Pytanie cz 5

Przyjechałam do żłobka ostatnia. Mój Orzeszek siedział na dywaniku i gładził Korę. Zobaczyła mnie, ale nie wstała.  
― Hej, Orzeszku. Mamusia miała dużo pracy. Basia była grzeczna?
― Tak.  
Pomogłam jej się ubrać. Jechałm wolniej niż zwykle. Samochód Norberta stał nienagannie na środku pomiędzy pasami. Poczułam się jak szmata. Dlaczego to zrobiłam.? Weszłam tam, pocałowałam go. I czemu szpiegowałam na necie? Wyplułam trzecią gumę. Zawinęłam w klineks. Poczuje?
― Cześć Wiewiórko. Przyszedłem wcześniej. Kupiłem dobrą pizzę i szampan. Włoski, taki jak lubisz. Możemy pospać jutro dłużej. Mama przychodzi. A ja zaczynam pół godziny później. To mamy godzinę więcej. Masz ochotę na party?
― Co to party, tatusiu?
― Tatuś i mamusia będą siedzieć i rozmawiać.
― A ja?
― Małe Orzeszki już śpią o tej porze.
― Ja już jestem duża.  
― Właśnie! Wiesz Miśku, Orzeszek już nie nosi pieluszki.  
― Naprawdę?
Norbert wziął ja, uniósł do góry i przytulił..
― Zaraz zjem Orzeszka. Mniam, mniem. Uwielbiam Orzeszki.  
Poszłam umyć zęby. Kiedy wróciłam, Patrycja siedziala za stoliczkiem, a Norbert ją karmił. Poczułam łzy.
― Co się stało, kochanie?
― Nic. Wyglądacie uroczo. To dlatego.  
Jeszcze przed chwilą nie chciałam mu spojrzeć w oczy. Teraz byłam gotowa wyznać grzechy.
― Coś ci kupiłem. Będzie pasować do kompleciku. Chcesz zobaczyć?
― Tak.
― Jest w sypialni.  
― Czy tata dobrze karmi, Orzeszka?
― Dobrze ― szpnęła Pat.
Poszłam do sypialni. Zobaczyłam pudełko. Och co za cudo. Jasnowrzosowa sukienka. Do kostek. Miła w dotyku, cienka. Znowu poczułam łzy. Muszę przeprosić Jacka. Musi wiedzieć dlaczego tak się stało.  
Czemu uroiłam sobie, ze mnie zdradza? Głupia!
― Śliczna! Dziękuję. Chcesz, żebym włożyła wieczorem?
― Jasne. Zjemy teraz tą pizzę, a potem możemy wypić tylko szampana.
― Dobrze, Miśku. Kochany jesteś.
Zjedliśmy pizzę. Orzeszek też popróbował, ale nie za bardzo jej smakowało. Trochę za ostra w smaku jak dla dziecka. Mogłam przewidzieć.
Bawiłam się z nią. Potem ją kąpałam. Czasem ją kąpał Norbert, ale rzadko. O siódmej trzydzieści już spała. Nie mieliśmu z nią żadnych kłopotów. Prawie nie chorowała. Mimo, że nie miała żadnych szczepień. Mieliśmy ją zaszczepić, bo to obowiązek. Ale miała powiekszone migdałki. W sumie miała problemy z migdałkami cały czas. Ale teraz coraz mniej. Znalazłam gdzieś, że jeśli dziecko nie jest całkiem zdrowe, nie jest to wskazane, żeby szczepić. Pewien lekarz mi pomógł. Jacek mial załatwić jakieś super szczepionki ze Szwecji. Na razie się nie czepiali. Trochę nie podobały mi się te przepisy.  
Wygladało, że jest odwrotnie. Inne zaszczepione dzieci chorowały, a mój Orzeszek wcale. Ale może miała silny organizm.  
Norbert wziął prysznic. Po nim ja wzięłam krótką kąpiel Moje łono było ostre jak szczotka. I co teraz? Nie miałam wyboru i zgoliłam się znowu. Przecież nie chciałam, żeby się pokaleczył.  
Poczułam dreszcz. Idiotyczny pomysł, ale trudno. Odrosną.
Założyłam komplecik i tą śliczną kreację. Miałam perfumy, które Norbert zawsze lubił. Versace, Bright Crystal. Drogie jak cholera, ale sam mi je podarował. Weszłam do salonu. Przypomniały mi się dni zaraz po ślubie. Na stole stały świece. Grała muzyka, usypiająco-relaksująca.  
