Nowy Świat Czarownic, cz. 16

Świt obudził oboje małżonków promieniami słońca przebijającymi się przez kotary zasłaniające wąskie okna komnaty. W końcu Złota Brama była przede wszystkim obronną fortecą. Po dopełnieniu aktu małżeńskiego nie próbowali już wczoraj rozmawiać, a on sam, osłabiony, szybko zasnął. Może to i lepiej, poprzednio i tak oboje powiedzieli zbyt wiele. Spojrzał na twarz żony, nie widać było już na niej śladów bólu, chociaż nie pałała też zbytnią radością. Ciekawe, jak czuje się po pierwszym pozyskaniu mocy? Lady Berengaria tryskała w podobnych sytuacjach zadowoleniem i energią. Wprawdzie Berenika nie posiadła jeszcze żadnych umiejętności magicznych, jak sama to przyznała, ale świeżo zdobyta, choćby potencjalna tylko potęga powinna rozsadzać kształtne ciało księżniczki. Tymczasem nie okazywała szczególnego zadowolenia. Spojrzała chłodno na męża i zdecydowała się wypowiedzieć pierwsze słowa od chwili ich bolesnego raczej spełnienia.
     - Mamy swoje obowiązki, sir Marcusie i musimy je wykonać. Wstawaj.
     Sama podniosła się z łoża i podeszła do ustawionego pod ścianą stolika, wyjmując z czekającej tam szkatułki aż za dobrze znany chłopakowi przyrząd. Powróciła, trzymając go w dłoni.
     - Powiedziałam, żebyś wstał – powtórzyła nieco ostrzej.
     - Ale, pani... Chcesz nałożyć ochraniacz akurat w tej chwili?
     - A kiedy? Życzysz sobie, żebym uczyniła to w obecności matki? A może wolałbyś przyjąć go z jej ręki?
     - Nie... Zrób to sama, Lady Bereniko.
     - Wstawaj więc wreszcie. Księżna z pewnością zechce się wkrótce przekonać, jak wypadła nasza noc poślubna i czy właściwie usłużyłeś jej córce i następczyni. Tak nakazuje obyczaj i nic na to nie poradzę... A zresztą, nie wiem, czy chcę cokolwiek poradzić...
     Zmrożony takimi słowami żony, wyplątał się niechętnie z pościeli. Zimna atmosfera tego poranka nie sprzyjała okazywaniu uczuć i wiadro z lodem wcale nie było potrzebne. Berenika przystąpiła do wykonania swego zadania w sposób mniej może zręczny niż czyniły to w podobnych sytuacjach Lady Miranda czy księżna Berengaria, ale poradziła sobie całkiem dobrze. Jej palce okazały się wystarczająco zwinne, pamiętała też o upewnieniu się co do właściwego dopasowania pierścieni. Przypomniał sobie słowa księżnej o odbywanych przez córkę ćwiczeniach w tej materii. Sama Berenika wtedy nie zaprzeczyła, chociaż szybko zmieniła temat. Ciekawe, na kim to szkoliła się w nakładaniu ochraniacza? Na którymś z leciwych już wiekiem mężów Lady Berengarii? Czy raczej na jakichś pachołkach albo gwardzistach? I czy ćwiczenia ograniczały się tylko do tego? Może i tak... Sudrun wspominała o oporze, który powinien poczuć, jeżeli małżonka nigdy dotąd nie doświadczyła uścisków kochanka. Czy napotkał coś takiego poprzedniego wieczoru? Nie potrafił zdecydować. Całe doświadczenie okazało się dla obojga raczej bolesne i nieprzyjemne. Ale ta czerwień, którą znalazł na dłoni... Krew... To mogło potwierdzać przypuszczenia gwardzistki, najwidoczniej rozerwał tę błonę... Ale może czarownica potrafiłaby takową przywrócić? Tylko po co? Świeżo poślubiony małżonek nie był kimś na tyle istotnym, by warto zadawać sobie ten trud, a zwłaszcza cierpieć ból przy ewentualnym ponownym rozrywaniu... A zresztą księżniczka cały czas twierdziła, że nigdy dotąd nie korzystała z magii, że nie posiadła jeszcze żadnych umiejętności w tej dziedzinie. Wypadało jej wierzyć, przyznała to bowiem z zakłopotaniem, przyznała wtedy, gdy rozmawiali jeszcze przyjaźnie.
     Dalsze rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
     - Obudziliście się już? Muszę się upewnić, czy zrobiliście to, czego wszyscy od was oczekują, córko.
     A więc Berenika miała rację, księżna nie traciła czasu. Oczywiście, pukała tylko z uprzejmości i dla zachowania pozorów dobrych manier. Oboje wiedzieli, że mogłaby wejść w każdej chwili, nie czekając na pozwolenie.
     - Jak sobie życzysz, matko – odpowiedziała obojętnie księżniczka i narzuciwszy niedbale podniesioną z podłogi koszulę, ruszyła otworzyć drzwi. Umocowany na łańcuszku kluczyk ochraniacza zawiesiła na szyi.
     Marcus nie miał w co się ubrać, nie zdążyłby do bocznej alkowy. I tak nie byłoby w tym zresztą większego sensu, domyślił się, że musi stanąć przed panią Siedmiu Bram nago. Liczył tylko, że przybyła sama. W tym się nie pomylił.
     - Jak się czujesz, moja droga, zakosztowawszy mocy? To wspaniałe uczucie, czyż nie? - Księżna usiłowała objąć córkę uściskiem, Berenika wywinęła się jednak zdecydowanie.
