Pokuta 7.

Pokuta 7.Nigdy nie byłem przekonany, kiedy słyszałem, że brak seksu szkodzi. Zawsze wydawało mi się, że takie opinie czy artykuły służą tylko zachęcaniu do współżycia i napędzaniu branży erotycznej. Kiedy brak seksu dotknął mnie osobiście i zacząłem czuć, jak moje jądra puchną, zrozumiałem, że nie miałem racji.
Nie wiedziałem, co było gorsze: kuszenie Izy, czy ciągła erekcja i kłucie w mosznie. Błagałem o to, abym dostał w nocy polucji i tym samym zmniejszyło się moje ciśnienie w gaciach.
Iza chyba zrozumiała, że nie powinna tak naciskać. Kolejne dwa dni były w miarę spokojne i poza docinkami i jakimiś słownymi przepychankami nie było innych form nakłaniania do seksu. Poza tym przed ślubem i weselem miała jeszcze tysiąc spraw do załatwienia i chyba na tym się skupiła, Do ślubu pozostały dwa tygodnie.
W najbliższy weekend zaplanowany był jej wieczór panieński, a tydzień potem mój kawalerski.
Jeszcze przed tym, jak poszedłem do spowiedzi, traktowałem tą jej imprezę jak każde inne wyjście z koleżankami. Po spowiedzi, kiedy powiedziała mi, że będzie tak wyposzczona, że nie gwarantuje mi wierności, gdzieś w głębi mnie zaczął się tlić jakiś niepokój.
Już od samego rana Iza szykowała się na to wyjście. Starałem się nie wtrącać.
Po południu zobaczyłem, jak moja narzeczona wychodzi z sypialni w czerwonej sukience, bardzo krótkiej, z tak wielkim dekoltem, że było widać jej stanik i piersi. Pierwsze moje skojarzenie jak ją tylko zobaczyłem, było takie, że przebrała się za prostytutkę. Tylko cud sprawił, że nie powiedziałem tego na głos.
- Tak chcesz wyjść? - zapytałem.
- A coś ci się nie podoba?  
- Nie uważasz, że twój strój jest zbyt wyzywający?
- Oj tam, oj tam.
- Za dwa tygodnie bierzesz ślub! Pragnę przypomnieć, że ze mną.
- Pamiętam, pamiętam, ale to dopiero za dwa tygodnie. Jak na razie to jestem jeszcze wolna. Poza tym będę się ubierała tak, jak zechce. Czuje się mocno wyposzczona, bo mój narzeczony nie chce się mną zając, bo ma zakaz od księdza. Na szczęście tego kwiatu jest pół światu..
Czułem, że chyba eksploduje. To już zakrawało na bezczelność.  
- Co przez to rozumiesz? - zapytałem.
- Nic — powiedziała i uśmiechnęła się niewinnie.
- Kto będzie na tym wieczorze?
- Kilka koleżanek, ale nie można wykluczyć, że będą jacyś niezapowiedziani goście. Na wieczorze Aśki osobiście zamawiałam striptizera i odgrażała się, że na moim się zrewanżuje, więc...
- Więc co? - zapytałem mocno zdenerwowany.
- Jesteś zazdrosny, czy boisz się, że pójdę z kimś na całość dwa tygodnie przed ślubem, żeby pożegnać się z wolnością?
- Zrobiłabyś to?
- Jeszcze tydzień temu nie, ale dziś nie wiem. Od tygodnia nie uprawiałam seksu z facetem, wibratora nie liczę. Ostatni raz taką przerwę miałam kilka lat temu i nie powiem, moja macica trochę się wścieka z tego powodu.  
- Iza nie wkurwiaj mnie!
- Na trzeźwo nigdy bym cię nie zdradziła, ale wiesz, że ja po alkoholu robię różne dziwne rzeczy.
To akurat się zgadzało. Alkohol rozwiązywał języki i skłaniał do robienia różnych głupot. Iza była tego idealnym przykładem. Kiedyś na imprezie pozwoliłem jej wypić więcej i przyłapałem ją, jak całowała się z moim kuzynem. Ta sytuacja omal nie rozwaliła naszego związku. Bałem się, że tym razem będzie tak samo.
- Jeśli chciałeś mnie zdenerwować, to ci się to udało — powiedziałem, z impetem trzaskając klapą od laptopa.
- Dopiero dziś? Popatrz, ty mnie denerwujesz od tygodnia!
Nie odpowiedziałem. Podszedłem do lodówki i nalałem sobie zimnego soku. Musiałem ochłonąć.
Podeszła do mnie od tyłu i położyła dłonie na moich ramionach. Wyglądało na to, że zrozumiała, że przesadziła i chce załagodzić sytuacje.
Prawda była jednak inna.
- Jeśli chcesz mieć pewność, że nie zrobię nic głupiego z innym facetem, to chodź teraz ze mną do sypialni i zrób, co do ciebie należy.
Tego się nie spodziewałem. Szantażowała mnie tym, że zrobi ze mnie rogacza, jak się z nią nie prześpię!
Odwróciłem się i spojrzałem na nią gniewnie.
- Myślałem, że ten temat mamy za sobą. Nie pójdę z tobą do łóżka do ślubu, bo taką mam pokutę i zamierzam jej dotrzymać. Czy to jest jasne? - wyartykułowałem jej na jednym wdechu prosto w oczy.
Tym razem to ona spojrzała na mnie, jakby chciała mnie zabić.
- Skoro tak stawiasz sprawę, to twój problem — powiedziała, po czym udała się do salonu.
Poprawiła sobie usta czerwoną szminką, po czym uśmiechnęła się do mnie.
Wyglądała jak seksbomba. Byłem pewny, że niejeden będzie chciał ją bzyknąć na sam widok.
- No to idę. Postaram się dochować wierności, ale nic nie mogę obiecać.
- Baw się kurwa dobrze — powiedziałem przez zaciśnięte zęby i nalałem sobie wina. Musiałem odreagować tę rozmowę.
Jedno było pewne. Zapowiadała się bezsenna noc.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • MrX

    W nocy przyjdzie zdjęcie, które odmieni jego życie ....

  • ola43

    @MrX tez mam taka nadzieje :). Nie moge sie tez doczekac watku z fotografem slubnym.