Nowy Świat Czarownic, cz. 16

Świt obudził oboje małżonków promieniami słońca przebijającymi się przez kotary zasłaniające wąskie okna komnaty. W końcu Złota Brama była przede wszystkim obronną fortecą. Po dopełnieniu aktu małżeńskiego nie próbowali już wczoraj rozmawiać, a on sam, osłabiony, szybko zasnął. Może to i lepiej, poprzednio i tak oboje powiedzieli zbyt wiele. Spojrzał na twarz żony, nie widać było już na niej śladów bólu, chociaż nie pałała też zbytnią radością. Ciekawe, jak czuje się po pierwszym pozyskaniu mocy? Lady Berengaria tryskała w podobnych sytuacjach zadowoleniem i energią. Wprawdzie Berenika nie posiadła jeszcze żadnych umiejętności magicznych, jak sama to przyznała, ale świeżo zdobyta, choćby potencjalna tylko potęga powinna rozsadzać kształtne ciało księżniczki. Tymczasem nie okazywała szczególnego zadowolenia. Spojrzała chłodno na męża i zdecydowała się wypowiedzieć pierwsze słowa od chwili ich bolesnego raczej spełnienia.
     - Mamy swoje obowiązki, sir Marcusie i musimy je wykonać. Wstawaj.
     Sama podniosła się z łoża i podeszła do ustawionego pod ścianą stolika, wyjmując z czekającej tam szkatułki aż za dobrze znany chłopakowi przyrząd. Powróciła, trzymając go w dłoni.
     - Powiedziałam, żebyś wstał – powtórzyła nieco ostrzej.
     - Ale, pani... Chcesz nałożyć ochraniacz akurat w tej chwili?
     - A kiedy? Życzysz sobie, żebym uczyniła to w obecności matki? A może wolałbyś przyjąć go z jej ręki?
     - Nie... Zrób to sama, Lady Bereniko.
     - Wstawaj więc wreszcie. Księżna z pewnością zechce się wkrótce przekonać, jak wypadła nasza noc poślubna i czy właściwie usłużyłeś jej córce i następczyni. Tak nakazuje obyczaj i nic na to nie poradzę... A zresztą, nie wiem, czy chcę cokolwiek poradzić...
     Zmrożony takimi słowami żony, wyplątał się niechętnie z pościeli. Zimna atmosfera tego poranka nie sprzyjała okazywaniu uczuć i wiadro z lodem wcale nie było potrzebne. Berenika przystąpiła do wykonania swego zadania w sposób mniej może zręczny niż czyniły to w podobnych sytuacjach Lady Miranda czy księżna Berengaria, ale poradziła sobie całkiem dobrze. Jej palce okazały się wystarczająco zwinne, pamiętała też o upewnieniu się co do właściwego dopasowania pierścieni. Przypomniał sobie słowa księżnej o odbywanych przez córkę ćwiczeniach w tej materii. Sama Berenika wtedy nie zaprzeczyła, chociaż szybko zmieniła temat. Ciekawe, na kim to szkoliła się w nakładaniu ochraniacza? Na którymś z leciwych już wiekiem mężów Lady Berengarii? Czy raczej na jakichś pachołkach albo gwardzistach? I czy ćwiczenia ograniczały się tylko do tego? Może i tak... Sudrun wspominała o oporze, który powinien poczuć, jeżeli małżonka nigdy dotąd nie doświadczyła uścisków kochanka. Czy napotkał coś takiego poprzedniego wieczoru? Nie potrafił zdecydować. Całe doświadczenie okazało się dla obojga raczej bolesne i nieprzyjemne. Ale ta czerwień, którą znalazł na dłoni... Krew... To mogło potwierdzać przypuszczenia gwardzistki, najwidoczniej rozerwał tę błonę... Ale może czarownica potrafiłaby takową przywrócić? Tylko po co? Świeżo poślubiony małżonek nie był kimś na tyle istotnym, by warto zadawać sobie ten trud, a zwłaszcza cierpieć ból przy ewentualnym ponownym rozrywaniu... A zresztą księżniczka cały czas twierdziła, że nigdy dotąd nie korzystała z magii, że nie posiadła jeszcze żadnych umiejętności w tej dziedzinie. Wypadało jej wierzyć, przyznała to bowiem z zakłopotaniem, przyznała wtedy, gdy rozmawiali jeszcze przyjaźnie.
     Dalsze rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
     - Obudziliście się już? Muszę się upewnić, czy zrobiliście to, czego wszyscy od was oczekują, córko.
     A więc Berenika miała rację, księżna nie traciła czasu. Oczywiście, pukała tylko z uprzejmości i dla zachowania pozorów dobrych manier. Oboje wiedzieli, że mogłaby wejść w każdej chwili, nie czekając na pozwolenie.
     - Jak sobie życzysz, matko – odpowiedziała obojętnie księżniczka i narzuciwszy niedbale podniesioną z podłogi koszulę, ruszyła otworzyć drzwi. Umocowany na łańcuszku kluczyk ochraniacza zawiesiła na szyi.
     Marcus nie miał w co się ubrać, nie zdążyłby do bocznej alkowy. I tak nie byłoby w tym zresztą większego sensu, domyślił się, że musi stanąć przed panią Siedmiu Bram nago. Liczył tylko, że przybyła sama. W tym się nie pomylił.
     - Jak się czujesz, moja droga, zakosztowawszy mocy? To wspaniałe uczucie, czyż nie? - Księżna usiłowała objąć córkę uściskiem, Berenika wywinęła się jednak zdecydowanie.
