłbym pomóc?
— Nie, Mark. Pośpij. Mama też nie spała. To wszystko jest jak zły sen. Tylko, że to nie sen.
— Ona mówiła, że ty przyjdziesz i że będziesz z nią cały czas. Zrobię coś do jedzenia.
— Nie mam ochoty jeść. Może Kłosek coś zje, jak się obudzi. Zaopiekujesz się nią, jej serce płacze.
— Tak tata, możesz na mnie liczyć
— Wiem synu, jeszcze mnie nigdy nie zawiodłeś.
Przytuliliśmy się mocno jak nigdy dotąd. Mark wyszedł. Patrzyłem na jej śliczną twarz. Czułem się złamany, zdruzgotany. Nie mogłem nic zrobić, a to było najgorsze. Jagódka otworzyła oczy. Uśmiechnęła się.  
— Mark nade mną czuwał. Poszedł spać?
— Mam nadzieję.
— A Cassia?
— Też nie spała. Całą noc. Leżałem z głową na jej kolanach.
— Pokochałam cię już cztery lata temu. Będzie ci lżej jak ci będę mówić?
— Ważne abyś ty się dobrze czuła.
— Ja jestem szczęśliwa. Jesteś blisko, to mi wystarczy.
— Wiesz, że czuję się taki złamany. Nic nie mogę zrobić.
— Będę ci opowiadać, a ty staraj się nie mysleć o tym. Ufaj w moja miłość.
— Nie troszczę się o siebie. Martwie się o ciebie i o mamę.
— Nie troszcz się o nią. Ona cię bardzo kocha, a ty ją. Ale ty jej nie możesz pomóc, ani ja.
— Nie możemy jej zostawić bez opieki, jej serce płacze.
— Mylisz się, jej serce krwawi. Ale zapomniałeś o kimś.
— Mark?
— Tak, on ją wzmocni. Ona najbardziej cierpi, ale też jest najbardziej silna.
— Jak to?
— Wiesz co jest jej najwieksza siłą?
— Kocha ciebie!
— Tak tatku. Nic w tym świecie nie jest silniejsze od serca matki.
— Nigdy się nie modliłem do Boga, jest moją jedyną nadzieją.
— Twoją?
— Chciałem powiedzieć naszą, twoją.
Sandra uśmiechnęła się słabo.
— Nie możesz go prosić.
— Nie byłem aż tak złym człowiekiem, może mnie wysłucha.
— Myślałeś czasem o nim?
— Czasem. Może to się stało dlatego, że go odrzuciłem.
— A czy go odrzuciłeś?
— Nie. Wierzę w niego, starałem się być dobrym mężem, dobrym ojcem i dobrym człowiekiem.
— Jesteś najlepszym ojcem i z pewnością najlepszym mężem.
— To dlaczego mówisz, że nie mogę go prosić.
— Bo on chciał, żeby to się stało.
— Chciał, abym całował swoją córkę jak kochankę i żebym ją zapragnął?
— Czy pamiętasz gdzie byłeś zanim się urodziłeś?
— Nie pamiętam. A czy ty wiesz?
— Co?
— Gdzie ja byłem?
— Tak.
— Jak możesz to wiedzieć, nikt tego nie wie.
— Ja jestem inna, kiedy byłam mała, sądziłam, że wszyscy tacy są. Teraz wiem, że jest inaczej.
— A czy to ważne gdzie byłem?
— Tak, to jest bardzo ważne. Znaczy, żebyś to odkrył.
— To powiedz mi, proszę.
— Nie mogę. Musisz to sam znaleźć, a wówczas mnie uratujesz. Czy sądzisz, że jestem nieczysta?
— Dlatego, że się zakochałaś we mnie?
— Nie. Dlatego, że cię pragnę.
— Skąd wiesz, że mnie pragniesz?
— Chcesz wiedzieć co czuję?
— Wierzę ci, nie mów mi tego. To było straszne, to wczoraj. Ale dzisiaj to bez znaczenia. Nie chcę byś umarła, masz dopiero piętnaście lat. Umarłbym zamiast ciebie. Pokochałbym ciebie jak kochankę, chociaż nie wiem jak to bym zrobił, żeby cię ratować.  Ale ty pragniesz czegoś niemożliwego.
