Brat mojego chłopaka - wersja przerobiona cz. 5

Po naszej 'rozmowie', Ian poszedł do łazienki więc wnioskowałam po dźwięku wody, że się kąpie.

Siedziałam na łóżku z kolanami podwiniętymi pod siebie. Nie mogłam przestać płakać.  

Jego była dziewczyna? Tak się świetnie bawią razem? Co się stało z moim ukochanym Aaronem, z którym spędzałam każdą wolną chwilę i byliśmy w sobie zakochani po uszy?

Drzwi się otworzyły i wyłonił się z nich Ian, który miał ręcznik owinięty tylko wokół bioder.  

Wstałam szybko z łóżka i poszłam po moją torbę i wyjęłam szampon i żel pod prysznic, który zabrałam ze sobą do łazienki. Pozbyłam się wszystkich niepotrzebnych ubrań i wlazłam pod prysznic.

Myłam się chyba z 30 minut pod strumieniem ciepłej wody i płakałam w tym samym czasie. Wyszłam z kabiny i stanęłam na zimnych kafelkach i od razu złapałam za czysty duży ręcznik. Mokre włosy owinęłam tym mniejszym i umyłam zęby.  

Cholera! Nie wzięłam piżamy.

Niepewnie podeszłam do drzwi i delikatnie je uchyliłam.

- Ian?

- No? - usłyszałam jego chrypkę.

- Możesz się odwrócić? - zapytałam niepewnie.

- No ok, już.

Wysunęłam lekko głowę zza drzwi żeby się upewnić czy na pewno się odwrócił. Zgasiłam światło w łazience i wyleciałam szybko do mojej torby. Położyłam ją na łóżku i złapałam za pierwszą lepszą koszulkę która była Aarona.  

Po chwili poczułam jak ktoś poluzował ręcznik, który opadł na dół i sprawił, że moje ciało było całkowicie nagie. Szybko założyłam koszulkę przez głowę, na szczęście sięgała mi jakoś do kolan i się odwróciłam.

- Miałeś się odwrócić! - krzyknęłam, po czym zobaczyłam, że on stoi przede mną całkowicie nagi ze stojącym członkiem. - Chowaj pytona! - wrzasnęłam zamykając oczy i rzuciłam w niego pierwszą lepszą poduszką.  

- Pytona? Serio? - zapytał rozbawiony po czym się zaśmiał i ubrał bokserki. Kurde, jego ciało..  

- Boże jaki Ty jesteś nienormalny - westchnęłam i założyłam szybko majtki. - Już Ci coś powiedziałam, że masz mnie nie dotykać - zmierzyłam go wzrokiem. - Śpisz na podłodze.

- Co? - zaśmiał się - No chyba Ty.

- Nie, ja nie - uśmiechnęłam się sztucznie.

- Na czym się położę? - zapytał a ja wzruszyłam ramionami.

- Możesz spać ze mną na łóżku, ale śpisz w drugim końcu i cała kołdra jest moja!  

- Dobra - zaśmiał się i wlazł do łóżka. Odrzuciłam torbę na podłogę i skierowałam się do drzwi.

- Ej, a Ty gdzie idziesz? - poderwał się od razu.  

- Muszę z nim porozmawiać.. - kiwnęłam głową w stronę drzwi.

- On jest w pokoju z Elizabeth, który jest na dole. A rodzice są na dole. Co im powiesz? Że idziesz pogadać z chłopakiem, który się do Ciebie nie przyznaje? Który właśnie leży i nie wiadomo co robi ze swoją byłą? - ścisnęło mnie w żołądku na samą myśl, że on może z nią leżeć - Chodź - chłopak zaprosił mnie do łóżka gestem dłoni.

Poszłam od drugiej strony i tak jak wcześniej mówiłam, zabrałam całą kołdrę i owinęłam się nią jak naleśnik.

- Dobranoc, kotku - mruknął.

Przewróciłam oczami i odwróciłam się do niego plecami.

- Śpij źle - mruknęłam i po chwili już spałam.

^

- Hayley - szepnął Ian. Przeniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na niego. Szybko przeniósł się nade mnie i pocałował mnie. Niepewnie odwzajemniłam pocałunek i oplotłam jego biodra nogami. Zszedł pocałunkami na szyję na której pozostawiał mokre pocałunki. Po chwili odsunął głowę i spojrzał na mnie jakby chciał coś powiedzieć.

- Csii, nie przestawaj - szepnęłam i przybliżyłam jego twarz do swojej szyi. Odchyliłam głowę w drugą stronę, dając mu większe pole do popisu. Całował moją szyję tak zachłannie i w takich miejscach, że po prostu wariowałam.  

