Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Szalona Gra (część 1)

Minął już rok od kiedy jego żona zmarła po ciężkiej chorobie. Nie pomogli specjaliści, nie pomogły pieniądze. Mimo posiadani sporego majątku i wpływów, nie mógł nic zrobić. Patrzył tylko jak jego ukochana Laura, stawała się coraz słabsza, aż ostatnie miesiące życia, spędzała w szpitalnym łóżku. Przez ostatnie tygodnie praktycznie jej nie odstępował, zapominając o swej pracy i innych obowiązkach. Jedynie co mu po niej pozostało, oprócz wspomnień oczywiście to jego piękna Milenka. Ta mała szatynka o długich włosach i rzadko spotykanych zielonych oczach, stała się sensem jego życia. W jej przypadku określenie "córeczka tatusia" było jak najbardziej na miejscu, bo na ogół niczego jej nie odmawiał.  

Bogusław na co dzień zajmował się handlem kamieniami szlachetnymi, wyłącznie dla najbardziej bogatych i wpływowych ludzi w kraju, co gwarantowało mu nietykalność. O jego działalności wiedziało niewielu, gdyż cenne minerały pochodziły z nielegalnych źródeł. Niemniej chętnych nie brakowało, mimo iż część brylantów była splamiona ludzką krwią, ale o tym wiedział tylko on. Zresztą, jego klientów nie interesowało ich pochodzenie.

Niestety przez ostatnie miesiące, ciągle będąc na wyjazdach i spotkaniach z bogatą klientelą, nawet nie zwrócił uwagi, że jego córka zaczyna dorastać. Dość szybko się o tym przekonał, gdy poprosiła go kupienie nowej bielizny.  
-Tato, one są już za małe! -powiedziała mała brunetka, trzymając w dłoni kilka staników.
-Jak to za małe? -spojrzał na nią zaskoczony, pijąc kawę na kuchennym stoliku. -Przecież pół rok temu były akurat?
-Spójrz! -rozchyliła koszulę nocną, a piersi aż wylewały się ciasno opinającego ją czarnego stanika.

W pierwszej chwili o mało się nie zakrztusił, gdy to zobaczył. Nie sądził, że jego mała dziewczynka ma już taki duży biust. W swoim 41-letnim życiu widział wiele kobiet, różnie obdarzonych przez naturę, nawet jego żona miała spory rozmiar. Ale nigdy nie przypuszczał, że jego już 16 letnia córka, ma jeden z największych biustów, jaki do tej pory widział w swym życiu.  
-Tato? -pomachała mu przed oczami różnokolorowymi biustonoszami. -Musisz ze mną pojechać do galerii, bo nie mogę dalej w tym chodzić.
-A tak, tak. To kiedy chcesz jechać? -zapytał, gdy w końcu oprzytomniał.
-Nawet choćby zaraz. - skrzyżowała ręce, co jeszcze bardzie uwypukliło wielkość jej atrybutów.
-Tylko dopiję kawę i możemy ruszać. -ta kawa wydawała mu się mocniejsza niż zwykle, zwłaszcza po takim widoku.

Kiedy przyszedł do jednego z wielu sklepów, ekspedientka był zaskoczona, bo zwykle nastolatki przychodzą z matką. Szybko jednak wyjaśnił, że jest jej jedynym opiekunem, więc już dalej nie dociekała. W tym czasie, gdy jego córka zaczęła wybierać staniki, razem z pomocą osoby tam pracującej, Bogusław w tym czasie zaczął przeglądać gazetę. Wiedział, że jak to z kobietami bywa, wszystko zajmie najpewniej kilka godzin. Jednak nie sądził, że jego córka, wystawi go na tak ciężką próbę. Milena bowiem wyszła z przebieralni i bezceremonialnie zaprezentowała się różowym staniku, który był tylko nieco większy od tego, którego wcześniej nosiła. W dodatku, kiedy się poruszała, piersi trzęsły się niczym galaretka.
-I jak tato, może być? -zaczęła prezentować mu się to z przodu, to z profilu.
-Myślę, że trochę za mały. -pokręcił głową.

