Pani Dwóch Krajów cz. 53

LXXXV
     Horkan powrócił dopiero wieczorem, prowadząc zmęczonych żołnierzy i zaprzęgi. Niczego istotnego już nie znalazł, dokładnie tak, jak przewidziała do Amaktaris. Nadal pokryty kurzem, zdał krótką relację ze swoich bezskutecznych poszukiwań podczas zwołanej pospiesznie narady zaufanych Królowej. Nefer otrzymał specjalne wezwanie, przyniesione przez jedną z służek, a jego obecność nie wywołała niczyjego zdziwienia. Mistrz Apres też nie miał żadnych dobrych wieści, jego ludzie również niczego nowego nie odkryli.
     "Księżniczka może być teraz wszędzie. Porywacze mieli dość czasu aby wywieźć ją rydwanami na pustynię albo łodzią do jakiegoś miejsca nad Rzeką, mogli nawet ukryć Irias gdzieś w stolicy. Mam przeczucie, że tak właśnie się stało i przetrzymują ją w Memfis.”
     "Skąd taka myśl, mistrzu?”
     "Irias porwano w jakimś celu, zapewne po to, aby wymusić na Tobie takie czy inne ustępstwa, o Wielka. W takim wypadku wrogowie powinni więzić księżniczkę w pobliżu, aby w razie potrzeby udowodnić, że pozostaje w ich mocy i móc wywierać naciski.”
     "To dlaczego nie pojawiły się dotąd żadne żądania? I na co liczą porywacze? Przecież cokolwiek im obiecam i cokolwiek otrzymają, nic nie uchroni ich później przed Moja zemstą!”
     "Tego nie wiem. Może na coś czekają?”
     "Cóż więc możemy zrobić? Mamy przewrócić miasto do góry nogami? Pułkownik Tereus z pewnością zdołałby coś takiego zorganizować, tym bardziej, że nadal mamy w okolicy liczne odziały wojska.”
     "Obawiam się, Pani, że to nic by nie dało. Nie odnajdziemy już teraz Irias bez łaskawego uśmiechu bogów, tym bardziej, że są miejsca, do których trudno posłać żołnierzy bez wyraźnych dowodów.”
     "Masz na myśli świątynie...”
     To nie było pytanie i Mistrz nie uznał za potrzebne udzielać odpowiedzi, zamiast tego poruszył inną sprawę.
     "Najdostojniejsza, ciągle nie dają mi spokoju te zatrute libijskim jadem sandały... Ślady prowadzą do świątyni Ozyrysa. Oczywiście, nie mamy jeszcze żadnych dowodów aby oskarżyć arcykapłana Heparisa i tymczasem obserwujemy tylko jego siedzibę. Proszę, abyś dała zgodę na bardziej bezpośrednie działania.
     "Co masz na myśli, mistrzu?”
     "Przy nadarzającej się okazji chciałbym zaprosić na rozmowę kilkoro z jego pomniejszych sług i nakłonić do możliwie dużej szczerości.”
     "Nie sądzę, aby mogli wiedzieć coś istotnego.”
     "Ja też nie oczekuję od nich wyznań wielkiej wagi. Zamierzam tylko zaniepokoić czcigodnego arcykapłana. W jego przypadku jestem akurat głęboko przekonany, że posiada wiedzę o wielu sprawach. Może nawet o porwaniu księżniczki. Myślę o tym, aby skłonić Heparisa do jakiegoś posunięcia. Zniknięcie swego bratanka przyjął z zadziwiającym spokojem, kto wie, czy nie liczył na zwycięstwo księcia, a teraz chce się zemścić.”
     "Sam powiedziałeś, że tu nie chodzi o zemstę tylko o jakieś żądania.”
     "Arcykapłan to zbyt przebiegły gracz, aby pragnął samej pomsty. Gdyby nawet miał takie zamiary, to prawdopodobnie połączyłby je z planami zdobycia władzy. Od dawna jej pożąda.”
     "Ja natomiast nie dbam o władzę! Gdyby Irias coś się stało, to uczyniłabym wszystko, aby wziąć odwet, ukarać winnych i niech dzieje się co chce!” - Królowa dopiero po chwili zdołała opanować wzburzenie i w miarę spokojnie wypowiedzieć następne słowa. - "Mam jednak nadzieję, że istotnie chodzi tu o jakieś rozgrywki. Gdyby celem miała być tylko zemsta, los księżniczki byłby już przesadzony, a tak mamy jakąś szansę... Rób co uważasz za stosowne, mistrzu. Uratowanie Irias to sprawa najważniejsza ze wszystkich.”
