Tam, gdzie zachodzi słońce. cz. 6

Blondynka była szalona. Często jeździła pijana samochodem. Jej rodzice byli zamożni, ale chyba nie było w ich domu miłości. Miała szesnaście i pół roku. Drobna i śliczna. Szalona i nieprzewidywalna. Zabiła się, jadąc po pijanemu. Kiedy to się stało, zamknąłem się na wszystkie kobiety. Pewnie dlatego, że jeden szok nałożył się na drugi. Ja odebrałem to jasno. Czułem się odpowiedzialny za jej śmierć, spotkała mnie kara za kontakt z matką, żyłem na ziemi, ale moja dusza wpadła do piekła i mam teraz cierpieć za swój czyn. Jak już wspomniałem, czasem miałem ogromnego doła i wówczas piłem i pijany szedłem tam, gdzie ciało tańczyło przy ciele. Kiedy jednak doszło do pocałunku, trzeźwiałem. Oczywiście świadomość cierpienia i piekła nie towarzyszyła mi ciągle, inaczej jakbym mógł żyć. Nie wiem, dlaczego tak cię potraktowałem, być może chciałem się zemścić i to miała być kara dla niej, nie dla ciebie Wybacz.
– Teraz już będzie lepiej i lepiej.
– Nie jestem jeszcze zupełnie wolny, ale chyba bardzo mi pomogłaś.
– Będziesz wolny i w końcu zaczniesz szukać kogoś dla siebie.
Poczułem kubeł zimnej wody.
– Co mówisz, Emmo! Nie chce nikogo szukać, znalazłem ciebie.
– To ja ciebie znalazłam. Nie wiesz nic o mnie. Dopiero kiedy się dowiesz, wówczas będziesz mógł podjąć decyzję czy chcesz ze mną być.
– Już podjąłem. Chce być z tobą.
– Ok, niech tak będzie na ten moment. Chcesz usłyszeć moją historię, bo chyba czujesz, że ze mną też coś się stało. Chcesz posłuchać, czy idziemy spać i rano ci powiem?
– Chcesz, żebym został do rana?
– Nie tylko tego chcę, ale pragnę, żebyś został na zawsze. Ale to musi być twoja, całkowicie świadoma decyzja.
– Możesz powiedzieć rano.
– To idziemy spać?
– Mogę zmazać całkowicie swoją winę? Nie mówię, że jestem dobrym kochankiem, bo nie mam prawie żadnego doświadczenia, ale będę delikatny.
– Zaśnijmy, a ja powiem ci wszystko o sobie rano i zobaczymy, dobrze? – szepnęła Emma.
– Zgoda.