— Sam kontakt fizyczny jest bez znaczenia, jeśli nie ma tam uczucia. Nie sądzisz, że jestem... wiesz co chcę powiedzieć.
— Boże, co ty mówisz!
— Pomyśl tatku, jeślibyś to zrobił nie kochając mnie, jakbym to odczuła?
— Zrobiłbym to dla ciebie.
— Ale czy rozumiesz co mam na myśli.
— Och, teraz rozumiem.
— Wiesz, że w Bibli były dwie córki, które spały ze swoim ojcem?
— Pewnie są potępione i ich ojciec również.
— Nie tatku. Pismo mówi, że Lot był człowiekiem prawym i z jego lędźwi powstały dwa wielkie narody. Te narody nie były w oczach Boga dobre, ale z jednego z nich narodziła się Ruth. Była pra babcią króla Dawida, który był wielki w oczach Pana.  
— Ale ty nie potrzebujesz mieć ze mna dzieci. Ty jesteś moim dzieckiem.
— Gdybyś wiedział kim jesteś i kim ja jestem byłoby inaczej. Gdybyś był moim ojcem nigdy bym cię nie zapragnęła.
— Dlaczego, skoro tak wiele wiesz, nie powiesz mi i nie pomożesz sobie.
— Czy wierzysz mi, że gdybyś pojechał ze mną do szpitla, lub lekarz by przyjechał tutaj, to bym umarła.
— Wolę nie ryzykować.
— Tatku, czy mi wierzysz?
— Przed chwilą powiedziałeś, że nie jestem twoim ojcem, a teraz nazywasz mnie tatą?
— Tak jest lepiej. Zrozumiesz wszystko. Teraz powiedz tylko czy mi wierzysz.
Popatrzyła na mnie inaczej.
— Wierze ci, kochanie.
— Nie jesteś głodna?
Uśmiechnęła się smutno.
— Nie będę nic jadła ani piła.
— Jak długo?
— Dwa tygodnie.
— Umrzesz z głodu i pragnienia.
— Tatku, czy ty zaczniesz mnie traktować poważnie?
— Co zrobiłem, wybacz. Nie wiem.
— Wiem, że ci się trudno skupić. Jest tylko jeden powód, z powodu którego mogę umrzeć. Jeśli nie zrozumiesz i nie pokochasz mnie.
— Czy ja mogę umrzeć, zamiast ciebie.
— Osierociłbyś Marka, mamę i mnie. Lecz wówczas i tak bym umarła.
— To co mogę zrobić?
— Czy teraz zrobisz wszystko dla mnie?
— Tak, cokolwiek zechcesz.
— Już to mówiłeś.
— Ale teraz nie zwątpię.
— Pojedziesz ze mną na wysepkę, tam się najlepiej czuję.
— A czy podróż w łódce cię nie osłabi, mdlałaś wczoraj.
— Bo wątpiłeś w moje słowa.
Nie wiem jak ona to wiedziała, ale to była prawda. Mówiłem co innego, a czułem co innego. Faktycznie gdzieś w głębi wątpiłem w jej słowa. Ale teraz to się zmieniło.To było bez sensu, a jednak układało się w jakąś logiczną układankę.

820 czyt.
100%32
AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłosne, użył 3237 słów i 17769 znaków, zaktualizował 29 cze 2017.

2 komentarze

 
  • AuRoRa

    AuRoRa · 23 lip 2018

    Zaczyna się klarować sytuacja, ale nie do końca. Miłość ich prowadzi.

  • Fanka

    Fanka · 30 cze 2017 · 202628533

    To jest brak slow To jest fascynujące opowiadanie i nie nalezy do lekkich i nie każdy to zrozumie ale musze napisac ze jest wyjatkowe Czekam na następna część