     Narada nie przyniosła już żadnych dalszych rezultatów i Królowa wkrótce ją zakończyła. Podobnie jak poprzedniego dnia nie miała ochoty na niczyje towarzystwo. Tym razem Nefer uznał za stosowne bez protestu zastosować się do tego życzenia Władczyni. Już wczoraj powiedział wszystko, co mogło Jej pomóc. Teraz potrzebowała spokoju i samotności, aby uporać się w duchu z dręczącym Ją poczuciem winy.
     Wieczór spędzili we trójkę, z Ahmesem i Harfanem, ale opróżnili tylko jeden dzban piwa. Żaden z przyjaciół nie przejawiał zbyt dobrego nastroju. Nefera nękało wrażenie bezsilności – Horkan przeprowadził przynajmniej poszukiwania na pustyni – a także niepokój związany z coraz bliższym przybyciem Any. Rozstali się stosunkowo wcześnie i odnalazł przydzieloną sobie kwaterę, umieszczoną w skrzydle pałacu innym niż to, w którym znajdowały się osobiste apartamenty Najjaśniejszej.
     Następnego dnia odbył po śniadaniu ćwiczenia, zaproponowane jeszcze wieczorem przez Harfana, po czym zaszył się w prywatnej bibliotece Amaktaris. Straże i służba wpuściły go bez problemu, nie był pewien, czy stało się to skutkiem wyniesionego z dawnych czasów przyzwyczajenia, czy też może Bogini wydała na nowo takie rozkazy. Ona sama zajmowała się od rana sprawami państwowymi, pragnąc zapewne uciec od niepokoju o los Irias oraz natrętnych myśli. Nefer także nie miał ochoty na niechciane rozważania i zastosował własny sposób – zatopił się w lekturze zwojów z opowieściami o dziejach Kraju. Wyszukiwał zwłaszcza takie, w których opisywano zbrodnicze spiski i knowania przeciwko minionym Królom. Treść tych zwojów doskonale odpowiadała ponuremu nastrojowi kapłana. Amaktaris pojawiła się dopiero wieczorem.
     "Opowiesz, o czym czytasz?”
     "O przypadkach dawnych Władców Egiptu.”
     "I jak wypada w porównaniu obecna Pani Obydwu Krajów?”
     "Czytam o takich, którzy nie potrafili poradzić sobie z wrogami. Nie porównuj się akurat z Nimi, o Wielka.”
     "Ja też nie potrafię pomóc Irias, chociaż jestem podobno Boginią.”
     "Wierzę, że uratujesz księżniczkę... A gdyby nawet, wybacz te słowa, miało stać się inaczej, Twój Tron pozostaje niezagrożony. Odniosłaś niedawno wspaniałe zwycięstwo.”
     "Jakie to ma teraz znaczenie? Czy myślisz, że będzie to pociechą, jeżeli ona zginie? Chyba tylko taką, że wykorzystam władzę dla wywarcia zemsty. Nic Mnie przed tym nie powstrzyma...” - Uspokoiła się z trudem, jak zawsze, gdy mówiła o ewentualnej śmierci dziewczynki. - "Oby bogowie sprawili, aby tak się jednak nie stało... Tymczasem mamy też inne sprawy, Neferze. Nadeszły wiadomości, twoja żona przybędzie jutro do stolicy. Jak już powiedziałam, porozmawiam z nią jako pierwsza. Ty, oczywiście, także zechcesz zapewne to zrobić.”
     "Co takiego jej obiecałaś? Pomoc w spłodzeniu dziecka? Potrafisz to uczynić?”
     "Jestem Boginią kapłanie i mam wielką moc... Ana w to wierzy, a przynajmniej ma taką nadzieję, może z braku żadnej innej...”
     "Chcesz nam pomóc? Pomimo tego wszystkiego, co zaszło między nami?”
     "Chcę dotrzymać słowa i sprawić, abyś zdołał znaleźć szczęście... Dlatego, Neferze, proszę abyś teraz odszedł i wrócił do swojej kwatery.”
     "Odsyłasz mnie, Amaktaris?”
     "Tak będzie najlepiej.”
     "Nie odejdę... Kocham Cię jako Kobietę, jako Królową i jako Boginię... Te kwiaty lotosu i miłosne zaklęcia... Ty także coś czujesz, przyznaj to!”
     "Neferze, w pewnych sprawach jesteś tak uroczo nieświadomy i bezpośredni... Nasza, Moja miłość nie ma tu żadnego znaczenia, a Ja chcę dla ciebie jak najlepiej.”
     "To pozwól mi zostać!”
     "Proszę, odejdź...”
     "Jeżeli chcesz się mnie pozbyć, to będziesz musiała wezwać straże!”
     "Sprzeciwiasz się swojej Władczyni?”
     "W tej sprawie tak!”
     "Zostaniesz surowo ukarany, niewolniku!”
