Brat mojego chłopaka cz. 20

Kiedy otworzyłam oczy, wszyscy stali nade mną, a mianowicie Rosalie i Ian. Kątem oka widziałam jak Andrew szedł w naszą stronę ze szklanką wody. Brunet wsunął rękę pod moje kolana a drugą położył na plecy i podniósł mnie, przenosząc na kanapę.

- Kochanie, co się stało? - pytała zakłopotana Rosalie podchodząc i siadając na kanapie obok mnie.

Złapałam się za głowę ponieważ ból jaki w tym momencie czułam był nie do opisania. Ian podniósł moją głowę i usiadł na kanapie po czym położył ją na swoich kolanach i zaczął się bawić moimi włosami.

Gdy już chciałam coś odpowiedzieć, Ian odezwał się za mnie.

- Za szybko wstała... - spojrzał w dół, na mnie. - Czasem tak ma.

Uśmiechnęłam się lekko do niego i rozejrzałam się chwilę po pokoju. Zorientowałam się, że Aaron i Liz wciąż stali w tym samym miejscu, razem z dzieckiem. Po chwili mój, już były, chłopak podszedł bliżej, wciąż trzymając się w bezpiecznej odległości.

- Przez wczorajszą noc, nie dziwię się, że nie miałam siły wstać - zaśmiałam się pusto i spojrzałam w górę na Iana. Wydawał się zszokowany. Rosalie odchrząknęła a ja spojrzałam na Aarona. Myślałam, że zaraz ze złości wyjdzie mu para z uszu, widziałam jak mierzył Iana wzrokiem.

- Znaczy.. Ja mam na myśli wczorajsze wesele. Dużo tańczyliśmy z Ianem - próbowałam jakoś wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji. - No i później jeszcze.. - zatkałam usta dłonią i próbowałam usiąść. - Boże, przepraszam. Gadam głupoty. - nie miałam odwagi spojrzeć na Aarona.  

Czy to się w ogóle dzieje naprawdę? On? Ma dziecko? Z ELIZABETH? Przez 2 lata nie raczył mi powiedzieć o czymś tak cholernie istotnym? Okłamywał mnie wiecznie. Nasz cały związek był kłamstwem, nie mogę nawet na niego patrzeć.

Gdy już usiadłam spojrzałam na Iana, który wysłał mi porozumiewawcze spojrzenie. Objął mnie ramieniem i mocno przytulił. Chyba po raz pierwszy czułam się komfortowo zbliżając się do Iana, na oczach Aarona.  

To jest oczywiste, że Aaron nigdy mnie nie kochał. Czy można tak okłamać osobę, którą się kocha!?

- Hayley, możemy porozmawiać? - zapytał Aaron przez zaciśnięte zęby.

- O czym Ty chcesz z nią rozmawiać? - Ian zmarszczył brwi. - Prawie wcale się nie znacie. - Dodał po chwili.

- Możesz przymknąć tę mordę i chociaż raz się nie wtrącać!? - Aaron znów atakował bruneta.

- Prawie wcale? Inaczej bym to nazwała - odezwała się Elizabeth.

- Ty to wiesz najmniej co się w ogóle dzieję, więc się nie odzywaj - nie wytrzymałam i musiałam się odezwać do tej pindy. Ta tylko pokiwała rozbawiona głową.  

- Możecie mi wyjaśnić co tu się do cholery dzieje!? - wrzasnęła Rosalie, podrywając się z kanapy. - Jak to mam wnuka? Co tu się wyprawia? Prima aprilis? Co wy sobie jakieś żarty stroicie? - krzyczała.

Nagle w salonie rozległ się dźwięk płaczu małego chłopca.

- Świetnie Rose, zadowolona jesteś? - Andrew odstawił szklankę z wodą na stół z niemałym hukiem.  

Aaron szybko złapał chłopca pod pachami i go podniósł, przytulając do siebie. Przełknęłam głośno ślinę gdy to obserwowałam. Marzyłam, że kiedyś tak właśnie będzie trzymał nasze dziecko. Co poszło nie tak?  

Poczułam łzy napływające mi do oczu i odwróciłam głowę.  

- Pójdę się położyć - podniosłam się i Ian podniósł się zaraz za mną.

- Pójdę z Tobą - powiedział na co tylko skinęłam głową.

Ian złapał mnie za dłoń i zaczęliśmy się kierować do naszego pokoju. Nie miałam odwagi spojrzeć na Aarona, nie wiem czy w ogóle chce na niego patrzeć.



'

Jak weszliśmy do pokoju, płakałam Ianowi na ramieniu przez naprawdę spory czas, w sumie dopóki nie usnęłam.

Przeciągnęłam się leniwie i przetarłam delikatnie oczy. Podniosłam się i rozejrzałam się po pokoju. Pusto. I cicho.  