Otworzył szampan. Spróbowałam. Dobry, słodkawy z goryczką. Lubiłam zawsze bombelki. Przyciskałam jezyk do podniebienia i tam puszczałam trunek. Pizza była w połowie hawajska i vegetariańska z czarnymi oliwkami. W sumie nadawała się do szampana. Ale tak mieliśmy czyste buzie w środku. Wypiliśmy po dwa kieliszki. Lekko szumiało mi w głowie. Taki błogostan.
― Potańczymy, Miśku.  
Wziął mnie za rękę. Po chwili byłam w jego ramionach. Czułam jak narasta we mnie podniecenie. Chciałam jak najszybciej zapomnieć usta Jacka. Chciałam całować mojego męża!  
Prawie zawsze on mnie rozbierał. Ale w sumie tylko kilka razy tak było. Przeważnie kochaliśmy się w łóżku.
― Mogę się sama rozebrać, mam ochotę?
― Dobrze, pachniesz cudnie.
― To dla ciebie. Wiem, że lubisz.
Posadziłam go na fotelu. Dawno nie byłam tak podniecona. Chciałam mu dać wszystko co mogłam. Czy dlatego, że chciałam zakryć tym tamten pocałunek? Może.  
Powoli kołysząc się na boki rozpinałam suknię. Po chwili byłam tylko w kompleciku. Zdjęłam górę. Moje sutki były napiete, a brodawki twarde jak kamienie.  
― Majteczki ci sam zdejmę, dobrze?
― Tak, zrób tak.  
Podszedł do mnie. Ukląkł i powoli zaczął je zciągać. Po chwili byłam naga.  
Przeważnie postępował ustalonym trybem. Gra wstępna. Pocałunki, dotyki. Ale tym razem, ja byłam napalona. Nie pamiętałam czy w ogóle kiedyś taka byłam. I on to chyba czuł. Rozsunął mi pulchne listki i zaczłą lizać twardy łebek. A ja czułam, że zaraz będę miała. Położyłam dłonie na piersiach. Nawet po karmieniu trzymałay się dobrze. Miałam kubki C. Trzymałam dłonie i delikatnie naginałam twarde brodawki
Zazwyczaj pozwalałam mu się rozwinąć. Ale teraz było inaczej.  
― Ściągnij skórkę, jest cudownie. Stoi twarda jak nigdy.  
Norbert zrobił o co prosiłam. Trzymał palcami skórkę napletka i lizał na boki twardy łebek. Eksplodowałam. Nie dyszałam tak głośno, chociaż chciałam. Bałam się, że obudzę Pat. Miałam silną rozkosz. Ale zamiast się uspokoić, weszłam na drugie piętro.  
― Weź mnie teraz, mocno!  
Nie wiedziałam sama jak chcę. Usiadłam na fotelu. On zdjął szybko spodnie i spodenki i tylko rozpiął koszulę. Wszedł we mnie ostro. Ale chciałam tak. Położyłam mu uda na tors. Całował mi piersi i szyję.
Powinnam czekać kilka minut. Ale natura obdarzyła kobietę sowicie. U mężczyzny to rzadkość, ale u kobiety jest to możliwe. Miałam kilka orgazmów. Chyba po trzecim, poczułam, że i ona ma. To było wspaniałe.  
Oparł głowę na moim torsie. Oddychał ciężko.
― Jesteś wspaniały, mój Miśku. Kocham cię.
Zabrałam nogi i wstałam. On nadal klęczał przed fotelem. Uklękłam za nim i zdjęłam mu koszulę. Zaczęłam go całować i tulić.
― Chcesz jeszcze swoją Wiewióreczkę?
― Co ci się stało, Edytko? Przed chwilą miałem.
― Pozwól mi cię popieścić. Tak bardzo cię pragnę i kocham.  
― Sam nie wiem, to szalone.
― Tak cię proszę.  
Wzięłam go za rękę i zaprowadziłam do sypialni.
― Połóż się, a ja cię będę pieścić. Jak będziesz mnie chciał, to mnie weźmiesz. Jak najbardziej lubisz.  
