Brat mojego chłopaka - wersja przerobiona cz. 15

To nie jest tak, że ja od razu straciłam uczucia do Aarona, nie. One wciąż we mnie są, ale uczucia do Iana również. Z Ianem jest to coś nowego, coś co jest dla mnie zagadką, bo zawsze mnie zaskakuje, a z Aaronem.. Jego miłość jest czysta, jest zawsze w porządku i tak dalej..

Mocno mnie przysunął do siebie.

-Kocham Cię, Hayley - szepnął mi we włosy i miział je dłonią. - Bardzo.

Westchnęłam i starałam się powstrzymać łzy, który cisnęły mi się do oczu.

Po chwili Mia wróciła do pokoju i podeszła do jednego z pudeł. Byłam jej wdzięczna, za to, że wróciła.

Odsunęłam się od Aarona i bez słowa poszłam po walizkę i zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy, no i Mia tak samo.

Zrobiłyśmy z moją przyjaciółką kolacje dla nas trójki.

- Będę się już zbierał - uśmiechnął się Aaron i spojrzał smutno na mnie. Podszedł i pocałował mnie w usta, trochę dłużej niż zwykle.  Pożegnał się również z Mia. - Zadzwoń jutro rano, zawiozę wam wszystkie rzeczy - powiedział, gdy stał już w drzwiach. - Dobranoc - i wyszedł.

Opadłam na łóżko i schowałam twarz w dłoniach.

- I wyobraź sobie Hayley, że będzie jeszcze trudniej - Mia westchnęła i położyła się do łóżka.

- Musisz mnie cały czas dobijać? - w końcu wyrzuciłam z siebie całą złość na nią, która znajdowała się gdzieś tam w środku mnie. - Za każdym razem powtarzasz dokładnie to samo i dobijasz mnie jeszcze mocniej! - krzyczałam.

Odwróciła się i spojrzała na mnie z wielkimi ze zdziwienia oczyma.

- Hay, nie o to mi chod..- przerwałam jej gestem dłoni.

- Właśnie, że o to. O to Ci chodziło. Znam Cię nie od dziś Mia, więc nie próbuj udawać, zdecyduj się - jakby wzrok mógł zabijać, Mia leżałaby już martwa.

- Dobrze by było gdybyś Ty się zdecydowała i przestała się bawić Aaronem bo masz jakie 'widzimisie' z Ianem - podniosła głos i usiadła na łóżku.

- Gówno wiesz, nie próbujesz mnie nawet zrozumieć! Jesteś do cholery moją przyjaciółką a zawsze stajesz przeciwko mnie!  

- Jestem twoją przyjaciółką i jego też.

Pokręciłam głową z dezaprobatą i głośno westchnęłam na co Mia prychnęła. Wstałam próbując panować nad swoją złością, ale aż się trzęsłam. Spojrzałam na nią i miałam ochotę wyjść i już nigdy więcej na nią nie patrzeć  

- Nie mogę w to uwierzyć. W życiu Cię dla niego nie zostawiłam, chociaż jest moim chłopakiem - spojrzałam na nią z obrzydzeniem i po prostu złapałam za bluzę, Iana, i wyszłam z pokoju schodząc na dół.  

Wybiegłam z budynku i sięgnęłam do kieszeni i po chwili wyjęłam z niej paczkę papierosów, która była w bluzie. Bo to była bluza Mii.

Zapaliłam papierosa i usiadłam na schodku i skuliłam się w kłębek. Paliłam tego papierosa przez kilka minut próbując się uspokoić, ale z racji tego, że prawie nigdy nie pale, zaczęło mi się kręcić w głowie i zrobiło mi się zimno. Odgasiłam peta i schowałam twarz w dłonie. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi od samochodu i gwałtownie się podniosłam. Aaron. Wciąż tu był.

- Czemu tutaj jesteś? - podszedł bliżej i chciał mnie przytulić ale poczuł zapach papierosów. - Paliłaś? - zmarszczył brwi. - Co się stało? - zapytał troskliwie, kładąc dłoń na mojej dłoni. To tylko spotęgowało moje uczucia, które wszystkie się miksowały. Wybuchnęłam głośnym płaczem i chciałam shować twarz w dłoniach, ale Aaron przyciągnął mnie do siebie.

- Pokłóciłam się z Mią, bardzo ostro - próbowałam wydusić to z siebie przez pare minut.

- O co? - zapytał cicho.

- O to, że zamiast stać za mną, stoi za kimś innym.

- Wsiadaj, przenocujesz u mnie - powiedział i wskazał dłonią na swój samochód.