     Nie dając wypowiedzieć Jej dalszych słów zbliżył się i wziął Boginię w ramiona.
     "Jeżeli naprawdę pragniesz, abym teraz odszedł, to powiedz to jeszcze raz. Ale jeżeli nie powiesz, to zostanę, a potem możesz ukarać mnie, jak zechcesz!”
     Nie zdecydowała się jednak na powtórzenie rozkazu czy wezwanie straży i zamiast tego wpadła na inną myśl, podejmując przy okazji ich dawną grę.
     "Może masz i rację... Został nam zaledwie ten wieczór... Od jutra będziesz mógł przychodzić tylko do biblioteki po zwoje i nigdzie dalej... A dzisiaj... Chciałabym jeszcze pokazać ci Moją komnatę kąpielową. Usłużysz tam swojej Pani, niewolniku i to będzie twoja kara.”
     Miał już okazję odwiedzić tę najbardziej osobistą część apartamentów Monarchini na królewskiej barce, dlatego nie zaskoczył go luksus sali do kąpieli urządzonej w pałacu. Luksus może nie, ale jednak rozmiary i owszem. Wyłożona marmurowymi płytami komnata mieściła nie jeden lecz kilka zagłębionych w posadzce basenów. W największym z nich można było swobodnie pływać, inne przeznaczone zostały do spokojniejszych form kąpieli. Wszystkie wypełniała obecnie woda o różnej temperaturze, najwidoczniej Królowa nakazała poczynić stosowne przygotowania zanim jeszcze powróciła do swych apartamentów. Co prawda, nigdzie nie było widać żadnych służek, może przewidująco je odprawiła, a może same wykazały się domyślnością i wymknęły jakimś bocznym wyjściem. Kryło się ono zapewne w którymś załomie murów, widok zasłaniały podtrzymujące strop kolumny. Amaktaris zdjęła prostą szatę, która osłaniała dotąd Jej wspaniałą postać i wślizgnęła się do jednego z zagłębień z ciepłą wodą. Wyciągnęła się wygodnie, utrzymując nad powierzchnią wody tylko głowę, co ułatwiało obłe zakończenie krawędzi wszystkich basenów.
     "To cudowne miejsce... Sama poleciłam je tak urządzić... Do tej pory przychodziłam tu tylko z Irias. Ona uwielbiała pływać w tym dużym basenie...” - Nefer obawiał się, że wspomnienie o porwanej księżniczce może zepsuć nastrój chwili, ale Najjaśniejsza była chyba zdecydowana do tego nie dopuścić. - "Ja wolę mniejszy, zwłaszcza dzisiaj... Przynieś szybko olejki, gąbki, ręczniki i wszystko, co uznasz za potrzebne, a potem wchodź tutaj.” - Uderzyła dłonią o powierzchnię wody.
     Pospiesznie ruszył ku umieszczonym na jednej z bocznych ścian półkom, zastawionym różnego rodzaju przyborami kąpielowymi. Ich bogaty wybór bynajmniej go nie zdziwił, znał przecież upodobania Najwspanialszej. Raczej przypadkowo zgarnął kilka glinianych dzbanków z olejkami oraz inne wymienione przez Królową przedmioty. Gdy wrócił, skinieniem dłoni nakazała jeszcze aby przysunął drewniany podgłówek, zwiększający wygodę wylegiwania się w basenie. Miała też kolejne, dodatkowe polecenie.
     "Pokaż te olejki.”
     Wykonał rozkaz, a Ona zanurzała kolejno swoje długie palce we wszystkich dzbankach, wąchała i smakowała delikatnie ich zawartość. Klęczący tuż obok Nefer miał już wprawdzie okazję podziwiać przy różnych okazjach niezrównane ciało Amaktaris, ale w pełgającym blasku oliwnych lamp - załamującym się na lustrze wody oraz wyłaniających się z niej szyi, ramionach i piersiach Bogini - stawało się ono na nowo tajemniczym. Zapragnął odkryć te tajemnice, a tymczasem chłonął otwierający się przed nim widok. Pojawił się znany już, silny ból genitaliów. Najwspanialsza musiała dostrzec jego zauroczenie, nie spieszyła się bowiem z wyborem i przeciągała tę przyjemną dla obojga chwilę.
     "Weźmiemy ten. Wlej go do basenu i nie oszczędzaj, najlepiej cały dzbanek.” - zadysponowała wreszcie. Wybrała ulubiony zapewne, egzotyczny i kosztowny olejek o zapachu drewna sandałowego
