(Pod)wodny Kochanek

CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

Uwielbiam to miejsce. Wyludniona okolica, mały domek i wody jeziora zlewające się w jedność z horyzontem. Przeciągnęłam się, szorstki materiał ręcznika przyjemnie drażnił skórę pleców. Delikatny wiatr chłodził nagą, rozpaloną słońcem skórę. Fale rozbijające się o wsporniki pomostu szemrały cicho.  

Nagle usłyszałam jakiś szelest. Obwiodłam wzrokiem nieruchomy pas drzew odgradzający mnie od reszty świata. Wydawało mi się, uznałam jednak odgłos się powtórzył. Uniosłam się na łokciach i krzyknęłam zaskoczona. Z wody wynurzyła się zieloną macka, zakończona obłą główką. Przypominała...  penisa. Podniecenie wykluło się w podbrzuszu, wgryzło w puszczającą soki kobiecość. Stwór kołysał się hipnotycznie, śledząc każdy mój ruch.  

Ostrożnie podniosłam się z ręcznika, z fascynacją podchodząc na skraj pomostu. Wstrzelił z prędkością atakującej kobry i owinął się wokół mojej kostki. Zadrżałam czując gładki, śliski dotyk. Powolnie zaczął wspinać się do góry znacząc skórę lepkim śluzem.  

Wejdzie we mnie, pomyślałam. Rozstawiłam szerzej nogi, wilgoć ściekała po udach. Główka wślizgnęła się między wargi. Z delikatnością przejechała przez całą długość szparki i ostro natarła na wnętrze. Jęknęłam czując jak wierci się między ściankami pochwy. Chwyciłam piersi, zacisnęłam palce na sutkach.  

Kolejna macka wynurzyła się wody. Zwieńczona kulką najeżoną cienkimi, giętkimi wąsami okrężnymi ruchami zaczęła się wić wokół nabrzmiałej łechtaczki. Krzyknęłam. Doznanie było podobne do pieszczot wibratora, ale po stokroć intensywniejsze. Zagryzłam usta delektując się rozlewającą po ciele perwersyjną rozkoszą. Pochwa zakleszczyła się na znieruchomiałym intruzie, orgazm ogarnął zmysły.  

Gdy tylko skurcze pochwy ustały, macka znów zaczęła poruszać się w rozluźnionym wnętrzu, kulka znów drażniła łechtaczkę. Zrozumiałam, że to dopiero początek. Zmęczone orgazmem i niewygodną pozycją nogi zadrżały.  

Z jeziora wystrzeliły następne macki. Gruba niczym moje udo oplotła mnie w pasie, lekko uniosła w górę nad taflę wody. Dwie owinęły się wokół piersi, zaciskając się pulsacyjnie, te zakończone przyssawkami połknęły sutki. Zawyłam czując jak przyjemne doznania spływają ze wszystkich stron.  

W rozwarte do krzyku usta wpadła ociekającą wodą macka. Kolejna, spiczasta zakręcona jak wiertło zaczęła wsnuwać się do odbytu. Centymetrze po centymetrze pokonywała opór zwieracza. W końcu zaczęła się poruszać. Macki synchronicznie penetrowały obie dziurki, jedna wychodziła, druga wchodziła. Łechtaczka i sutki dosłownie płonęły.  

Wyłam. To nienazwane stworzenie dosłownie mnie wypełniało, było we mnie, wokół mnie. Byłam jak enklawa zewsząd otoczona przez cielsko monstrum.  

Odpływałam na kolejnych falach rozkoszy, myśli rozpierzchły się nieistotne w obliczu ich ogromu. Drżałam. Mięśnie zaciskały się konwulsyjnie, orgazm nadciągał jeden po drugim. Ekstaza narastała, zmieniając się w obłęd. Niszczyła mnie, wypalała.  

I wtedy macki wystrzeliły.  

Zapładnia mnie, pojęłam i ogarnęło mnie szaleństwo. Wytrysk się nie kończył, wciąż trwał i trwał. Gęsty, słodki śluz wyciekał z pochwy, odbytu. Wypływał z ust. Skóra brzucha naciągnęła się. Byłam ciężka, pełna.  

Nagle zabrakło mi tchu, powietrze stało się duszące, jakby wyzute z życiodajnego tlenu. Stwór zaczął wciągać mnie pod wodę. Dotknęłam uszu czując postrzępione skrzela. Odetchnęłam, gdy zamknęły się nade mną kojąca woda. Macki wyślizgnęły się ze mnie. Opadłam na dno. W górze majaczyło zmazany okrąg słońca.  

Z mętnej ciemności wyłonił się potwór. Spiczasta czaszka, klekocące szczypce w parodii kończyn, ciało złożone z wijących się macek. I wpatrujące się we mnie lśniące owadzie oczy. Poczułam skurcz, jakby coś chciało ze mnie wyjść. Pogładziłam monstrualny brzuch. Mięśnie pochwy znów się zacisnęły i wypchnęły ze mnie jajo. Naprawdę mnie zapłodnił.  

Krzyknęłam, dźwięk rozszedł się w gęstym ośrodku i odbił echem. Dosłownie wypluwałam z siebie kolejne owalne istnienia.  

Gdy tylko skurcze ustały, gdy poczułam się pusta macki znów na mnie natarły.  

To naprawdę był dopiero początek...

2 komentarze

 
  • MrHyde

    Zielony potwór z Loch Ness? ;)

  • EwaGreen

    @MrHyde Trochę daleko to Loch Ness... może znalazłoby się coś bliżej?? :D

  • MrHyde

    @EwaGreen Świteź? ;)

  • EwaGreen

    @MrHyde W punkt.

  • Mnk

    Fajne pisz dalej powiedział bym że odjechane :ciuch:

  • EwaGreen

    @Mnk  :rotfl: