Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Asystentka Agnieszka cz.2

W drodze do samochodu minęło mnie kilka osób, ale zauważyłem tylko krótkie obojętne spojrzenia. Wiadomo, Warszawa. Tu coraz mniej ludzi dziwi. Zapakowałem torby do bagażnika i usiadłem za kierownicą. Teraz tylko przepisowo i bez żadnych niespodziewanych wydarzeń dojechać do domu. Spotkanie z policją nie byłoby zbyt ciekawe w tym stroju.
Po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do operowania pedałami w butach na obcasie. Na szczęście po drodze było spokojnie i tak dojechałem do domu. Mieszkałem w leniwym podwarszawskim miasteczku w dzielnicy domków jednorodzinnych. Tuż po południu ruch był wręcz zerowy, tak więc nikt z sąsiadów mnie nie zauważył. Zaniosłem pakunki do domu. Jeszcze kilka godzin temu zrzuciłbym z siebie te damskie ciuszki od razu, ale prawdę mówiąc nieco do nich przywykłem i tak bardzo mi nie przeszkadzały.  
Usiadłem i zacząłem rozmyślać. Co teraz? Przecież tak będzie trzeba spędzić co najmniej 10 godzin wśród ludzi…to nie może się udać. Ktoś musi mi w tym pomóc, ale kto… Tylko jedna osoba mi przychodziła do głowy. Anka z pracy… Zadzwoniłem szybko, odebrała od razu.
- Cześć, ale dzień, co? – od razu zaczęła
- No tak, słuchaj, będę miał do ciebie ogromną prośbę…
- No dawaj, śmiało…
Pokrótce streściłem jej, co teraz mnie będzie czekać, jakie warunki postawiła Klaudia.  
- Cieszę, się, że do mnie się zwróciłeś z tym. Nie mamy zbyt wiele czasu do poniedziałku, ale powinno się udać coś z tego zrobić. Słuchaj, czy masz na sobie jeszcze te ciuszki, które Klaudia kazała ci założyć?
- No tak…
- Bardzo dobrze, nie zdejmuj ich, przyzwyczajaj się do nich. Jeszcze jedno…
- No słucham cię?
- Droga Agnieszko, zacznij przyzwyczajać się do swojego nowego imienia. Nie możesz się pomylić, stosuj odpowiednie końcówki już teraz, zrozumiałaś kochana?
- No zrozumiałam…
- Świetnie, w takim razem przyjadę do ciebie coś koło dwudziestej, pa pa Agniesiu.
- Pa Pa, do zobaczenia Aniu…
     Rozłączyłyśmy się.  
Spojrzałam na zegarek, jest dopiero druga po południu, Ania będzie za sześć godzin….

Wreszcie usłyszałam dźwięk silnika, Ania przyjechała punktualnie. Wyszła z samochodu z kilkoma torbami…
- Cześć Agniesiu, mam nadzieję że się nie nudziłaś. Pocałowała mnie w policzek jak przyjaciółkę.
- Nie, nawet czas mi szybko zleciał. Nie była to prawda, nie wiedziałam co z sobą zrobić.
- Pokaż, co ona ci dała. Ania wzięła torbę z napisem „poniedziałek”. Wyjęła bieliznę, czarne szpilki, czarną skórzaną spódniczkę mini, białą bluzkę i czarny pasek. Popatrzyła na metki i pokiwała głową z uznaniem.  
- No tanie rzeczy to nie są. Kupiła, raz założyła i tyle. Prawdę mówiąc Agnieszko, trochę zazdroszczę ci tych ciuchów. Gust to ona ma. Co my tu jeszcze mamy?
Wyjęła z torby korek analny i coś przypominającego pas cnoty.
- No proszę, zawsze wydawało mi się, że jest trochę zakręcona.
Następnie wyjęła dwie silikonowe imitacje piersi.
- Miseczka C. Bardzo dobrze. Pasuje do twojej figury.
Nic nie mówiłam, bo i o czym?  
- O co tu jeszcze mamy? Wyjęła coś co przypominało penisa na pasku. Była to tego przyczepiona kartka.
- „To do ćwiczeń, musisz mieć wszystkie umiejętności asystentki” – Ania przeczytała na głos.
- Nie no, to chyba jakaś przesada?  
- Eee tam, zwykły strap-on. Pewnie widziałaś setki filmów na ten temat, teraz zobaczysz jak to jest z drugiej strony – zaśmiała się Ania.
- Jakoś mi nie jest do śmiechu – odparłam z zaciśniętymi zębami.
- Nie mamy dużo czasu, musimy się od razu zabrać do pracy. Zdejmij z siebie wszystko.
Posłusznie zdjęłam ubrania.
- Pochyl się Agnieszko, muszę ci wyjąć korek.
Posłusznie oparłam się o biurko. Ania powoli wyjęła korek, poczułam ulgę.

