Pokuta 12

Pokuta 12Dźwięk tłuczonego szkła rozległ się po całym mieszkaniu.
- Kamil, wszystko w porządku?
Cisza. Zaniepokojona weszłam do kuchni. Na podłodze leżał i zwijał się z bólu mój narzeczony.  
- Kochanie co się stało?
- Nic, to zaraz przejdzie.
Byłam przekonana, że coś sobie zrobił podczas rozbijania szklanki. Nie rozumiałam, jak skaleczenie może zaraz przejść. Nie widziałam krwi.
- Kamil, co ci jest? Wstawaj!
Mój narzeczony podniósł się, po czym ponownie zgiął się wpół i usiadł na ziemi. Jego ręka machinalnie powędrowała w okolice krocza.
- Iza to przejedzie. Nie panikuj.
- Jak mam nie panikować? To jakaś kolka?
Nie wiedziałam co mam robić. Byłam pielęgniarką i mogłam mu pomóc, ale musiałam wiedzieć, co go boli.
- To nie pierwszy raz. Ostre kłucie w mosznie.  
Zdębiałam. Pierwsze co przyszło mi na myśl to skręt jądra. Schorzenie bardzo niebezpiecznie nie tylko dla zdrowia i seksualności mężczyzny, ale także dla jego życia. Było bardzo bolesne, co w tym wypadku by się zgadzało. Uczyłam się o nim, ale w swojej praktyce spotkałam się tylko z takim przypadkiem raz i miałam nadzieję, że Kami tego nie doświadczył.
- Już — powiedział, po czym wstał i zaczął rozglądać się za miotełką.
- Co już? Chcesz mi powiedzieć, że ci przeszło?
- Tak.
- Kamil do cholery! Chwile temu zwijałeś się z bólu. Jestem przerażona. Co ci jest?
- Nie wiem, ale to już drugi raz. Podejrzewam, że mam za dużo spermy w gaciach i stąd takie objawy. Po ślubie ustąpią — powiedział i spojrzał na mnie w wymowny sposób.
Wiedziałam, że chce mnie uspokoić, ale słabo mu to wychodziło. Jego przypuszczenia były słuszne. Barak aktywności seksualnej mógł spowodować takie objawy. Chciałam mu powiedzieć, że powinien skończyć z tą pokutą i obniżyć ciśnienie w jajach, ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język. Po tym, co ostatnio odwaliłam i po naszej rozmowie nie chciałam tego robić. Kolejna kłunia nie była nam potrzebna.
Kamil zaczął sprzątać i wyglądał, jakby nic się nie stało. Najwyraźniej ból był kłujący i chwilowy. Pełna obaw poszłam na dyżur.
W szpitalu byłam jakby nieobecna. Zastanawiałam się co w domu i czy wszystko z nim w porządku. Moje zachowanie zauważyła ordynatorka.
- Iza co się dzieje? Jesteś jakaś zamyślona. Czyżbyś miała wątpliwości co do twoich planów małżeńskich?
- Nie pani doktor. Mam jedną zagwozdkę, którą mogłaby mi pani pomóc rozgryźć, ale nie wiem, czy mogę o niej mówić.
- A to ciekawe — powiedziała lekarka, po czym zaprosiła mnie do swojego gabinetu. Kiedy siedziałyśmy sam na sam, było mi raźniej i opowiedziałam jej o tym, co stało się dziś w kuchni.
- Wcześniej coś takiego się zdarzało?
- Nie pani doktor. Wcześniej mój narzeczony nie miał takich problemów. Zaczęły się dopiero dwa tygodnie temu, od wizyty w kościele.
- W kościele? - zapytała zaciekawiona lekarka.
Chcąc nie chcąc opowiedziałam jej o pokucie, jaką zadał mu ksiądz. Patrzyła na mnie z niedowierzaniem.  
- No to trzeba przyznać, że ma chłopak zaparcie, żeby oprzeć się takiej dziewczynie jak ty. Ale masz rację. To się może dla niego tragicznie skończyć. Jego organizm nie wie, co się dzieje. Do tej pory produkował ogromne ilości spermy, bo kochaliście się regularnie, i była na bieżąco wydalana. Teraz organizm dalej tyle produkuje, ale nie ma dla niej ujścia.
- A nocne polucje? - zapytałam.