     Spełnił to polecenie, a Ona zaczęła poruszać szybko dłońmi, wzbudzając narastanie piany, która pokryła wkrótce gęstą warstwą zarówno powierzchnię wody jak i postać samej Najjaśniejszej. Widząc pewien zawód w oczach sługi, uśmiechnęła się z zadowoleniem.
     "Na co czekasz Neferze? Zdejmij wreszcie tę szatę i wchodź tutaj! Tylko odłóż ją w bezpieczne miejsce, została utkana z dobrego lnu i lepiej żeby się nie zamoczyła. Nie widzę powodu, abym miała podarować ci kolejną, niewolniku.”
     Basen uczyniono wystarczająco szerokim, aby dwie osoby mogły ułożyć się wygodnie obok siebie, ale Amaktaris wskazała mu miejsce naprzeciwko. Miało to tę dobrą stronę, że chcąc wygodnie utrzymać głowy ponad powierzchnią wody i piany zmuszeni byli zaprzeć się wzajemnie stopami o kolana i uda. Rozluźnił się w przyjemnie ciepłej wodzie, a bliskie towarzystwo Bogini czyniło tę chwile odpoczynku tym bardziej uroczą. Po pewnym czasie Nefer poczuł jednak, jak stopa Najjaśniejszej odnajduje jego obolałe już przyrodzenie i zaczyna je energicznie uciskać. Nie zdołał się powstrzymać, po chwili jęczał już oraz krzyczał, wijąc się wśród piany i nie potrafiąc uwolnić genitaliów od tej tortury. Nie potrafiąc, ale też i nie chcąc. Amaktaris chłonęła jego okrzyki, ofiarowywała cudowny ból i równie cudowną rozkosz, a Jej promienny uśmiech pozwalał przypuszczać, że może potrafi jednak w każdym momencie dokładnie rozpoznać aktualną przyczynę emocji swego niewolnika. Doprowadziła go na skraj szaleństwa i wreszcie uwolniła, cofając stopę. Powoli wracał do rzeczywistości.
     "A teraz zrobisz to, po co cię wezwałam. Umyj i oczyść gąbką Moje stopy.”
     Chcąc wykonać to polecenie, zmienił pozycję w basenie i pochylił się do przodu. Wybrał najdelikatniejszą z przyniesionych gąbek, zaczerpnął też w dłonie olejku zmieszanego z trzcinowym popiołem. Jego zabiegi wywołały teraz ciche pomruki zadowolenia Bogini. Otrzymał rozkaz, aby zająć się Jej stopami, ale nie zaprotestowała, gdy dłonie sługi sięgnęły kolan, a potem posuwały się wewnętrzną stroną ud, ku bardziej tajemnym i delikatnym miejscom. Odrzucił gąbkę, nawet ona okazała się obecnie zbyt szorstka, i pracował tylko dłońmi. Amaktaris uniosła się nieco, wysuwając częściowo z basenu. Wykorzystał okazję nabierania kolejnej porcji olejku aby przesunąć się do przodu i właściwie położyć na dolnej części Jej ciała. Sięgnął ustami jednego z sutków, sztywnego teraz i lekko sterczącego. Ssał wargami i delikatnie nadgryzał... Gdy usłyszał kolejną falę jęków, zsunął się nagle w dół i zamierzał wcisnąć głowę oraz barki pomiędzy uda. Niespodziewanie zacisnęła nogi i próbowała go odepchnąć.
     "Nie, Neferze...”
     "Dlaczego nie?”
     "Nie chcę, abyś znowu dawał mi rozkosz, nie otrzymując niczego w zamian.”
     "Rozkoszą jest sama taka służba.”
     "Musisz odczuwać ból.”
     "To słodki ból. Nauczyłem się go pragnąć, proszę...”
     "Nie chciałabym sprzeniewierzyć się obietnicy danej Anie.”
     "Tak, jak gdybyś wcześniej nie czyniła tego już wielokrotnie. Zresztą i ja także...”
     "Nie, proszę...”
     "Tutaj na pewno nie wezwiesz straży!”
     Tym razem zdecydowany był nie posłuchać ani prośby, ani rozkazu Władczyni. Rzucił się do przodu, usiłując wbić głowę i ramiona, sięgnąć ustami oraz językiem ku Jej najcudowniejszemu miejscu. Stawiła opór, okazała się silna i zręczna, ale i on nie ustawał. Woda pokryła się nową, grubą warstwą piany. W tej chwili nie pomyślał nawet o szczególnym stanie Najwspanialszej, a tym bardziej o takim drobiazgu, jak bardzo prawdopodobna możliwość wzbudzenia gniewu Królowej czy ewentualność przyszłej kary. Być może o obydwu tych sprawach pomyślała jednak Ona, gdyż po chwili zaciętych zmagań ustąpiła.