     - Nie wiem, matko. Za to samo pozyskiwanie tej magicznej siły nie budzi we mnie żadnego zadowolenia. Jestem jednak gotowa wypełniać swoje obowiązki.
     - Cóż, pierwszy raz nie zawsze musi okazać się przyjemny. Z czasem na pewno to polubisz, córko.
     - Jestem gotowa wypełniać moje obowiązki wobec naszego księstwa i całego Królestwa, matko – powtórzyła dziewczyna. - I oczekuję obiecanego szkolenia.
     Lady Berengaria zmierzyła córkę i następczynię uważnym spojrzeniem.
     - Skoro tak, moja droga, to z pewnością wszystko doskonale się ułoży. Czyż tak nie będzie dla nas wszystkich najlepiej?
     - Nie wiem, może i masz rację.
     - Na pewno, sama zobaczysz. Zacznijmy więc pierwszą i najważniejszą dla każdej młodej damy lekcję. Musisz nauczyć się wzmacniać blokadę ochraniacza. Pozwól jednak, że najpierw upewnię się, czy właściwie go nałożyłaś. - Spojrzeniu księżnej nie umknęło, że genitalia Marcusa zostały już skrępowane.
     - Jak sobie życzysz, matko. - Berenika wykazywała obecnie w tej sprawie zadziwiającą obojętność.
     - Zbliż się, sir Marcusie.
     Pani Siedmiu Bram teraz dopiero zaszczyciła chłopaka nawiązaniem rozmowy, bo przecież nie powitaniem. Szybko i ze znajomością rzeczy obmacała przyrodzenie zięcia oraz nałożony przez córkę przyrząd. Nie siliła się na zbędną delikatność. Poczuł narastające obrzydzenie, ale cóż mógł uczynić?
     - Poradziłaś sobie bardzo dobrze, córko. Nasze ćwiczenia nie poszły na marne.
     - Matko, proszę cię, przejdźmy do rzeczy.
     O, a więc jednak Berenika okazywała jakieś emocje! Może cały jej lodowaty spokój był w istocie udawany? Nie miał jednak sposobu, by się o tym przekonać.
     - Dobrze, moja droga. Teraz, gdy masz już w sobie moc, bo wyczuwam ją w tobie doskonale, Marcus jak zwykle nie zawiódł oczekiwań, mogę pokazać ci, w jaki sposób zabezpieczyć ochraniacz. Otwórz umysł i skoncentruj się.
     Obydwie damy zamilkły, na twarzy Bereniki pojawił się wyraz skupienia, a po chwili zrozumienia.
     - Już wiesz, córko?
     - Tak, matko. To wydaje się proste.
     - Bo to nie jest skomplikowane zaklęcie. Za to bardzo silne. Musisz tylko uważać, by nie użyć zbyt wiele mocy. Genitalia szlachetnie urodzonego pana to bardzo ważny i wrażliwy punkt. Właściwie, najlepiej byłoby wcale nie używać tutaj magicznej siły, to zawsze osłabia zdolność błękitnokrwistego do jej gromadzenia. Ale nie mamy innego wyjścia, przecież przy odrobinie wytrwałości mógłby w przeciwnym razie uwolnić się od ochraniacza przy pomocy ślusarza albo nawet samemu, używając piłki do metalu. A tak, zyskujemy pewność. Bądź jednak ostrożna, to twój pierwszy raz, a sir Marcusowni nic przecież nie grozi, dopóki przebywa w Złotej Bramie, pod naszą opieką.
     - Dobrze, matko.
     Dziewczyna spojrzała na męża z wyrazem przejęcia i koncentracji na twarzy. On sam nic nie poczuł. Nigdy zresztą nie odczuwał niczego szczególnego w podobnych sytuacjach.
     - Już, matko.
     - Pozwól, że sprawdzę... Tak, bardzo dobrze. Zabezpieczenie nie jest zbyt silne, możesz używać nieco więcej mocy, ale jak na pierwszy raz poszło ci znakomicie. Teraz tylko ty sama możesz zdjąć ten przyrząd. I tylko ty jedna możesz korzystać z talentów oraz potęgi twego małżonka, doprawdy, bardzo zdolnego w tej materii młodzieńca.
     - Staram się, jak potrafię. Kiedy zechcesz udzielić mi dalszych nauk, matko? Sezon wojenny zbliża się coraz bardziej i chciałabym wreszcie na coś się przydać.
     - Och, mamy jeszcze trochę czasu. Moje obowiązki jako twojej matki i pani domu Siedmiu Bram zostały spełnione. Sądziłam, że może chcecie zostać teraz sami. Każę podać tutaj śniadanie...
     - To niepotrzebne, matko. Sir Marcus otrzymał własne komnaty i wkrótce się do nich uda. Gdy tylko odnajdzie swoje ubranie. Nie życzę sobie, by bez potrzeby przebywał w moich apartamentach.
     - Ach tak... Oczywiście, możesz decydować w tej sprawie.
     - Tak właśnie postanowiłam. Chciałabym jak najszybciej rozpocząć szkolenie, które mi obiecałaś. A ty, sir Marcusie, ubierz się i wracaj do siebie. Zostaniesz wezwany, gdy uznam to za potrzebne. Tymczasem oczekuję, że znajdziesz sobie jakieś stosowne zajęcie odpowiednie dla szlachetnie urodzonego pana. Żyjemy tutaj na pograniczu, z dala od najnowszych mód i zdobyczy cywilizacji. Liczę, że przyczynisz się może do rozproszenia panującej niekiedy na naszym dworze nudy albo do poprawienia tutejszych manier. I jeszcze jedno, zamierzam przekonać się sama o zaletach twojego Demona, które tak zachwalałeś. Ten koń należy w końcu do mnie i z pewnością go okiełznam. Zacznę już dzisiaj, gdy tylko znajdę chwilę czasu. Uprzedź o tym tę Sudrun.

nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1651 słów i 9489 znaków.

12 komentarze

 
  • AnonimS

    Widzę poganiaczy Autora :whip:  lepiej poczekać bo naciskanie na tempo pisania niewiele pomoże. Jedno jest pewne . Nefer pewnie przygotuje coś zaskakującego . pozdrawiam

  • Mily

    No nefer 6 dni minęło.... Prawie tak samo czekam na nowa czesc ja na Star Trek Discovery

  • CzarnaKaczuszka

    @Mily Wszyscy czekamy :)

  • nefer

    @CzarnaKaczuszka Ja też nie zapominam o losie naszych bohaterów... Sporo już napisałem, ale... Ten odcinek wypada akurat dłuższy, nie chcę wstawiać czegoś niedopracowanego, a czas... Zawsze go zbyt mało. Pozdrawiam.

  • Mily

    @nefer dobra mow gdzie robisz popracuje troche za ciebie a ty pisz  :cheers:

  • nefer

    @Mily Dzięki za ofertę. Takiej jeszcze nie miałem. Postaram się wkrótce dokończyć i wrzucić. Tylko weekendy zwykle zajęte całkowicie.  :cheers:

  • POKUSER

    Plusem spóźnienia się na publikację jest możliwość poczytania nie tylko opowiadania ale i spekulacji i dyskusji w komentarzach. Pozdrawiam wszystkich z naszym Mistrzem na czele :)

  • nefer

    @POKUSER Za pozddrowienia dziękuję, za wszystkie spekulacje również.