Wstałam powoli z łóżka łapiąc się za głowę, cholernie mnie bolała. Wsunęłam kapcie na stopy i skierowałam się do wyjścia z pokoju i potem do kuchni. Gdy usłyszałam kobiecy chichot, czytaj - Elizabeth - zatrzymałam się i wychyliłam żeby zobaczyc z kim tam jest. Zatkało mnie. Ian opierał się tyłkiem o blat kuchenny a ona przybliżała się do niego z każdym krokiem. Co chwile przechylał kubek i siorpał, więc napój, który pił musiał byc ciepły.

- Mówiłam Ci już, jak bardzo mnie pociągasz? - uśmiechnęła się zalotnie i przygryzła usta.

- Oj, wiele razy - spojrzał na swój kubek i się zaśmiał.

- Wiesz, możemy do tego wrócic - puściła mu oczko.

- Do czego? - odstawił kubek na blat za sobą, a ja dalej obserwowałam.  

- Kiedy pieprzyliśmy się jak króliki - w końcu była już na tle blisko, że dotknęła jego torsu i zalotnie spojrzała mu w oczy.  

Co tu się do cholery dzieję?  

Chcę się poruszyc, chce się odezwac, ale czuje, że nie mogę.  

- Masz dziecko - powiedział i od razu zrobiło mi się trochę lepiej, gdy strącił jej dłoń. Ale serio? To jest jedyny powód? Bo ma dziecko? - Z moim bratem - chciał znowu odwrócić się, po kubek jak mniemam, ale położyła dłoń na jego męskości, więc odwrócił się z powrotem.  

- Wiele rzeczy łączyło mnie z Twoim bratem i jakoś nigdy Ci to nie przeszkadzało - jej dłoń zaczęła robić krągłe ruchy na jego przyjacielu i zbliżyła się do jego ust. Już miała go pocałować, kiedy Ian strzepnął jej dłoń i odsunął ją od siebie.

- Byłaś moja najpierw. - podniósł głowę do góry jakby był z tego dumny. - Byłaś dziewicą, kiedy się poznaliśmy i to ja Cię rozdziewiczyłem - złapał za kubek i zaczął znów siorbać ciepłą ciecz - Jesteś żałosna - kiwnął kubkiem w jej stronę i pokiwał głową z dezaprobatą. - Jakbyś nie zauważyła, to mam  dziewczynę, która śpi w pokoju obok - wskazał kciukiem za siebie, przez ścianę.

Nie powinnam tego słyszeć, to jest rozmowa byłych kochanków, której ja nie powinnam słyszeć.  

- Twoja dziewczyna? - zaśmiała się i lekko odsunęła. - Ta, której Aaron wsadzał język do gardła? - prychnęła. - Nie możecie sobie znaleźć oboje dziewczyny, którą ten drugi nie będzie zainteresowany? Wiesz jak to mówią, do trzech razy sztuka, możemy znowu ze sobą sypiać, mieć naszą umowę - położyła dłoń na jego torsie i się zalotnie uśmiechnęła.

Pokiwałam przecząco głową i odwróciłam się i nagle wtedy drzwi wejściowe się cicho otworzyły i wszedł Aaron do środka. Podeszłam szybko do niego i złapałam go za rękę przytykając palec do swoich ust żeby dać mu znak żeby był cicho i pociągnęłam do pokoju, w którym spałam z Ianem.  

Gdy weszliśmy do środka od razu zamknęłam drzwi na zamek. Gdy się odwróciłam w jego strone zorientowałam się, że przyglądał się rozwalonej kołdrze na łóżku. Zacisnął szczękę jak i dłonie w pięści i wskazał palcem na łóżko odwracając się do mnie.

Już miał coś powiedzieć, ale położyłam palec wskazujący na jego ustach.

-Shhhh.. Ty będziesz słuchał mnie i to ja zadaje pytania. Pomijając fakt, że nikogo na świecie nienawidzę bardziej od Ciebie i chciałabym Cię zabić w tym momencie, powstrzymam się i odłożę to na bok. - Powiedziałam wszystko na jednym wydechu i po chwili wzięłam kolejny głęboki wdech. - Nie masz prawa się pytać o to o co chciałeś się zapytać - wskazałam palcem na łóżko. - Czy Ty ją kochasz? Kim ona w ogóle dla Ciebie jest?  

Ciemny blondyn zamknął oczy i głęboko westchnął. Po chwili otworzył je i spojrzał na mnie ze skruchą.

- Daj mi wytłuma..

- Nie - przerwałam mu gestem ręki. - Nie chce żadnych tłumaczeń, nie chce nic z tego słyszeć. Jedyne co chce wiedzieć to czy to dziecko jest naprawdę Twoje i kim ona dla Ciebie jest.

Westchnął i chciał mnie złapać za dłoń którą szybko wsadziłam do swojej tylnej kieszeni.

- Tak, to jest naprawdę moje dziecko. Zrobiłem test na ojcostwo i naprawdę wyszło, że jestem ojcem - westchnął. - Zrozum to było zaraz przed jej wyjazdem do Londynu. Oddała dziecko swoim rodzicom żeby się wykształcić.

- Jakoś mnie to nie dziwi, na matkę to ona się nie nadaje. - Zakpiłam. - Bardziej pasuje do niej miano wrednej macochy.

- Jest matką mojego dziecka, nie ważne jak bardzo kocham Ciebie, właściwą rzeczą teraz jest być z dzieckiem i jego matką. Dla dobra dziecka.

- Nie mów mi o tym, że mnie kochasz bo gdyby tak było, nie wyjeżdżałbyś na 'delegacje'. Tak naprawdę przyjeżdżałeś tutaj, ja wiem - pokiwałam głową.

- Na początku naprawdę jeździłem na delegacje, ba, cały czas. Ostatni miesiąc to był pierwszy raz kiedy tutaj przyjechałem. Rodzice Ciebie nie znali  i Elizabeth przyjech... - znów przerwałam mu gestem dłoni.

- Tak, tak wiem już to słyszałam.

Podszedł do mnie bliżej i położył dłonie pomiędzy moją szyją a głową i kciuki trzymał na poliku koło ucha. Lekko wstrząsnął moją głową i patrzył mi cały czas w oczy.

- Zrozum to, że Cię kocham - syknął przez zaciśnięte zęby.

Zmarszczyłam brwi i się zaśmiałam.

- Kochasz MNIE? Mnie?! - pokręciłam głową i próbowałam zdjąć jego dłonie ale za mocno mnie trzymał.

- Tak, kocham Ciebie. Jak się dowiedziałem, miesiąc temu, to byłaś pierwszą myślą w mojej głowie, no i nasz związek. Jeszcze w dodatku pojawił się Ian, a Ty nie mogłaś się mu oprzeć - pokiwał głową próbując od siebie odgonić te myśli.

- O czym Ty w ogól..- nie pozwolił mi dokończyć, ponieważ przyciągnął moją głowę do swojej i złączył nasze usta w pocałunku. Próbując złapać oddech uchyliłam usta na co jego język wtargnął szybko do środka pocierając o mój. W momencie zaczęłam rozkoszować się jego ustami i tym jak bardzo za nim tęskniłam, kładąc dłonie na jego biodrach i oddając pocałunek. Gdy zaczął iść ze mną w stronę łóżka nagle się opamiętałam. Odepchnęłam go mocno i spuściłam głowę żeby mnie już nie całował.  

- Nigdy więcej mnie nie dotykaj w ten sposób - krzyknęłam, gdy odsunęłam się na bezpieczną odległość.  

- Hayley, wysłuchaj mnie! - próbował mnie przekrzyczeć.

Podeszłam do niego bliżej i wbiłam palec wskazujący w jego klatkę piersiową.

- Ja nie mogłam się oprzeć Ianowi? - zmarszczyłam brwi i mówiłam z pretensjami. - Wiesz jak ja się czułam, kiedy obcy koleś i to jeszcze w dodatku brat mojego chłopaka paradował po domu rano ze stojącym fiutem w gaciach? Albo kiedy próbował mnie omotać za każdym razem, kiedy byłam z nim sam na sam? Kiedy wyjechałeś z rana kiedy dostałeś telefon od rodziców o 'umierającej babci' i zostawiłeś mnie samą z nim w domu, nie pomyślałeś co się stanie? Kiedy byłam w samej bieliźnie, która ledwo co zakrywała zaraz po tym jak się pieprzyliśmy w Twoim łóżku! Wyszedłeś z domu i pojechałeś. Wiesz co się stało? Obudziłam się przytulona do niego. Myślałam, że to Ty. Prawie mnie nie zerżnął na tym pierdolonym łóżku a potem przy ścianie. Z kimś takim mnie zostawiłeś w domu. Sam chyba tego chciałeś, sam do tego dążyłeś, tak jakby to był Twój plan żeby odtrącić moje myśli od Ciebie i nie myśleć gdzie pojechałeś. Jednak nie sądziłeś do czego Twój brat się posunie, prawda? - zaśmiałam się i pokręciłam głową.

Chciał już coś powiedzieć ale ja znów się odezwałam.

- Byłam z nim sama w domu. W Twoim cholernym domu. Ale wiesz co? Później mi się to spodobało - uśmiechnęłam się. Obserwowałam jak z zazdrości zaciska dłonie i szczękę. - Kiedy kupił mi kwiaty.. Nie kupił mi ich 'ponieważ coś miedzy nami jest'. Kupił mi je ponieważ żałował swojego zachowania.