     - Nie wiem, matko. Za to samo pozyskiwanie tej magicznej siły nie budzi we mnie żadnego zadowolenia. Jestem jednak gotowa wypełniać swoje obowiązki.
     - Cóż, pierwszy raz nie zawsze musi okazać się przyjemny. Z czasem na pewno to polubisz, córko.
     - Jestem gotowa wypełniać moje obowiązki wobec naszego księstwa i całego Królestwa, matko – powtórzyła dziewczyna. - I oczekuję obiecanego szkolenia.
     Lady Berengaria zmierzyła córkę i następczynię uważnym spojrzeniem.
     - Skoro tak, moja droga, to z pewnością wszystko doskonale się ułoży. Czyż tak nie będzie dla nas wszystkich najlepiej?
     - Nie wiem, może i masz rację.
     - Na pewno, sama zobaczysz. Zacznijmy więc pierwszą i najważniejszą dla każdej młodej damy lekcję. Musisz nauczyć się wzmacniać blokadę ochraniacza. Pozwól jednak, że najpierw upewnię się, czy właściwie go nałożyłaś. - Spojrzeniu księżnej nie umknęło, że genitalia Marcusa zostały już skrępowane.
     - Jak sobie życzysz, matko. - Berenika wykazywała obecnie w tej sprawie zadziwiającą obojętność.
     - Zbliż się, sir Marcusie.
     Pani Siedmiu Bram teraz dopiero zaszczyciła chłopaka nawiązaniem rozmowy, bo przecież nie powitaniem. Szybko i ze znajomością rzeczy obmacała przyrodzenie zięcia oraz nałożony przez córkę przyrząd. Nie siliła się na zbędną delikatność. Poczuł narastające obrzydzenie, ale cóż mógł uczynić?
     - Poradziłaś sobie bardzo dobrze, córko. Nasze ćwiczenia nie poszły na marne.
     - Matko, proszę cię, przejdźmy do rzeczy.
     O, a więc jednak Berenika okazywała jakieś emocje! Może cały jej lodowaty spokój był w istocie udawany? Nie miał jednak sposobu, by się o tym przekonać.
     - Dobrze, moja droga. Teraz, gdy masz już w sobie moc, bo wyczuwam ją w tobie doskonale, Marcus jak zwykle nie zawiódł oczekiwań, mogę pokazać ci, w jaki sposób zabezpieczyć ochraniacz. Otwórz umysł i skoncentruj się.
     Obydwie damy zamilkły, na twarzy Bereniki pojawił się wyraz skupienia, a po chwili zrozumienia.
     - Już wiesz, córko?
     - Tak, matko. To wydaje się proste.
     - Bo to nie jest skomplikowane zaklęcie. Za to bardzo silne. Musisz tylko uważać, by nie użyć zbyt wiele mocy. Genitalia szlachetnie urodzonego pana to bardzo ważny i wrażliwy punkt. Właściwie, najlepiej byłoby wcale nie używać tutaj magicznej siły, to zawsze osłabia zdolność błękitnokrwistego do jej gromadzenia. Ale nie mamy innego wyjścia, przecież przy odrobinie wytrwałości mógłby w przeciwnym razie uwolnić się od ochraniacza przy pomocy ślusarza albo nawet samemu, używając piłki do metalu. A tak, zyskujemy pewność. Bądź jednak ostrożna, to twój pierwszy raz, a sir Marcusowni nic przecież nie grozi, dopóki przebywa w Złotej Bramie, pod naszą opieką.
     - Dobrze, matko.
     Dziewczyna spojrzała na męża z wyrazem przejęcia i koncentracji na twarzy. On sam nic nie poczuł. Nigdy zresztą nie odczuwał niczego szczególnego w podobnych sytuacjach.
     - Już, matko.
     - Pozwól, że sprawdzę... Tak, bardzo dobrze. Zabezpieczenie nie jest zbyt silne, możesz używać nieco więcej mocy, ale jak na pierwszy raz poszło ci znakomicie. Teraz tylko ty sama możesz zdjąć ten przyrząd. I tylko ty jedna możesz korzystać z talentów oraz potęgi twego małżonka, doprawdy, bardzo zdolnego w tej materii młodzieńca.
     - Staram się, jak potrafię. Kiedy zechcesz udzielić mi dalszych nauk, matko? Sezon wojenny zbliża się coraz bardziej i chciałabym wreszcie na coś się przydać.
     - Och, mamy jeszcze trochę czasu. Moje obowiązki jako twojej matki i pani domu Siedmiu Bram zostały spełnione. Sądziłam, że może chcecie zostać teraz sami. Każę podać tutaj śniadanie...
     - To niepotrzebne, matko. Sir Marcus otrzymał własne komnaty i wkrótce się do nich uda. Gdy tylko odnajdzie swoje ubranie. Nie życzę sobie, by bez potrzeby przebywał w moich apartamentach.
     - Ach tak... Oczywiście, możesz decydować w tej sprawie.
     - Tak właśnie postanowiłam. Chciałabym jak najszybciej rozpocząć szkolenie, które mi obiecałaś. A ty, sir Marcusie, ubierz się i wracaj do siebie. Zostaniesz wezwany, gdy uznam to za potrzebne. Tymczasem oczekuję, że znajdziesz sobie jakieś stosowne zajęcie odpowiednie dla szlachetnie urodzonego pana. Żyjemy tutaj na pograniczu, z dala od najnowszych mód i zdobyczy cywilizacji. Liczę, że przyczynisz się może do rozproszenia panującej niekiedy na naszym dworze nudy albo do poprawienia tutejszych manier. I jeszcze jedno, zamierzam przekonać się sama o zaletach twojego Demona, które tak zachwalałeś. Ten koń należy w końcu do mnie i z pewnością go okiełznam. Zacznę już dzisiaj, gdy tylko znajdę chwilę czasu. Uprzedź o tym tę Sudrun.