  • CzarnaKaczuszka

    @POKUSER Zawsze można zaglądać codziennie i czytać wszystkie spekulacje na bieżąco :)

  • Ewa

    Krótka, ale rzeczywiście wymagająca osobnego potraktowania część, dotycząca czającej się w tle próby sił, pomiędzy starą, a rodzącą się młodą " czarownicą" i atu w rękawie czyli sir Marcus...i Demon, a czyj to rękaw...? - obecnie tylko siły wyższe i prawdopodobnie autor wiedzą, którego serdecznie pozdrawiam i czekam z niecierpliwością.

  • nefer

    @Ewa Hej. Już się obawiałem, że tą opowieścią nie zdołałem przyciągnać Twojej uwagi. Trafnie zauważasz, że w tym rozdziale wiele dzieje się "podskórnie" - podsumowano wyniki pewnego etapu rozgrywki, zawarto pewien układ... Berenika nie kryje żalu i rozczarowania, spodziewała się po Marcusie więcej... Ale poddano go silnym naciskom i manipulacji, okazał się słaby i uległ. Niestety, teraz księżniczka sama podąża w jego ślady. Każde z nich osobno stoi na straconej pozycji. Tyle mogę podpowiedzieć jako "siła wyższa" tego świata.  ;)

  • AnonimS

    No i mamy kolejny odcinek. jak zwykle interesujący choć krótki. Że Berenika nie okazuje żadnych uczuć to rozumiem. Dla niej najważniejsza jest moc i panowanie nad nią. Poza tym nie może się pogodzić z faktem że matka przed nią skorzystała z usług jej męża. Ale Marcus też niewiele pokazuje jak się czuje w nowej roli. Jedynie co go interesuje to czy jego żona była dziewicą.

  • nefer

    @AnonimS Marcus nie miał obecnie większego pola do manewru. Bo i cóż mógł uczynić? A tę kwestię dziewictwa przy różnych okazjach podrzuca ukradkiem księżna. W jej interesie leży skłócenie małżonków. Berenika od dzieciństwa żyła w przekonaniu, że opanowanie magii jest jej obowiązkiem. Nic dziwnego, że przywiązuje do tego dużą wagę. Z trudem znosi władzę matki, a zdobycie mocy i umiejętności uważa za klucz do niezależności. Liczyła, że Marcus okaże się wsparciem i bardzo się zawiodła. Stara się więc wyciągnąć z obecnej sytuacji, co tylko zdoła. Może nawet wbrew własnym przekonaniom, ale dopiero z czasem przekona się, że za pogwałcenie własnych zasad oraz uczuć będzie musiała zapłacić.

  • AnonimS

    @nefer dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam i czekam cierpliwie na kolejną czéść

  • Robert72

    Znasz mają opinię, SUPER . Czemu tak krótko ?!!!

  • nefer

    @Robert72 Dzięki za wpis. W sprawie rozmiarów tekstu powtórzę to, co napisałem w odpowiedzi Emerytowi: Rozdział istotnie niedługi. Posiada jednak zwarty fabularnie i emocjonalnie charakter. Rozpoczynanie kolejnego, planowanego "modułu", czyli zamierzonej przeze mnie kontynuacji akcji, tę zwartość by rozbiło. I nadało inny wydźwięk opisanym w tym odcinku scenom.

  • Milady

    Berenika traktuje Marcusa bardzo surowo. Szkoda, bo gdyby dała mu szansę, mogłaby liczyć na wsparcie w trudnych przeprawach z matką... Bardzo udana część, zresztą nie powinno to być dla nikogo zaskoczeniem.

  • nefer

    @Milady Ona liczyła na to, że Marcus stanie się takim oparciem. Wykonała wiele gestów, by okazać mu życzliwość i przyjaźń. Może nawet poczuła jakąś sympatię, oboje są młodzi i atrakcyjni, żywiołowi, mają podobne pasje... Nie odpowiadało to planom księżnej, więc zainterweniowała. Berenika poczuła się oszukana i zdradzona, "sprzedałeś mnie za konia", rzuciła w twarz Marcusowi. Chwilowo nie wygląda to wszystko najlepiej. Księżniczka chce się odegrać (może odrobinę małostkowo, ale cóż...) właśnie poprzez sprawę Demona. Ale to właśnie utoruje może drogę nowym wypadkom...

  • Milady

    @nefer Rozumiem. Mimo wszystko, uważam, że powinna mniej ostro traktować Marcusa, bo ten okazał jej dużo serca.