Zasnęliśmy szybko. Coś mi się śniło, lecz niestety zaraz poprzebudzaniu, uleciało. Ślicznej brunetki już nie było. Sięgnąłem po komórkę i ją włączyłem. Tak jak sądziłem, dostałem kilka wiadomości od mamy. Oczywiście wszystkie dotyczyły tego samego. Odpisałem, że jestem u kogoś i nie wiem kiedy wrócę. Posłem serduszko i słonko. Poczułem parcie na pęcherz. Spałem nago, więc zebrałem spodenki z cienkiej kołdry, pewnie moja nowa kochanka je przyniosła. Po załatwieniu potrzeby umyłem ręce, twarz i umyłem zęby, tą samą niebieską szczoteczką. W łazience pojawiła się Emma.
– Hej.
– Hej, skarbie.
Zobaczyłem uśmiech zadowolenia. Miała na sobie długą sukienkę z cienkiej bawełny.
– Śniadanie prawie gotowe, śpiochu.
– Śpiochu? Dopiero dziewiąta.
– Wiesz, o której ja wstałam, o siódme?
– Zwykle wstaje o szóstej lub wcześniej. Dzisiaj trochę pospałem z pewnych powodów.
– Wybaczam – ucałowała mój policzek.
– Zaraz się ubiorę.
– Nie musisz, chyba że musisz.
– Chcesz powiedzieć, że mogę być tak?
– Wole jak nic nie masz na sobie.
– Dziwnie będę się czuł, jedząc śniadanie.
– Czyli musisz się ubrać. – zniknęła.
Miałem dwudniowy zarost, ale nie chciałem brać jej używanych nożyków, a nie wiedziałem nowego. Wyszedłem z łazienki i znalazłem koszulkę. Włożyłem spodnie. Wszedłem do kuchni, a Emma zaczęła właśnie piec gofry w gofrownicy. Wszystko inne już stało nastole. . Truskawki, maliny i jagody oraz bita śmietana i oczywiście talerzyki i sztućce.
– Pojedziemy gdzieś na bardziej treściwy lunch, to siadanie możemy zjeść lekkie.
– Może zadzwonię do Kathy, nieźle gotuje i z pewnością coś ma.
– Nie sądzisz, że będzie zazdrosna, że w końcu ją zastąpiłeś kimś innym?
Jej pytanie mnie zaskoczyło. Czułem raczej, że mama odczuwa poczucie winy i próbuje to z siebie wyrzucić. Powiedziałem jej o tym.
– A może nie jest tak, ma kochającego męża, lecz wciąż jesteś w jej duszy i tylko gdybyś chciał...
– Nie chciałbym. – odrzekłem krótko.
– Podejmę to wyzwanie. W razie pytań, kim dla ciebie jestem? – spojrzała prosto w moje oczy.
– Wszystkim.
Gwizdnęła.
– Ostro pojechałeś. Nie chcesz wiedzieć, kim ty jesteś dla mnie?
– Owszem, ale nie musisz mówić tego dzisiaj.
– Chcę ci opowiedzieć o sobie, dopiero będziesz miał pełne zdanie, tak będzie uczciwiej.
– Dobrze. Rozumiem, że jakiś chłopak cię chyba skrzywdził.
– Zaraz będą gofry. Zjemy i coś się napijemy, wówczas ci powiem.
Poczułem lekki wstyd i zapytałem ciszej.
– Jak twoja brzoskwinka?
Uniosła krótko kąciki ust i mrugnęła powiekami na znak mówiący, że prawie super.
– Jeżeli mógłbym coś zrobić, żeby była całkiem super...
– Michaelu, mamy jeść, a potem mam ci opowiedzieć coś, o czym nikt jeszcze nie wie. Zacząłeś coś mówić i już czuję lekkie prądy. Zostawmy to na potem.
Każdy chłop na dźwięk takich słów byłby już zadowolony. Jakkolwiek ja operowałem na nieco innych wibracjach. Bardziej reagowałem na dotyk.  
– Dobrze, przepraszam.
Popatrzyła na mnie.
– Jesteś uroczy. To smacznego.
Spojrzała w górę.
– Dzięki.
– Nie sądziłem, że jesteś wierząca, ale podobała mi się ta krótka modlitwa.
– Jestem. Uważam, że to wszystko nie mogło samo powstać.
– A Bóg mógł?
– To odwieczny spór między ateistami, a teistami. Jedzmy.
– Wygląda smakowicie.
– Dziękuję.
– Ja też wierze – rzuciłem.
– Wiem.
Zastanawiałem się, skąd wie, ale nie drążyłem tematu. Zjadłem trzy gofry, bo zrobiła wszystkich sześć.
– Jesteś dużo cięższy niż ja i powinieneś zjeść cztery.
– Nie najesz się dwoma goframi.
– Zjadłam już dwa banany, chcesz jednego?
– Nie za bardzo, raczej nie.
– Mam jeszcze sok z pomarańczy i mango, jest bardziej skoncentrowany niż z cytrusa.
– Z mango będzie super pasował – odrzekłem.
Wypiliśmy po szklance soku i Emma wrzuciła wszystko do zmywarki. Maszyna pracowała prawie bezgłośnie.
– Gdzie Baltazar?
– Dałam mu jeść i poszedł spać. Spał z nami, nie wiedziałeś? Teraz poszedł do pralni. Uwielbia spać w koszu z brudną bielizną.
– Brudną?
– No wiesz, co mam na myśli. Chyba mało ludzi ma brudną bieliznę w tym dokładnym znaczeniu.
– Być może czuje ciebie?
– Nie mam wątpliwości. Kot ma lepszy węch niż pies, ale kot jest bardziej subtelny. Pies zwykle wkłada nos w krok.
