Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Asystentka Agnieszka cz.3

Mimo całej sytuacji udało mi się usnąć na dosłownie dwie godziny. Obudził mnie hałas w sąsiednim pokoju, słychać było przytłumioną rozmowę. Po chwili otworzyły się drzwi. Do pokoju weszła Ania i Klaudia.  
- O, widzę, że suczka jest ładnie opakowana i przygotowana do służby. Świetna robota Aniu. Czy suka sprawiała jakieś problemy?
- Nie, tak jak mówiłaś poszło łatwo. Cóż za łatwowierna dziwka z niej. Dodatkowo przez noc powinna zmięknąć.
Klaudia stanęła nade mną w rozkroku. Na sobie miała obcisłą skórzaną minisukienkę, bardzo wysokie skórzane buty sięgające do połowy uda. Cały strój podkreślał jej świetną figurę. Złapała mnie za podbródek i podniosła głowę tak, żeby się na nią bezpośrednio patrzyła.
- Pewnie Ania zapoznała cię z twoją sytuacją. Tylko dodam, że w godzinach pracy tak jak ci mówiłam będziesz moją asystentką w biurze, ale po godzinach będziesz do naszej dyspozycji i będziesz wykonywała dokładnie to, co mówimy. Zresztą jak widzisz nie jesteś w pozycji, żeby o czymkolwiek dyskutować. Aniu, zdejmij suce knebel.
- P****dolcię się, nie tak się umawiałyśmy mmmmmmph! Knebel natychmiast powrócił na poprzednie miejsce, a Ania zacisnęła go jeszcze mocniej.
- Ooooo, suka się stawia i dyskutuje. Zaraz to suce wybijemy z głowy. Aniu wiesz co robić? Klaudia mrugnęła do Ani porozumiewawczo.
- Jasne, standardowy pakiet dla bluzgających i dyskutujących suk, już się zabieram. Ania powiedziała z radością, jakby tylko na to czekała.
Rozwiązała mi nogi i odwiązała od krzesła.
- Idziemy do łazienki, marsz! Chwyciła mnie mocno za kark. Przy zlewie zdjęła mi knebel.
- Ani mru mru suko. Za wulgarną odzywkę teraz umyję ci usta mydłem. Otwieraj usta szeroko!!!
Wsadziła mi kostkę mydła do ust i przez kilka minut je myła. Smak był okropny.
- Dobra, teraz popłucz. Wyplułem resztę mydlin. Może to już koniec…
- Teraz wysuń język tak daleko, jak możesz! Posłusznie to zrobiłam. Po chwili zacisnęła na nim klamerkę do wieszania prania. Ból był nie do zniesienia, ale nie mogłam z siebie wydać żadnego dźwięku.  
- Za pierwszym razem potraktuję cię ulgowo i zostawię tylko z jednym spinaczem. Następnym razem będą trzy! Idziemy!    
Poszłyśmy do pokoju, gdzie już czekała Klaudia z pejczem.  
- Widzisz suczko, że z nami nie ma żartów – powiedziała. Teraz masz wybór – czy chcesz dostać na goły tyłek 60 batów mocnych, 40 bardzo mocnych czy 20 supermocnych? Odpięła mi spinacz z języka.
- Dwadzieścia – wyszeptałam zrezygnowana.
- Sama chciałaś, potrzymaj mi pejcz. Podsunęła mi go do ust. Wzięłam go posłusznie w zęby.
- Na kolana, głowa na łóżko, dupa do góry! Rozkazała Klaudia.
- Aniu, twoja kolej.
Ania bez słowa podniosła mi spódniczkę i opuściła rajstopy. Wyjęła mi pejcz z ust.  
- Raz – powiedziała. Świst tylko przeszył powietrze i za chwilę poczuła straszne uderzenie, ból przeszył całe ciało, jakby było rażone prądem
- Dwa…Trzy…. i tak do dwudziestu. Czułam jakby moja dupa była cała w ogniu.
Klaudia podeszła, żeby ocenić „pracę” Ani.