     "Dobrze, ja też tego pragnę.” - wydyszała. - "Daj mi tylko zająć wygodniejsze miejsce..”
     Gdy cofnął się pod przeciwległą ścinę basenu, to Ona przesunęła się teraz szybko do przodu, siadając na torsie Nefera i obejmując kolanami jego głowę. Przy okazji unieruchomiła też nogami ręce kapłana. Poprawiła tę pozycję w taki sposób, aby najwrażliwsze miejsce Jej ciała, które usiłował przed chwilą wziąć szturmem, znalazło się teraz tuż przy ustach sługi i towarzysza. Nie protestował, zaskoczony ale i zauroczony tą inicjatywą. Widział nad sobą nadal idealnie płaski brzuch Bogini, sterczące piersi, ozdobioną uśmiechem twarz
     "Liż, niewolniku, skoro tego chciałeś!”
     Wysunął język, odnalazł delikatne, dolne wargi, a po chwili także miejsce najbardziej szczególne ze wszystkich. Tam skoncentrował swoje wysiłki, poruszając szybko w poprzek czubkiem języka. Po chwili zaczęła reagować, co odczuł jako nagłe ruchy Jej ud i pośladków. Mając przyduszone kolanami uszy nie mógł usłyszeć możliwych jęków czy okrzyków. Pracował teraz z całych sił, głowa Nefera ledwie wystawała przy tym z wody i piany. Woda wypłukiwała też jednak wydzielane przez Boginię soki, co utrudniało osiągniecie końcowego efektu. Chcąc może pobudzić i siebie, i swego niewolnika, zaczęła uderzać kapłana otwartymi dłońmi po twarzy. Niezbyt silnie, ale wywołało to niespodziewany efekt, zalewając usta, nos i oczy. Zacisnął powieki i z trudem łapał powietrze, a nie widząc, kiedy Amaktaris ponownie wzburzy wodę i pianę, wstrzymywał oddech jak tylko zdołał najdłużej. Nie miał pojęcia, ile czasu to trwało i czy była świadoma jego cierpień. Może i tak, może właśnie ta świadomość dodatkowo Ją podniecała, bowiem nagle wyprężyła się gwałtownie i uniosła, uwalniając zarazem Nefera. Teraz dopiero usłyszał Jej krzyk. Miał nadzieję, że rzeczywiście nie sprowadzi to straży... Gdy emocje opadły, pomogła mu opłukać twarz z piany i własną dłonią podała ręcznik.
     "Udało ci się w ostatniej chwili. Miałam już prawie zamiar wysłać cię w łańcuchach do Tamadah, razem z pierwszą partią nowych więźniów.” - zażartowała w charakterystyczny dla siebie sposób, ale Jej oczy jaśniały radosnym blaskiem.
     Odpoczywali jeszcze przez chwilę, po czym Bogini uznała, iż czas skorzystać z innego basenu. Nefer jako pierwszy wygramolił się z wody i podał rękę swojej Pani. Przyjęła tę pomoc chętnie i wdzięcznie. Przeszła kilka kroków, oparła się lekko o kolumnę usytuowaną przy krawędzi kolejnego zgłębienia.
     "W nagrodę za twoją służbę może zechcesz ucałować teraz stopy Królowej? Swego czasu umiałeś czynić to bardzo żarliwie i przyznam, że brakuje mi tej żarliwości, gdy zmuszona jestem przyjmować hołdy innych...”
     Silnie podniecony, upadł na kolana i zaczął obsypywać pocałunkami zaróżowione, pachnące świeżością i olejkiem sandałowym stopy Najjaśniejszej. Starał się ze wszystkich sił, doznając dawnych uczuć radości i uwielbienia, przekonany przy tym, że okazuje te emocje w oczywisty dla Niej sposób. Władczyni miała jednak na ten temat odmienne zdanie.
     "Pamiętam, że kiedyś potrafiłeś być bardziej przekonujący... Może rzeczywiście powinnam rozkazać, aby zakuto cię w łańcuchy, to zawsze pomagało... Sam jednak zauważyłeś, że nie należy wzywać tutaj straży. Złóż więc przynajmniej ręce na plecach i udawajmy, że skuwają je kajdany!”
     Wykonał to polecenie czy też prośbę, chwytając nadto dłońmi za własne nadgarstki. Musiał przy tym zmienić pozycję i pochylić się w głębszym ukłonie, aby nadal sięgać ustami Jej stóp. Z trudem utrzymywał równowagę. Miała chyba jednak rację, ból w przyrodzeniu szybko i zdecydowanie wzrósł. Po chwili poczuł jak uniosła stopę i wsparła ją na karku swego sługi, przydeptując zdecydowanie.