  • nefer

    @Milady Te słowa przynoszą Ci zaszczyt, bo świadczą o Twoim sercu.

  • violet

    Niby książę, a... Ten świat mało jest przyjazny dla interesujących młodzieńców. Może jakaś wizyta księżnych w zaprzyjaźnionej Radrays Valley na konferencji o traktowaniu niewolników  ;)  
    A tak na poważnie, to ciekawy opis zależności i zmagań mocno dominujacych kobiet. Intrygujące... bardzo intrygujące :faja:

  • nefer

    @violet Świat jest ogólnie mało przyjazny dla tych, którzy posiadają jakieś walory (uroda, talent itp), pozbawieni są natomiast władzy, pieniędzy, stosunków. Konferencja wysoko postawionych dam na temat traktowania niewolników (najlepiej osobistych). Świetny pomysł. I juz widzę materiał na opowiadanie: pseudonaukowy bełkot referatów, pokazy, bankiety... A wszystko co istotne i tak ustalane w kuluarach, w doborowym gronie.  ;)  I nie może zabraknąć rozrywek.  :)

  • nefer

    @violet I jeszcze, trafnie zauważyłaś, że w tym rozdziale pomiędzy obydwiema paniami toczy się podskórna, ale zawzięta rozgrywka. Marcus dopiero za jakiś czas pozna jej istotę.

  • violet

    @nefer a rozrywki najważniejsze ;) !

  • violet

    @nefer Rozgrywkę czuję się w kościach, ja jestem tylko ciekawa ile i co skorzysta na tym Marcus, bo że się wybije to pewne... a jaki będzie tego koszt? To najbardziej mnie interesuje.

  • nefer

    @violet Obawiam się, że zapłaci utratą niewinności. I z pewnością wiesz, co mam na myśli... Przekona się, że dokonał uczynków, których będzie żałował do końca życia.

  • violet

    @nefer zabrzmiało groźnie, ale cóż  wszystko ma swoją cenę.

  • nefer

    @violet To okrutny i bezlitosny świat pod pozorami sielanki.

  • violet

    @nefer bez wątpienia. Tam gdzie rzadzą takie kobiety, łatwo nie może być.

  • nefer

    @violet Ty to znasz życie. Ale może uda się coś zmienić, za określoną cenę, oczywiście.

  • violet

    @nefer czytelnicy na to liczą :)

  • Lolek2

    Krotko cos....  :)

  • nefer

    @Lolek2 Hej Powtórzę to, co napisałem w odpowiedzi Emerytowi:  Rozdział istotnie niedługi. Posiada jednak zwarty fabularnie i emocjonalnie charakter. Rozpoczynanie kolejnego, planowanego "modułu", czyli zamierzonejj przeze mnie kontynuacji akcji, tę zwartość by rozbiło. I nadało inny wydźwięk opisanym w tym odcinku scenom.

  • Lolek2

    @nefer skoro byl powod aby w tym miejscu zakonczyc, to juz nic nie marudze. Wkoncu mistrz wie co robi :)

  • Sherthun

    Hmm... a może to wszystko skończy się ostatecznie ucieczką księcia z Sudrun i powiedzmy, przyłączenie się do barbarzyńców którzy maja powiedzmy nieco lepszą wizje na świat (a przez to, na stosunki męsko-damskie ? )

  • nefer

    @Sherthun Hmm... To zawsze jakieś wyjście... Co prawda, barbarzyńcy żyją biednie i prymitywnie, Marcus przywykł zaś do wygód i dworskich manier. Kto wie, zresztą, jak zostałby potraktowany? Może, gdyby zdradził Królestwo, zaczął używać mocy przeciwko "swoim". Ale kto by go tego nauczył? I czy on sam chciałby jednak czegoś takiego?

  • Sherthun

    @nefer Zawsze może nastąpić nie spodziewany zwrot akcji - może zostać pojmany, zdradzony, albo tez wygnany przez księżną. Z drugiej strony, jesli chodzi o prymitywizm barbarzyńców - zapewne takie samo zdanie miała cesarzowa Damarena o Drugiej Połowie Świata - pytanie czy ostatecznie okazało się ono ostatecznie prawdziwe ? A jeśli chodzi o to, czy chciałby uciec - on na pewno zdaje sobie sprawę że jeśli wypadki potoczą się dalej w taki sposób, zapewne nigdy więcej nie dosiądzie konia - a każda próba nagięcia tego, jeśli nawet w jakiś sposób przekona do tego swoją żonę (sadze raczej jednak, aby to była ostatnia myśl jaka mu przyjdzie do głowy - prędzej porwie on ją sam, wiedząc że jest kluczem do jego "paska";), to skończy się  kłopotami z teściową (i możliwe że nie tylko z nią). Tak czy innaczej - jestem ciekawy w jaki sposób zdecydujesz się do przeprowadzić... :D