- No, purpurowa. Tak jak powinno być. Boli suczko? Dobrze, tak powinno być, sama się o to prosiłaś. Wstawaj, to jeszcze nie koniec.
- Co się suko mówi?
- Dziękuję Pani Aniu – powiedziałam z trudem.
- No suka powoli się uczy.
- Język do przodu – Ania podeszła ze spinaczem. Powtórzyła się sytuacja z łazienki. Podciągnęła mi rajstopy i opuściła spódniczkę na miejsce.
- Teraz suko podejdź do kąta. Twój nos ma być dokładnie w rogu i tak przez 30 minut. Poruszysz się i zaczynamy mierzyć czas od nowa. A teraz stawaj w kącie i myśl nad tym co zrobiłaś złego, dziwko!
Szczęśliwie udało mi się wytrzymać te pół godziny. Ania zdjęła mi spinacz i mogłam wreszcie przełknąć ślinę. Na krótko, do zaraz knebel kulka wylądował w mojej buzi.
- Dobra, na razie chyba jej wystarczy – powiedziała Klaudia. Mam rację suczko?
- Przytaknęłam energicznie głową.
- No proszę. Uczymy się. Dobra, koniec z tymi zabawami, jedziemy do mnie, już późno – powiedziała lekko zniecierpliwiona.
Ania znowu chwyciła mnie za kark.
- Idziemy suko – powiedziała przez zęby.
Wyszliśmy na dwór, Ani podprowadziła mnie do Lexusa Klaudii. Otworzył się bagażnik. Spojrzałam na Klaudię błagalnym spojrzeniem.
- Chyba suko nie myślisz, że będziesz jechała razem ze swoimi właścicielkami? Powiedziała lekko rozbawiona Klaudia. Wskakuj!
Wgramoliłam się do bagażnika. Ania mnie poprawiła i związała nogi w kostkach.
- No suczko, życzymy miłej podróży – Ania i Klaudia się roześmiały i zatrzasnęły bagażnik.
Straciłam rachubę ile czasu mnie wieziono. W końcu samochód się zatrzymał i zgasł silnik. Bagażnik się otworzył. Przyzwyczajona do ciemności przez moment zostałam oślepiona lipcowym słońcem. Ania podeszła i rozwiązała mi nogi. Obie wyciągnęły mnie na zewnątrz. Byłyśmy w domu Klaudii, z tego co pamiętam to było gdzieś na południowych obrzeżach Warszawy.
- Możesz krzyczeć, ale i tak cię nikt nie usłyszy. Klaudia chyba zauważyła, że się rozglądam.
Znowu Ania wzięła mnie za kark i tak weszłyśmy do domu.
- Teraz ci zdejmiemy wszystko, tu jest łazienka, oporządź swoje sprawy fizjologiczne i wykąp się. Potem wejdź do tego pokoju i załóż nowe ubranie, masz wszystko przygotowane na łóżku. Założyć masz wszystko bez wyjątku. Na to wszystko masz 45 minut, każda minuta spóźnienia to 5 batów na gołą dupę. A chyba już wiesz, ze Ania ma ciężką rękę. Czas start! Włączyła stoper na telefonie.
Po kilkunastu minutach spędzonych w łazience weszłam do pokoju. Ciekawe co one znowu wymyśliły…
Na łóżku leżały: korek analny, ale trochę inny, takie jajko ze sznureczkiem, pas cnoty, pończochy samonośne, szpilki na bardzo wysokim obcasie, coś co wyglądało jak sukienka francuskiej pokojówki i opaska na głowę.
Założyłam po kolei wszystko. W pokoju było lustro, przejrzałam się na koniec. Sukienka była tak krótka, ze ledwo zakrywała mój tyłek. Wszystko wyglądało jednak bardzo seksownie. Czerń sukienki z bilą fartuszka bardzo ładnie kontrastowały. Poszłam do salonu, tam już czekały moje właścicielki.