     "Czy nadal pragniesz służyć Królowej, niewolniku?”
     "Tak, o Pani, pragnę tego z całych sił.” - wydyszał.
     "Przyjmiesz wszystko, co dla ciebie przeznaczę?”
     "Z radością, o Wielka!” - Czyż mógł w takiej chwili odpowiedzieć inaczej? Zapomniał przy tym, jak zmienną potrafiła być jego Bogini oraz na jakie próby i kaprysy wystawiała swego aktualnego czy też byłego osobistego niewolnika.
     "A więc przyjmij teraz to!”
     Nagłym ruchem przesunęła stopę na bark Nefera i pchnęła z całych sił. Zdążył jeszcze dostrzec, że uchwyciła się ramionami kolumny, aby utrzymać równowagę. On sam nie miał takiej szansy i z głośnym pluskiem zwalił się do basenu, wzbijając fontannę wody. Odgłos ten zagłuszony został po chwili okrzykiem zdumienia, woda okazała się przeraźliwie zimna! Zagłębienie nie było głębokie, akurat na tyle, aby bezpiecznie wyhamować upadek, zanurzył się jednak razem z głową. Nic strasznego mu się nie stało i po chwili powstał, a woda sięgała teraz torsu. Miał jednak wrażenie, że w jego ciało wbijają się tysiące sztyletów. Gdy odzyskał zdolność słuchu, do uszu kapłana dotarł szczery, perlisty śmiech Amaktaris.
     "I co ty na to, Neferze? Niech to będzie kara za twoją dzisiejszą krnąbrność i nieposłuszeństwo Moim rozkazom!”
     "Jesteś najokrutniejszą z Władczyń.” - wyjąkał, szczękając zębami. Na powierzchni pływały twarde, przeźroczyste ułomki czegoś, co w dotyku okazywało się zimniejsze nawet od cieczy, w której stał. To musiał być lód, zamarznięta woda, o której czytał dotąd tylko w zwojach.
     "Zapewne potrafię być okrutna, ale umiem też okazać łaskę. I zaraz doświadczysz z kolei wspaniałomyślności Królowej!”
     Nie przestawała się uśmiechać, najwyraźniej zachwycona sukcesem zdradzieckiego podstępu. Amaktaris nikt nie musiał popychać. Z własnej woli, wdzięcznie wskoczyła do basenu, wzbudzając kolejne bryzgi lodowatej wody. Po chwili przywarła ciasno do zziębniętego Nefera, obejmując go ramionami.
     "Podzielimy się ciepłem, pozwól, że teraz to Ja cię ogrzeję.” - Nie omieszkała obdarzyć przy tym byłego niewolnika ognistym pocałunkiem.
     "Skąd wzięłaś tyle lodu i skąd taki dziwaczny pomysł?” - zapytał, gdy odzyskał już oddech.
     "Ahmes zorganizował dostawy z Libanu, pamiętasz może, że wydałam kiedyś takie polecenie. Ta nieszczęsna wojna opóźniła wszystko, ale teraz nadszedł pierwszy transport. Dowiedziałam się, że w Libanie są tacy, którzy korzystają z podobnych kąpieli w górskich sadzawkach albo sprowadzają lód do własnych łaźni i nie potrafiłam oprzeć się pokusie. To podobno dobrze wpływa na zachowanie urody i młodego wyglądu.” - Uśmiechnęła się przekornie.
     "Ty akurat nie musisz się tym martwić, Boska Pani. To jednak dziwactwo i na dodatek kosztuje pewnie krocie.”
     "Tym z kolei ty nie musisz się martwić, powinieneś za to nauczyć bawić się po królewsku, skoro nie jesteś już niewolnikiem. Dam ci teraz okazję, tylko weź głęboki oddech i nie szarp się! ” - Roześmiała się dźwięcznie.
     "Pani, co chcesz uczynić?”
     Zamknęła mu usta kolejnym pocałunkiem. Spróbował się jednak wyrwać, ale nie dała mu szansy i szybkim ruchem pociągnęła w dół. Spleceni nadal w uścisku i złączeni wargami zanurzyli głowy w wodzie pokrytej pływającymi okruchami lodu. Obiecał sobie, że tym razem wytrzyma tak długo, jak i Ona. Okazało się to niełatwe, ale udało się. Oderwał usta od ust Amaktaris dopiero wtedy, gdy ich twarze ponownie znalazły się ponad lustrem wody.
     "Jak na pierwszy raz wystarczy, ale powinieneś więcej ćwiczyć! Może trafią się kolejne okazje. Jestem pewna, że ta zabawa spodoba się Irias, gdy tylko ją odnajdziemy! Chodźmy jednak teraz do cieplejszego basenu!”