Ściągnął moją koszulkę przez głowę i wtedy zobaczył moje duże okrągłe piersi. Powiększyły mu się minimalnie oczy i złapał obie piersi w dłonie. Przyssał się do jednej, za to drugą masował wciąż w swojej dłoni. Z moich ust wyszedł niekontrolowany jęk, na co uśmiechnął się pod nosem. Schodził pocałunkami niżej, aż w końcu doszedł do mojej kobiecości. Zdjął delikatnie moje majtki i przyssał się do łechtaczki.  

Wplotłam dłonie w jego włosy i nie mogłam powstrzymać się od jęków. Po chwili wsunął we mnie dwa palce i poruszał nimi rytmicznie. Mruczał jakieś seksowne słówka do mojego ucha, co mnie jeszcze bardziej nakręcało. Gdy byłam już blisko, wyciągnął je co spotkało się z moim westchnieniem. Gdy chciałam się już coś odezwać poczułam jak mocno i głęboko we mnie wchodzi. Niemalże krzyknęłam z lekkiego bólu, który po chwili zmienił się w dużą przyjemność.  

Zaczął się poruszać bardzo szybko, przy okazji dłońmi bawiąc się moimi piersiami.  

- Hay? Hayley? Hayleey?  - ktoś zaczął mną potrząsać i otworzyłam niechętnie oczy. Zobaczyłam Iana w białym t-shirt, który lekko się do mnie uśmiechał. Nie mogę uwierzyć, że o nim śniłam. Co ze mną nie tak?

- C-co? - szybko usiadłam zaspana.

- Coś Ci się śniło? - zapytał i usiadł na łóżku, obok mnie.

- Tak, a co?

- Gadałaś - zaśmiał się.

- Co gadałam?  

- Coś co chciałem usłyszeć - puścił mi oczko i wstał.

- Ian - spiorunowałam go wzrokiem. Posłał mi tylko chytry uśmieszek.  

- Szykuj się, mama już zrzędzi, że zaraz śniadanie - zaśmiał się i wystawił dłoń w moim kierunku. Złapałam za nią i się podciągnęłam tym samym siadając na łóżku, obok niego.

- Boję się tam wyjść, Ian.. - skwasiłam się.

- Jesteś ze mną, nie masz się czego bać.

- No właśnie, jestem z Tobą, to jeden z powodów  dlaczego się boję.

Brunet zaśmiał się odchylając głowę do tyłu. Ten dźwięk był jak muzyka dla moich uszu.. Znaczy.. wolałabym już być głucha.. tak, właśnie.

Obserwowałam go przez chwilę i zorientowałam się, że coś się w nim zmieniło. Przez dłuższy moment zastanawiałam się co to mogło być. Ian przejechał dłonią po swojej brodzie i... o tak! Ogolił się.

- Zrób zdjęcie, zostanie na dłużej - uśmiechnął się zwycięsko. Szybko odwróciłam głowę,  musiałam wyglądać jak idiotka kiedy tak się na niego gapiłam.

Wstałam pospiesznie i biorąc białe obcisłe spodnie z dziurami na kolanach i czerwony crop top z długimi rękawami poszłam do łazienki. Kiedy już byłam ubrana, zorientowałam się, że nie wzięłam kosmetyczki.

- Ian - szepnęłam, lekko uchylając drzwi od łazienki - podaj mi moją kosmetyczkę - wyciągnęłam dłoń i czekałam aż dostanę ją do ręki.

Brunet podszedł do drzwi i otwierając je szerzej, wparował szybko do środka zamykając drzwi na zamek. Zmarszczyłam brwi i już miałam coś powiedzieć kiedy wydał z siebie głodny jęk. Lekko się cofnęłam.

- Ian - przez poranną chrapkę, którą wciąż miałam, to zabrzmiało jak westchnienię.

- O takk - brunet trącił dłonią kosmetyczkę,  która spadła na podłogę wydając charakterystyczny dźwięk.

Uniosłam brwi do góry i chciałam przejść żeby otworzyć drzwi, kiedy nagle od drugiej strony ktoś zaczął ciągnąć za klamkę, bardzo energicznie.

Spojrzałam zdziwiona na Iana, który zatrzymał mnie, łapiąc mnie w talii i przyłożył mi palec wskazujący do ust i wydał z siebie ciche 'cssiii'.

Po chwili szarpanie za klamkę ustało i usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwiami od pokoju.

- Co to miało być? - powiedziałam odpychając go od siebie.

- Słyszałem, że Aaron tu idzie - wyjaśnił gestykulując przy tym dłonią.

- Zwariowałeś?! - syknęłam przez zaciśnięte zęby - wiesz co on teraz sobie pomyśli idioto?

- Że się dobrze bawimy w swoim towarzystwie - uśmiechnął się triumfalnie i usiadł na klapie od sedesu.

Przymrużyłam oczy i policzyłam do dziesięciu,  próbując się uspokoić.

- Ty się lepiej martw o to jak dobrze oni się wczoraj bawili - puścił mi oczko.

Serce podskoczyło mi do gardła i obróciłam lekko głowę.