- Teraz idź wykąp się w gorącej wodzie i spróbuj usunąć wszystkie włosy. Nie martw się, jak coś zostanie, poprawimy.  Załóż tylko te majteczki.  
Niecałą godzinę później stałam przed Anią, gładka jak nigdy. Ania obejrzała mnie dokładnie. Poprawiła to i owo.
- Siadaj tutaj. Uważaj dokładnie co będę robiła. W poniedziałek jeszcze ci pomogę, ale od wtorku już musisz sama to robić.
Po kolei nakładała kolejne warstwy makijażu objaśniając dokładnie co i jak trzeba zrobić.
- Widzisz ile czasu musimy zużyć, żeby się podobać? Zapytała z przekąsem.
Nałożyła mi następnie perukę na głowę. Ciemne włosy sięgały mi do ramion.  
- Teraz Agnieszko założymy korek.
- Czy to konieczne? Zapytałam z lekkim strachem.
- Tak, Agnieszko, musisz się przyzwyczajać. Oprzyj się i wypnij pupę – powiedziała władczo.
Posłusznie to zrobiłam. Powoli w odbyt wsunęła mi korek.
- No, grzeczna dziewczynka – powiedziała z satysfakcją.
- Wstań. Teraz pas.
Zapięła mi pas cnoty upychając to i owo, żeby dobrze się ułożyło. Zapięła go na małą kłódkę.
- Kluczyk na razie zatrzymam, dostaniesz go w poniedziałek rano – powiedziała tonem który nie zachęcał do dyskusji.
Następnie przytwierdziła mi protezy piersi. Założyła biały stanik.
- Załóż rajstopy, tu już chyba masz praktykę.
Posłusznie założyłam czarne cienkie rajstopy. Potem białą bluzkę.
- Załóż buty, uważaj to trochę wyższy obcas.
Usiadłam na krześle, założyłam szpilki, wstałam, trochę przez moment straciłam równowagę ale udało się nie przewrócić. Ania zaśmiała się głośno.
- Widzisz kochana, to nie takie proste, ale się przyzwyczaisz. Na koniec spódniczka.  
Uklękła przede mną. Powoli wsunęła mi spódniczkę.
- Prawdziwa skóra, zobacz jaka miła w dotyku, dotnij swojej pupci.
Faktycznie, to nie były tanie rzeczy. Na koniec przepasała mnie paskiem.
- No dobra, chodź do lustra.
Poszłam do przedpokoju. W lustrze ukazała mi się fajna laska. Jak ona to zrobiła? Gdyby nie pas cnoty pewnie bym na swój widok dostał wzwodu…
- Widzę, że ci się podoba. Mi też. Zawsze lubiłam bawić się lalkami w dzieciństwie. Ubierać, przebierać i tak dalej. Nigdy nie myślałam, ze będę miała lalkę takich rozmiarów -  powiedziała filozoficznie.  
Klepnęła mnie mocno po tyłku.  
- Teraz nauczymy się chodzić. Pamiętaj, ramiona do tyłu, piersi do przodu, głowa wysoko. No, ruszaj!
Przez jakieś pół godziny czułam się jak modelka na wybiegu. Ania patrzyła dość krytycznym wzrokiem. Co i raz dostałam klapsa jak coś poszło nie tak. Ale chyba nie było źle, przynajmniej tak mi się wydawało.
- No, całkiem dobrze. Na pewno nigdy tego nie robiłaś? Wychodzi ci to bardzo naturalnie – powiedziała z zadowoleniem.
- No dzięki, faktycznie można się przyzwyczaić – odparłam dość pewna siebie.
- Teraz zobacz jak się siada. Kolana razem, piersi do przodu, nie garb się! No lepiej. Siedź tak i nie ruszaj się przez jakiś czas. Ja się muszę teraz trochę przygotować do następnego punktu szkolenia. Zaraz wracam.
Ania zniknęła w sypialni. Za jakiś kwadrans drzwi się otworzyły. Takiej Ani jeszcze nie znałem. Miała na sobie czarny lateksowy kombinezon, białe kozaki na wysokim obcasie sięgające ponad kolano, do pasa miała przypięty ten strapon, który dostałam od Klaudii do ćwiczenia, w ręku czarny bat.
Ustała kilka metrów ode mnie w lekkim rozkroku.
- Agnieszko, proszę do mnie, tutaj! Batem wskazała miejsce tuż przed nią.
- Grzeczne suczki chodzą na czworakach, pamiętaj!
Posłusznie zbliżyłam się do wskazanego miejsca. Szybki świst przeszył powietrze – bat wylądował z dużą prędkością na mojej pupie. Jęknęłam cicho.
- Za wolno ci to szło, ale popracujemy nad tym! Teraz zajmij się mną. Trzymała gumowego penisa w ręku.
- Wzrok na mnie cały czas, zaczynaj suko!