100%33
nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4026 słów i 23712 znaków, zaktualizował 18 maj 2016.

10 komentarze

 
  • jerzyk

    Kolejny dobry cykl na tym blogu. Przeczytanie w całości zajęło mi sporo czasu, ale było warto. Bardzo profesjonalnie napisany tekst, wydaje się też przemyślany od początku do końca, widać, że autor bawi się słowem i sprawia mu to przyjemność. Z przyjemnością oczekuję kolejnych części. Pozdrawiam.

  • nefer

    @jerzyk Fakt, rozpisałem się, gdyż ta zabawa ze słowami dostarcza przyjemnej rozrywki - cieszę się, że nie tylko autorowi. Ogólny plan fabuły powstał już dawno, przyznam jednak, że nie potrafię oprzeć się pokusie wstawiania nowych wątków i pomysłów, gdy przyjdą mi do głowy albo bohaterowie tego akurat sobie zażyczą. Oczywiście, gdy można to zrobić bez naruszania całej konstrukcji.

  • jerzyk

    @nefer A więc pisz autorze i publikuj, a ja będę czytał i wyczekiwał    oby nie za długo.

  • ~Lili

    Królewskie :-)

  • nefer

    @~Lili Amaktaris zasłużyła na chwilę wytchnienia po ostatnich ciosach, a Nefer powinien nauczyć bawić się po królewski właśnie. Pozdrawiam.

  • gosciu

    A faraon gdzie  

  • nefer

    @gosciu Tymczasem nie jest jeszcze nikomu potrzebny  

  • POKUSER

    @gosciu Faraon jeszcze się nie urodził, choć jest na dobrej drodze :-)

  • Krytyk.

    Jak zwykle gratuluje kunsztu i kolejny raz poprosze o uśmiercenie Any w najbliższym czasie.

  • Ramol

    Rozdziały pełne dramatyzmu i scen bitewnych przegradzasz Mistrzu pięknymi, rzewnymi obrazami jakby wprost ze słowiańskiej duszy płynącymi... Brak mi tylko Dniestru, Prochorów, kolorytu Siczy i polskich rycerzy... Dzięki za cudowne i tak delikatne opisy zatracenia się wzajemnego zakochanych dwadzieścia lub trzydzieści stuleci temu! Podziwiam zarówno lekkość Twego pióra jak i piękno i delikatność opisów uczuć bohaterów!

  • nefer

    @Ramol Myślę, że ludzie są zawsze tacy sami, tylko sceneria się zmienia. Tak samo kochają, pragną szczęścia, potrafią zdobyć się na poświęcenie i czyny szlachetne, ale też zdradzają, pożądają władzy, popełniają zbrodnie i niegodziwości... Tutaj... uznałem, że bohaterowie "zasłużyli" na chwilę wytchnienia i zapomnienia wśród stresujących okoliczności... Nie planowałem nawet tej sceny, sama się nasunęła, gdy Królowa zastała Nefera w bibliotece... To miała być tylko krótka rozmowa i przejście do kolejnych wydarzeń.  Tymczasem bohaterowie zbuntowali się i oświadczyli, że czegoś takiego właśnie pragną. Czyż mogłem im odmówić?    A stepy niezmierzone oraz ich rycerze i damy znalazły już niezrównanego piewcę...

  • POKUSER

    A mnie  bardzo ciekawi w jaki sposób poprowadzisz wątek z żoną Nefera, bo postać ta ma ogromny , a  póki co niewykorzystany potencjał

  • nefer

    @POKUSER  Coś będzie trzeba wymyślić. Ona też odegra swoją rolę.