Chwilę później wróciła z kolejnym, a później jeszcze z następnym. Od ciągłego patrzenia na te cudy natury, jego penis coraz bardziej twardniał, aż w końcu siedzenie stało się niewygodne. Dobrze, że akurat miał dużą gazetę, żeby ukryć swe podniecenie. A kiedy jego córka poszła przymierzyć kolejny biustonosz, szybko rozsunął suwak i dłonią przez materiał bokserek, poprawił swe przyrodzenie. Lecz, gdy zobaczył ją w skromnym zielonym bikini, penis wyprostował się tak bardzo, że nawet ściskający spodnie pasek, nie mógł go powstrzymać. Był on bowiem tak duży, że niemal sięgał jego klatki piersiowej. Jedynie błękitna koszula, zakrywała te 38-centymetrowe narzędzie rozkoszy lub tortur. Wszystko w zależności od jego użycia.
-Może teraz przymierzysz coś innego? -z trudem powiedział, przez nagromadzoną w ustach ślinę. -Może trochę bardziej skromnego?
-Myślałam jeszcze jakiejś sukience. -wskazała na wieszaki z nimi. -Albo dwie.
-Dobrze, tylko jak mówiłem ma być skromnie. -starał się patrzyć na jej twarz a nie na biust ukryty pod skromnym bikini.

Chciał pójść do łazienki, ale ta znajdowała się kilkadziesiąt metrów dalej i wszędzie było dość sporo ludzi. Po za tym nie wiedział, czy gdyby wstał guziki od koszuli by to wytrzymały. Postanowił więc jak najbardziej skupić się na artykule w gazecie. Cóż, ceny złota nieco spadły, co trochę go zaniepokoiło. Niemniej to była i tak najbardziej stabilna waluta na świecie. Chwile późnej zadzwonił telefon w ważnej sprawie i przez te 10 minut rozmowy, jego erekcja opadła. Przez ten czas, jego córka zdążyła wybrać pięć różnych sukienek, do tego trzy pary szpilek, oczywiście pod kolor i do tego cztery staniki. Choć przypominał sobie tylko o dwóch, no i bikini w cętki geparda, którego nie pamiętał. Podchodząc do sklepowej lady, widział tylko stos pudełek z zapakowanymi rzeczami.
-Razem będzie 4690zł. Płaci pan gotówką czy kartą? -powiedziała kasjerka.
-Ile?! -odparł zaskoczony Bogusław, po czym spojrzał na córkę. -Czy nie miałaś kupić tylko staniki?
-Ale tato! Tamte rzeczy są już nie modne. -zrobiła błagalną minę.
-Pół roku temu mówiłaś to samo.  
-Tato proszę. -w tym momencie jej twarz przypominała kota ze Shreka.
-Dobra, płacę kartą. -wyciągnął ją i podał pani zza lady.
-Dziękuję tato! -odparła prze szczęśliwa Milena.

W tym samym momencie go uściskała. Czuł przy tym nacisk jej biustu, na swój brzuch. Jego drobna córka miała tylko nieco powyżej 160cm. On zaś był bardzo wysoki i dobrze zbudowany, przypominając znanego aktora Jasona Momoa. Tak jak on nosił długie włosy, tyle że miał krótszy zarost na twarzy. Do tego zawsze nosił markowe ciuchy, buty i pachniał tak męsko, że nie jedna przechodząca obok kobieta, odwracała wzrok w jego kierunku. W swojej willi na jednym z podwarszawskich osiedli, posiadał także kolekcję drogich zegarków. Do tego miał sportowego Aston Martina V8 Vantage i masywnego Range Rovera Sport SVR.  