- No co Ty, jutro się przeprowadzamy, lepiej zostanę.  

- Chodź, poprawie Ci humor - puścił mi oczko i złapał mnie za dłoń. Pociągnął mnie w stronę samochodu.

~

Całą drogę do ich domu Aaron próbował mnie pocieszyć, chciał rozmawiać i tak dalej, ale moje myśli zaprzątało coś innego. Co teraz robi Ian?  Oczywiście jest singlem, wolnym człowiekiem. Może jest w klubie? Podrywa panienki a potem je pieprzy po kątach w klubie?

Odpięliśmy pasy bezpieczeństwa i skierowaliśmy się w stronę drzwi wejściowych.  

Aaron otworzył drzwi i przepuścił mnie w drzwiach, po czym udaliśmy się do salonu, bo stamtąd dochodziły jakieś dźwięki i światło.

Krew odpłynęła mi z twarzy, gdy zobaczyłam Megan siedzącą na kolanach Iana. Obejmowała go jedną ręką a drugą masowała jego krocze i całowali się namiętnie.  



Aaron odchrząknął, co spotkało się z tym, że te obie pary oczu spojrzały na nas. Ian wyglądał na zaskoczonego, zacisnął oczy i usta w tym samym czasie po czym znowu na nas spojrzał. Zrzucił Megan ze swoich kolan i oparł się ręką o oparcie kanapy, która stała na środku salonu i była tyłem do nas.

- Hej? - czarnowłosy powrócił do swojego kpiącego i jednocześnie wkurwiającego uśmieszku, który poznałam pare miesięcy kiedy go poznałam.

- Serio? Hej? - zakpił Aaron, kręcąc głową z dezaprobatą.

Boże jaka ja byłam głupia. Cholernie głupia. Jak mogłam myśleć, że Ian się może dla mnie zmienić? Jak mogłam myśleć żeby zostawić Aarona, myśląc, że moje uczucia do niego znikną i iść do Iana? Tego bezczelnego dupka, który przystawiał się do mnie, gdy byłam dziewczyną jego brata.

Nienawidzę go. Za to co właśnie zrobił. 'Między miłością i nienawiścią jest bardzo cienka linia' i tym razem znajduje się pomiędzy tymi dwoma uczuciami. Nie. Czuję nienawiść i obrzydzenie. To co do niego czułam nie była miłość, to było tylko pożądanie i zauroczenie. Jego sposób bycia, podobało mi się to.

Zostawiłabym Aarona, dla osoby, która nawet w najmniejszym stopniu na to nie zasługiwała.

Można powiedzieć, że go zdradziłam, a mimo to on wciąż stał obok mnie, obejmując mnie ramieniem w celu dodania otuchy. Właściwie to on nie wiedział, że go zdradziłam. Cholera, to jest bardziej skomplikowane niż myślałam.

Postanowiłam zrobić kamienną twarz i udać, że mnie to nie ruszyło.

- Nie przeszkadzajcie sobie - sama byłam zaskoczona z tej pewności z jaką to powiedziałam. - Chodź - zwróciłam się do Aarona i poszliśmy do kuchni.

- Jesteś głodna? - zapytał a ja kiwnęłam głową, że nie, przecież jedliśmy u mnie.

- Nie, dziękuje - uśmiechnęłam się niepewnie.

A może zapomnieć ten cały czas od kiedy Ian się pojawił i wrócić do poprzedniego życia?

- Wybacz mi na chwilę - powiedział Aaron i niemalże wybiegł z kuchni.



Po chwili w wejściu znalazł się Ian i podszedł do mnie.

- Czemu przyjechałaś? - zapytał unosząc jeden kącik ust w lekkim, wkurwiającym uśmieszku.

Głęboko westchnęłam i spojrzałam mu prosto w oczy, podchodząc do niego blisko i stając na palcach, tak, że nasze twarze prawie się stykały.

- Nawet nie odzywaj się do mnie słowem - powiedziałam obojętnie przeszywając go wzrokiem

Ten tylko się cicho zaśmiał.

- Daj spokój kochanie - pokazywał swoje zęby w uśmiechu. Chciał objąć moją talię ale ostatecznie go solidnie odepchnęłam.

- Nie Ian, i mnie tak nie nazywaj. Wracaj do Mandy i rób z nią to co robiłeś zanim przyszłam tutaj - spojrzałam mu w oczy obojętnie.

- Zazdrosna?

__

Więcej części --> wattpad, link na moim profilu :)

Mentos

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1466 słów i 7482 znaków.

1 komentarz

 
  • Zakochanawnim

    Czekam na kolejna :)