Nowy Świat Czarownic, cz. 18

18

     Przez kilka następnych dni wezwania do stawienia się na komnatach Lady Bereniki przychodziły każdego wieczora. Marcus sumiennie wykonywał swoje obowiązki, wypełniając małżonkę nasieniem oraz mocą. Nie miał z tym żadnych problemów, jej uroda wciąż na nowo pobudzała go do czynu. Niestety, wszystko to nadal odbywało się w sposób zimny i mechaniczny. Księżniczka traktowała ich zbliżenia jak przykry obowiązek, odnosiła się do męża chłodno i wyniośle, nie wdawała w żadne rozmowy, odprawiała natychmiast po dopełnieniu służby i nałożeniu ochraniacza. Oczywiście, chodziło jej tylko o moc. O tę po stokroć przeklętą moc.
     Poza tymi chwilami, gdy okazywał się potrzebny, nikt nie zwracał na chłopaka większej uwagi. Przez większość czasu nudził się w swoich pokojach, od wczesnego popołudnia poddawany długim zabiegom przydzielonych mu służek. Może te kąpiele, masaże, wcieranie pachnideł oraz olejków również przyczyniały się do jego ciągłej gotowości, kto wie? W końcu szlachetnie urodzone damy miały dość okazji, by zebrać doświadczenia w tej materii oraz stosować najbardziej wydajne sposoby pobudzania i gromadzenia mocy przez swoich małżonków.
     Raz czy drugi próbował zwiedzić zamek, z nudów, zwykłej ciekawości, niejasnego przeczucia, że wiedza o rozkładzie fortecy może mu się kiedyś przydać. Szybko okazało się jednak, że młodego księcia-małżonka nie wpuszczano do wielu miejsc. Mógł poruszać się po oficjalnych, reprezentacyjnych komnatach, ale zbrojownia, potężne baszty czy nawet zwykłe kuchnie okazywały się dla niego niedostępne. Wypraszano stamtąd Marcusa uprzejmie, ale zdecydowanie. Zamierzał porozmawiać z Sudrun, ale gwardzistka była teraz podobno ciągle zajęta w chwilach, które on sam miał dla siebie. Jednego dnia wyruszyła na patrol, jak wyjaśniono, by zapoznać się z okolicą, innego odbywała jakoby intensywne ćwiczenia. Przypomniał sobie, co mówiła o poprzednim braku poważniejszych obowiązków i nabrał podejrzeń, że obecne ich spiętrzenie nie jest przypadkowe. Czyżby to Berenika zadbała o zapełnienie czasu wojowniczki? Byłby to może skutek jej własnych niepowodzeń z Demonem, a zarazem chęć odsunięcia dziewczyny od tego konia? Samego Marcusa do osobistych stajni księżniczki nie dopuszczano. Raz czy drugi spróbował je odwiedzić, wybierając porę, w której Berenika powinna, jak miał nadzieję,  zajmować się akurat czymś innym. Liczył na spotkanie z przyjacielem, ale odmówiono mu wstępu w sposób równie nieubłagany jak do innych, zamkniętych przed nim miejsc na zamku. Ktoś wydał w tej sprawie jednoznaczne rozkazy i przestrzegano ich sumiennie, choćby nawet z zakłopotanym wyrazem twarzy albo wymijającym spojrzeniem.
     Doczekał się wreszcie popołudnia, gdy wezwanie nie nadeszło, a i służki nie pojawiły się z kąpielą oraz swoimi pachnidłami. Zaintrygowany, pofatygował się do sali jadalnej i tam usłyszał, że obydwie panie Siedmiu Bram wyruszyły z zamku jeszcze rano, wybierając się na jakąś inspekcję wojsk w sąsiednim garnizonie, czy coś w tym rodzaju. Marcusa niezbyt interesowała przyczyna nieobecności małżonki, postanowił wykorzystać tę okazję dla odbycia rozmowy z Sudrun. Zbliżał się wieczór i tym razem zastał wreszcie gwardzistkę w koszarach. Nie przejmując się możliwą niestosownością swego postępowania, w końcu na zamku matki bywał częstym gościem w kwaterach gwardii, wywołał dziewczynę, wypytując o Demona. Potem dopiero uświadomił sobie, że powinien najpierw zainteresować się jej własną sytuacją, ale pomyślał o tym zdecydowanie za późno. Wojowniczka zdawała się jednak nie mieć mu tego za złe, przeciwnie, z ożywieniem wdała się w rozmowę na temat ich ulubieńca.