  • nefer

    @Sherthun Miło się przekonac, że sięgnąłeś także do innych opowieści. Sądzę, że Rianna i Bastian, każde na swój sposób, dali Damarenie do myślenia odnośnie tej kwestii wyzszości i niższości różnych części świata. A tutaj... Cokolwiek się stanie, księżna na pewno nie wygna Marcusa, a zabije tylko w ostateczności, w jakiejś skrajnej sytuacji. Jest zbyt cenny i trudny do zastąpienia, kupiła go drogo. To atut naszego bohatera. Z drugiej strony, on sam nie będzie chciał porzucić tych, którzy mu zaufali. W obecnej chwili choćby Sudrun...

  • Funkykoval197

    Tak wiem powtarzam się: nie lubię ich (obu księżnych). Wredne baby

  • CzarnaKaczuszka

    @Funkykoval197 Tam od razu obie wredne. Mamusia z jakiegoś powodu sabotuje relacje córki z zięciem. Trudno, żeby w takich okolicznościach Berenika była miła dla Marcusa. Wydaje się pożądną dziewczyną, trzeba trzymać kciuki, żeby jakieś pilne i nieoczekiwane sprawy wyciągnęły Berengarię z zamku i żeby młodzi mogli trochę pobyć sami, może wtedy wreszcie się polubią.

  • violet

    @Funkykoval197 a jak widzisz fabułę, gdyby nie były wredne? ;)

  • Funkykoval197

    @violet Ja nie jestem wredny i nie będę się wcinał w kompetencje Nefera  :lol2:

  • violet

    @Funkykoval197 bardzo dyplomatyczna odpowiedź  ;)

  • Baba

    @violet jeden z lepszych wpisów! O taki strzał nie posądzałem Cię! Mogą być bardziej wredne, jak to księciunie hihihi

  • violet

    @Baba a o jaki byś posądzał? ;)  
    Myślę, ze panie dopiero się rozkręcą :)

  • nefer

    @Funkykoval197 Zgadzam się, jeżeli masz na myśli księżnę Berengarię oraz margrabinę Mirandę. Ich prawdziwa "wrednota" nadal pozostaje zresztą w ukryciu.  :smh:  Księżniczki Bereniki nie oceniałbym tak surowo. Ona też nie jest panią swego losu.

  • nefer

    @CzarnaKaczuszka Bardzo trafne spostrzeżenie. Księżniczka chciała zaprzyjaźnić się z mężem, czemu dla własnych celów przeszkodziła księżna. Obecnie, trochę emocjonalnie, zraziła się do Marcusa. Ale może jej to wybaczymy? Ona też jest obiektem presji i manipulacji.

  • nefer

    @violet Ty to znasz się na rzeczy. To znaczy, na władczych damach.  Pewnie, że dopiero się rozkręcą. Wykonały już nawet kilka bardzo wrednych posunięć, o których Marcus nic jeszcze nie wie.  :smh:

  • Funkykoval197

    @nefer Nie pomyślałem o margrabinie (chociaż też wredna) ale Berenika jest jakaś taka strasznie zimna

  • emeryt

    @nefer. Oj Neferze,  tym razem co Ci się spieszyło, jakiś krótki ten odcinek. Chociaż wydaje mi się zwarty w treści. Wybacz że trochę krytykuję, lecz chyba zbyt długo czekałem na kolejną część. Tym razem życzę Tobie dużo zdrowia oraz wspaniałej weny w tym roku, oraz następnych.

  • nefer

    @emeryt Każde konkretne uwagi zawsze mile widziane. Rozdział jest istotnie niedługi. Przyczynę sam zauważyłeś. Posiada zwarty fabularnie i emocjonalnie charakter. Rozpoczynanie kolejnego, planowanego "modułu", czyli zaplanowanej przeze mnie kontynuacji akcji tę zwartość by rozbiło. I nadało inny wydźwięk opisanym w tym odcinku scenom. Za życzenia dziękuję.