Po załadowaniu zakupów do SUVa i ruszeniu w drogę, dostał kolejny telefon że jego zamówienie ze Szwajcarii jest już gotowe do odebrania. To oznaczało wyjazd na parę dni i zostawienie Mileny samej w domu.
-Znowu musisz wyjechać? -zapytała, słysząc treść rozmowy.
-Interesy skarbie. Ktoś przecież musi zarobić na Twoje nowe bikini. -odparł z pewną złośliwością.
-Oj tato! To jest sexy! Po za tym mówiłeś, że będziemy lecieć do Acapulco. -przypominała mu obietnicę złożoną parę tygodni temu.
-Bo będziemy, tylko najpierw muszę pozałatwiać swoje sprawy. -odpowiedział, zakładając przyciemnione okulary. -Przy okazji, mam nadzieję że masz co założyć na dzisiejszy wieczór?
-Na dzisiejszy wieczór? -spojrzała na niego zaskoczona.
-No nie mów, że zapomniałaś? - na chwile odchylił okulary, żeby spojrzeć w jej oczy. -Dziś twoje szesnaste urodziny.
-A no tak! -ręką uderzyła się w czoło. -Nie mam co założyć!

Znowu musiał zajechać do jednego z luksusowych sklepów z damską odzieżą. Tym razem Milena chciała zrobić ojcu niespodziankę i kazała mu poczekać w aucie. Pożyczyła od niego kartę kredytową i obiecała, że kupi tylko jedną sukienkę. Po godzinie czekania, chciał już po nią iść, ale w tym momencie już wychodziła z pudełkiem w rękach. Otworzył jej tylko bagażnik, po czym zamknął i wsiadł do auta. Uznał, że na dzisiaj już wystarczy wydawania jego ciężko zarobionych pieniędzy.
-Mam nadzieję, że dużo to nie kosztowało. -spojrzał na nią przenikliwym wzrokiem piwnych oczu, zza ciemnych okularów.
-Byłam bardzo rozsądna. -zapięła pasy i dodała. -Wydałam tylko niecałe 800zł.
-Ile dokładnie? -zatrzymał się przed innym autem na czerwonym świetle. -Mów prawdę, bo przyjadę do domu to sprawdzę.
-1000zł. -westchnęła. -Ale spodoba Ci się.
-Wykończysz mnie dzieciaku. -pokręcił głową i chcąc w końcu ruszyć, zatrąbił na stojące przed nim auto. -No jedź kurwa! Już bardziej zielone nie będzie!
-Tato, uspokój się.  
-Jeszcze nawet się nie zdenerwowałem. -dłonią przegarnął swoje długie włosy do tyłu.
-Właśnie widzę.

Po dotarciu do ich apartamentu, Milena zdecydowała się ponownie przymierzyć kilka rzeczy. W swoim pokoju, rozebrała się do naga przed wielkim lustrem. Zaczęła od cętkowanego bikini. Najpierw założyła na siebie majtki, które ze skromnością, miały nie wiele wspólnego. Miały bowiem tylko wąski pasek ukrywający jej cipkę oraz jeszcze węższy skrawek materiału na tylną część ciała, który eksponował jej jędrne różowe pośladki. Sięgając do łóżka po stanik w rozmiarze 65H, przez chwilę przeglądała się w zwierciadle, podziwiając swe nad wyraz rozwinięte soczyste cycuszki, sięgające jej prawie do pępka. Ściskając swą prawą pierś, mała dłoń nie zakryła jej nawet w połowie. Uśmiechnęła się tylko do lustra. Kochała swoje ciało i cycki rzecz jasna.  

Gdy założyła kompletne bikini, postanowiła pokazać je swojemu tacie. Po cichu wyszła z pokoju i idąc korytarzem, zajrzała do kuchni, lecz tam go nie było. Dopiero po usłyszeniu grającego telewizora, zorientowała się że najpewniej jest w salonie. Zbliżyła się tam i najpierw wyjrzała zza rogu.
-Tato, chcesz zobaczyć co kupiłam? -cicho zapytała.
-Dobrze, pokaż się. -odparł z zaciekawieniem, odwracając wzrok od ekranu.