Położył się, a ja zaczęłam całować wszystko na jego ciele. Zaczęłam od stóp. Ominęłam tylko intymność i doszłam do głowy. Zaczęłam się z nim całować. Och, tego potrzebowałam. Nie dałam mu wytchnąć. Chyba nigdy się tak długo nie całowaliśmy. Poczułam, że jest gotowy. Zaczęłam go tam pieścić.
― Edytko, dlaczego?
― Pragnę cię.
Całowałam jego naprężoną męskość.
― Podoba ci się moja goła pusia?
― Tak, ale lubiłem twoją miedziana kitkę.
― Dobrze, już nie będę jej golić. Myślałam, że tak będziesz lubił więcej. Weź mnie od tyłu. Wiem, że tak najbardziej lubisz.  
Ustawiłam ciało. Tym razem oparłam tors na łóżku, więc miałam wolne ręce. Zaczął ostro.
― Miśku, możesz głęboko, ale kochaj swoją Wiewióreczke wolno i dotykaj drugą dziurkę. Tak mnie to bardzo podnieca.  
Zaczął tak jak prosiłam. Och co za rozkosz. Poczułam jego kciuk w okolicy drugiej jamki. Była wilgotna, bo wilgoć z pusi spłynęła poprzednio aż tam.  
― Weź mnie tam, chcę.  
Przestał. Wyjął go i w ogóle przestał.
― Nie. Powiedziałaś, że nigdy. Pamiętam.
― Miśku, przepraszam. To było kiedyś. Już tak nie powiem. Obiecuję.
― Nie. Nie chcę już. Jesteś perwersyjna. Zachowujesz się jak dziwka.
Wstał i poszedł do łazienki. Jego słowa brzmiały mi nadal w uszach. Czar nie tylko prysł, ale z miejsca przerodził się w ból. Wiedziałam, że to koniec. I to nie tylko na dzisiaj. Czy moje małżeństwo właśnie się rozpadło? I tylko dlatego, że kiedyś powiedziałam coś za ostro? I w sumie bez powodu?  
Włożyłam koszulę i położyłam się do łózka. Powinnam płakać, ale nie mogłam.  
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.  
Otworzyłam oczy. Łóżko było puste. Wstałam. Wystraszyłam się, że zabrał Pat. Ale nie. Spała w swoim łóżeczku. Poszłam do salonu. Spał na kanapie. W pierwszej chwili chciałam go obudzić i porozmawiać, ale zrozumiałam, że to nie jest zbyt dobry pomysł. Wróciłam do łóżka. Nie mogłam zasnąć. Czułam się podle. Czy miał rację? Czy jestem zboczona? Chciałam mu zrobić przyjemność. Moje ciało było tak unerwione, że było mi miło i tam.  
Po tamtym razie szukałam informacji. Niektóre artykuły potwierdzały co czułam. Wówczas żałowałam moich słów. Może gdybym wówczas przeprosiła, może byłoby inaczej.  
Sex to bardzo dziwna rzecz. Kiedy szperałam w internecie odnośnie spraw związanych z, , back door”, znalazłam wiele ciekawych informacji. Generalnie, kobieta jest lepiej obdarowana przez naturę niż mężczyzna, jeśli chodzi o przeżywanie rozkoszy. Znawcy rozgraniczają trzy rodzaje orgazmu. Ale najnowsze badania potwierdziły, że za wszystkie rodzaje rozkoszy odpowiedzialny jest różowy guziczek. Jest niezwykle unerwiony i w zasadzie obejmuje swoimi wpływami cały rejon. Nie jest to mały organ, ale wygląda jak dwuramienne krzew. Mimo to, wiele kobiet cierpi na brak rozkoszy. I jest ku temu wiele powodów. Stres, blokady emocjonalne lub nawet podświadome czy świadome bariery etyczno-religijne. Jeżeli dziewczynka od najmłodszych lat słyszała w domu, że przyjemność to grzech i że pochodzi od diabła, trudno potem się dziwić, że nie może czerpać właściwej rozkoszy. Inne źródła, natury ezoterycznej mówią o czakrach i ich wpływie na naszą fizyczność. Większość ludzi działa przez czakrę svadhisthana, czyli czakrę seksualną. U większości ludzi czakra serca zwana anahata, pracuje bardzo słabo. Z tych powodów miłość rozumie się przez pociąg fizyczny. Nie byłam w tym wyjątkiem. Wiedziałam jednak, że kocham dziecko. Sądziłam, że kocham męża. Ale wracając do rzeczywistości. Czy rzeczywiście nasze małżeństwo złamało się właśnie w tym momencie? I czy naprawdę powodem były moje słowa? Byłam analitykiem, ale byłam też matką. Rozważałam i byłam gotowa zrobić dużo, żeby to naprawić. Gotowa byłam zrobić wszystko. O ile nie kolidowałaby to z miłością do Patrycji. Rozmyślałam o tym kilka sekund. A potem weszłam w objęcia snu.