- No, wyrobiłaś się. Poproszę o kluczyk. Posłusznie oddałam klucz do pasa. Ania podeszła z kneblem, ale tez był nieco inny. Do obu stronach miał dildo, z jednej krótkie 5 centymetrowe, z drugiej bardzo długie, na oko ponad 20 centymetrów. Na szczęści Ania do ust włożyła mi to krótszą stroną, mocno zapięła na szyi. Klaudia podeszła i batem podniosła mi sukienkę sprawdzając, czy wszysko jest na miejscu.  
- Słuchaj suczko, dziś będziemy miały mała spotkanie, taki babski wieczór. W domu jest lekki bałagan, tam w schowku masz wszystkie potrzebne rzeczy do sprzątania. Tu masz listę rzeczy do zrobienia. Masz się z tym wyrobić do szesnastej, pewnie wiesz co będzie jak się spóźnisz. Zaczynaj! Podniosła mi sukienkę i mocna klepnęła po tyłku.  
- Aha, jeszcze jedna rzecz. Tu w ręku mam pilota do tego jajka, co masz w dupie. Jak będziemy czegoś potrzebować, to tak cię zawołamy. Nacisnęła guzik na pilocie. Jajko zaczęło wibrować, aż się zgięłam.
- Tylko suczko, bez żadnych orgazmów, to też tylko wyłącznie za naszą zgodą.    
Zabrałam się do pracy, nie były to jakieś trudne czynności wymagające dużej siły, jedna częste wywoływanie mnie przez moje właścicielki sprawiało, że bałam się, że się spóźnię, albo co gorsza będę miała wytrysk. Wolałam nie wiedzieć jaka kara a to jest przewidziana. Co jakiś czas a to Klaudia, a to Ania dość bezceremonialnie wkładały mi rękę pod sukienkę i sprawdzały czy jest sucho. Na szczęście zawsze było.
Wyrobiłam się spokojnie w czasie.
- No suczko, udało ci się. Masz szczęście, bo Ania już ćwiczyła rękę – Klaudia się roześmiała.
Patrząc na Anię wydawało mi się, że widzę ogromne rozczarowanie.
- Aniu, cierpliwości, jeszcze będziesz miała okazję do pokazania swoich umiejętności – powiedziała rozbawiona Klaudia też wyczuwając nastrój Ani.
- Dobra, koniec pogaduszek. Słuchaj suczko, dziś po dwudziestej będziemy mieli małe przyjęcie, będzie kilka moich koleżanek. Twoim zadaniem będzie służenie nam jak kelnerka. Będziesz pzynosiła drinki, poczęstunki na nasze życzenie. Teraz pójdziesz z Anią, pomoże ci się przebrać w twój stój na wieczór i przekażę resztę szczegółów – skończyła Klaudia i błyskawicznie straciła zainteresowanie moją osobą.
- Idziemy, suko – wysyczała Ania będąca ciągle zła, że ni mogła zrobić użytku ze swojego pejcza.
Zdjęła mi knebel.
- Rozbierz się ze wszystkiego.
Posłusznie zdjęłam ubrania.
- Zdejmę ci również pas, ale zostawię wibrator w dupie. Chodź tu.
Podeszłam do łóżka.
- Najpierw buty.
Podała mi parę bardzo długich skórzanych kozaków na wysokim obcasie. Pasowały idealnie, sięgały mi do połowy uda. Prawdziwa skóra dawała miłe uczucie.
- Teraz sukienka, schyl się.
Nałożyła mi przez głowę  czarną, lateksową rozkloszowaną sukienkę.
- Odwróć się. Wciągnij brzuch.
Zaczęła naciągać wiązanie na plecach, bardzo mocno.
- Siadaj.
Ułożyła mi fryzurę na nowo.
- Na razie tyle. Tym razem nie będziesz związana ani zakneblowana, pas też nie będzie potrzebny. Masz siedzieć na tym krześle i nie ruszać się. Patrz, tu jest kamera, będziemy cię sprawdzać. Przyjdziesz do kuchni dopiero na wezwanie, wiesz w jaki sposób. To na razie tyle, głupia szmato.
Zamknęła za sobą drzwi.  