Ta od razu wyskoczyła na środek salonu, stając między nim, a 50 calowym monitorem z rękami opartymi o biodra, przybierając seksowną pozę. Widok był cudowny. Skromne cętkowane majtki, uwydatniały jej pośladki, a małe bikini zakrywało tylko niewiele więcej niż różowe otoczki sutków.
-I jak tato? -zapytała, ale to pozostało bez odpowiedzi. -Tato nic ci nie jest?
-Nie ja po prostu... Nigdy nie sądziłem, że mam tak piękną córkę. -nigdy nie sądził, że jego córka ma tak seksowe ciało.
-Och tato, dziękuję! -usiadła mu na kolanach, żeby go uściskać, ale poczuła coś twardego i zaczęła macać. -To pilot od telewizora czy twój penis?
-Przepraszam. Ale dawno nie miałem kobiety w ramionach. -był odurzony jej liliowym zapachem.
-Może powinieneś zacząć szukać. -spojrzała na niego wymownie. -To nie jest zdrowe dla Ciebie, ani dla Twojego penisa.
-Milena, co mówiłem na ten temat. -szczypnął ją w ramię. -Szczerość w rozmowach, ale bez przesady.  
-Ała! -potarła bolące miejsce. -Ja po prostu nie chcę, żebyś był samotny.
-Cieszę się, że moja córka się o mnie martwi. A teraz zejdź, bo moje spodnie mogą tego nie wytrzymać.  
-Aww! -przygryzła wargę i wypełniła jego prośbę. -Ale on jest wielki!
-Milena, co mówiłem? Mam go wyciągnąć i zlać cię po tyłku? -Facepalm!

Dopiero po chwili zorientował się co powiedział. Oboje parsknęli śmiechem, bo zabrzmiało to co najmniej dwuznacznie. Po chwili wstał z kanapy, ale jego niemal w pełni rozwinięta erekcja, nadal nie pozwalała o sobie zapomnieć.
-Ciekawa propozycja... Tato. -bezczelnie gapiła się na jego przyrodzenie, które wypełniało mu prawą nogawkę.  
-Dobrze, wystarczy tego. Idź i załóż, coś bardziej przypominającego ubranie, a nie tylko skrawki materiału ze sznurkami. Zadzwonię, żeby zamówić stolik na dzisiejszy wieczór. -idąc do kuchni po smartfon, penis obijał mu się o nogę.
-Założę to co dziś kupiłam. Myślę, że Ci się spodoba. -jeszcze nim weszła do pokoju, chwilę po podziwiała męskość swego tatusia.
-No. Tylko, żebym nie musiał się przez Ciebie wstydzić. -wskazał jej palcem, żeby zmykała do pokoju.  

Pół godziny później wyszła z pokoju, sprawiając że ojcu opadła szczęka. Ale tym razem w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zmysłowość i elegancja, to pierwsze co rzuciło mu się w oczy. Miała na sobie sukienkę bez rękawów, sięgająca faliście do kolan, która niemal całkowicie zasłaniała jej biust z lekkim wcięciem na dekolt. Z przodu na środku, była spięta pozłacanymi guzikami. A pleciony czarny pasek, dodatkowo eksponował jej wąską talię. Część swoich włosów spięła z tyłu. Do tego czarna opaska na szyi, która sprawiała że wyglądała wyzywająco. Kreację uzupełniały długie czarne rękawiczki, zakrywające jej dłonie w których trzymała małą czarną torebkę. A żeby choć trochę zwiększyć swój wzrost, założyła ciemne szpilki, wykończone subtelnie złotymi nićmi.
-Co sądzisz tato? -zapytała, obracając się.
-Myślę, że moja mała dziewczynka zaczyna zmieniać się piękną kobietę. Wyglądasz po prostu wspaniale kochanie. -nie mógł oderwać od niej wzroku, bo tak ubrana wyglądała na dużo starszą niż jest w rzeczywistości.
-Cieszę się, że ci się podobam. -podeszła do niego bliżej. - Schyl się trochę, to poprawię ci krawat.
-To myślę, że możemy iść. -spojrzał na swój złoty zegarek ze szafirowym szkłem.