7 271 czyt.
100%3112
nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 1651 słów i 9489 znaków.

12 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 27 sty 2018

    Widzę poganiaczy Autora   lepiej poczekać bo naciskanie na tempo pisania niewiele pomoże. Jedno jest pewne . Nefer pewnie przygotuje coś zaskakującego . pozdrawiam

  • Mily

    Mily · 26 sty 2018 · 193944193

    No nefer 6 dni minęło.... Prawie tak samo czekam na nowa czesc ja na Star Trek Discovery

  • POKUSER

    POKUSER · 22 sty 2018

    Plusem spóźnienia się na publikację jest możliwość poczytania nie tylko opowiadania ale i spekulacji i dyskusji w komentarzach. Pozdrawiam wszystkich z naszym Mistrzem na czele

  • Ewa

    Ewa · 21 sty 2018 · 230360603

    Krótka, ale rzeczywiście wymagająca osobnego potraktowania część, dotycząca czającej się w tle próby sił, pomiędzy starą, a rodzącą się młodą " czarownicą" i atu w rękawie czyli sir Marcus...i Demon, a czyj to rękaw...? - obecnie tylko siły wyższe i prawdopodobnie autor wiedzą, którego serdecznie pozdrawiam i czekam z niecierpliwością.

  • AnonimS

    AnonimS · 21 sty 2018 · 201443589

    No i mamy kolejny odcinek. jak zwykle interesujący choć krótki. Że Berenika nie okazuje żadnych uczuć to rozumiem. Dla niej najważniejsza jest moc i panowanie nad nią. Poza tym nie może się pogodzić z faktem że matka przed nią skorzystała z usług jej męża. Ale Marcus też niewiele pokazuje jak się czuje w nowej roli. Jedynie co go interesuje to czy jego żona była dziewicą.

  • Robert72

    Robert72 · 21 sty 2018

    Znasz mają opinię, SUPER . Czemu tak krótko ?!!!

  • Milady

    Milady · 20 sty 2018

    Berenika traktuje Marcusa bardzo surowo. Szkoda, bo gdyby dała mu szansę, mogłaby liczyć na wsparcie w trudnych przeprawach z matką... Bardzo udana część, zresztą nie powinno to być dla nikogo zaskoczeniem.

  • violet

    violet · 20 sty 2018

    Niby książę, a... Ten świat mało jest przyjazny dla interesujących młodzieńców. Może jakaś wizyta księżnych w zaprzyjaźnionej Radrays Valley na konferencji o traktowaniu niewolników    
    A tak na poważnie, to ciekawy opis zależności i zmagań mocno dominujacych kobiet. Intrygujące... bardzo intrygujące

  • Lolek2

    Lolek2 · 20 sty 2018

    Krotko cos....  

  • Sherthun

    Sherthun · 20 sty 2018 · 302308560

    Hmm... a może to wszystko skończy się ostatecznie ucieczką księcia z Sudrun i powiedzmy, przyłączenie się do barbarzyńców którzy maja powiedzmy nieco lepszą wizje na świat (a przez to, na stosunki męsko-damskie ? )

  • Funkykoval197

    Funkykoval197 · 20 sty 2018

    Tak wiem powtarzam się: nie lubię ich (obu księżnych). Wredne baby

  • emeryt

    emeryt · 20 sty 2018 · 202081569

    @nefer. Oj Neferze,  tym razem co Ci się spieszyło, jakiś krótki ten odcinek. Chociaż wydaje mi się zwarty w treści. Wybacz że trochę krytykuję, lecz chyba zbyt długo czekałem na kolejną część. Tym razem życzę Tobie dużo zdrowia oraz wspaniałej weny w tym roku, oraz następnych.