Posłusznie patrząc się w oczy Ani objęłam jej kształtny tyłek oburącz i zaczęłam robić loda.
- Co to jest? Kolejne dwa baty wylądowały na mojej dupie.
- Masz wziąć całego do buzi, postaraj się!
Powoli, na początku ksztusząc się udało mi się to. Powolnymi ruchami obciągałam gumowe dildo.
- Kto ci kazał przerwać! Kolejny bat wylądował na dupie.
- Skończysz jak powiem!!!
Po jakiś 10 minutach w końcu kazała przerwać.  
- Wstań! Posłusznie wstałam. Pocałowała mnie w usta.
- Wiesz musiałam taka być, inaczej być się zbyt długo uczyła a nie mamy za dużo czasu.
- OK, rozumiem, jak było?
- Na pierwszy raz całkiem nieźle. Na pewno tego nigdy nie robiłaś?
- Nie no, nigdy…
Prawdę mówiąc nie czułam strachu tylko lekkie podniecenie i zadowolenie.
- No to jeszcze jedna rzecz na dzisiaj.
Wzięła krzesło i postawiła go na środku pokoju.
- Usiądź sobie wygodnie – zadysponowała. Zrobiłam to, co chciała.
Po chwili przyszła z kilkoma kłębkami białej liny.
- Musisz poćwiczyć na wypadek, jakby Klaudia chciała cię związać.
- Związać? Na pewno to jest niezbędne? Powiedziałam z lekkim niepokojem w głosie.
- Zaufaj mi Agnieszko. Tak będzie lepiej. Może się przydać w przyszłości.  
- No, dobrze, skoro nalegasz. Powiedziałam z rezygnacją.
- Ręce do tyłu!
- Tylko nie za mocno – poprosiłam.
- Tyle ile będzie konieczne – powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Szybko związała mi ręce w nadgarstkach.  
- Kolana i stopy razem!
Najpierw związała mi nogi w kostkach, potem nad kolanami.
- Może już starczy – powiedziałam błagalnie widząc, że przygotowuje kolejny kłębek liny.
- Powiedziałam – tyle ile trzeba! Ton je stał się bardzo ostry.
Przywiązała mnie do oparcia na wysokości moich piersi. Odeszła trzy kroki dalej i zaczęła się mi przyglądać, jakby patrzyła na jakieś dzieło sztuki.
- No, nieźle to wyszło, do twarzy ci z tymi linami.
Podeszła do mnie, pocałowała w usta.
- Teraz siedź tak przez 30 minut. Nie wierć się! Baw się dobrze – powiedziała na koniec.
Niby jak. Zrobiła to bardzo dokładnie. Nie mogłam się ruszać. Chyba to nie był jej pierwszy raz…
Po pól godzinie wróciła.
- Słuchaj, zmiana planów. Muszę teraz gdzieś pojechać. Nie mam teraz czasu się tobą zajmować, dlatego zostaniesz tak jak teraz jeszcze przez jakiś czas.
- Zwariowałaś? Krzyknęłam z przestrachem. Rozwiąż mnie chociaż!
- Nieee. Tak mi się lepiej podobasz. Trochę za dużo hałasu tylko robisz, poczekaj moment.
Wróciła z kneblem – czerwoną kulką.
- Buzia szeroko, już!
Posłusznie otworzyłam usta. Czerwona kulka została dokładnie w nich umieszczona.
- Głowa do dołu.
Zapięła knebel z tyłu na pasek.
- No i od razu lepiej! Suczki ust używają ust tylko do jednej rzeczy i nie jest to mówienie!
- Mmmmmph? – niewiele więcej mogłam wydobyć. Coś mi tu zaczęło się nie podobać, ale było już za późno.
- Sprawy tak się mają. Od teraz jesteś ekskluzywną własnością moją i Pani Klaudii. Mamy pod kontrolą całe twoje zachowanie, nie masz żadnych praw, tylko obowiązki. Za nieposłuszeństwo są kary, za dobre zachowanie nagrody, ale nie ukrywam, że tych pierwszych będzie dużo więcej. Jedyne słowa, które możesz wypowiedzieć to „Tak Pani Klaudio” i „Tak Pani Anno”. Zrozumiałaś, suko?
Pokiwałam głową, bo i co miałam zrobić.
- Teraz tu zostaniesz do jutra. Mała podpowiedź – nie próbuj się uwolnić, bo liny tylko będą się mocniej zaciskały. Mam jeszcze duży zapas lin i kilka knebli i twoja sytuacja może być dużo gorsza, tak więc doceń to co masz teraz. Pa pa suczko, do jutra.
Zamknęła za sobą drzwi.
Ja czułam się dziwnie. Niby zła na siebie za swoją naiwność, bezradna i załamana, ale też lekko podniecona i czekająca z niecierpliwością co będzie dalej.
CDN.

PaniKlaudia47

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 2175 słów i 11696 znaków.

Dodaj komentarz