Wzięli się razem za rękę i udali do stojącego przed posesją Astona Martina. Bogusław otworzył jej drzwi po czym jak usiadła, również zamknął. Sam zajął miejsce kierowcy i pojechali do jednej z najbardziej klimatycznych, choć drogich restauracji. Zwykle tam nie ma tłumów i można liczyć na prywatność. Ich stolik znajdował się w głębi sali, na którym paliła się świeca. To miał być miły wieczór ojca z córką. Niedługo po ich przybyciu, podeszła do nich młoda kelnerka o niesamowicie długich nogach. Nosiła krótką czarną spódniczkę i białą zapinaną koszulę z długim rękawem. Spod niej prześwitywał koronkowy stanik, opinający nieduży biust. Gdy ta ciemnowłosa piękność podeszła do nich bliżej, dostrzegł że ma tak jak on piwne oczy. Dała mu kartę dań, a po ich wybraniu, poprosiła o chwilę cierpliwości na ich realizację. Do potraw zaproponowała im wino, na co Bogusław się zgodził. Nalała zarówno jemu, jak i jego córce.
-Tato, myślałam że nie mogę pić alkoholu. -powiedziała do niego półgłosem, tak żeby nie słyszała odchodząca kelnerka.
-Masz już 16 lat, więc jesteś prawie dorosła.  
-Powinieneś poprosić ją o numer telefonu. -dostrzegła jak jej ojciec, patrzył się na krągły tyłek pracowniczki restauracji.
-Ja wcale...
-Tato? -spojrzała na niego wymownie. -Widziałam jak na nią patrzysz.
-Nigdy nie sadziłem, że moja własna córka, będzie mnie namawiać na pójście do łóżka z kobietą. -mówiąc to, obserwował ową niewiastę.
-Powinieneś się cieszyć, że masz taką córkę. -odparła z uśmiechem.

Wkrótce zostały przyniesione pikantne krewetki, podane na talerzu w wykwintny sposób. Zaserwowane wcześniej wino, dopełniało walory smakowe. Po kolacji przyszedł czas na deser. Bogusław poprosił kelnerkę o niespodziankę dla córki, którą wcześniej zamówił przy rezerwacji stolika. Chwilę później przyniosła mały tort ze świeczkami w kształcie liczby 16. Nim zdmuchnęła płomień, pomyślała o spełnieniu życzenia, a było one sprośne.

Po dwóch godzinach spędzonych wspólnie na rozmowach na różny temat, mniej lub bardziej osobistych. Przyszła pora wracać, zwłaszcza że za pół godziny zamykają restaurację. Poprosił więc kelnerkę o rachunek. Dostał karteczkę na której prócz wystawionej kwoty, widniał adres.  
-Kończę o 22, a tutaj mnie znajdziesz. -szepnęła mu do ucha.
-Nawet nie wiem jak masz na imię. -odpowiedział równie cicho, spoglądając ukradkiem na swą córkę, na której twarzy zaczynał malować się uśmiech.
-Justyna. -odparła, po czym patrząc na młodą dziewczynę, dodała. -Mam nadzieję, że twoja córka nic nie powie żonie.
-Żona zmarła w wyniku choroby. -westchnął, odpowiadając szczerze
-O... Przykro mi. -to ją zaskoczyło, ale widząc w tym  swoją okazję, po chwili namysłu dodała. -Drzwi do mojego mieszkania będą otwarte do 23.  
-W takim razie, lepiej jutro weź wolne. -powiedział już nieco głośniej, tak żeby Milena słyszała.
-A czemu? -zapytała zaskoczona, dziwną prośbą.
-Wątpię, żebyś była w stanie jutro przyjść do pracy. -położył dłoń na jej pośladku.
-Spokojnie, nic mnie nie zaskoczy. -odpowiedziała z uśmiechem, po czym zsunęła z tyłka jego dłoń. -Zatem czekam.