     - Tak, Berenika przychodzi często do stajni i usiłuje obłaskawić albo poskromić Demona. Z tego, co widzę, bez większych rezultatów. Mnie samej nie dopuszcza wtedy do konia, byłam przy tym tylko raz, pierwszego dnia. Oj, nie poszło jej za dobrze. Co prawda, nie próbowała dosiadać Demona, w tym miałam pełną rację, ale przyjaźni nie zawarli. Nie zamierzałam w żaden sposób ułatwiać jej zadania, a on nie chciał nawet przyjąć jabłka. Potem mnie odprawiła.
     - I odtąd ciągle wynajdują ci jakieś zajęcia...
     - To nie ma znaczenia, staram się odwiedzać Demona każdego wieczora. Nie wygląda najlepiej.
     - Przecież chyba go nie głodzą? - zaniepokoił się. - A może ona używa metalowej szpicruty albo ostrego wędzidła? Jeszcze znarowią Demona...
     - Nie. To nie w stylu księżniczki, muszę przyznać. Nie znalazłam żadnych śladów. Czyż takie zwycięstwo mogłoby zresztą sprawić prawdziwą satysfakcję jakiemukolwiek jeźdźcowi godnemu tego miana? Chodzi o to, że Demonowi brakuje odpowiedniego ruchu. Nikt go nie przejeżdża. Ty nie możesz, paniczu, mnie nie pozwalają, a inni nie potrafią dosiąść naszego rumaka, łącznie z Lady Bereniką. On nie zniesie nikogo obcego na grzbiecie.
     - Zmarnują Demona! Nie pozwolę na to!
     - Niewiele możesz zrobić, paniczu, taka jest prawda. To znaczy, coś mógłbyś może uczynić...
     - Co takiego?
     - Paniczu Marcusie... Porozmawiaj z księżniczką, poproś ją, w końcu to twoja żoną i widujecie się codziennie.
     - Berenika na pewno się nie zgodzi.
     - A może jednak tak. Musi jej bardzo zależeć na opanowaniu Demona. Siłą nigdy tego nie dokona, ale...
     - Ale co?
     - Paniczu, gdybyś... Gdybyś zaoferował swoją pomoc? Pomoc w obłaskawieniu własnego konia?
     - Ona nigdy o to nie poprosi.
     - Nie rozumiesz, paniczu, to właśnie ty powinieneś poprosić. Poprosić o to, by przyjęła twoją pomoc.
     - Co takiego? Mam oddać jej Demona z własnej woli? Sudrun, jak możesz proponować coś takiego? Przecież obiecałem go tobie, a ona... A zresztą Berenika i tak nie zechce mojej pomocy.
     - Może i zechce. Demon to teraz dla niej punkt honoru. I nawet mogę ją zrozumieć. A przecież ani ty, paniczu, ani ja nie pragniemy, żeby zmarniał w stajni.
     - Ale...
     - Spróbuj, po prostu spróbuj, a może coś się dzięki temu zmieni.
     Zrozumiał, że fatalny stan jego stosunków małżeńskich nie jest żadną tajemnicą i do dziewczyny z pewnością dotarły plotki.
     - Dobrze, pomyślę o tym. Ale teraz... Zrobiło się późno i nie chcę odciągać cię od obowiązków albo sprowadzić na ciebie jakieś kłopoty.
     Pożegnał się pospiesznie, odczuwając zażenowanie z powodu ogromu poświęcenia, na który zdobyła się Sudrun. Doprawdy, szalona dziewczyna. Przecież przybyła z nim do Siedmiu Bram tylko z powodu Demona i otrzymanej w tej sprawie obietnicy. Obietnicy, której nie zdołał spełnić i pewnie nigdy już nie zdoła, jeżeli sprawy pozostaną w takim stanie, jak obecnie. Powołała się na dobro konia, ale czy mogło  jej chodzić tylko o to? Nie potrafił tego pojąć i utwierdził się tylko w przekonaniu, że zupełnie nie rozumie kobiet. Czy Berenika w ogóle przyjmie taki gest małżonka? Czy też wyśmieje go i wyniośle odprawi? Przyczyny niechęci żony wobec własnej osoby mógł akurat dostrzec, a księżna nieustannie dbała o jej podtrzymanie. Czy Demon zdoła tu cokolwiek zmienić?