- O czym Ty mówisz? - warknęłam i podeszłam do niego, korzystając z tego, że byłam od niego wyższa w tej pozycji, potargałam go za włosy przy okazji lekko je ciągnąć.

- O widzisz, o tym nie pomyślałem - zaśmiał się i wstał podchodząc do lustra. - Teraz będzie bardziej wiarygodnie - spojrzał na mnie - targasz mu włosy jak się pieprzycie? - zapytał na co uderzyłam go w ramię.

- Ian,  debilu - pokiwałam głową z dezaprobatą ale po chwili próbowałam mu jakoś te włosy ułożyć.

- Twoje nie doczekanie, kotku - potargał je sobie jeszcze bardziej i podszedł do drzwi. - Spróbuj je ułożyć jeszcze raz a powiem przy stole, że jesteś głośna - pogroził mi palcem.

- Nie jestem głośna podczas seksu, debilu - westchnęłam zrezygnowana.

Ian z powrotem usiadł na desce a ja umyłam sobie twarz i zęby używając własnych kosmetyków.

Zrobiłam sobie szybki makijaż i poczesałam włosy.

- Pięknie, możemy już iść? - zakpił otwierając drzwi od łazienki. Poszłam za nim i odłożyłam kosmetyczkę do torby. Brunet zmierzwił swoje włosy po raz kolejny i otworzył drzwi, przepuszczając mnie.

Cicho podziękowałam i podeszliśmy do stołu witając się z każdym. No prawie każdym, Aarona nie było przy stole.

- Gdzie mój braciszek się podziewa? - zapytał Ian odsuwając mi krzesło żebym usiadła. Czułam się jak taka upośledzona. Wszystko robił za mnie. Dżentelmena wielkiego zgrywa.

- Jakby Cię to obchodziło - warknęła Liz i dalej smarowała tę cholerną kromkę chleba masłem.

- Słucham? - moj towarzysz zmarszczył brwi i posłał jej chytry uśmieszek.

- Nakładajcie sobie - powiedziała mama chłopaków, przynosząc patelnie, na której była usmażona jajecznica.

Z wielkim hukiem zamknęły się drzwi wejściowe i w salonie pojawił się Aaron. Pewnym krokiem podszedł i usiadł na krześle pomiędzy mną a Elizabeth. Od razu się spięłam. Gwałtownie wciągnęłam powietrze i się wyprostowałam.

Poczułam jak Ian mnie szturcha i szybko się do niego odwróciłam.

- Hayley, jeszcze nic nie zjadłaś - Rosalie wskazała gestem widelca, którego trzymała w dłoni, na mój pusty talerz i kubek.

- Źle się czuję - Ian odpowiedział za mnie - Wymiotowała przez połowę nocy, a potem usnęła w moich ramionach - brunet uśmiechnął się i kątem oka spojrzał na Aarona. Siedział koło mnie. Czułam ciepło bijące od niego. Nie, to raczej była złość przez którą niemal się trząsł.

- Oo, rozumiem - Rosalie pokiwała głową ze współczuciem. - Zrobić Ci mięty, słońce?

- Mogę sobie sama zrobić? Nie chce pani przeszkadzać w jedzeniu - uśmiechnęłam się do niej i podświadomie, za tą jakże idealną wymówką żeby zostać samej chociaż na chwilę i odciąć się od tego wariatkowa.

- No co Ty, jesteś w gościach, już Ci idę zrobić - powiedziała kobieta odsuwając się krzesłem od stołu.

Zrobiłam dokładnie to samo na co kobieta się uśmiechnęła.

- W szafce na górze - uśmiechnęła się i z powrotem się wsunęła.

Wstałam od stołu i wsunęłam za sobą krzesło Okrążyłam stół i czując na swoich plecach wzrok kilku osób,  poszłam do kuchni.

Rozejrzałam się chwilę i podeszłam do suszarki do naczyń i wzięłam pierwszy lepszy kubek w słonie.

Okej, więc teraz która szafka. Odliczyłam sobie "ene due like fake" i otworzyłam szafkę na którą trafiło. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy zobaczyłam kilka różnych rodzajów herbat.

Próbowałam sięgnąć miętę, ale była za wysoko. Już chciałam wziąć jakieś krzesło czy wejść na blat, ale zobaczyłam, że ktoś mi to sięga i podaje. Nie byle kto. Aaron.

~~

Zapraszam na wattpad:)

Mentos

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2323 słów i 11824 znaków.

3 komentarze

 
  • Klaudia98

    Cudowne, chcemy dalej !

  • Pech

    Kiedy następna ?

  • Celina17

    Cześć nie wiem czy wiesz ale to opowiadanie napisała inną dziewczyna prawie rok temu... nieładnie tak kraść komuś opowiadania. To taka rada na przyszłość ..:)

  • Mentos

    @Celina17 Słucham?  :lol2: to opowiadanie jest w 100% wymyślone i napisane przeze mnie  ;)