Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Kinga i więzień

Kinga i więzień
Jestem czterdziestoletnią kobietą. Mam długie kruczoczarne włosy oraz duży biust. Pracuję w więzieniu, jako strażniczka. Biorę szybki prysznic potem się ubieram w białą bluzkę i minispódniczkę. Po czym wychodzę z mieszkania wsiadam do białego BMW i odjeżdżam puszczam w radiu głośno muzykę.
Po dwudziestu minutach zatrzymuję auto na więziennym parkingu. W lusterku poprawiam makijaż , po czym ruszam w stronę drzwi służbowych.
Strażnik stojący na warcie mi je otwiera.
— Część Piotrek.
— Cześć Kinga, co słychać?
— Wszystko po staremu.
Po czym udaję się do szatni, gdzie się przebieram w mundur. Po czym udaję się do gabinetu szeryfa. za biurkiem siedzi zabójczo przystojny mężczyzna.
— Chciał mnie pan widzieć?
— Tak dziś ma zostać do nas przywieziony nowy więzień. Chcę, żebyś tego przypilnowała.
— Ale, dlaczego ja?
— Bo jesteś atrakcyjna i na pewno sobie z łatwością poradzisz.
— Dziękuję.
— Tu są dokumenty tego więźnia.
Biorę od szefa teczkę nasze dłonie się spotykają i wychodzę. W pokoju strażniczym siadam przed komputerem i zaczynam przeglądać akta.
Moją uwagę przykuwa fotografia włożona między kartki.
Niezły z niego przystojniak – myślę.
Nagle słyszę hałasy dobiegające z dworu wybiegam z więzienia na dziedziniec, gdzie zastaję jedno wielkie zamieszanie.
— Co tu się dzieje?
— Ach Kinga daj spokój wstyd się przyznać, ale więzień nam zwiał.
— Co takiego ten groźny przestępca, co miał dziś do nas przyjechać Wam uciekł?
— No tak ten sam.
Poszukiwania zbiegłego przestępcy trwały cały dzień i nie odniosły żadnego skutku bandyta przepadł, jak kamień w wodę.
Nic tu po mnie - myślę.
Udaję się, więc do pokoju dla strażników, które się mieści we wieży. Wchodząc, po schodach zauważam jakiś ruch wyciągam pistolet z kabury i ruszam w tym kierunku.
Obchodzę całe więzienie, ale nic nie znajduję, już mam wychodzić z pomieszczenia, gdzie odbywają wizyty.
Nagle odnoszę wrażenie, że nie jestem sama gwałtownie się odwracam i widzę przed sobą faceta ze zdjęcia.
Co się ze mną dzieje – zastanawiam się.
Który z lubieżnym uśmiechem się we mnie wpatruje, tak że stoję jak sparaliżowana z pistoletem w garści.
Mężczyzna powoli idzie w moją stronę, a ja stoję w dalszym ciągu, jak w murowana.
Nie strzelisz, bo mnie pragniesz – mówi do mnie w myślach bandyta.
Do diabła Kinga weź się w garść – rugam sama siebie w duchu.
— Nie ruszaj się ani kroku! – krzyczę.
— Ha, ha, ha mogę się założyć, że masz mokre majtki – mówi;
— Za kogo Ty się uważasz, żeby tak do mnie mówić! A teraz ręce do góry i na kolana i bez żadnych sztuczek!
Bandyta posłusznie wykonuje moje polecenie zachodzę go od tyłu, ale on gwałtownie wstaje i patrzy mi prosto w oczy.
— A teraz ładnie mnie stąd wyprowadzisz – szepcze mi do ucha.
— Ale jak ja niby mam to zrobić znajdujemy się we więzieniu, gdzie roi się od strażników.
— Nie wiem niech pani strażniczka coś wymyśli.
Chodzę po sali w tę i z powrotem, zastanawiając się jak wybrnąć z tej sytuacji.
— Już wiem pójdę do komendanta i powiem, że się źle czuję.
Wychodzę z pokoju i udaję się na rozmowę z szefem. Godzinę później wracam do skazańca, którego zostałam zakładnikiem. Wręczam mu ubranie, a on się przebiera, po czym dyskretnie wychodzimy. Czterdzieści minut później jesteśmy w moim mieszkaniu.
— Prześpisz się w salonie na kanapie.
W czasie, gdy ja mu ścielę posłanie to on bierze kąpiel w łazience. Spoglądam w stronę drzwi, bo zdaje mi się, że coś słyszę, a tam stoi mój gość kompletnie goły. Mierzę go z góry na dół mój wzrok zatrzymuje się na całkiem okazałym przyrodzeniu. Czuję jak po moim ciele rozlewa się fala dzikiego pożądania.
— Jak Ci na imię, bo zapomniałam zapytać.
— Marcin, a tobie?
— Kinga.
— Chcę Ci podziękować za pomoc w ucieczce.
— Później to zrobisz.
Po tych słowach Marcin rozpina guziki mojej bluzki, po chwili stoję w samym koronkowym staniku. Dłonią jeździ, po moich plecach w pewnym momencie czuję, jak odpina stanik, a ten ze mnie spada. Nagle popycha mnie w stronę stołu spódnicę zadziera do góry, a majtki ściąga. Przy tym, dając solidnego klapsa w pośladki potem przystawia penisa do dziurki łapie za biodra i na niego nabija. I bardzo wolno nim w środku porusza kołysząc biodrami, jakby tańczył, a potem robi to coraz szybciej. Następnie każe mi się położyć na plecach i liże moją różową jak płatki róż cipkę penetrując językiem bardzo dokładnie.
- Ooo tak Marcinku cudownie to robisz!
     - Cieszę się, że ci się podoba.  
     Kiedy kończy pieścić moją muszelkę to kładzie się obok mnie na ziemi. Wtedy ja dosiadam. Go jak swojego rumaka i na nim galopuję w stronę zachodzącego słońca; Podskakując ciało wyginam w łuk, a mężczyzna opiera się na łokciach i ssie raz jeden raz drugi sutek. Wyczerpana padam w jego objęcia i przytuleni do siebie zasypiamy.  
     Rano, kiedy mój kochanek jeszcze  śpi ja jadę do szefa, gdzie składam wypowiedzenie z pracy.  
Po powrocie do mieszkania pakuję rzeczy łapię Marcinka za rękę i wychodzimy.  Wsiadamy do auta i ruszamy przed siebie, bo w końcu się kapną, że mu pomogłam, ale zanim to nastąpi my będziemy daleko.

3 263 czyt.
100%114
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 969 słów i 5425 znaków, zaktualizowała 8 lis o 17:27.

4 komentarze

 
  • Gazda

    Gazda · 9 lis 7:15

    Niezły kryminał

  • Historyczka

    Historyczka · 8 lis 20:27

    W 5 tysiącach się wyrobiłaś, tworząc zgrabną formę!

  • Pani123

    Pani123 · 8 lis 18:34

    Kryminał pierwsza klasa!

  • frydek987

    frydek987 · 8 lis 17:32

    Boskie opowiadanie o przystojnej Kingi.