- Powiem ci Iza, że w wieku twojego Kamila, to raczej rzadkość. Mogą się zdarzyć dopiero po kilku tygodniach. To byłoby idealne wyjście dla niego, ale nie liczyłabym na samoistny wytrysk. Uważam, że powinien sam, albo oczywiście z twoją pomocą doprowadzić jak najszybciej do ejakulacji. W przeciwnym razie może się to skończyć nawet zatorem i utratą jądra.
- Boże! - syknęłam, zakrywając usta. - Ale on nie da sobie przemówić do rozumu. Dla niego ta pokuta to ważna sprawa. Chyba chce pokazać, że da radę.
Lekarka rozłożyła ręce, po czym przybliżyła się do mnie.
- Gdybym była na twoim miejscu, to w trosce o jego zdrowie doprowadziłabym go do wytrysku.
- Ale jak?
- A choćby w trakcie snu. Jak się obudzi i zobaczy cię nagą, z ręką na jego instrumencie, to zanim się zorientuje, tryśnie z niego jak z gejzeru.
Spojrzałam na nią jak na wariatkę. Doktor Wolska słynęła z poczucia humoru i nie wiedziałam, czy czasem nie dworuje sobie ze mnie.  
- Mówię poważnie — oświadczyła. Dałabym ci lekkie leki zwiotczające, żeby nie wierzgał nogami i rękoma, ale one zadziałają także na jego....no wiesz.
- Pani doktor, mam go zgwałcić?
- Bez przesady. Doprowadzić do ejakulacji, dla jego dobra.
- Ale on mnie za to znienawidzi, będzie bredził, że nie szanuje jego wolnej woli i takie tam.
- A wolisz, żeby kolejnego ataku dostał, jak pójdziecie do ołtarza? - zapytała lekarka poważnie.
Chyba dopiero wtedy do mnie dotarło, że muszę to zrobić. Podziękowałam za rade i wyszłam z gabinetu.
Po powrocie do domu zastałam Kamila śpiącego w naszym łóżku. Miał na sobie luźną koszulkę i spodenki. Zrozumiałam, że los jest dla mnie łaskawy. To była idealna okazja.
Rozebrałam się do naga i delikatnie usiadłam koło niego. Spał mocno, co pozwoliło mi na ściągnięcie jego spodenek do kolan. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłam, że jego penis jest w stanie erekcji. Pomyślałam, że pewnie ma teraz sen erotyczny. Korzystając z okazji i tego, że śpi, zacisnęłam na nim swoją dłoń i zaczęłam go masturbować. Po kilkunastu sekundach Kamil się obudził. Pierwsze co zobaczył to moje piersi i uśmiech na mojej twarzy. Dopiero po chwili zorientował się, co robię.
- Iza co ty robisz? Chyba się umawialiśmy.
- To dla twojego dobra. Masz za dużo nasienia w sobie, stąd te kłucia i ataki jak ten dziś. Muszę to zrobić.
Zaczął mnie odpychać, ale nie dałam się tak łatwo. Jego penis był w takim samym stanie jak na początku. Nic nie wskazywało na to, że za sekundę czy dwie wytryśnie, a to byłoby jedyne wyjście.
- Przestań, nie chce tak! - krzyknął, co wprawiło mnie w osłupienie.- Jak już tak bardzo chcesz, to po prostu oddaj mi się.
Przestałam masować jego członka. Nie wierzyłam własnym uszom. Mój narzeczony zaproponował mi seks.
- No dobra, jak chcesz? - zapytałam z bananem na twarzy.
Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej. Wtedy on rzucił mnie na łóżko, przeskoczył i zanim się zorientowałam, uciekł do łazienki. Usłyszałam wodę w kabinie. Najpewniej postanowił szybko pozbyć się erekcji przy pomocy zimnej wody.
- Co za kurwa gnojek! I Na dodatek uparty debil — syknęłam pod nosem, nie wierząc, że tak łatwo mnie rozegrał.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Jane

    Kłótnia* nie kłunia

  • Gazda

    Pani doktor dobra rada miała rację. A ten tuman woli cierpieć. Eh te batmany, robią wodę z mózgu ludziom🤪