Godzinę później po odwiezieniu córki do domu, zjawił się pod jednym z podmiejskich blokowisk, oświetlonych żółtym blaskiem latarni. Po wyjściu z auta, zaczął się rozglądać, próbując odnaleźć jej mieszkanie. I gdyby nie to, że zaczęła machać dłonią zza okna, nie wiedziałby do której klatki schodowej miałby się udać. Po zapukaniu do drzwi, otworzyła mu półnaga niewiasta, przywdziana tylko czerwony stanik i koronkowe majteczki. Od razu jak tylko przekroczył próg jej mieszkania, rzuciła mu się na szyję i obsypała go pocałunkami.  
-Już myślałam, że się nie zjawisz. -odpowiedziała, dając mu chwilę na zdjęcie butów i powieszenie garnituru.  

Nim zdążył zdjąć spodnie i koszulę, Justyna ponownie rzuciła się na niego. Wziął ją za pośladki, a ta oplotła go swymi nogami.  
-Gdzie masz łóżko? -zapytał, między oddechami.
-W prawo. -wskazała dłonią.
  
W sypialni opadli na duże łoże i po wymianie z nią gorących pocałunków, ponownie poprosił o chwilę czasu na zdjęcie reszty garderoby. Jak tylko zdjął spodnie i zaczął rozpinać koszulę, siedząca na brzegu łóżka Justyna zamarła. Nigdy w swym życiu nie widziała mężczyzny z tak wybujałym członkiem. W pierwszej chwili wydało jej się to nierealne. Większa jego część spoczywała na owłosionym torsie Bogusława. Po zsunięciu bokserek sygnowanych logiem Calvin Klein, ciężki penis opadł do pozycji poziomej w jej kierunku, a górna jego część chyliła się nieco ku dołowi. U jego podstawy zwisały niemalże bycze jądra. Jak tylko zrobił krok w jej kierunku, ta aż pisnęła ze strachu, uciekając za łóżko.
-Poczekaj, nie podchodź! Daj mi chwilę! -serce waliło jej nie tyle ze strachu, co z podniecenia.
-Spokojnie, będę łagodny. -powoli do niej podchodząc, penis kołysał się na boki.
-Wybacz, ale zaskoczyłeś mnie. -odpowiedziała, między głębokimi wdechami. -Nie spodziewałam się, że masz tak wielkiego.
-To normalne, kiedy pierwszy raz widzisz węża, tyle że ten jest nie groźny. -odparł z uśmiechem.

Jeszcze raz spojrzała na ten cud natury, oblizując przy tym swe suche usta. Pozwoliła mu podejść bliżej, aż miała ten fenomen na wyciągnięcie ręki. Dotknęła go i był ciepły. Sunąc dłonią wzdłuż niego, jego aksamitna skóra była taka delikatna. Czuła jak pulsowała w nim krew. Mogła liczyć każde uderzenie jego ogromnego serca. Jej zaś malutkie, waliło jak oszalałe, gdy zbliżała się do grubszej nasady prącia. Nim doszła do moszny, cofnęła swą dłoń, jak poczuła gdy coś ciepłego i lepkiego, spadło na jej palce u stup. Cofnęła więc odruchową nogę, a kolejna kropla preejakulatu spadła na miękki dywan.  

Początkowe przerażenie, szybko przerodziło w fascynację tą niemal 40-centymetrową częścią jego ciała. Biorąc go za górną część i unosząc do pozycji pionowej, miała idealnie na wysokości ust jego końcówkę o sercowatym kształcie. Widząc jak kolejna kropla zaczyna spływać po jego członku, przykucnęła i przeciągnęła po nim językiem od samej nasady, aż po samą górę. Po czym wzięła go do ust, na tyle ile zdołała. Pomagała sobie dłoniami, wykonując posuwiste ruchy.
-Czekaj kotek! -zaalarmował ją nagle. -Och cholera!

