Wieczność - szósty rozdział

Powolnym, jakby wręcz leniwym krokiem szedł Christian przez śródmieście tonące w promieniach zachodzącego słońca. Mrużąc oczy, rozglądał się wkoło w poszukiwaniu łatwego celu. Pomimo obietnicy, jaką złożył swojemu kochankowi, nie mógł się powstrzymać od oznakowania i rozpoznania nowej ofiary. Rzadko bowiem zdarzało się, by przez dłuższy czas nie pił ludzkiej krwi. Nigdy nie zastępował jej też zwierzęcą. Ludzka posoka zawsze dodawała mu sił, wyostrzała zmysły, zwierzęca zaś je zaćmiewała na dłuższy czas.
Teraz więc, gdy tylko zauważył młodą dziewczynę samotnie skręcającą w ciemną uliczkę, poszedł za nią, jak w dym. Doskonale czuł jej zapach i był pewny, że znajdzie ją w każdym miejscu. Kiedy za nią ostrożnie szedł, usłyszał nagle odległy wrzask. Odgłos, którego ludzkie ucho nie było w stanie wychwycić na taką odległość. Coś w jego wydźwięku powiedziało mu, by pomógł ofierze. Gwałtownie obrócił się na pięcie i umknął z zaułka w poszukiwaniu źródła dźwięku. Biegł tak szybko, że był stuprocentowo pewny, że nikt go nie dojrzał. Wskoczył na pobliski dach budynku i stamtąd pomknął dalej. Gdy wreszcie odnalazł wrzeszczącą kobietę, momentalnie zdębiał. Młoda dziewczyna bowiem została nagle osaczona przez pięciu napastników, którzy w rękach trzymali długie i ciężkie łańcuchy. Christian wiedział, że oberwanie taką bronią może być niebezpieczne nawet dla wampira, więc wzmógł uwagę. Przez chwilę zastanawiał się, jak ich pokonać, gdy wtem dojrzał, że jeden z napastników zaczął... się zmieniać! Wkrótce przed przerażoną dziewczyną stał potężny wilk! Krew gwałtownie zawrzała w żyłach młodego wampira. Przecież tego ścierwa miało tutaj nie być! Miasto było chronione przez Radę, wilkołaki nie miały do niego wstępu!

Głuchy pomruk poniósł się po nieuczęszczanej uliczce. Chris wyczuł, że pies szykuje się do ataku! Z ust chłopaka wysunęły się wampirze kły, oczy nabrały ciemnego odcienia, gdy zeskoczył na ziemię, lądując dokładnie między przerażoną dziewczyną a zgrają napastników.

Płowe cielsko wilkołaka śmignęło w powietrzu. Chris zadziałał błyskawicznie. Uskoczył w bok, jednocześnie mocno celując otwartą dłonią w gardło przeciwnika. Czuł, jak palce zanurzają mu się w miękkim futrze, a następnie uderzają w kość. Wilkołak charknął nieprzyjemnie i upadł na ziemię. Miał strzaskaną tchawicę, a to go jeszcze bardziej rozwścieczyło. Podobnie, jak jego kompanów, którzy bez chwili zwłoki również przybrali postacie wilków. Młody mężczyzna przyczaił się w pobliżu kobiety, kiedy dobiegł go głuchy pomruk. Zaskoczony spojrzał na nią i ze zdumieniem odkrył, że ona również jest wampirem! Zerknęła na niego krótko i natychmiast zwróciła się w stronę wroga. Ci jednak w obliczu dwóch wampirów nie atakowali jeszcze. Cała siódemka doskonale zdawała sobie sprawę, że są dla siebie wzajemnie śmiertelnie niebezpieczni. Ugryzienie wilkołaka było zabójcze dla wampira, natomiast krwiopijcy byli silniejsi od psowatych. Jednakże nie w obliczu tak przeważającej siły wroga. Nie sposób było pokonać ich tylko we dwójkę. Ale trzeba było! Nie chcieli przecież tak wcześnie zakańczać swojego żywota!
- Zjeżdżajcie stąd! To nie wasz rewir! - syknął Christian nisko, a jego kły wydłużyły się jeszcze bardziej, oczy stały się już teraz całkowicie czarne, a na twarzy pojawiły się ciemnoniebieskie żyły, szczególnie w okolicy oczu. Jeden z wilków zaskowyczał przeraźliwie i puścił się w długą. Za nim pobiegły jeszcze dwa. Najwyraźniej były młode, niezbyt doświadczone i taki pokaz pozbawił je odwagi. Na placu boju pozostały już tylko dwa, ten ze zmiażdżoną tchawicą i jego jasny kompan. Tych dwóch akurat było w zasięgu wampirów do pokonania.
Poruszając się naprawdę szybko, Christian podbiegł do pierwszego przeciwnika. Nie docenił jednak jego determinacji, która objawiła się w obliczu tak realnego niebezpieczeństwa, jakim była walka jeden na jeden. Wilkołak zamachnął się potężnie swoją wielką łapą i pomimo tego, że Chris wykonał błyskawiczny unik, zdołał boleśnie zranić go w prawe ramię. Chris syknął po części z bólu, a dużo z frustracji, że dał się skaleczyć i skoczył wyżej, niż ktokolwiek by zdołał. Wirując w powietrzu, dostrzegł, że jego mimowolna towarzyszka walki radzi sobie całkiem nieźle.
Nie był to jednak czas, by oceniać jej styl, bo oto gwałtownie wylądował na włochatym grzbiecie wilka, który wierzgnął potężnie, chcąc zrzucić z siebie nieprzyjemny ciężar. Lecz nie z tym wampirem takie numery! Złapał się bowiem mocno dłońmi za długą sierść wilka, zmuszając go do odwrócenia się na pobratymca. Wilk skręcał się pod nim i wił, ale zdeterminowany chłopak nie miał zamiaru ustąpić. Teraz trzymając się tylko kolanami, jedną ręką chwycił dolną szczękę wilka, a drugą jego spiczaste uszy. Rozległ się przeraźliwy skowyt ranionego psa, gdy wściekły Christian zaczął rozrywać mu szczękę. W przypływie niezwykłej siły nie zauważył nawet, że ostre kły wilkołaka niemal ranią mu dłoń, gdy szarpnął mocno jego dolną szczęką. Rozległ się nieprzyjemny chrzęst i w sekundę później pokaźnych rozmiarów wilk padł martwy na brudny bruk, brocząc go swoją posoką. Christian obrócił się, chcąc pomóc kobiecie, ale ze zdumieniem odkrył, że drugi przeciwnik leży już martwy, a jej samej nigdzie już nie ma! Choć pobiegł głębiej w uliczkę, nigdzie nie mógł jej znaleźć. Po powrocie na "pole" walki zauważył, że zamiast wilków na ulicy leżą już martwi ludzie. Zataszczył ich więc za pobliski śmietnik śmierdzący nieziemsko. Wiedział, że naprawdę długo potrwa, zanim obydwa ciała zostaną tutaj odnalezione, jako że była to wymarła, niezamieszkana już część miasta. Część, do której nikt o zdrowych zmysłach się nie zapuszczał, nawet policja omijała ją szerokim łukiem.
Po skończeniu nieprzyjemnej pracy rozejrzał się jeszcze raz w poszukiwaniu wampirzycy, lecz nigdzie jej nie dostrzegł. Nie mógł nawet wyczuć jej zapachu, obecności, nic! Tak, jakby nigdy jej tam nie było. Wręcz jakby nawet nie istniała!

1 390 czyt.
100%4
elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1128 słów i 6421 znaków, zaktualizowała 20 wrz 2017.

Dodaj komentarz