Miłość w czasach zarazy część III (ostatnia)

Drzwi zatrzasnęły się za Tobą głucho,a odgłos oddalających się kroków jeszcze długo odbijał się echem po moim osieroconym wnętrzu. Przylgnęłam do drzwi spoconym czołem z sercem,w którym powoli przygasała tętniąca nadzieja.Do ostatniej chwili naprawdę naiwnie sądziłam,że po kilku krokach stwierdzisz,że popełniasz błąd i wrócisz do mnie szybciej,niż zdążyłeś odejść. Wyobrażałam sobie,jak bierzesz mnie w ramiona ,a wszelkie pytania uciszasz czułym pocałunkiem. Marzyłam,żebyś zabrał mnie do sypialni i spajając się ze mną udowodnił,że to ja jestem kobietą Twojego życia.  

Tamtego dnia stanęłam przed Tobą naga,z rozwianymi włosami tuląc do siebie gorące,ociekające krwią serce. To jedyne ,co mogłam Ci zaoferować. Powiedz mi,czy to niewystarczająco zważywszy na fakt,że biło tylko dla Ciebie?  

Pospiesznie wróciłam do pokoju.  
Ona siedziała dokładnie w tym samym miejscu,w którym ją zostawiłeś. Wyprostowana,sztywna. Oszołomiona i chyba nie do końca zdająca sobie sprawę z tego,co przed chwilą się wydarzyło. Wyglądała naprawdę żałośnie z zaróżowionymi policzkami,szeroko rozwartymi ustami i nieprzytomnym,zaszklonym wzrokiem utkwionym w jednym punkcie ,gdzieś na wysokości korytarza. Wciąż oddychała Twoim zapachem,czując pod opuszkami fakturę Twoich palców. Podeszłam do niej zdecydowanym krokiem i zacisnęłam palce na jej chudej szyi. Nawet nie walczyła. Właściwie nie podjęła próby. Była słaba,lekka i bezbronna,w końcu ostatnimi czasy systematycznie poiłeś ją trucizną,która skutecznie zmniejszyła jej siły. Bezceremonialnie wepchnęłam ją do walizki,przykrywając naręczem ubrań. Nie byłam w stanie spojrzeć jej w oczy-zarówno w tamtym momencie,jak i kilka dni po powrocie. Zdecydowałam się podnieść wieko dopiero trzeciego dnia. Pochyliłam się nad bagażem z nieukrywaną dozą wstrętu i żalu. Może dlatego starałam się tak odkładać ten moment ? Leżała prawie na samym dnie ,zwinięta w pozycji embrionalnej,obejmująca się wychudłymi ramionami. Spocone włosy przykleiły się do twarzy tworząc upiorne zestawienie wraz z przymkniętymi oczami podkreślonymi sinymi obręczami. Nie poruszyła się,kiedy promienie słońca wdarły się pod powieki więc pochyliłam się nad nią nasłuchując oddechu. Byłam przekonana,że nie żyje,co w tamtej chwili nawet mnie ucieszyło i zakiełkowało w mojej duszy jako pewien rodzaj ulgi. Czy to czyni mnie złym człowiekiem? Dotknęłam palcem zagłębienia w szyi i wyczułam słaby puls. Chcąc nie chcąc,wyciągnęłam do niej ręce i otoczyłam ramieniem jak ukochane niemowlę. Nawet nie drgnęła. Nie masz pojęcia najdroższy,jak bardzo pragnęłam ukoić jej ból. Przytulić. Ucałować. Ukołysać do snu i pozwolić zasnąć w ciepłym łóżku z nadzieją na lepsze jutro. Tymczasem urządziłam jej prowizoryczne posłanie w kącie pokoju i zepchnęłam ją tam,posiadając w sercu mieszaninę współczucia i obrzydzenia. Przez kolejne dni starałam się unikać jej wzroku. Omijałam kąt za wszelką cenę,mając nadzieję,że sama dokona żywota. W końcu była taka słaba. Nie słyszałam,żeby płakała. Leżała zwinięta w kłębek,a jej ciało zapadało się w siebie z każdym dniem. Cicho. Niezauważenie. Tak bardzo chciałam jej pomóc. W końcu przez ostatnie lata byłyśmy nierozłączne,można powiedzieć,że wręcz zostałyśmy przyjaciółkami. Wraz z jej pojawieniem się w moim życiu zawitała radość i czułość. Odkryła przede mną walory życia,o których wcześniej nie mogłam mieć pojęcia. W zamian zostawiłam ją bez pomocy. Kolejnej nocy przeniosłam jej odrobinę chleba i wody. Bardziej z żalu,niżNa z jakichkolwiek innych powódek. Na odchodne wcisnęłam w jej zdrętwiałe dłonie Twoją koszulkę. Rozpromieniła się momentalnie i kolejną noc spędziła na szlochaniu. Tylko tyle mogłam dla niej zrobić. Ja natomiast nie mogłam usnąć,przywracając się z boku na bok i zastanawiając się,czy nie poderżnąć jej gardła. Tak bardzo pragnęłam ją ocalić. Uleczyć. Jednak doskonale zdawałam sobie sprawę,że jeśli to zrobię,to zamęczy się wypatrując dnia Twojego powrotu,albo odda się komuś innemu. Co jeśli ten ,,inny" skrzywdzi ją bardziej od Ciebie ? Co jeśli postanowisz jednak wrócić i zobaczysz ją w ramionach innego ?  
Minęło już kilka dni. U nas nic się nie zmieniło. Staram się żyć swoim życiem,chociaż jest mi ciężko. Oddałam Ci się w taki sposób,że wciąż jeszcze nie mogę odnaleźć samej siebie. Ona wciąż spoczywa w tym samym miejscu. Jest chora i słaba,a ja wciąż mam nadzieję,że nie wytrzyma kolejnej nocy. Pod przezroczystą skórą dostrzegam wciąż bijące serce i kalkuluję,ile jeszcze potrzebuje ,żeby się zatrzymać.  