     Przynajmniej nie musiał podejmować decyzji natychmiast, tego wieczoru wezwanie nie nadeszło i mógł nacieszyć się spokojem. Ze zdziwieniem przekonał się, że odczuwa jakiś dyskomfort. Nie umiał znaleźć sobie miejsca i czegoś mu brakowało. Gdy zdołał wreszcie zasnąć, ujrzał we śnie Berenikę. Najpierw urodziwą twarz księżniczki, potem postać dosiadającej dzielnego rumaka amazonki. Nie potrafił stwierdzić, czy chodziło o Demona, ale wydawało się to prawdopodobne. Obudził się, czując ból w zniewolonych genitaliach. Oto moc gromadziła się w przyspieszonym tempie. Pani i małżonka powinna być zadowolona z jego jutrzejszej służby. Nawet ta gniewna myśl nie zdołała jednak zatrzeć wizji uśmiechu rozjaśniającego twarz Bereniki oraz obrazu jej sylwetki na koniu. Wizji pochodzącej z tego krótkiego czasu, gdy jeszcze raczyła się do niego uśmiechać. Właśnie wtedy, wśród ponurych ciemności nocy pojął, że nie zdoła już dłużej żyć tak jak teraz i chce coś z tym zrobić. Sprzedał przychylność żony za konia, jak rzuciła mu to gniewnie w twarz, teraz spróbuje odzyskać ją za tę samą cenę.
     Podekscytowany podjętym postanowieniem, z niecierpliwością oczekiwał wezwania i bez zwykłej niechęci poddał się upokarzającym zabiegom służek. Gdy Berenika ze zwykłym dla siebie chłodem zdjęła ochraniacz, spróbował przebić się przez jej lodowy pancerz.
     - Księżniczko, czy mógłbym przedstawić pewną prośbę?
     - O co chodzi, sir Marcusie? - spytała niechętnie.
     - Chciałbym... Chciałbym towarzyszyć ci w stajni, gdy odwiedzasz Demona. To dla mnie bardzo ważne, proszę...
     - Nie ma takiej potrzeby, ten koń nie należy już do ciebie. Nigdy zresztą nie należał. - Chłód w jej głosie stał się wręcz namacalny.
     - Ale to ja należę do Demona, on źle znosi obcych, to znaczy, nieznane sobie osoby – poprawił się szybko. - Mógłbym... mógłbym pomóc ci się z nim zaprzyjaźnić. Wtedy łatwiej zdołałabyś poddać go swojej woli.
     - Byłbyś gotowy na takie poświęcenie? - spytała ze zdziwieniem.
     - Tak, Bereniko. Dla Demona... I dla ciebie również.
     Czy w jej oczach pojawiło się wahanie?
     - Nie! - Tym jednym słowem rozwiała nadzieje chłopaka. - Twoja pomoc na nic się nie przyda, sama sobie z nim poradzę, zobaczysz!
     - Ale...
     - Dość już o tym, sir Marcusie. Wezwałam cię w konkretnym celu i nie mam ochoty tracić czasu na próżne rozmowy.
     - Bereniko, proszę...
     - Przedstawiłeś już swoją prośbę, a ja ją odrzuciłam. Zamilknij więc i przystąpmy do rzeczy! I nie życzę sobie, abyś wracał do tego tematu.
     Po takim wstępie trudno było się doprawdy dziwić, że wykonywał swoje obowiązki w sposób czysto mechaniczny. Niewiele to zresztą zmieniło, dzień postu, starania służek oraz niedawne sny wywołały stan napięcia, które teraz rozładowało się nawet wbrew jego własnej woli. Pani i małżonce o nic więcej zresztą nie chodziło, musiała z zadowoleniem przyjąć obfity wypływ nasienia oraz równie zapewne bogatą porcję mocy. Wielokrotnie dała już do zrozumienia, że nie oczekuje żadnej innej satysfakcji po ich intymnych spotkaniach. Po wszystkim, bez słowa nałożyła ochraniacz i ruchem dłoni odprawiła męża Ledwie zdążył narzucić luźne, mało wytworne szaty.
     A więc tak skończyła się próba złożenia największej ofiary, na którą mógłby się zdobyć. Zimną, pogardliwą odmową. Sudrun, sama gorącego, żarliwego serca, nie potrafiła pojąć, że damy szlachetnej krwi, pożądające jedynie mocy, potęgi i władzy, posiadają w tym miejscu twardy kamień. Przekonał się o tym kolejny raz.