- Jakiego zachowania? - uniósł jedną brew.

- Poprzedniego wieczora popiliśmy trochę za dużo alkoholu.. Posprzątałam pudełka po jedzeniu i akurat byłam w kuchni no i.. przylgnął do mnie i zaczął mnie obmacywać. Chciał mnie pocałować więc odwróciłam głowę i zaczął całować moje ucho i potem szyję i szedł niżej.. - specjalnie mówiłam ze szczegółami. - Dotykał mnie w taki sposób jaki tylko Ty mogłeś wtedy. Dlatego kupił mi kwiaty. A jedzenie.. Wielka mi sprawa, że jedliśmy razem posiłki. Wolałbyś żebym oglądała Mię, która pieprzyła prawie codziennie kogoś innego? - powiedziałam z wyrzutem.

Myślałam, że zaraz wybuchnie ze złości. Był cały czerwony na twarzy i jego knykcie aż zbielały od tego jak mocno je zaciskał.

- Uważaj bo zaraz żyłka pierdząca Ci pęknie. - zakpiłam i podeszłam do łóżka i je zaścieliłam po czym na nim usiadłam. - A może kochałeś mnie wtedy kiedy ją pieprzyłeś? - przechyliłam lekko głowę do boku i zmrużyłam oczy. Chodził w kółku naprzeciwko mnie i gładził włosy dłońmi. - Albo kiedy nie miałeś jaj żeby się przyznać, że to ja jestem Twoją dziewczyną. Pozwoliłeś mu na to żeby mnie uwiódł. I za każdym kolejnym razem kiedy dałam Ci szanse się wytłumaczyć i tak kłamałeś. Więc teraz po prostu wyjdź stąd i zapomnij, że kiedykolwiek byliśmy razem. Pozwól mi się z Ciebie wyleczyć bo mimo tego, że wciąż żywię do Ciebie uczucia na które nie zasługujesz, nie pozwolę Ci mnie dotknąć. Brzydzę się Tobą. - Westchnęłam. - A teraz wyjdź stąd i nie poruszaj tego tematu po raz kolejny. Jedyne co chciałam wiedzieć to czy ją kochasz ponieważ 5 minut temu proponowała Ianowi, żeby wrócili do relacji w której tylko się pieprzą i że Ty nie musisz o tym wiedzieć. Jak to ona powiedziała.. - zastanowiłam się i wstałam stając naprzeciwko niego. - Aaa, już wiem. 'Do trzech razy sztuka'. - uśmiechnęłam się szeroko i znów kazałam mu wyjść.  

Pokiwał głową i podszedł do drzwi łapiąc za klamkę.

- Możesz mi tylko powiedzieć jedną rzecz? - zapytał. Skinęłam głową, po prostu chciałam żeby wyszedł.

- Czy wtedy u mnie w domu.. Kiedykolwiek się z nim pieprzyłaś? - zapytał poważnie.

- Nie - odpowiedziałam natychmiast. - Oczywiście, że nie, co to w ogóle za pytanie?  - zmarszczyłam brwi.

- A wtedy w łazience? Tutaj.  

Pokiwałam przecząco głową.

- A tutaj, poprzedniej nocy? - wskazał palcem na łóżko, które niedawno zaścieliłam. Stałam i się na niego patrzyłam, prosto w jego oczy. Staliśmy w ciszy pare chwil, aż w końcu złapał za zamek od drzwi i je odblokował.

- Rozumiem, że nie dostane odpowiedzi. - Westchnął i otworzył drzwi, wciąż na mnie patrząc.

Zrobiłam wielkie oczy, gdy zobaczyłam Iana stojącego przed drzwiami. Cholera, jak długo on tu stał? Jak dużo słyszał?

- Następny raz upewnijcie się żeby Liz nie słyszała waszej relationship drama rozmowy - przewrócił oczami opierając się o framugę drzwi.  

- Słyszała? - zapytał Aaron.

- Kiedy ją posuwałem na blacie kuchennym 5 minut temu? - zmrużył oczy i uniósł kącik ust. - Żartuję - zaśmiał się i odsunął, kiedy Aaron uniósł dłoń zwiniętą w pięść. - Nie, nie słyszała kretynie. Wyprowadziłem ją na zewnątrz. - wskazał kciukiem na taras. - I tak, pieprzyłem ją wczoraj na tym łóżku. - odniósł się do pytania, które przed chwilą mi Aaron zadał.

_

Miłego dnia x

Mentos

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3009 słów i 15338 znaków. Tagi: #bracia #seks #zdrada

2 komentarze

 
  • Iga21

    Bedzię kolejna część?

  • MałaMi

    Super opowiadanie ♥️, nie mogę doczekać się kolejnej części ;)