Stadnina. Część 4

Opowiadanie z elementami bdsm.  

Mój fetysz
Oglądałem z uśmiechem film. Widać było, że wszyscy nieźle się bawią. Chociaż kobyłki były lekko przestraszone. Ale przecież o to chodziło. Zacząłem przesuwać film do przodu, kiedy w dole ekranu mignęła mi Anna. Widać wróciła już z tej swojej konferencji. Za chwile z najdrobniejszymi detalami opisze mi, jaki krawat miał prowadzący i że siedzący obok niej mężczyzna pachniał małosolnymi, a jego komentarze dotyczące prelekcji były lepsze niż sama gadanina. Uzależniłem się od jej opowiadań. O drobnych, codziennych rzeczach potrafiła opowiadać w taki sposób, że miało się wrażenie, że uczestniczy się w zajmującej przygodzie. W jej relacjach ludzie zawsze byli interesujący, pogada wspaniała, nawet jak lało w zimny, jesienny dzień.
- Cześć Pan – zamrygało.
Ciekawe. Pan?
- Cześć suko.
Lubiłem to określenie. Pasowało do niej, chociaż go nie znosiła, ale akceptowała, bo mi podobało się. Milczała. Zauważyłem to dopiero po chwili, zajęty przeglądaniem poczty.
- Co się stało? – zapytałem.
Nie odzywała się. Westchnąłem. Zaczynało się.
- Nie pozwolę ci odejść. Jesteś moja i nie zamierzam tego zmieniać.
Formułka była standardowa. Zawsze, kiedy się coś działo albo, kiedy znikałem na dłużej odchodziła. Przywykłem. Jedne są rude, inne lubią chodzić na smyczy, a Anna lubiła odchodzić. Taki typ urody. Jak się bała - odchodziła, jak tęskniła - odchodziła, jak chciała coś przede mną ukryć – odchodziła. Zawsze dla mojego dobra. Wierzyła w to.
- Ale tak będzie lepiej – w końcu literki zaświeciły się na ekranie.
To była nawet fajna gra. Przewidywalna. Wiedziałem, że nie odejdzie. Ostatecznie była moja.
- Nie pytałem o to co będzie lepiej. Po prostu nie odejdziesz i już.
- Nie potrzebujesz mnie. Wychowasz sobie inną. Potrzebujesz suki, nie mnie.
No tak. Stara śpiewka. Nie była gotowa na to, czego pragnęła. Wiedziałem to. Nie zamierzałem popełnić błędu. Przyjdzie jeszcze czas.
- Włącz kamerę.
Lubiłem na nią patrzeć. Widzieć emocje malujące się na twarzy. Kiedyś zapytała mnie, czy mam jakiś fetysz. Odpowiedziałem, że nie. Myślałem wtedy o lateksie, skórze, butach. Żadne z tych rzeczy nie byłby mi niezbędne. Po kilku dniach mnie zaskoczyła. Znalazła mój fetysz. Emocje.
Musiała niedawno płakać. Miała jeszcze zaczerwienione oczy. Pomyślałam o naszym ostatnim spotkaniu. Wszedłem do hotelowego pokoju. Była naga. Odkręciła się do mnie tyłem. Przyciągnąłem ją mocno do siebie, trzymając w dłoniach piersi i zacząłem lizać po karku. Delikatnie jeździłem językiem...
- Jeśli to Ty, to przestań, bądź tak miły i przestań.
W pierwszej chwili nie zrozumiałem, o co jej chodzi.
- Hmm?
- Obejmował z tyłu, zaciskał dłonie na piersiach i lizał po szyi.
- Nie to nie ja. A co to?
- Nie mam zielonego pojęcia.
W pierwszej chwili pomyślałem, że kto do niej pisał i podejrzewała mnie o to.
- Ale gdzie? – zapytałem na wszelki wypadek.
- We mnie. Odczucie.
Uśmiechnąłem się.
- A to prawie ja.
- W głowie mi się kręci. Więc prawie Ty bądź miły i idź sobie.
- E tam.
Patrzyłem na jej twarz. Była bardzo blisko, aby dojść. Z twarzy można bardzo dużo wyczytać. Kobieta może udawać orgazm krzycząc, zamykając oczy, głośniej oddychając, ale wtedy nie umie zmienić swojej twarzy. Podczas szczytowania mimika powoduje, że twarz staje się inna, wręcz brzydka. Fascynowało mnie to. I to, że Anna prędzej próbowała udawać, że nie ma orgazmu, niż że go ma. Oddychała ciężko.