– Wiem, chociaż nie miałem nigdy psa.
– Może kiedyś będziesz miał – spojrzała wyczekująco.
– Może kiedyś będziemy mieli – odpowiedziałem zgodnie z jej oczekiwaniem, co powitała delikatnym uśmiechem.
– Gotowy na moje wyznanie?
– Chyba tak. Wyśle jej tekst, że przyjedziemy o trzeciej.
– Dobrze, jak już wspomniałam, podejmuję wyzwanie. O ile nic się nie zmieni.
– Nie zmieni. – powiedziałem z przekonaniem.
Przytuliła mnie krótko i wzięła za rękę. Chwila kiedy ja miałem, wystarczyła. Byłem jej spragniony. Mimo że mi wybaczyła, nadal nie mogłem sobie darować tego, jak postąpiłem. Brunetka idealnie wyczuła moje myśli lub byłem przewidywalny.
– Nie sądź, że nigdy tak nie będę chciała. Nie można limitować miłości. Całościowo odczułam to okropnie, ale nie dlatego, że byłeś brutalny, tylko z innego powodu.
Czułem dziwne drganie w środku i nie uznałem tego za przyjemne. Pogładziła mnie po twarzy i lekko pocałowała.
– Mam nadzieję, że będzie dobrze, a uzyskam pewność, ze pięć minut, a może szybciej.
– Twoja opowieść będzie tak krótka?
– Nie, ale tak szybko będziesz wiedział, co się stało, bo nie wiesz.
– To prawda, nie wiem.
                                          Część trzecia: Zabiję!
                                                      Emma.
Usiedliśmy na łóżku. Ona położyła głowę na moich udach. Spojrzała mi w oczy i zaczęła.
– To się zaczęło któregoś dnia kiedy miałam trzynaście lat, miesiąc i cztery dni.
– Tak dokładnie pamiętasz?
– Bardzo dokładnie. Przyszłam ze szkoły. Wzięłam prysznic i zabrałam się za lekcję. Nikogo nie było w domu, zwykle wracał o piątej.
– Twój ojciec?
– Tak. Miał warsztat samochodowy, myślałeś, że tak z niczego zainteresowałam się samochodami?
– Nie myślałem...
– Przyszedł, wpadł do mojego pokoju się przywitać.
                                              Szesnaście lat temu...
– Hej Węgielku.
– Cześć tato. Jak w pracy?
– Dobrze. Rasowaliśmy Mustanga Cobra i Buicka Grand National.
– To złote cacko z dwoma turbo sprężarkami?
– Teraz już z sześcioma.
– To jedna przypada na cylinder?
– Tak. Wezmę prysznic, przygotuję obiad i pogadamy.
– Dobrze, tatusiu.
Robiłam lekcje i dłużyło mi się bardzo. W końcu wszedł.  
– Tak szybko zrobiłeś obiad?
– Mamy ten z wczoraj, może być?
– Jasne – odwróciłam się, a zaczęłam się zastanawiać.
Patrzył tak dziwnie, inaczej.
– Coś się stało?
– Nic, jesteś taka śliczna. Przypominasz mamę.
Nie wiedziałam co zrobić z tym co usłyszałam, zarówno z pierwszym jak i drugim. Wiedziałam, że mama była piękna. Miałam pięć minut do skończenia matematyki. Czułam, że nadal jest i nic nie mówi. Podszedł. Zwykle się odzywał. W pokoju roznosił się zapach jego perfum. Lubiłam ten zapach. Stał za mną, odgarnął mi włosy z karku. Chciałam zapytać, co robi i dlaczego, ale zaczął mnie dotykać delikatnie po szyi. Pierwszy raz w ten sposób.
W pierwszej chwili zdrętwiałam, w drugiej chciałam, żeby natychmiast przerwał, a w trzeciej, żeby to trwało. Po chwili jego dłonie zjechały na moje małe piersi.
Po prysznicu nie założyłam staniczka. Dotykał mnie po brodawkach. Nigdy wcześniej nie dał poznać, że widzi we mnie kobietę. Nie byłam nią w pełni, ale już dawno nie byłam dzieckiem. Czułam jak płonę. Walczyłam z sobą. Do tej pory raz czy dwa dotykałam się sama, bez żadnego wyobrażenia. To, co robił, było milejsze. Podjął decyzję. Obrócił krzesło na podłodze, podniósł mnie jak piórko. Zanim zaczął całować usta, jego prawa dłoń znalazła się na moim kroku. Miałam sekundę i zapytałam.
– Co robisz?  
– Cicho maleńka, będzie ci miło
Nie zastanawiałam się w tej chwili, czy chce dać przyjemność mnie, czy sobie. Zaczął mnie całować. Byłam zbyt zaszokowana, by walczyć, a w sumie chyba chciałam. Burza hormonów mnie ogarnęła i zatopiła. Jak przez mgłę czułam, że mnie rozbiera. Wcale się nie broniłam. Zdjął ze mnie wszystko. Dotykał i całował piersi, szyje i usta. Dłonią dotykał teraz wilgotną intymność, a po chwili położył na łózko. Dopiero kiedy zobaczyłam, że rozpina spodnie i wyjął swój organ, zareagowałam.
– Nie chcę, tatusiu.
– Będzie ci dobrze. Zrobię to delikatnie.