6 845 czyt.
100%3011
nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 1917 słów i 10968 znaków.

11 komentarze

 
  • AllFa

    AllFa · 23 lut 2018 · 193487190

    @nefer zdecydowanie mydlisz nam wszystkim oczy. Panie Siedmiu Bram szykują coś większego. Patrole i ćwiczenia Sudrum nie są wyłacznie formą odciągnięcia od Demona tylko na 100% wiąże się to z pozamykanymi pomieszczeniami i jednodniowym zniknięciem Bereniki. Niestety każesz nam tak długo czekac na kolejna część ze zaraz chyba postradamy zmysły

  • POKUSER

    POKUSER · 11 lut 2018

    Zimne te "babeczki" na dalekiej północy...

  • Ewa

    Ewa · 11 lut 2018 · 230360603

    Przedziwny ten chłód Bereniki, a jednak może prośba Marcusa nie była wystosowana na darmo? Kto wie, może młody małżonek nauczy się umiejętnie postępować, a młoda Lady zrozumie intencje? Jako to powiadają, woda drąży skałę..

  • Robert72

    Robert72 · 11 lut 2018

    Mam wrażenie że księżniczka chce wiedzy magicznej i boi się że matka się rozmyśli . Ta chwila wachania ?

  • Sherthun

    Sherthun · 11 lut 2018 · 302308560

    Tak się tylko zastanawiam... czy kontakty między mężami córki a mężami matki są dozwolone ? Może Marcus mógłby znaleźć poparcie i radę w jednym z nich, powiedzmy hipotetycznym ojcu Bereniki ?

  • Milady

    Milady · 10 lut 2018

    A mi to wygląda na ciszę przed burzą Bardzo ładnie napisane, pozazdrościć, Autorze  

  • Tetka

    Tetka · 10 lut 2018 · 302285602

    Neferze, czy planujesz może przyspieszenie akcji?

  • Gaba

    Gaba · 10 lut 2018 · 381258607

    Było fajne, wręcz ciekawe teraz zaczyna być nudne i rozlazłe. Szkoda, bo zapowiadało się znakomicie i apetycznie. Pozdrawiam

  • Almach

    Almach · 10 lut 2018 · 202326671

    Akcja sie bardzo powoli rozwija. Odcinki sa strasznie krotkie. Czekam Na kolejne czesci

  • AnonimS

    AnonimS · 10 lut 2018

    Marcus ma przerąbane. Mówiąc szczerze aż się zagotowałem jak księżniczka odrzuciła jego prośbę. Rozumiem Autorze że twoim celem jest pokazanie go jako całkiem pozbawionego woli i znaczenia. Do Bereniki żywiłem pewną sympatię współczując jej z powodu postępowania matki ale teraz już mi jej nie żal. Jakże różne są narazie ich relacje od układu między Amaktaris i Neferem. No i ten ochraniacz. Gdyby nie on, Marcus mógłby " wylać nasienie na ziemię" i zastrajkować jako dawca mocy a tak jest przyparty do muru. Myślę że lekkomyślnie zraził do siebie lady Berengarię. Ciekawe co będzie dalej. Pozdrawiam

  • Funkykoval197

    Funkykoval197 · 10 lut 2018

    Naprawdę żal mi Marcusa    
    A poza tym chyba jestem pierwszym (i to nie tylko Rycerzem Księżniczki   )