- Mówię całkiem poważnie. Przestań.
- Co mówisz całkiem poważnie? – droczyłem się.
- Że tak się czuję. Przestań.
- Myślałam o tym.
- Więc przestań.
Nie miałem ochoty przestać. Nie wiedziałem jej takiej. Dłonie błądziły po jej ciele. Powoli, delikatnie. Podobały mi się jej reakcje. Miała zamknięte oczy. Poddawała się czemuś czego nie widziała. Miałem wrażenie, że czuje mnie. Pomyślałem o bólu. Mocnym silnym bólu. Krótkotrwałym. Paznokcie wbite w brodawkę. Skurcz przeszył jej twarz. Za chwilę znów się śmiała. Była uśmiechnięta pod ucha do ucha. Jak ja. Doszła.
I nagle pomyślałem o stole. Oparłem ją o niego. Szeroko rozstawiła nogi. Wszedłem, Nie było w tym delikatności. Prawie nie było przygotowania. Wszedłem w jej anus. Odruchowo próbowała się bronić, zacisnąć, a później poczułem, jak się rozluźnia. Wiedziałem, że ją boli. Chciałem zadawać jej ból. Chciałem, aby cierpiała dla mnie. Rżnąłem ją mocno. Szybko. Czułem jej skurcze. Krzyczała. Dochodziła ze mną. Raz za razem. Przypominałem sobie tę scenę. Mocno zapadła mi w pamięci. Byłem podniecony, ale to co działo się z Anną było niesamowite. Ona dochodziła raz za razem. Nie panowała nad sobą. Dość. Dałem jej odpocząć.
- Co czułaś? – zapytałem, kiedy powróciła do rzeczywistości.
- Nie chcę o tym mówić. Proszę, nie – próbowała.
- Powiedź. Chcę to wiedzieć.
- Nie. To nienormalne i głupie.
- Powiedź. To ważne.
Przeczącą pokiwała głową. Pomyślałem o bólu. Bardzo silnym.
- Powiedz.
Nie mogła złapać tchu. Jej twarz wykrzywiła się.
- Boli.
- Masz trzy sekundy, jak nie znów wróci. A więc. ...
Milczała. Pomyślałem, jej brodawki pomiędzy dwoma palcami. Taki mały ból, który staje się coraz bardziej dokuczliwy i silniejszy.
- Złość. Nie to nie była złość. Raczej dzikość. Siła. Pożądanie. Widziałam stół. Brałeś mnie. Mocno.
Zgadzało się. Kurwa mać. Nie mogła tego wiedzieć. Kolejna scena. Leżała koło mnie. Gładziła delikatnie dłońmi plecy. Bawi się. Powoli. Twarz Anny zmieniła się znów. Była w niej namiętność, było zadowolenie, kiedy zadowalana, po iluś tam razach uspakaja się i szuka przyjemność w powolnych, długich ruchach. Uśmiechała się. Delikatnie. Wysunęła koniuszek języka. Lubiłem, jak mnie lizała.
- I jak - zapytałem?
Tym razem nie musiałem uciekać się do przemocy. Jej twarz oblała się purpurą.
- Spokojnie. Dotykałam cię, pieściłam. Palce, język.
- Dokładnie tak. O tym myślałem.
Popatrzyła na mnie. A właściwie to w kamerę. Jej oczy ciągle były zasnute mgłą.
- Nie rób tego więcej – poprosiła.
- Zrobię.
- Powiedz, że się ze mnie nabijałeś, że wkręcałeś mnie, że to wszystko mi się śniło.
- Nie, to było prawdziwe.
- Nikt tak nie reaguje.
- Ty tak – uśmiechnąłem się.
Kurewsko podobała mi się ta władza. Jeszcze żadna suka nie była tak moja. Zresztą pewnie żaden dominujący nie miał w ten sposób suki. Moja Anna.

6 989 czyt.
100%91
Przeklenstwo

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 1283 słów i 6708 znaków, zaktualizowała 15 sie o 14:13.

1 komentarz

 
  • Micha

    Micha · 4 godz. temu · 193164184

    Zdarzyło  mi się  kogoś tak mieć. Niesamowite uczucie.  Czekam na dalszy ciąg.