Próbował ją odciągnąć, ale przyssała się tak mocno, że nie mógł dłużej się powstrzymać. Zaczął popychać w jej gardło coraz głębiej i głębiej. W końcu wszedł tak głęboko, że aż biedaczka się zakrztusiła i zaczęła kaszleć. Odrzuciła penisa od ust, a ten z dużą siła trysnął na jej włosy, szyję i ramię. Nim zdążyła się zorientować co się stało, Bogusław nie prosząc ją, złapał i rzucił kaszlącą na łóżko. Zdarł z niej majtki i rozerwał stanik, żeby móc w końcu ujrzeć jej cycuszki. Trochę je pomacał i poprosił, żeby położyła się na prawym boku i podciągnęła nogi do siebie. Wtedy też wstępnie wprowadził do niej swego członka, a następnie lewą dłoń oparł na jej biodrze, a prawą na zgięciu w kolanie. Mając już odpowiednią pozycję, zaczął w nią głębiej wchodzić, sprawdzając przy tym jak bardzo może sobie na to pozwolić.  
-Już wystarczy! Czekaj! -nagle go zaalarmowała.  

W rzeczywistości, nie miał ochoty czekać, zmieniając się w dzikie zwierzę. I tak jak niektóre z nich, był zdolny do wielokrotnej kopulacji. Mając już swoją zdobycz, nie zamierzał jej wypuścić, do puki nie zaspokoi swego popędu seksualnego. Coraz mniej zwracał uwagi na jej prośby, błagania, a później krzyki. Na moment ucichły, gdy zaczęła szczytować. Przez te chwilę jej ciało stało się bezwładne, ale później znów zaczęła walczyć, chcąc wyrwać się z jego silnych ramion. Ale nie była w stanie, jak przyszedł ponowny orgazm, a po nim drugi mniejszy. Przed oczami zrobiło jej się ciemno, a później wszystko rozbłysło mnóstwem jaskrawych kolorów.  

Jak tylko obraz zaczął się wyostrzać, pierwsze co zobaczyła to wytrysk wielkiego masturbowanego członka, prosto na jej ciało. Więcej nie widziała, bo dostała sporą ilością spermy w oko i na policzek. Reszty mogła się tylko domyślać, bo czuła ciepło na piersi i pośladku. Palcami zgarnęła nadmiar spermy i spojrzała na swego kochanka, wyciskającego resztę nasienia ze swego narzędzia. Chciała się ruszyć, ale poczuła bolesność w okolicach miednicy. Miała wrażenie, jakby ją przeleciało pięciu facetów. Zaczęła wyprostowywać nogi, ale wtedy jęknęła z bólu.
-Pomogę Ci wstać. Pewnie chcesz do łazienki? -zapytał, widząc cierpienie na jej rozmazanej od tuszu twarzy.
-Muszę siku. -odpowiedziała krzywym uśmiechem, patrząc na niego oraz zerkając na stopniowo malejąco erekcję.
-Może po prostu Cię zaniosę. -zaproponował, po czym wziął ją na ręce.  
-Nie wiem, czy będę mogła chodzić. -odparła, załatwiając swą potrzebę.  
-Pamiętasz co mówiłem? -mówiąc to, założył ręka na rękę i oparł się o futrynę drzwi.
-Tak, tak. Będę musiała zadzwonić do szefa, wyjaśnić mu że słabo się czuję. -westchnęła.

C.D.N.

AngryFox

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4122 słów i 23019 znaków.

2 komentarze

 
  • bosman

    to że powielasz czyjeś opowiadanie

  • AngryFox

    @bosman Udowodnij to :blee:

  • Fallen

    @AngryFox to opowiadanie było już tu opublikowane. Jak byś nie zaprzeczał, nic tego nie zmieni. Było także komentowane. Czy sam jesteś autorem, czy może zostało usunięte przez moderację za plagiat, nieważne. Ważne, że POWYŻSZE zostało skopiowane, na wypadek, gdybyś znów zapomniał.

  • AngryFox

    @Fallen A czy za kopię będzie też uważana druga część?

  • Fallen

    Było już takie dokładnie. Jesteś autorem i usunąłeś tamto?

  • AngryFox

    Nie wiem o co Ci chodzi :P

  • Fallen

    @AngryFox wystarczy, że czytelnicy wiedzą

  • AngryFox

    Kobieto, daj spokój. Nie wiem co chcesz udowodnić.