Zanim zdołałam zrozumieć, co się dzieje, on we mnie wszedł. Rzeczywiście zrobił to delikatnie. Chciałam powtórzyć, że nie chcę, ale poczułam jego usta na moich. Całował się ze mną i cały czas był we mnie tylko początkiem główki. Wiele razy potem myślałam, że może powinnam zareagować. Ale nic nie zrobiłam, wiedziałam, że nie chcę, ale nie potrafiłam zrobić niczego. Wiedziałam jedno, nie czułam się gwałcona w tym fizycznym sensie. Nie chodziło nawet w tej chwili o to, że to mój ojciec. Powiedziałam nie, ale to nie było całkiem nie. Jednak to nie było całkiem tak. A powinno być. CAŁE TAK. W końcu zaczęłam mieć. On głośniej oddychał, a potem, zaraz kiedy u mnie się skończyło, wyciągnął szybko członka i zostawił nasienie na moim brzuchu. Chciałam go przygarnąć, pewnie w odruchu, ale podniósł się i wyszedł. Chciało mi się płakać i jednocześnie było mi miło. Wytarłam spermę z małym obrzydzeniem, tylko dlatego, że była zimna. Nie ubierałam się i nago poszłam do swojej łazienki. Ubrałam się w inne ubranie i zastanawiałam się co zrobić. W końcu zdecydowałam się i poszłam go zobaczyć, żeby porozmawiać.
– Będziemy jeść obiad? – zapytałam.
Patrzył na mnie pełen winy i szepnął.
– Przepraszam, to się nie powtórzy.
Podeszłam do kuchenki, podgrzałamjedzenie na patelni i bez słowa nałożyłam na dwa talerze. Spaghetti. Zaczęłam jeść. On patrzył.
– Jedz, bo wystygnie.
Zaczął jeść.
– Naprawdę wybacz – rzekł ponownie.
Zjadłam. Zapytałam o samochód, który naprawiał i rasował. Zaczął mówić, ale nie szło mu to dobrze. Do wieczora przeprosi mnie jeszcze kilka razy. Czułam się jak w hipnozie. Zjedliśmy kanapki na kolację, posiedziałam z nim w salonie i obejrzeliśmy jakiś dramat. Poszłam do sypialni, zanim to zrobiłam, umyłam zęby. Położyłam się do łóżka w piżamce. Leżałam z godzinę, bo obserwowałam zegarek. Słyszałam, że się myje. Wstałam i poszłam do jego sypialni.  
I wówczas stałam się inną kobietą, innym człowiekiem. Czy człowiekiem, tego nie wiem? On pewnie sądził, że przyjęłam lekko to, co zrobił i ja tak najpierw myślałam. Ale w tej właśnie chwili już miałam całkowitą jasność. To była jasność całkowitej ciemności. Leżał na łóżku, nienakryty kołdrą, w spodniach od piżamy. Zdjęłam swoją piżamkę ku jego kompletnemu zaskoczeniu. Zaraz potem poprosiłam.
– Zdejmij spodnie.
Patrzył zdziwiony.
– Zdejmij.
Zrobił to.
– Postaraj się teraz lepiej. Wejdź we mnie głębiej i możesz zostać w środku.
– Ależ córeczko nie powinienem!
– Chciałeś i już nie chcesz? Owszem, powinieneś. I lepiej będzie jeżeli to zrobisz. Chciałeś ruchać swoją trzynastoletnią córkę, to będziesz to robił i to często. Chciałbyś, żeby inni się o tym dowiedzieli, co zrobiłeś?
– Nie. Chcesz mnie szantażować? – zapytał bardziej wystraszony niż zły.
– Ależ skąd, spełniam tylko twoje pragnienie.
– Wybacz.        
– To nie jest wybaczalne. Otworzyłeś bramę i wyrzuciłeś mnie z rajskiego ogrodu i wrzuciłeś do samego piekła, a teraz będziesz mnie miał, ile razy zechcę. Teraz to zrób, ile razy chcesz i jak chcesz, a potem powiem ci, jaki układ zawrzemy. Będziesz zadowolony. Spełnię twoje wszystkie najskrytsze marzenia. A jak ci ich zabraknie, ja ci je stworzę. A jeżeli złamiesz nasz układ, zabiją. Zabiję każdego, kto się do mnie zbliży. Zamknąłeś mi drogę do innych mężczyzn. Będziesz nadal moim ojcem. Kochanym, dobrym i opiekuńczym. Nauczysz mnie mechaniki i stanę się w tym dobra, najlepsza. A w domu będziesz kochankiem, tylko moim. Jeżeli się dowiem, że masz kogoś, zabiję. Ją, ciebie i w końcu siebie. To już właściwie nie musimy potem o tym rozmawiać. Jest tylko jeszcze jedna drobna sprawa...

lila

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i dramaty, użył 2638 słów i 14833 znaków, zaktualizował 25 sty o 22:08.

2 komentarze

 
  • Majkel705

    Bardzo przyjemnie się czyta akcja się rozwija kiedy następny odcinek :bravo:

  • Czarly

    No ciekawy zbieg okoliczności jestem ciekawy ciągu dalszego chociaż po części przeczuwam do czego to zmierza pozdrawiam

  • lila

    @Czarly A co przeczuwasz?Moze napisz w wiadomosciach, zeby nie psuć innym zabawy.