W pokoju nie było ani zegara, ani okien. W każdym razie nagle wibrator się uaktywnił.
Poszłam szybko do kuchni.
- Masz roznieś te półmiski – rozkazała Ania.
Poszłam do salonu. Spotkanie już trochę trwało. Wśród gości Klaudii zauważyłam dwie panie posłanki, jedną businesswoman goszczącą często na liście najbogatszych Polaków i dwie inne, których nie rozpoznałam.
Przyjęcie trwało w najlepsze, co i raz byłam wywoływana z kuchni. W końcu Klaudia wywołała mnie głosem, a nie wibratorem.
- Agnieszko, pozwól do nas.
Posłusznie ustałam przy boku Klaudii.
- Przejdź się wzdłuż salonu kilka razy, powoli, tak jak na wybiegu.
Zaczęłam go robić. Koleżanki Klaudii tylko się na mnie patrzyły bez słowa, paląc swoje na pewno drogie papierosy.
- Teraz to samo, tylko na czworakach, jak grzeczna suczka.  
Kiedy to się skończy? Teraz naprawdę czułam się jak tania dziwka.
- Pozwól tu Agnieszko. Klaudia podniosła moją sukienkę wysoko do góry.
- Proszę, jak nie wierzycie – Klaudia zwróciła się do koleżanek. Te tylko milcząco pokiwały głowami.
- Dziękujemy ci Agnieszko, to na razie wszystko, czekaj w swoim pokoju na wezwanie.
Po kilkunastu minutach wibrator znowu się włączył.
Poszłam do salonu, gości już nie było, siedziała tylko Klaudia z Anią popijając wino.
- Tak więc suczko teraz udasz się razem z Panią Kamilą do jej rezydencji. Do jutra będziesz skrupulatnie wykonywała jest rozkazy i polecenia. Rozumiesz?
- Tak Pani Klaudio.
- Dobrze, Teraz idź z Anią, musimy cię przygotować do wyjazdu.
Kamila – to ta bardzo bogata. Chyba dorobiła się na nieruchomościach.  
- Ręce za plecy, nogi bliżej – ostry ton Ani przerwał moje rozmyślania.
Założyła mi kajdanki na nadgarstki i na kostki. Razem spięła je łańcuchem.
- Pokaż jak chodzisz!
Podreptałam w kajdankach po pokoju, na szczęści były na tyle luźne, że można było się jako tako przemieszczać.
Przed oczami zjawił mi się knebel z czerwoną kulką.
- Czekasz suczko na zaproszenie?
Otworzyłam usta. Ania zacisnęła mocno pasek. Następnie założyła mi na szyję obrożę, do której przypięła łańcuszek.
- Słuchaj suko. Masz się dobrze sprawować u Pani Kamili. Wylicytowała cię za bardzo dużą sumę, więc lepiej, żeby była zadowolona. Jak będą jakieś reklamacje to sprzedamy cię do tureckiego burdelu i słuch o tobie zaginie. Rozumiesz, szmato?
Pokiwałam energicznie głową.
- Pani Kamila lubi bardzo prywatność, dlatego założysz jeszcze to.
Ania założyła mi opaskę na oczy.  
- Teraz siadaj i czekaj, ktoś niedługo po ciebie przyjdzie. Wibrator zostaje w twojej dupie, pilot od niego będzie miała Pani Kamila.
Drzwi się zamknęły. Po jakimś czasie usłyszałam stukot wysokich obcasów o podłogę i dźwięk otwieranych drzwi. Ktoś wziął smycz do ręki i lekko ją naciągnął.
- Idziemy suczko -  usłyszałam miękki kobiecy głos.
Poszłam na smyczy nie wiedząc co dalej będzie się ze mną działo.

CDN.

PaniKlaudia47

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 2369 słów i 12769 znaków.

2 komentarze

 
  • Ania69

    Bez knebla i super :)

  • Zdrowynapalony

    Kiedy kolejne pani opowiadania ??