Często śnię w nocy,że się z Tobą kocham. Patrzysz na mnie swoim przenikliwym spojrzeniem,a ja nie muszę nic mówić. Przecież od dawna umiesz czytać ze mnie,jak z otwartej księgi,słowa są nam całkowicie zbędne. Czuję,jak krew szaleńczo pulsuje w żyłach,kiedy mnie rozbierasz. Czule pieścisz moją skórę jednocześnie śledząc opuszkami topografię zgrubień i blizn. Dotykasz mnie w jeden z tych sposobów,który powoduje,że od razu cała płonę. Przyciągam Cię za włosy i pragnę,byś całował mnie we wszystkie miejsca ,w których wcześniej Cię nie czułam. Roztapiam się ostatecznie ,kiedy stajemy się jednym ciałem i razem dążymy do ostatecznego finału. Lekko krwawię,ale to swojego rodzaju ofiara złożona naszej miłości,swojego rodzaju fundamenty do zbudowania wszystkiego tego,czego pragnęłam. Znak,że jestem Ci oddana. Teraz już nie wiem,gdzie się kończę,a gdzie zaczynam,a świadomość doświadczania tego z Tobą napełnia mnie szczęściem i spokojem ,na krótko przed tym , gdy wypełniasz mnie sobą. Po wszystkim długo leżę wtulona w Twoją pierś i bawię się Twoimi włosami,słuchając ukochanego odgłosu bijącego serca. Może to drobnostka,ale jestem wdzięczna,że jestem tu z Tobą.  
Codziennie rano budzę się z dojmującą pustką między nogami.  

Widzisz ukochany ,tak właśnie umiera miłość.

Isztar

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i miłosne, użyła 1134 słów i 6224 znaków, zaktualizowała 23 mar 2020. Tagi: #miłość #ukochany #smutek #rozstanie #trzeciaczesc

Dodaj komentarz