Zasnęłam. Kiedy wstałam rano, Norberta nie było już w salonie. Kluczyków również. Zadzwoniłam do jego mamy.
― Dzień dobry, mamusiu. Dzwonię, żeby się upewnić, że przyjdziesz.  
― Tak, Edyta. Będę za pół godziny.  
Pozbierałam wszystko po wczorajszej wpadce. Nawet już nie pamiętałam, że było tak cudnie. Chciałam zapomnieć ten wieczór jak najszybciej.  
Wzięłam komórkę. Wysłałam mu sms.  
, , Przepraszam”.
, , Porozmawiamy wieczorem”.
Nadzieja wstąpiła w moje serce.  
Karmiłam Patrycję. Usłyszałam otwierany zamek.
― Dzień dobry.  
― Dzień dobry, mamusiu.
Renata podeszła, a ja pocałowałam jej policzek.
― Jak tam moja wnusia?
― Baba. Już nie mam pieluszki.
― O! To już jesteś dużą dziewczynka.
Rozejrzała się po pokoju.
― A gdzie Norbert?
― Musiał wyjść wcześniej.
― Ach! Pracuje ciężko.
To już słyszałam kilka razy. A właściwie ciągle. Ale nie byłam w nastroju, żeby się tłumaczyć, że ja też pracuję. Sprzątam, gotuję, prasuję, kąpię Patrycję, robię zakupy i odwożę i przywożę córkę do żłobka.
― Ma jechać w niedziele na jakieś szkolenie do Szczecina. Aż do czwartku. Mogłaby mama przyjść jeden dzień ekstra?
― Kochanie i tak ci pomagam. A w następnym tygodniu będę mogła być tylko w środę.
― Dobrze, trudno.  
― Basia będzie tęsknić. Jest teraz taka grzeczna dla Kory ― powiedziała wyraźnie Patrycja.  
Zobaczyłam błysk w oczach u teściowej.  
―To już nie chcesz żeby baba z tobą była?
― Chcę.
― Coś takiego! Człowiek się stara jak może. Zupełnie jak matka. Żadnej wdzięczności.
― Ależ jak mama może! Jestem bardzo wdzięczna. A to przecież dziecko. Powiedziała coś złego?
Renata wstała i poszła do kuchni. Po chwili i ja się tam znalazłam. Chciałam ją objąć, ale dała mi znak ręka.  
― Dobrze, dobrze. Nic się nie stało. To tylko dziecko. Przyjedź o piątej, bo muszę coś zrobić w domu.
― Dobrze, mamusiu. Będę.  
― Baw się z babą i bądź grzeczna, Orzeszku. Mamusia musi już iść.  
Pocałowałam Patrycje kilka razy w buziaczka.  
― Dziękuje mamusiu, że przyszłaś.  
Pocałowałam ją w policzek.
Wyszłam szybko.  
Zapaliłam samochód. Ruszyłam. Mimo, że jechałam wolniej byłam za dwadzieścia ósma. Sądziłam, że będę pierwsza. Ale Kelly już była.
― Ranny ptaszek z ciebie, Edyta.
― Mama przyszła, mogłam wcześniej wyjść.
― Jacek przyjdzie po dziewiątej. Kota nie ma to myszy mogą pobuszować.
― To niezbyt uczciwe, biorę się za pracę.
― Ale jest jeszcze piętnaście minut do ósmej.
― Ale ty już zaczęłaś.  
― Ja mam inaczej płacone. Posiedź chwilkę.
Uciekałam z oczami. Ale Kelly była spostrzegawcza.
― Co się stało, tylko nie mów, że nic. Coś poważnego?
― Ale my się prawie nie znamy ― powiedziałam cicho.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2408 słów i 13620 znaków, zaktualizował 31 mar 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Nie jest dobrze, ostre słowa rzucił do żony.