  • chaaandelier

    Bardzo przyjemny fragment. Bardzo przyjemnie się go czytało. Nefer w końcu pokazał, że nie jest tylko zwykłym niewolnikiem.

  • nefer

    @chaaandelier Nigdy nim nie był, inaczej nie trafiłby do tej komnaty  

  • Pertix

    Podoba mi się zachowanie Nefera i Amaktaris w tym rozdziale
    Nefer nie jest już zniewolony i co lepsze potrafi postawić na swoim
    A Amaktaris ... coż ^^ takie jej zachowanie jest bardzo ciekawe trochę jak jakiejś nastolatki ^^
    Neferze-Autorze czy Nefer-postać czasem nie przyznał, że chce czegoś więcej, z resztą Amaktaris również
    Sądze, że teraz Ona ponownie na Neferze będzie się skupiać
    A więc jeżeli tak to coś czuje z może wyniknąć pewna rywalizacja po miedzy Ana i Amaktar o Nefera
    Wtedy Amaktaris będzie walczyc też sama ze sobą, słowo dane Anie przeciwko uczuciowi, którym obdarza Nefera
    Dodatkowo Ana już w następnym rozdziale ponownie się pojawi i to chyba już do końca historii ^^

  • nefer

    @Pertix Amaktaris potrzebowała odreagowania stresujących wydarzeń, których nie szczędzili jej ostatnio bogowie oraz Nefer (zarówno bohater jak i autor   ). Już dawniej pokazała, że potrafi cieszyć się życiem i nieobce są Jej zabawy nastolatki (kradzież ciastek). Ana odegra, oczywiście, sporą rolę w nadchodzących wypadkach.

  • violet

    Nowa twarz Nefera, jednego i drugiego Łaska Pań i Królowych na pstrym koniu jeździ    Niewolnicy zaczynają głowy podnosić   Bardzo dobry rozdział, " uczłowieczony".

  • nefer

    @violet Królowa okazała tu wyjątkową łaskawość, czyż nie? Zimna woda zdrowia doda.    Pewne elementy (po przetworzeniu) wzięte prosto z życia  

  • violet

    @nefer Jak najbardziej łaskawa Zimna kąpiel, szczególnie na początku , na pewno zdrowia jak i  rozumu może dodać   A tych "elementów" z życia wziętych , tylko pozazdrościć?

  • nefer

    @violet Nie zaprzeczę... Boginie potrafią być bardzo łaskawe  

  • Szarik

    I od razu człowiek chce do sauny   Bardzo pobudzająca wyobraźnię części. Choć liczyłem,  że rozjaśnisz nieco zagadkę porwania, taki obrót spraw również przypadł mi do gustu. Kolejne długie dni oczekiwania przed nami.

  • nefer

    @Szarik Bohaterowie potrzebowali odrobiny wytchnienia... Ta sceneria czekała zresztą od dawna i żal byłoby ją zmarnować.  

  • Szarik

    @nefer korci by pomarudzić, dlaczego tak późno

  • nefer

    @Szarik Taki żart z Czytelnikami, jakiś czas temu wszyscy spodziewali się sceny kąpieli (na pokładzie barki) więc jej nie dałem, teraz za to pojawiła się niespodziewanie. A jeśli chodzi o opóźnienie tego konkretnego rozdziału to złośliwość komputera wykasowała cały tekst gdy był już prawie gotowy i musiałem napisać go drugi raz, od nowa.

  • Szarik

    @nefer komputery to dranie, wiem coś o tym Jak co długo czekane, to zazwyczaj smakuje lepiej, więc nie ma tego złego ... itd.

  • nefer

    @Szarik Miałem okazję opisać to wszystko po raz drugi, bo konkretnych słów i sformułowań z tamtej wersji już nie pamiętałem  

  • Szarik

    @nefer jest takie informatyczne przysłowie, że jedynie prawdziwi twardziele, nie robią kopii zapasowych

  • nefer

    @Szarik Dobre...    Jacyś bogowie są wyraźnie zawistni wobec bohaterów, bo przedwczoraj, ni z tego ni z owego, tekst tego rozdziału znowu stał się niedostępny i to na twardym dysku właśnie. Na szczęście miałem już tym razem dwie kopie zapasowe.  

  • Szarik

    @nefer bo ludzie dzielą się na tych, co nie robią kopii, i tych co nie robili Hmm, właśnie, właśnie, czy ja mam kopię Najemnika?